Chicago Tylenol Murders

Nie mam siły wiele pisać na ten temat, ale wariaci czy fanatycy którzy mordują jak leci, to nie jest nieznane zjawisko w kryminologii. Zaznaczę tylko, że Paracetamol, który wykorzystał wariat do trucia ludzi cyjankiem, był w formie łatwo otwieranych kapsułek, więc mógł podmienić zawartość. A upublicznienie tych morderstw spowodowało pojawienie się naśladowców.

Dziennikarze w takim momencie balansują pomiędzy ostrzeganiem opinii publicznej, a reklamowaniem przestępców, którzy przez innych zjebów mogą zostać uznani za idoli wartych naśladowania.

Morderstwa z użyciem Tylenolu (czyli Paracetamolu) spowodowały, że leki bez recepty nie mają formy kapsułek z proszkiem. Wszystko co jest sprzedawane w drogeriach z łatwo dostępnych półek to tabletki, z którymi niewiele można zrobić.

Jeśli ktoś daje wam lub sprzedaje kapsułki, to zawsze jest podejrzane.

https://en.wikipedia.org/wiki/Chicago_Tylenol_murders

Pomówienie

Jednym z zabawniejszych pomówień Anny i jej gangu (a każdy schizofrenik tworzy wokół siebie gang ludzi przekonanych, że jego urojenia to prawda i że schizofrenika trzeba „chronić” oraz „ratować”) jest, że utrzymuję swoje miejsce w Studium, ponieważ ze wszystkimi sypiam.

Muszę zaznaczyć, że nie jestem lesbijką, a wszystkie kolejne szefowe Studium, ich zastępczynie oraz kierowniczki zespołów lektorów to kobiety. I to takie, które absolutnie nigdy na mnie nie leciały. Też są całkowicie hetero. A mężczyźni profesorowie nie mają wpływu na politykę kadrową Studium.

Muszę zaznaczyć, że pracuję w Studium, bo jestem dobrą lektorką. Nawet, gdy walczę z syndromem sztokholmskim, to jestem całkiem niezła. Owszem są rzeczy, które mi gorzej wychodzą, bo – jak to się mówi – brakuje mi łyżek, ale znam angielski. Emma wykonała bardzo dobrą robotę, a ja nie jestem kimś, kto nie lubi czytać po angielsku. Wielu z moich znajomych nejtiwów bierze mnie za zamieszkałą w Warszawie Brytyjkę. Owszem mogą mi się podlizywać, ale twierdzą, nie czują bariery językowej. Zresztą uważam, że wszyscy w Studium są świetni i wiem, że Anna do nas nie pasuje.

Proszę o jedno, niech Anna w końcu znowu zacznie się leczyć, bo nieleczona choroba degeneratywna zje jej mózg do reszty i straci umiejętności uczenia się. Schizofrenia to wredna, dziedziczna choroba.

Plotka

Tak się składa, że Anna z mojej podstawówki po dołączeniu do gangu Renaty i pobiciu mnie na lodowisku została ustawiona na lekach. Jej rodzice byli ludźmi na poziomie i sami się leczyli, więc miała dobre wzorce i jej bliscy podejmowali dobre decyzje. Zostałam przeproszona, ale powiedziałam, że po tym wszystkim nie potrafię się z nią przyjaźnić.

Pech chciał, że Anna nie zorientowała się, że Ryszard i Barbara, nieleczący się schizofrenicy, to rodzice Renaty, a nie moi. Zaczęła dla nich mnie śledzić i donosiła Romanowi. Wiele z plotek o mnie z tamtego okresu jest całkowicie nieprawdziwa i pochodzi od niej. Wpadała do mojego domu niezaproszona, całkowicie pewna – bo tak jej powiedzieli Ryszard i Barbara – że uciekłam od nich, „prawdziwych rodziców” – i mieszkam u osoby chorej psychicznie. Mieszkałam oczywiście u moich najprawdziwszych rodziców, a z Barbarą i Ryszardem nigdy nie miałam nic wspólnego. Bardzo pechowo dla Anny moje związki z Barbarą czy Ryszardem to coś, co pochodzi wprost z urojeń tej wrednej schizofrenicznej rodziny z piekła rodem. Nie mam z nimi nic wspólnego, a Anna zniszczyła mi życie jeszcze bardziej niż w podstawówce czy liceum. Wierząc Ryszardowi, Barbarze oraz Romanowi zachowywała się tak, jakby pomimo leków cierpiała na ostrą psychozę, bo się od nich uzależniła.

Bardzo proszę, aby ta pani zamknęła w końcu ryja na mój temat, bo mam jej dosyć. Wszystko, co usłyszała od tych ludzi to jest kłamstwo i pochodzi z ich urojeń lub jest celowym kłamstwem, bo schizofrenicy naprawdę nie mają żadnych hamulców moralnych.

Anna była dostatecznie głupia i niszczycielska, gdy brała leki. ale Ryszard postanowił ją „wyzwolić” od leków. Ryszard jest schizofrenikiem nieprzemakalnym na wiedzę, prezentującym krańcowy katolicki zabobon i fanatyzm. Morduje ludzi innych wyznań i ateistów. Mnie się obrywa za bycie kolorową, chociaż w jego urojeniach mój tata był Żydem, a nie Arabem, jak mój dziadek. Wkurza go to, że jestem tak zdolna i utalentowana. Uważa, że jako „niższa rasa” powinnam mu służyć, stąd też wzięło się jego sabotowanie moich studiów, kariery sportowej i każdej innej. Bo mam być kuchtą. I kurwą.

Kurwę to zrobił z Anny Ryszard. Terrorem zmusił ją do porzucenia leków i to właśnie było powodem, dlaczego wyleciała ze studiów, wszyscy mieli dosyć jej braku postępów w nauce, zawalania egzaminów oraz zaszczuwania kolejnych osób.

Ja też mam jej dosyć. Jest największym szkodnikiem w fandomie. Niestety jest efektowna i jak wszystkie nieleczące się schizofreniczki wchodzi ludziom do łóżka, aby ich urabiać i szczuć na swoje ofiary.

Mam dosyć bycia ofiarą Anny. Niech się pizda w końcu leczy, nic co mówi nie jest prawdą.

I ma się odpierdolić od mojego mieszkania. Gdy tylko będę miała chwilę, wezmę ze spółdzielni zaświadczenie o zamieszkaniu. Zobaczymy sobie, kto ma prawo do tego mieszkania. Naprawdę kurwa Anna ma się odpierdolić od mojej matki, to jest moje mieszkanie.

To Anna próbuje mi w swojej psychozie ukraść mi mieszkanie. A nie ja jej.

Każda osoba, która ją popiera i „ratuje”, stanęła po bardzo złej stronie pentagramu. Ratunek dla tej pani to ponowne ustawienie jej na lekach, chociaż teraz powinna przejść dłuższą hospitalizację, bo psychoterapeuta ma co robić po jej wszystkich wyczynach oraz praniu mózgu, jakie jej rodzice Renaty zaserwowali.

Studia

Oczywiście wszystko, co piszę powinno podlegać weryfikacji, w tym przypadku przez moich kolegów z Anglistyki, ale jestem zmuszona pisać wszystko, co pamiętam o schizofreniczce Annie. Według tego, co wiem, ona – w odróżnieniu od Renaty – posiada Maturę, ale Nycz – jak to czasem robią księża – zachęcił ją, aby przestała brać leki. Nycz sam mi powiedział o tym, że ją zniechęcił do brania leków. Tak więc jest jego ofiarą nie moją.

W efekcie pipa wyleciała ze studiów, bo nie potrafiła zdawać egzaminów. przyszła nawet do mnie ze schizofrenicznym żądaniem, abym za nią zdawała egzaminy, bo „biskup chce, aby jej pomagać”. Nie wiem, jak jej zdaniem to powinno wyglądać. Miałabym zakładać perukę i szczudła?

Anna chodziła do mojej podstawówki i była praktycznie prowodyrką pobicia mnie i skopania mnie na lodowisku przyszkolnym. Po tem wyczynie dzieci zostały, szczególnie Anna ustawione na lekach. Nigdy nie byłam w żadnym klubie łyżwiarskim. Byłam pływaczką. Według tego, co widziałam Anna nawet nie nauczyła się jeździć na łyżwach. Wystarczyło, że raz się przewróciła i się obraziła na łyżwy. Odmówiła dalszej nauki. Jedyna moja wina mogła polegać na tym, że wyśmiałam jej postawę kogoś, kto nie chce włożyć nawet odrobiny wysiłku w naukę.

Moja rodzina z dużym zainteresowaniem zawsze oglądała łyżwiarstwo figurowe, bo to piękny sport. Chciałam się nauczyć jeździć na łyżwach, więc poprosiłam wuefistów, aby zorganizowali w zimie lodowisko wylane na boisku szkolnym. Było w okresie, kiedy trenowałam pływanie i skoki z wieży, więc byłam w bardzo dobre formie fizycznej. Nauczyłam się jeździć w trzy dni. Ale opłaciłam to licznymi sińcami.

W życiu nikt mi niczego nie podawał na tacy. Na wszystko sama zapracowałam. I mam czwórkę na dyplomie Anglistyki, chociaż byłam w czasie studiach zaszczuwana przez gang schizofreników oraz kler. Ryszard nawet posunął się do tego, ze wypisywał mnie z list studentów, udając moje ojca, bo „studia nie dla mnie” czy też „bo tobie nie nie wolno studiować”. Mam tego niebezpiecznego schizofrenika już też dosyć. Nie był przyjacielem mojego ojca, mój ojciec, Marian Wieczorek, tylko go znał.

A dla Anny mam jedną radę – niech zacznie znowu brać leki i przestanie mnie udawać. Moi faceci nie byli jej facetami, nie jest kurwa mać skrzywdzoną wokalistką, tak samo jak Roman czy ktoś inny z tego grona nie jest moim mężem. Jeśli Anna chce być tłumaczką czy pisarką, to niech zacznie w końcu to robić, a nie oczekiwać, że będę jej „murzynem”, a ona będzie wysyłać pliki z moim tłumaczeniem i przedstawiać jako swoje. Bo takie wysuwała żądania. Z jej powodu i zaszczucia przez jej gang enablerów wycofałam się z tłumaczeń, bo mnie psychicznie zniszczyli. Zamierzam już zawsze trzymać się z dala od środowiska, gdzie mogę spotkać Annę. Tak samo zamierzam trzymać się z daleka od Renaty i Romana. Uciekłam od różnych spraw nie dlatego, ze „źle znosiłam ciążę”, bo w żadnej ciąży nigdy nie byłam. Gang mi nie pozwolił na założenie rodziny.

Anna jest naprawdę wariatką, którą Studium sobie zapamiętało, chociaż wiele osób nie było świadomych, że Roman jest tak samo, lub jeszcze w większym stopniu, chory. I także niebezpieczny dla mnie. Policja ma zdjęcie mojego oka po tym, gdy w pracy trafiła w nie pięść Romana. A nie był to jedyny czy pierwszy fizyczny atak tego wariata na mnie. Już raz prawie mnie zabił. Jest to człowiek, którego nie chcę oglądać.

Zdjęcie mojego dyplomu z czwórką i zaświadczenie o stanie cywilnym jest do znalezienia na blogu. Dyplomu z Psychologii nie mam, bo ukradziono mi rękopis pracy magisterskiej, a potem zaszczuto, aż do wystąpienia amnezji i kościelny gang schizofreników do tej pory pilnuje, aby mi się nie polepszyło. Mój profesor psycholog uznał mnie za geniusza i dorzucał mi tyle przedmiotów, że robiłam dwa lata w ciągu jednego roku. Akurat psychologia jest dla mnie bardzo łatwa.

Jestem geniuszem i nie zmieni tego fakt, że Ryszard, podając fałszywie z mojego ojca, wypisywał mnie z list studentów, bo miałam niby rezygnować. Nigdy mnie nie wyrzucono ze studiów, tylko Ryszard koniecznie chciał mnie i moje życie dostosować do treści urojeń swojej córki i żony.

I wszystko będę już wyciągać na blogu. Bo nie mam obowiązku dać się zaszczuć. Mam prawo się bronić.

A żaden ksiądz nie ma prawa zniechęcać nikogo do brania leków psychiatrycznych, bo nie jest lekarzem i nie prawa udzielania porad medycznych. Schizofrenik bez leków jest ofiarą kleru, który wykorzystuje go i szczuje nie kogo tylko chce. Winny takich praktyk muszą ponieść konsekwencje. Anna musi znowu zacząć brak leki, chociaż ma tłum mężczyzn przy sobie zachwyconych tym, że tak łatwo ją wciągnąć do łóżka. Nie dziwię się, że zależy im na zachowaniu status quo.

Tłumaczka

Opisałam już wizyty schizofreników oraz ich fanów u siebie w pracy. Wspomniałam też o niekończących się próbach podkopania zaufania, mojego i innych ludzi, do tego co potrafię. Uświadomiłam sobie skąd się to wzięło.

Tym razem nie chodziło o schizofreniczkę Renatę, ale o siostrę Romana, schizofreniczkę Annę. W sumie jej działania były dla mnie jeszcze bardziej katastrofalne niż działania Renaty. Anna z całych sił próbuje mnie udawać.

Jak to schizofreniczki przeżywa ze jednocześnie ze mną moje romanse, oskarżając mnie o niszczenie jej życia. Twierdzi, że każdy razem to ona jest „prawdziwą ukochaną| mojego faceta. Wielu moich byłych było przez nią opisywanych jako jej „mężowie”. Niestety tak uwidoczniają się jej urojenia, których podstawą jest wcale nie tak tłumiona zawiść, która się z tej schizofreniczki wylewa.

Schizofrenia Anny nie ogranicza się do urojeń na temat moich facetów. Niestety jej zazdrość dotyczy też tego, co robię zawodowo. Furię Anny wywołało pojawienie się na rynku moich tłumaczeń. Zaczęła nachodzić mnie w pracy i razem z swoimi fanami robić mi awantury, w czasie których niszczyła mnie psychicznie i obrzucała obelgami.

Ludzie, którzy jaką wspierają, są przekonani, że „ukradłam jej tłumaczenie”. Jest to wierutna bzdura. Nie kontaktuję się z nią, tłumaczyłam sama, więc jeśli chodzi o to, że niby miałabym ukraść jej plik, to jest to niemożliwe. Jak najbardziej zawarłam umowę z wydawnictwem, dostałam egzemplarz powieści, więc ją przetłumaczyłam. Nie ukradłam też jej żadnego zlecenia. Jestem święcie przekonana, że szef wydawnictwa nigdy w życiu jej nie spotkał i że nie wykonała ani jednego gestu, który pomaga zdobyć zlecenie. Wszystkie zarzuty o to, że „zniszczyłam tłumaczkę” są wzięte wprost z jej urojeń. Jedyne co tutaj jest prawdziwe, to jej szlochy i skargi, ale to objaw choroby i zawiści. A nie mojego braku umiejętności, czy wredności. Tak się składa, że nie będę się kopać z koniem, bo mam kurwa dosyć. Wycofałam się z tłumaczeń, a jednak nigdzie nie widać żadnych tworów „geniuszu Anny”. Jedynie ona i jej sfora wykopali mnie z różnych miejsc i tłumaczeń. Ale nie będę za nią tłumaczyć, aby mogła to przedstawić jako swoje dzieło. Tak samo jak nie będę za Renatę pisać.

Tak się składa, że muszę za coś żyć, więc nie dam się wykopać z mojego głównego miejsca pracy. Gang schizofreniczki Anny musi się zadowolić tym, że ma pod swoją kontrolą polski fandom. Bawcie się dalej dobrze niszcząc ludzi wskazanych przez schizofreników.

Grzeczna prośba – odpierdolcie się ode mnie!!!

Byłam przez gang Anny atakowana także w czasie konwentów. Wmawiano mi, że nie znam angielskiego i że powinnam przestać tłumaczyć. Doprowadzono mnie do takiego stanu, że nie mogłam przetłumaczyć drugiej części cyklu, bo cierpiałam z powodu indukowanej psychozy (na całe szczęście takie rzeczy mijają), więc zrezygnowałam. Odrzucałam wszystkie próby kontaktu i byłam w tak złym stanie, że doprowadzono mnie wtedy nie tylko do amnezji, ale też właśnie do indukowanej psychozy.

Końmi nikt mnie teraz nie zaciągnie do fandomu. Wolę nie pisać, nie tłumaczyć i być sama. Za wiele razy traciłam mężczyzn przez tę zgraję schizofreników i ich pomocników. Mam też dosyć aspergerowców zakochanych w schizofrenikach z tego gangu. Aspergerowiec potrafi człowieka zabić, aby tylko postawić na swoim i udowodnić, że schizofrenik ma rację.

Prawda jest taka, że to Anna i jej znajomi zniszczyli tłumaczkę, a nie ja. Anna nie jest tłumaczką, nie studiowała Anglistyki. Jest urojenia powodują, że – wiedząc, że nic nie potrafi i nie funkcjonując na rynku tłumaczeń – oskarża mnie o to, że z mojego powodu nie tłumaczy. Niestety jej potrzeby schizofreniczne koncentrują się na chęci robienia wszystkiego, co ja robię. Jestem jej obsesją i jej chory mózg podsuwa jej powiązania, które tłumaczą, dlaczego świat się nie zgadza z jej urojeniami. Według jej schizofrenii odzyska swoje „umiejętności”, gdy mnie zniszczy i ja jej „oddam” tłumaczenie. Przerwałam tłumaczenie cyklu, ale oczywiście jej to nie zadowoliło. Jakoś wydawnictwo z nią się nie skontaktowało i nie została tłumaczką.

Taki schizofrenik może swoją ofiarę zabić, bo chory mózg podsuwa mu, że zabicie ofiary sprawi, że nie będzie już przeszkód, żeby świat uważał go za prawdziwego twórcę, w tym przypadku tłumaczkę.

Analogicznie mogę paść ofiarą Renaty, która już myśli, że moja śmierć jest rozwiązaniem jej problemu i że po mojej śmierci wszyscy już będą pewni, że jest „Yennefer” i autorką wszystkich moich tekstów i pomysłów.

Już wielokrotnie słyszałam, że mam umrzeć, bo to rozwiąże wszystkie problemy schizofreniczek i na świecie zapanuje miłość. One oraz jej pomagierzy żądali, abym sama się zabiła. Ofiara schizofreników zabija się, żeby przed nimi w końcu uciec, ale oczywiście nie rozwiązuje to problemów schizofreników, bo prawdziwym ich problemem jest ich własna choroba psychiczna.

To nieprawda, że „wszyscy mnie kochają” – schizofrenicy to Marsjanie nie z filmu „Mars Attacks”. Dwulicowi schizofrenicy mnie nienawidzą z całych sił i chcą mojej śmierci. Już mnie wielokrotnie przyjaciele wyciągali z dołka i odwodzili od decyzji o samobójstwie.

W takim stanie, w jakim ja się znajduję, ludzie zabijają się, bo dokonują na sobie eutanazji ` pokosu krańcowego cierpienia. Muszę to opisać, bo mnie zmuszono do tego i działam w ramach syndromu sztokholmskiego, ale też dobrze, aby pomagierzy schizofreników wiedzieli, co naprawdę zrobili. Oczywiście, że schizofrenicy spodziewali się zupełnie innych wyznań na blogu, o wiele bliższych ich urojeniom.

Mnie obiecano, że jeszcze będę szczęśliwa, więc jakoś się trzymam. Ale nie chcę nikogo z tych schizofreników oglądać na oczy i mam zamiar bardzo dokładnie selekcjonować ludzi, z którymi się kontaktuję.

Więzienie

Jedną z zasad jest, że osoba niewinnie oskarżona i skazana (a bardzo często sądy się nie orientują, że zeznają schizofrenicy), nie tylko dostaje najwyższy wymiar kary, ale odsiaduje też cały wyrok, bo nie wyraziła skruchy.

Osoba, która nie przyznaje się do winy w oczach sądu przy, wydawałoby się, przekonujących zeznaniach wygląda na zatwardziałego przestępcę. Potem w więzieniu nie reaguje pozytywnie na zabiegi wychowawcy, więc nie może liczyć na zwolnienie warunkowe.

Mój tata by poszedł do więzienia, bo schizofreniczka Renata oskarżyła go o gwałt. Na całe szczęście był w tamtem weekend, o którym mówiła, za granicą. Sama słysząc jej urojenia, dostałam takiej furii, że kazałam mu się bronić. Na nasze nieszczęście przy dwulicowości schizofreników, którzy nadal mu się podlizywali, nie zorientował się, że to właśnie Renata i jej rodzina go oskarżyli.

Ten gang schizofreników oskarża też wiele innych osób, ale na całe szczęście Policja wie, że ci ludzie są schizofrenikami i że trzeba wszystko odpowiednio weryfikować.

Nie ma szans, żebym kiedykolwiek trafiła do więzienia, chociaż schizofreniczki tak się na mnie wydzierały. Ich enablerzy nie powinni się łudzić, że zwyciężą i że „prawda ich uratuje”. Prawda jest taka, że stanęli po złej stronie pentagramu i metale im nie pomogą.

Jedyna osoba, o której wiem, że siedziała w więzieniu, to ojciec Romana, mój gwałciciel z dzieciństwa. Roman idzie jego śladami idealnie. Niestety już po skazaniu ojca Romana okazało się, że jest schizofrenikiem, więc został wypuszczony z więzienia z nakazem leczenia się. Całkowicie zignorował ten nakaz. Bo nic nie może go zmusić.

Nie jesteście sobie w stanie wyobrazić, co przeżywa zaszczute zgwałcone dziecko, któremu się powie, że dalej jej życie jest zagrożone, bo schizofrenia tak groźnego człowieka sprawia, że ani nie można go trzymać w więzieniu, ani nie można poddać przymusowemu leczeniu. Przed moją rodzina udawał kogoś, kto już się leczy i byłam zmuszona do kontaktu z nim, bo mój ojciec wymyślił sobie, że będzie nas godził. Zniszczył mi tym życie i doprowadził do krańcowej amnezji. Niestety wbrew temu, co myślą niedouczeni lekarze, amnezja z przyczyn psychologicznych jest realna i z reguły dotyczy zaszczucia przez schizofreników.

Już jako dorosła osoba dowiedziałam się z podręczników, co mi wtedy zrobiono i że schizofrenik sam z siebie nie będzie się leczył, szczególnie gdy się go rozpieszcza. Wiem też z tych podręczników, schizofrenik nigdy nie przestaje nękać swojej ofiary i że moja intuicja, co do tego co się będzie działo była stuprocentowo trafiona. Tym bardziej, że schizofrenicy dążyli do doprowadzenia do mojego samobójstwa i nie ukrywali tego, co chcą mi zrobić. Znęcali się też sadystycznie nade mną.

To co się wtedy wydarzyło, to klasyczna akcja schizofreników, którzy znaleźli sobie aspergerowca, którym kręcili, jak chcieli. Nie dziwcie się, że z aspergerowcem mogę się co najwyżej tylko przyjaźnić. Dokopały mi jeszcze moje doświadczenia z Michałem, któremu różne pomysły podrzucać schizofrenik, który był całkiem lubiany w fandomie, bo kłamliwie przedstawiał się jako mój przyjaciel lub były.

Nikt z tej szajki schizofreników z mojej podstawówki nie był i nie jest ze mną w przyjaźni. Ludzie, którzy im ufają, zniszczyli mi całe życie. Wżyciu nie potwierdzę żadnych oskarżeń tego gangu schizofreników, ani żadnego z ich urojeń.

A małych aspergerowców należy już w dzieciństwie poddawać psychoterapii, w czasie której dowiedzą się, że są głupi i że jednych z największych dla nich zagrożeń są schizofrenicy, którym wierzą bezpodstawnie. I z których powodu mogą w końcu wylądować w więzieniu. Bo schizofrenikom nikt – jako chorym psychicznie – krzywdy nie zrobi. A ludzie z syndromem bardzo często i z dużą łatwością łamią prawo i kłamią, byle tylko postawić na swoim. Tak jak pewien lekarz, który postanowił kłamać, że przyjmował moje porody. Wiele osób słyszało te kłamstwa, które zniszczyło mi życie. (Nie tylko polityk N. postanowił wziąć sprawy w swoje zbrodnicze ręce.)

Ciekawe, że nikt z mojej rodziny ani nikt z moich prawdziwych przyjaciół nigdy nie słyszał o żadnej ciąży czy porodzie. Ani o usuniętej ciąży. Nie mam ani jednego dziecka, schizofrenicy wraz z durnymi fanami zniszczyli mi życie. Krystyna zniszczyła sobie życie na własne życzenie.

Ten lekarz został przez Romana poproszony o pomoc. Więc postanowił skłamać, bo skoro Roman powiedział, to musi to być prawda. Tak głupi są aspergerowcy, którzy zakochują się w schizofrenikach.

Ja nie mam aspergera. Jestem jak moja mama, cierpię z powodu głupoty aspergerowców. I w życiu się z żadnym aspergerowcem nie zwiążę. Nie po tym, gdy zobaczyłam takiego zjeba w pełnej furii, którą na mnie wyładowywał. I to wtedy, kiedy potrzebowałam szczególnie pomocy i wsparcia. Do pewnego stopnia podobnie skończył się mój związek z Bretem. Zaczął się wściekać i został poproszony, aby się odpierdolił ode mnie, a potem straciłam pamięć po zaszczuciu przez schizofreników, bo schizofreniczka Anna (wiecie, ta „skrzywdzona wokalistka Burzum” oraz „skrzywdzona anglistka”, co nigdy nie studiowała) uznała, że jest „żoną” Breta. Nadal w polskim urzędzie Bret wisi jako mój narzeczony i ma związaną z tym wizę i prawo stałego pobytu. Będę się musiała w końcu tym zająć, bo zapomniałam o tym. Facet się ożenił i ma dzieci, więc dawno już jest po ptakach.

Nawet nie wiem, jak to zrobić. Starając się o wizę, Bret poprosił mnie o wypełnienie odpowiedniego formularza. Nie wiem, jak wygląda odwrotna procedura, bo z reguły takie zaręczyny kończą się ślubem, ale chyba da się to jakoś wycofać. Czy jest prawnik na sali?

Bret stosuje zasadę wzajemności i powiedział mi, że nie wycofał niczego z amerykańskiego urzędu. Ja mam to zrobić pierwsza i dopiero wtedy skasuje mi wizę narzeczonej. Ale nie wiem, jakie są procedury.

Dobroczynność

Renata i jej gang z mojej podstawówki to osoby, które zawsze były traktowane przeze mnie na dystans. Psycholodzy kliniczni wiedzą, na czym błędy popełnione przez moich rodziców. Przede wszystkim nie należy się bawić w dobroczynność wobec schizofreników, bo to tylko podnosi ich oczekiwania oraz wzmacnia psychozę. Nie należy ich niczym przekupywać, bo tylko zaczynają się uważać za Bogów, należy ich ścinać, jak tylko się da. Nie są Bogami i nie mają prawa do wszystkiego.

Rodzina Renaty nauczyła się u nas żebrać i wyciągać rękę po kasę. Moi rodzice praktycznie (chociaż nie tylko oni) ich utrzymywali. Dostawali wszystkie ubrania, których nie chciałam. Za to za plecami byliśmy przez tę rodzinę schizofreników niszczeni i opłatami siecią kłamstw oraz pomówień.

Nie dostaną ode mnie ani złotówki. Nie za to, jak mnie zniszczyła kurwa Renata podając się za mnie i dorabiając mi jakiegoś fałszywego krewnego wśród jej znajomych, żeby udowodnić, że ie jestem osobą, za które się podaję.

Renata i jej znajomi mieli zwyczaj odwiedzać moją mamę pod pretekstem, że będą sprzątać. To sprzątanie polegało na tym, że kradli mi moje ciuchy i buty, a mojej mamie nawet ukradli jej dyplom lekarza. Zgłosiłyśmy ten fakt Policji. Z tego, co słyszałam ta schizofreniczna kurwa posługuje się tym dyplomem, aby udowodnić, że jest córką mojej matki.

Mam dosyć tej rodziny z półświatka, mam dosyć zainfekowanego przez nich i manipulowanego polskiego fandomu. Ostrzegałam przed nimi, ale nikt nie chciał słuchać, za to bezczynnie obserwowano, jak działania tej szajki niszczą mi życie i moją pozycję w fandomie.

Bezczynność wielu osób zniszczyła mi życie.

Zamierzam już na zawsze porzucić polski fandom. Tak jak zarządała Renata, która w psychozie mnie wygoniła z fandomu. Nie chcę być ponownie atakowana przez jej gang, która założyła, gdy byłyśmy w podstawówce. To oni mnie skopali na lodowisku przy szkole. Zreszta wolę się oddalić, bo nie chcę zostać zabita, jak mój były, Kruk. Kruk też miał kogoś, kto go prześladował.

Renata i jej gang nigdy nie byli moimi przyjaciółmi.

Już nie wiem, co mam pisać…

Już sama nie wiem, co mam pisać, aby wyrazić swój ból, frustrację i rozczarowanie wszystkim, co mnie spotkało oraz ludźmi, którzy autentycznie mieli śmiałość i bezczelność przedstawiać się, jako moi przyjaciele.

Nie są moimi przyjaciółmi, są przyjaciółmi Romana, a nie moimi, bo tylko jego wspierali i wyłącznie jego prośby realizowali. Prosty rachunek. Przy czym doskonale wiedzieli, że jestem z wykształcenia także psychologiem, więc moje zdanie powinno się liczyć. Powinny też się liczyć moje ostrzeżenia przed syndromem sztokholmskim oraz informacje na ile lat potrafi wykluczyć syndrom sztokholmski człowieka z aktywnego życia, bo się tylko wegetuje i bardzo powoli segreguje nieprawdziwe informacje w głowie i odzyskuje prawdziwe wspomnienia. Syndrom boli, jak nic innego. To jest największe cierpienia znane psychoterapii. Każda osoba, która taki stan wywołuje, bo chce kogoś „nawrócić” lub ukryć, co zrobiła, to groźny psychopata, który powinien wylądować w więzieniu.

Błąd mojego taty, który wprowadził do fandomu Ryszarda, nie powinien zaważyć na moim życiu. Takie błędy daje się naprawiać. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego Andrzej nie słuchał moich ostrzeżeń przed Ryszardem. Odsłonił się przede mną nie raz. Andrzej zniszczył mi tym brakiem działania życie i umożliwił gangowi schizofreników z mojej podstawówki swobodne funkcjonowanie w fandomie. Robili ze mnie co chcieli zupełnie bezkarnie i zrobili ze mnie w oczach fanów szmatę nie wartą szacunku. Z tego wynikło pobicie mnie przez polityka N. Moja mama bardzo cierpiała z powodu zniszczeń, jakie w jej życiu oraz moim dokonał Ryszard i jego znajomi. Ja swojego cierpienia nie jestem w stanie nawet opisać. Nadal, po tylu latach, jeszcze składam w jedną całość pourywane wspomnienia.

Andrzej, jak się okazało, też nie jest moim przyjacielem. (A Nycz jest moim osobistym wrogiem, który uparł się mnie „nawrócić”, pamiętajcie.) Jak już zaznaczyłam, przyjaciele kontaktują się i od siebie dowiadują się, co u kogo słychać. Posługiwanie się plotkami i słuchanie tylko jednej strony to zmowa. Zmowa przeciwko mnie. Taka zmowa miała miejsce we wszystkich środowiskach, w których przebywałam. Zamierzam wyjechać z Polski w pewnym momencie i zatrzeć za sobą ślady. Będę miała szansę funkcjonować w nowym zdrowym środowisku. Czyli to oznacza brak kontaktów z polskim fandomem sf-f, bo tutaj panuje zgnilizna. Chcę mieć chociaż kilka pięknych lat w życiu, więc inna decyzja nie jest możliwa.

Podejrzewam, że za każdym znanym mi przypadkiem zmowy przeciwko mnie stoi Nycz. Wszędzie skurwysyn ciągnął za sobą Romana i go przedstawiał, jako mojego męża. Jestem święcie przekonana, że postanowił mnie ukarać za ateizm i mój talent, więc dlatego postanowił zmusić mnie do poślubienia kogoś, kto jest nie tylko imbecylem, ale taż schizofrenikiem żeby upewnić się, że wyjdę za kogoś odpowiednio religijnego. To ma chuj moją apostazję na blogu i wieczne przekleństwo i fatwę przeciwko Kościołowi Rzymsko-Katolickiemu. Nycz, jak się okazało, kontrolował wszystkich przyjaciół mojego taty z fandomu, szpiegował i działał, gdy tylko pojawiały się jakieś wieści o moim związku z kimś innym niż osoba, którą mi wyznaczył Kościół. Nadal udaje, że nie rozumie konceptu choroby psychicznej.

Oczywiście jest też możliwość, że realizuje pomysły schizofreniczki Renaty, którą bardzo bawi takie poniżanie mnie. Wiem, że nie potrafi zrobić nic innego niż to, co chce od niego wariatka Barbara czy jego faworyta Renata.

Ale jakby nie było, nigdy nie miałam nic wspólnego z Romanem, tylko Nycz postanowił zrobić sobie ze mnie niewolnicę i kontrolować mnie do śmierci oraz zmusić do związku z tym schizofrenikiem. Zamierzam temu psychopacie uciec. Nie może być tak, że obcy dla mnie człowiek – schizofrenik Ryszard – według Kościoła ma prawo mnie „zaręczać” z kim tylko chce, czy wręcz zmuszać do małżeństwa, bo jest moim „opiekunem prawnym”. Po pierwsze nie jest moim „opiekunem prawnym” (nawet jeśli klepnął mu to Nycz) , a po drugie nawet jeśli by nim był, to nie ma prawa podejmować decyzji o moim małżeństwie. Na ten temat też przeczytałam podręcznik i nie dam się oszukać.

Nycz jest imbecylem i nikt nie powinien go słuchać. Wszystkie jego rewelacje pochodzą od wariatów o bujnej wyobraźni. Nie jest moim „spowiednikiem”, kłamie też na ten temat. Spowiada tak naprawdę schizofreniczkę Renatę i wysłuchuje jej urojeń. Ja sama jestem uczciwą poganką i nie kontaktuję się z klerem.

Mam dosyć tego durnego towarzystwa i durnego fandomu.

Asperger

Z cała pewnością odmawiam bycia dziewczyną, narzeczoną czy żoną aspergerowca. Doszłam do wniosku, że wolę być sama, bo całe zniszczyli mi aspergerowcy ze swoimi wadami. Przeszłam przez kilka takich związków i mam szczerze dosyć.

Asperger sprawia, że ludzie są bezgranicznie głupi i nie mam nawet siły wymieniać wszystkich wad ludzi z Aspergerem. Są tak głupi, że nigdy nie rozumieją, co się do nich mówi. Uzależniają się od ludzi, którzy im tłumaczą, co inni myślą. Przy czym mają tendencje do uzależniania się od innych aspergerowców albo od wariatów. Przyjmują stuprocentowo wszystkie sugestie, nie potrafiąc przejrzeć swojego rozmówcy i zauważyć, że na przykład fanatyk religijny wcale nie życzy dobrze komuś, kto jest ateistą.

Przy czym znajomy schizofrenik, ojciec Renaty z mojej podstawówki, z lubością nakłania ludzi do jedzenia grillowanych potraw oraz domowych wędzonych wędlin codziennie, co z bardzo dużym prawdopodobieństwem wywołuje raka jelita. Przy czym zniechęca do kolonoskopii, przedstawiając ją jako coś bardzo nieprzyjemnego. Ja ze swojej strony polecam, można wybrać sobie badanie z narkozą. Ta narkoza jest bardzo przyjemna, dożylna i w życiu nie miałam przyjemniejszego zabiegu, który nie ma nic wspólnego z seksem analnym, chociaż kościelni schizofrenicy mogliby tak zasugerować. Ale bardzo fajny lek nasenny dostałam w żyłę i złapałam trochę miłego snu. Bo wiecie, osoba sterroryzowana i straumatyzowany jak ja ma bardzo duże kłopoty ze snem. Nie byłam też oszołomiona po końcu narkozy, ale ja takie rzeczy bardzo dobrze metabolizuję. Badanie o wiele przyjemniejsze od cytologii. Sto razy. Nic nieprzyjemnego nie zaobserwowałam. Warto się badać.

Mama Michała, która też była aspergerowcem, została tak przez Ryszarda, który sam regularnie biega na kolonoskopię, urobiona. Pamiętam, że patrzyłam na jej dietę z przerażeniem, gdy byłam z Michałem. Ale nie dawało się wytłumaczyć, że jest to niezdrowe. Ponownie była to sugestia Ryszarda. Wolała słuchać kogoś innego, a nie mnie, a jak aspergerowiec wybierze sobie guru, to się już do niego nie trafi i nie zmieni zdania.

Aspergerowiec potrafi też uzależnić od przestępcy i popełniać razem z nim wszystkie możliwe zbrodnie. Będzie wypełniał polecenia bez zastanowienia. Jak sobie coś wbije do głowy, to nie da się tego wybić. Jest całkowicie niereformowalny i uparty. Po moich wszystkich doświadczeniach taki typ budzi moje obrzydzenie. Przy czym oczywiście Roman jest schizofrenikiem, a nie aspergerowcem, jak sobie przypochlebia.

Musiałam sięgnąć do intryg i wybiegów wprost z powieści szpiegowskich, aby udowodnić znajomym i byłym, kim jest naprawdę Roman. Moja mała agentka musiała go sprowokować w Progresji, dostała dokładne instrukcje i dziad zareagował taką schizofrenią, że wyleciał na kopach z klubu. Na moją prośbę ma zakaz wstępu, po tym gdy udowodnił, że nic o mnie nie wie i że wszystko, co o mnie mówi, pochodzi z jego urojeń. (Bardzo dziękuję osobie, która działała jako moja agentka, za pomoc!!!)

Aspergerowca nie przekona to, że ktoś go prosi o coś. Nie rozumie, że dla ludzi jest ważne spełnianie próśb. Między innymi po tym, czy ktoś wypełnia prośby, ludzie oceniają, czy rzeczywiście ktoś ich lubi i jest sympatyczny. Dla mnie jest oczywiste, że spełniam czyjeś prośby, bo nawet jeśli tego w pełni nie rozumiem, to może się okazać, że jest autentycznie ważne i komuś można uratować życie. A nawet nie jest obiektywnie ważne, to jest ważne dla tej osoby i spełnia się prośby, dlatego że się tę osobę szanuje.

Mam dosyć tego, że aspergerowcy, którzy podobno mnie kochają, mają mnie na tyle w dupie, że żadne moje prośby, czy mój komfort psychiczny nie są dla nich ważne. Mam dosyć wyjaśnień, że ktoś nie wiedział, że to ważne i że niw wiedział, że coś może źle pójść. No ja jakoś potrafię przewidzieć, co na przykład zrobią wariaci i jakie to ma konsekwencje dla mojej psychiki i co wywołuje amnezję. Kurwa studiowałam takie kierunki i robiłam takie uprawnienia, że wiem więcej od was i należy mnie słuchać. Mam taką wiedzę na temat ludzkiej psychiki i tego, jak funkcjonuje świat, że z reguły wszystko dobrze przewiduję. Poganie uważają, że przewiduję przyszłość. Muszę przyznać, że bardzo często przewiduję coś, co wydawały się, że nie ma podstaw naukowych. ale moich zdaniem to tylko kwestia ponad stu podręczników, które przestudiowałam oraz intuicji, która jest oparta na nieświadomej wiedzy.

Aspergerowcy bardzo często kończą w więzieniu. Niestety są tak zadufani w sobie, że nie są obiektywni i nie zachowują ostrożności. Sięgają do rozwiązań siłowych i terroryzują otoczenie. Przemoc werbalna to też przestępstwo, bo niszczy ludzką psychikę. Już nawet nie chcę pisać o pobiciach, czy innych atakach zorganizowanych przez aspergerowców.

Syndrom Aspergera to diagnoza, która oznacza psychopatię i ludzie tak zdiagnozowani powinni zachowywać szczególną ostrożność, bo naprawdę nie potrafią oceniać innych ludzi. Za to znajomi aspergerowcy w fandomie zachowywali się jak nadludzie i postanowili ograniczyć moją wolność i lekceważyć sobie wszystko, co mówię.

Nie dziwcie się, że wolę zostać sama. Nie mam zamiaru męczyć się z kolejnym durnym tępym i upartym aspergerowcem. Za dużo mnie zadawanie się z aspergowcami kosztowało i za bardzo muszę przez ich głupotę cierpieć.

Nie chcę już więcej musieć polegać na jakimkolwiek aspergerowcu. Zniszczyli mi życie od a do z. I wcale nie są w moim typie. Niestety tata też był aspergerowcem i dokonał bardzo złych decyzji, takich jak przedstawianie Ryszarda czy łykanie jego kapsułek z „ziółkami”. Ale tylko to jest jego winą. I za to moja mama go przeklinała w końcu. Bo nie dało się potem odkręcić zachwytu różnych tępych narcyzów i aspergerowców z fandomu Ryszardem. Ten schizofrenik zabił wiele osób i razem ze swoją rodziną zniszczył mi całe życie. Każdą możliwą karierę, zdrowie fizyczne i psychiczne. Życzę mu szybkiej hospitalizacji w psychiatryku, bo mam dosyć tego schizofrenicznego mordercy.

W życiu nie chcę żadnych więcej aspergerowców. Michał, Bret, Adam nauczyli mnie, że nie warto. Nigdy nie można było na nich polegać. Wręcz przeciwnie upierali się niszczyć mnie wraz z moimi wrogami. I nie zważali na moje prośby, żeby darowali mi „uszczęśliwianie na siłę”. Nie są to ludzie, którzy kiedykolwiek mogą się stać bohaterami mojego romansu. A robienie mi prania mózgu, aby mi „przypomnieć”, że „kocham Adama” wkurwiło mnie tak, że w życiu go nie pokocham. Zbyt dużo mi zniszczył swoją tępotą i uporem godnym cyborga. I nigdy go nie kochałam.

Zresztą moje doświadczenie mówi, że aspergerowiec i w łóżku jest cyborgiem. Więc pass.

Wcale mi się perspektywa związku z kolejnym aspergerowcem nie podoba. Mam dosyć. To są ludzie, którzy są w stanie kogoś zamordować, aby tylko postawić na swoim. A z reguły się mylą, bo są głupi, albo słuchają przestępców.

Krótka charakterystyka aspergerowca to przemocy chuj. Co to zawsze wie lepiej. Uciekać. Chociaż ma rozległą wiedzą i bywa zabawny. Zawsze w końcu zniszczy człowieka, szczególnie jeśli pojawiają się jakieś problemy. Potrafi tak samo zniszczyć człowieka jak schizofrenik.

Klan

W czasie stosunkowo niedawnego spotkania rodzinnego zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie. Więc mam wyzwanie dla schizofreników, którzy twierdzą, że uczestniczą we wszystkich moich rodzinnych spotkaniach, bo są albo moim „mężem”, albo „kuzynem”.

Niech spróbują sobie znaleźć na tym zdjęciu, albo niech mi powiedzą, kto jest kim. Jestem pewna, że nikogo nie znają. Dodatkowo, jak widać, nie jestem na tyle samotna, abym potrzebowała „pomocy” Ryszarda czy Barbary. Naprawdę nie muszą się mną opiekować.

Dodam, że nie ma na tym zdjęciu rodziny mojego wujka, brata mamy, ani moich dalszych krewnych. Zgromadziło by się kilka razy więcej osób. To była tylko najbardziej kameralna impreza w najbliższym gronie.

Kłamstwo nie popłaca. Nie znacie ani mnie, ani moich krewnych.

Oczywiście na zdjęciu nie ma nikogo, kto mnie nękał w moim miejscu pracy jako „rodzina”, która musi „interweniować”. Za takie interwencje odpowiadają tylko schizofrenicy. I to nie wszyscy, tylko schizofreniczne kurwy i oszuści z półświatka, którzy dzięki tępocie różnych osób żyją sobie jak królowe.

No chyba że ktoś jest na tyle inteligentny, że nie daje się łupić zawodowym oszustom i kurwom. Ja w każdym razie zaprzeczam, aby ktokolwiek z mojej rodziny rozmawiał z Bretem, czy Alice.

Ludzie z fandomu, którzy zaczęli mnie w pewnym momencie „reprezentować”, to nie są moi bliscy. To nie są też moi przyjaciele. to co najwyżej przyjaciele Romana, który jest dla mnie obcą osobą.

A Krwawa Horda nie istnieje. Zasłużenie nie istnieje.