Pani Szkwał jest specjalistką od Nabokova, z tym że do odczytania jego powieści używa przebrzmiałych już od dawna prac Freuda. Powiedzmy sobie szczerze, wyciąganie z zakurzonej szafy wyśmianej teorii, że Lolicie brakowało ojca, więc uwiodła biednego pedofila, jest równie zabawne, jak robienie ze mnie kogoś, czyim spowiednikiem jest Nycz. (Dla przypomnienia – jestem apostatką i poganką, więc wcale mnie to nie bawi.)
Nie spodziewałam się, że w naszych czasach może funkcjonować w świecie akademickim ktoś o poglądach, które są wodą na młyn wszystkich pedofili. Jestem w szoku i nawet nie wiem, od czego zacząć.
Bohater Lolity jest wariatem, schizofrenikiem. Wszyscy zgadzają się, że jest najmniej wiarygodnym narratorem. Dokonuje projekcji swoich pragnień na Lolitę i w jej najmniejszych gestach widzi uwodzicielkę, ale dzieje się to tylko w jego chorym umyśle. Akurat specjalista literaturoznawca powinien mieć w swoim warsztacie umiejętność rozróżnienia, co jest subiektywnie zniekształconą narracją, a co jest stosunkowo obiektywnym opisem wydarzeń. A obiektywne wydarzenia są takie, że Lolita jest obiektem obsesji osoby chorej, która ją prześladuje, robi wszystko, żeby się do niej zbliżyć, poddaje ją terrorowi i oszukuje, a potem ją gwałci. I według niektórych możliwych odczytań ją w końcu zabija, co jest charakterystycznym działaniem schizofrenika. Reszta powieści wtedy jest jego zmyśleniem. Jest krańcowo niewiarygodny. Owszem, Lolita wcześniej rozmawia ze swoim przyszłym gwałcicielem, ale nie kieruje nią chęć jej uwiedzenia go, ale czysta ciekawość i nuda. Dziecko ma prawo porozmawiać z nowym lokatorem matki.
Niemożliwe żeby Nabokov, interesując się archiwami sądowymi, nie miał za sobą lektur orzeczeń prawdziwych biegłych sądowych, czyli psychiatrów. Wrzucanie do tego dziewiętnastowiecznego Freuda z jego przesądami jest moim zdaniem całkowicie bezzasadne i stanowi błąd w sztuce, jeśli zakładamy, że badacze literatury to też naukowcy.
No i z powodów całkowicie osobistych czuję się dotknięta i obrażona każdą próbą wybielania jakiegokolwiek pedofila. Naprawdę nie uwiodłam tego schizofrenika, który na mnie napadł w mojej podstawówce.
I to też nie jest Prima Aprilis.