Sielskie życie

Nie należy płakać nad Romanem. Ma sielskie życie. Nie płaci nic za mieszkanie, które jest utrzymywane z mojego konta, na które wpływają pieniądze przelewane z mojego norweskiego konta. Posiadam w Norwegii środki, które dostałam w ramach spadku po zabitym w Warszawie narzeczonym. Tak więc wszystko, co Roman zarobi, może wydawać na siebie. Dorośli ludzie wiedzą, jak spore sumy pochłania utrzymanie mieszkania. A on ze swoimi siostrami nie płaci mi nic za wynajem mieszkania. Uważam, że i tak mają za dobrze. Powini ci ludzie już dawno się leczyć.

Mówimy o mieszkaniu, przypomnijmy, które Roman z siotrami zajmuje nielegalnie. Przez jego urojenia, potraktowane zbyt poważnie przez kler, Avangardę oraz polityków, straciłam dostęp do konta w banku, który został zmuszony polityczną decyzją do przyjęcia sfałszowanego upoważnienia. Wszyscy byli przekonani, że Roman to faktycznie mój mąż, który powienien mieć dostęp do pieniędzy, które są jego, a tylko „przypadkiem” znajdują się na moim koncie. Zostałaśmy z moją mamą tak zakatowane, że nie mogłyśmy walczyć sądownie z tą decyzją. Doznałam tak silnych urazów psychicznych, że straciłam pamięć. A wariaci oraz ludzie, którzy byli opłacani z ukradzionych mi pieniędzy dbali o to, aby ten stan się utrzymał.

Na całe szczęście moi znajomi metale, gdy dowiedzieli się, że taką psychologiczną amnezję można pokonać, zaczęli mi pomagać i zaczęłam z niej wychodzić. Gdy tylko się dowiedziałam, że na moje konto spływają pieniądze, za które Roman udaje milionera, zaczęłam działać. Siły zła także, więc moja decyzja o cofnięciu upoważnienia została znowu przez wysokiego polityka unieważniona. Rozwiązałam to tak, że na moje konto, do którego nie mam dostępu, wpływa suma, która wystarcza do utrzymania mieszkania, ale nie do odgrywania osób z wyższej sfery finansowej.

Roman nie jest norweskim arystokratą, mój Tata był. Pieniądze nigdy nie należały do Romana. Nigdy nie byłam jego żoną. Nie chcę te geja, miałam innych adoratorów. Posiadam dokumenty, które świadczą, że nigdy nie wyszłam za mąż i te naprawdę należą do mnie, a nie do urojonej przyjaciółki Renaty. Naprawdę Avangarda i Opus Dei zniszczyły mi życie, pomagająć schizofrenikom oraz idiotom, którzy postanowili nic nie weryfikować. Nic nie mam wspólnego ze zniszczonym życiem Krystyny. Z mojego punktu widzenia sama je sobie zniszczyła.

Żyję za swoją pensję, przy czym sama płacę za mieszkanie, które zostawiła mi mama w spadku. To mnie spotkała wielka niesprawiedliwość, bo nie mam dostępu do swoich pieniędzy. To mnie ukradziono mieszkanie i przybywają w nim osoby, które są dla mnie obce, grzebiąc w moich prywatnych przedmiotach i niszcząc wszystko, co było dla mnie święte. Mam nadzieję, że nadal nie mogą dostać się do mojego sejfu, mam tam naprawdę poufne dokumenty, które nie powinny trafić w niepowołane ręce. Od czasu ukradzenia mi kluczy, ani razu nie byłam w tamtym mieszkaniu.

Nie życzę sobie żadnych nacisków na mnie, które mają zmusić mnie do „zwrócenia” Romanowi pieniędzy. Ma też z siostrami opuścić moje mieszkanie. Po dobroci.

Jeśli tego nie zrobi, czego go pozew cywilny. Mam nadzieję, że żaden z polityków nie wpływał na Sąd w tej kwestii, tak jak wpłynął na bank i Policję, której związano ręce. Bo jak tłumaczyć brak pomocy dla mnie i mojej mamy?

Polska ma mordę tępej kurwy z Opus Dei i morduje najzdolniejszych, bo rządzą schizofrenicy i zabobonne babska.

Ksiądz z Opus Dei

Od dzieciństwa mam na karku prześladującego mnie księdza z Opus Dei. Zacząło się od katechetki z czasów mojej podstawówki, która nie potrafiła sobie poradzić z moimi krytycznymi uwagami wobec „nauk” Kościoła. Podejrzewam, że była to wściekła lesba (nieakceptujące swojej orientacji lesbijki i geje w Kościele sprawiają problem od zawsze) wściekła się także dlatego, że nie chciałam być razem z nią w Kościele. Twierdziła, że piękne dzieci muszą iść do Kościoła, bo wtedy Bóg się cieszy, a ona wtedy będzie mogła mnie mieć „pod sobą” i pilnować mojego nowicjatu.

Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, jaką bzdurą jest mi coś takiego proponować. Jestem ateistką, a także kryptoluteranką po pradziadku Norwegu. Stąd też nie do końca katolickie wychodzanie mnie jako dziecka.

Tępa suka, która uczyła mnie religii tak się na mnie wkurwiła, że wezwała na pomoc księdza z Opus Dei, który zaczął szukać kogoś, kto mu pomoże mnie „wychować”. Padło na idiotkę Barbarę oraz schizofreników z mojej podstawówki, z którymi nie mam nic wspólnego, a których schizofrenia została pokarniona przez psychopatę z Opus Dei.

Jak mi powiedział ten ksiądz, z reguły „obrażeni” katecheci wzywają kogoś takiego jak on na pomoc, a on rusza do szkoły, aby znaleźć sobie kogoś, kogo może wykorzystać przy zaszczuwaniu ofiary nienawiści kleru. Jak zwykle trafia na kogoś, kogo nazywa „świętymi” – czyli lokalnych schizofreników.

To ten ksiądz swoimi opowieściami o mnie zainspirował pedofilski napad na mnie ojca Romana i kilku osób. Przy czym to nadzorował. Patrzył, że rzeczywiście jego pomocnicy zmuszają mnie do ssania penisa. Był osobą, która szukała dla mnie „zastępczych rodziców” i wybrał, jak rozumiem schizofrenika ojca Romana oraz „kurwę” Barbarę. Nigdy nie rozmawiał z moimi prawdziwymi rodzicami, bo to nie interesowało.

Zawsze będę twierdzić, tak samo jak byłam dzieckiem, że nie ma niczego złego w antykoncepcji. Nie ma dzieci nie dlatego, że stosowałam antykoncepcję, ale dlatego, że ksiądz i Barbara zniszczyli mi swoimi kłamstwami i intrygami każdy związek. Nie zapominajmy też, że mój narzeczony, po którym odziedziczyłam majatek, który wariaci bezprawnie przejęli, został zabity w czasie warszawskiego konwentu i nadal go opłakuję.

Luteranie nie mają problemów z antykoncepcją i nie uważają, że antykoncepcja jest czymś, co stosują prostytutki. Nie zgadzam się z sugestią tego księdza, że nie mam dzieci, bo jestem karana za antykoncepcję i że mam za nią przepraszać Boga, idąc na służbę do Opus Dei. Nie musi mi tego ułatwiać, zaoferował, bo jestem poganką i już lata temu złożyłam formalną apostazję. Nie mam dzieci, bo ksiądz i Barbara swoimi złośliwymi plotkami i intrygami zniszczyli każdą moją szansę na założenia rodziny. Wiem, że ten ksiądz jest zadowolony, że nie mam dzieci, bo uważa, że takie osoby, jak ja niepowinny się rozmnażać, ale ja się z tym nigdy nie zgodzę. Takie osoby jak ten ksiądz w życiu nie powinny się wtrącać w wychowanie kogoś takiego jak ja.

Wiem, że ten sam ksiądz został wygoniony ze szkoły dzieci mojego byłego, Michała. Zwiazek z Michałem rozpadł mi się lata temu z powodu intryg kleru i zrobienia z niego kogoś na podobieństwo Patricii Hearst, nieświadomie wykonywał skrypt włożony mu do głowy przez tego terrorystę. Jego psycholog pomógł mu się z tym uporać. Mogę z cała odpowiedzialnością powiedzieć, że ten ksiądz zniszczył cały warszawski fandom.

Ksiądz pojawił się w szkole dzieci Michała, które po pradziadku Norwegu – jakby powiedział ksiądz z Opus Dei – są „zagrożone luteranizmem”. Podpuściłam je na tyle, że zaczęły przesłuchiwać katechetką. Oczywiście, że nie spodobało im się (Michał jest lekarzem pierwszego kontaktu) robienie ze schizofreników „świętych”, co pojawiło się przy omawianiu mitu o Abrahamie i Izaaku. Reagowały dokładnie tak samo jak ja w dzieciństwie. Mama tych dzieci jest ginekologiem, więc można się domyśleć, jakie mają zdanie na temat antykoncepcji. Okazało się to być takim zapalnym punktem, ze ponownie Opus Dei postanowiło jakieś dzieci „wychowywać”, bo są „zagrożone prostytucją” lub „zagrożone byciem w sekcie metali”. W opowieściach księdza Michał stał się oczywiście „gangsterem”, a jego żona „prostytutką”.

Takie rzeczy nie mogą dziać się w państwie prawa. Nie może być zgody, aby fanatycy religijni zasczuwali bez wyroku każdą osobę, która im sie narazi, przy poklasku współpracujących z nim polityków. Ksiądz tak samo jak w moim przypadku postanowił te dzieci zniszczyć i już przez całe życie pilnować, aby nie zaznały szczęścia, tylko pokutowały. Ksiądz został wywalony ze szkoły przez rodziców, którzy za moją radą wzięli dni wolne i na niego się zaczaili. Dzieci były w tak złym stanie, że wymagały psychoterapii oraz długiej rekonwalescencji po traumie, jaka je spotkała. Były między innymi zastraszane, że zostaną zgwałcone, jeśli nie „pójdą do Kościoła” i nie potwierdzą oskarżeń stawianych rodzicom. Ta rodzina miała szczęście, że mnie zna, a ja mam doświadczenie z „wychowywaniem” przez Opus Dei.

Ksiądz ponownie szczuł inne dzieci ze szkoły na swoje małe ofiary. Stworzył wokół dzieci Michała taką atmosferę, że trzeba było też naprawić ich sytuację społeczną, bo próbował z nich zrobić wyrzutków. Traktowane były przez nauczycieli jak dzieci osób z marginesu społecznego, ktore powinny trafić do szkoły specjalnej. Wyrok Opus Dei w tej sytuacji był taki sam, jaki ja usłyszałam – wróg Kościoła nie ma prawa nic osiągnąć w życiu. Dzieci musiały doprowadzić do zwolnienia jednej z nauczycielek, aby coś zaczęło się poprawiać. Mnie ratowały koleżanki i koledzy z klasy.

Tak właśnie Kościół karze krnąbrne dzieci, bo wielu członków Kościoła uważa, że są lokalną administracją oraz sądem. A także najwyższą władzą. Bardzo aktywnie mszczą się za różne obrazy.

Nie dziwcie się, że ksiądz, który walczy z fantasy i metalem od lat jest człowiekiem w fandomie znienawidzonym. Odpowiada za to, że chociaż zaczynałam w liceum jako glam metalowa wokalistka, nie śpiewam i mam spierdolone życie. To on odpowiada za to, że wyhodowałam sobie black metalowe serce i stałam się zaciekłym wrogiem katolicyzmu we wszystkich jego przejawach. Ten czlowiek zniszczył i doprowadził do śmierci wielu osób, posługując się schizofrenikami, których inspirował do przeżywania kolejnych urojeń oraz działań.

Wymówka

W czasie jednej z rozmów, jakie odbyłam z Romanem w towarzystwie profilera, usłyszałam, że Roman jako gej nie chciał nigdy mieć romansu z Krystyną. Gdy byliśmy w podstawówce, miał opowiadać o związku ze mną, aby wytłumaczyć, dlaczego nie może być z Krystyną, którą wyznaczyła mu Barbara. Spotkało się to z furią Barbary, która uznała, że znalazła „księcia” Romana dla Krystyny. I że ona doprowadzi do tego, że się pobiorą, bo on nie może być z kimś takim jak ja. W czasie tej rozmowy Roman prosił o ratunek, bo nie chciał aranżowanego związku z kobietą.

Doprowadzenie do tego związku i zniszczenie mnie stało się idee fix Barbary oraz Nycza. Przy okazji Roman, jak podejrzewam, został poddany terapii, która miała po kościelnemu wyleczyć go z „nieprawidłowej” orientacji i sprawić, żeby chciał mieć rodzinęi „odpowiednią” małżonkę.

Już samo to wystarczyłoby, aby nastąpiła katastrofa. Gdy dodamy do tego schizofrenię w rodzinie Romana mamy już prawdziwą Apokalipsę dla wszystkich zamieszanych w to dzieci, które wyrosły na nieszczęśliwych dorosłych. Trójka moich znajomych z podstawówki naprawdę miała szansę na leczenie, gdyby nie wtrąciła się idiotka z Opus Dei.

Odmawianie schizofrenikom leczenia to norma dla kleru. Zawsze skrzywdzą każdego schizofrenika, który wpadnie w ich ręce. Dla zabobonnych ludzi Kościoła schizofrenicy mają „bogate życie duchowe” oraz są wymarzonymi kandydatami na „świętych”, bo mają kontakt z „Wyższą Siłą”. Jest cała masa typowych schizofrenicznych urojeń, które temu służą, ale naprawdę we współczesnym świecie żaden chory psychicznie nie powinien być tak krzywdzony.

Jest to przerażające, że stałam się centrum tego wszystkie i ofiarą zarówno schizofreników oraz zabobonu kościelnego. Byłam egzorcyzmowana nielegalnie, bo moje słowa nie zgadzały się z tym, co biskupowi powiedziała schizofreniczka i chciano mnie zmusić do służby w Kościele, twierdząc, że marzę o tym od dziecka. Z tego też powodu Barbara nęka mnie i „wychowuje” całe moje życie. Była ispiratorką wielu działań w fandomie oraz u mnie w pracy.

Oczywiście Roman jest schizofrenikiem, więc trzeba podchodzić z pewną dozą nieufności do tego, co mówi. Tym bardziej, że jego schizofrenia skutkuje bardzo nieprzyjemnymi czynami. Ale wierzę mu, że Barbara także jego nęka i „wychowuje” całe życie.

Podejrzewam, że kleptomania trójki moich znajomych z podstawówki nie osiągnęłaby takich rozmiarów, gdyby nie kler i Barbara, która zachęcała ich do działań i brania wszystkiego, co z powodu choroby uważają za swoje. To ona wmieszała w swoje działania świat polityki i doprowadziła do łamania prawa, w tym także praw człowieka.

Mam nadzieję, ża każdy, kto usłyszy od Barbary, że jest moją „przyjaciółką” strzeli ją w japę i zadenoncjuje Policji. Bardzo o to proszę.

Wywiad

Nieprawdą jest, że udzieliłam wywiadu jakiemuś dziennikarzowi. Sprawa wygląda analogicznie do tej Adama. Ktoś, kto nie jest mną, podał dziennikarzowi numer telefonu, na który miał zadzwonić, aby ze mną porozmawiać, bo podobno chciałam udzielić wywiadu. Nie rozmawiał z osobą, która się pode mnie podszyła, twarzą w twarz, więc nie może mieć pewności z kim rozmawiał. Ja cały czas zaprzeczałam, że chcę tej publikacji, gdy o tym wspominały wariatki. Takie intrygi są czymś, do czego posuwają się schizofrenicy, aby coś udowodnić. Znajome schizofreniczki chciały – jak to schizofrenicy – stworzyć sobie fałszywe dowody na prawdziwość ich urojeń. Składanie fałszywych zeznań, spowiadanie się w czyimś imieniu, lub udzielanie wywiadu za kogoś to typowe zagrania schizofreników wprost z podręcznika psychologii klinicznej.

Numer telefonu, który dostał dziennikarz, związany jest z mieszkaniem, którego nie używam od początku lat dziewięćdziesiątych. Znajdują się tam moje rzeczy, ale mieszkanie zostało przejęte nielegalnie po tym, gdy ukradziono mi klucze. Wolałam wtedy mieszkać z mamą, a nie sama, bo dobijali się do mnie wariaci. Niestety po fandomie rozeszło się wtedy, gdzie mieszkam, bo ludzie nie wiedzieli, że ci schizofrenicy nie są moją rodziną i nie należy ich o niczym informować. Schizofrenicy mają też zwyczaj chodzić za swoimi ofiarami i je śledzić.

Po atakach schizofreników straciłam pamięć, a oni bez przeszkód, dzięki pewnym politykom, dostali dostęp do mojego konta, a wysiłki mojej mamy, aby naprawić sytuację spełzły na niczym, bo zostały decyzjami politycznymi zablokowane. Nie dostałyśmy żadnej pomocy od odpowiednich instytucji. Jeszcze w dzieciństwie nabrałam pewności, że tylko drogówka pracuje. Tych policjantów widać i wiedziałam, że mój tata zaraz po przybyciu do Polski zatrudnił się w drogówce.

Nie mogę mieć pewności, co schizofrenicy nagadali dziennikarzowi i jak wygląda moja sfałszowana biografia. Podejrzewam jednak, że wiem, jakie znajdują się w niej elementy, więc muszę ponownie zapewnić, że naprawdę nie miałam kontaktu ze światem przestępczym innym niż Kościół, nikt z mojej rodziny nie zajmował się prostytucją, a mój tata nie był gwałcicielem czy pedofilem. Nie jestem plagiatorką, tylko stroną pokrzywdzoną.

Wielu z moich prawdziwych przyjaciół chce abym napisała autobiografię, bo moje życie jest pełne dramatycznych wydarzeń i pewnie taka pozycja miałaby też edukacyjne wartości, bo wiele jest ofiar zaszczuwanych przez schizofreników, także z wynikiem śmiertelnym, lub wręcz mordowanych, ale jeśli zechcę, aby się ukazała, to napiszę ją sama. Wydaje mi się, że dałabym radę.

Głupota

Przez całe moje życie pojawiało się wiele osób, które próbowało Krystynie lub Barbarze wytłumaczyć kim jestem. Okazywało się jednak, że obie te baby są tak głupie, że nie potrafią zmienić zdania. Przypomina mi to kurczaki, czy inne proste zwierzęta, które potrafią nauczyć się jakiejś sztuczki tylko raz. Podobnie imbecyle, gdy coś już usłyszą, nigdy nie zmieniają zdania.

A kim mam być zdaniem tych pań? Tępą byłą kurwą, która podobno ledwo skończyła Anglistykę. Osobą, która nie potrafi pisać i schizofreniczce Renacie miała ukraść utwory. Albo też podawałam się fałszywie za tę „prawdziwą” Małgorzatę, bo niby jestem chora psychicznie.

Wiele osób myślało, że naprawiło nieporozumienia z tymi paniami na temat mojej tożsamości. Musze tych ludzi rozczarować. Wiem, co się działo na przykładzie Michała, który jako mój były próbował interweniować i pomagać. Po rozmowie z Michałem i jego ojcem profesorem psychiatrą dostawałam łomot, bo idiotki przybiegały do mnie do pracy, zrozumiawszy tylko tyle, że znowu ktoś wziął do siebie coś, czego nie powinien brać do siebie, bo im chodziło o tę „drugą Małgorzatę”, a nie tą „prawdziwą”, o której oni mówili. Muszę więc napisać dementi – występuję tylko w jednej sztuce i to o mnie mówi Andrzej, moi byli, czy też koleżanki i koledzy pisarze.

Barbara i Krystyna są tak głupie i ograniczone, że nic nie dało im się wytłumaczyć. Rozumiem, że moja amnezja, którą wywołały ataki schizofreników oraz ich enablerów, może kogoś zmylić, ale naprawdę nie zasługiwałam na takie traktowanie. Durnota tych pań zniszczyła mi całe życie i doprowadziła do śmierci wielu osób.

Naprawdę jestem panną i posługuję się swoimi dokumentami. Nikt z moich prawdziwych krewnych nie słyszał nawet o Romanie. Roman nie miał prawa przywłaszczać sobie ksywki Ravn czyli Kruk. Nic, naprawdę nic nie stało na drodze, aby Roman w końcu zawlekł Krystynę do ołtarza. Mam, kurwa, nadzieję, że to zrobi w końcu. Będzie to odpowiednia kara dla tej idiotki. Tak się składa, że psychoterapeuci doskonale wiedzą, jakim nieszczęściem i dużą stratą dla kobiety jest związek z gejem. Kobiety w takich związkach nie wiedzą, co tracą i są nieszczęśliwe.

To nieprawda, że Roman mi powiedział, że jest gejem, bo mnie już nie chce. Tak może to komentować tylko inny gej. Wiem, że nawet widok sromu nie zachęcił go do współżycia z laską, którą uwodził od dzieciństwa (dodam, że nie chodziło o mnie, bo go nienawidzę od podstawówki – przede mną odsłaniał się już wtedy ze swoją jawną psychozą). Wszyscy moi znajomi mężczyźni, których prosiłam o konsultację tego przypadku, powiedzieli mi, że też uważają, że tak zachować się może tylko gej, a nie zakochany facet.

Chcącemu nie dzieje się krzywda, więc mam nadzieję, że Krystyna w końcu zrobi ten krok i za niego wyjdzie. Mam dosyć tej sytuacji. Tylko ostrzegam, nic, ale to nic do niego nie należy. Wiem, że zakochanej kobiecie to nie powinno przeszkadzać. Życzę szczęścia!!!

Akcja informacyjna podejście drugie

Już w roku 1990 próbowałam, zresztą zgodnie z zaleceniem psychologa, zrobić akcję infomacyjną na temat prześladujących mnie schizofreników. Robi się takie rzeczy nie tylko dlatego, aby ofiara urojeń schizofreników mogła normalnie zyć, ale przede wszystkim po to, aby schizofrenicy nie mieli w swoim otoczeniu podtrzymywaczy ich urojeń, którzy wyrządzają im niedźwiedzią przysługę. Schizofrenicy otoczeni takimi głupami nigdy nie podejmują decyzji o leczeniu i niszczą całe rodziny.

Pokazywałam wtedy swoje zaświadczenie o stanie cywilnym i dowód osobisty. Wiele osób grzecznie mi podpisało, że przyjęły do wiadomości, że jestem panną. Barbara też mi to podpisała, ale zrobiła dopisek, który brzmiał, że „wie, że to nie moje dokumenty”. Wyjaśnię, skąd jej pewność.

Pokazałam Renacie swoje zaświadczenie o stanie cywilnym, wzięła nawet ksero, które rozdawałam wszystkim. Pierwsza jej wersja brzmiała, że to jej zaświadczenie. A gdy jej przypomniałam, że wiem, że nazywa się Renata, zaczęła bredzić, że te dokumenty należą do tej innej Małgorzaty, którą Renata zna. Oczywiście psychoterapeuci wiedzą, że jest bardzo częste urojenie schizofreników. Zresztą wystarczy wspomnieć kogokolwiek, a Renata zaczyna bredzić, że zna tę osobę. Robiłam eksperymenty z moimi przyjaciółmi i jest na przykład najlepszą przyjaciółką zmarłego wokalistki, który sie nazywał Freddy Mercury. Możecie sam sprawdzić. Zna każdego.

Jej brat cioteczny Roman nie jest lepszy. Jest całkowitym waginosceptykiem, którego nawet nie skusi odsłonięta vulva. Wiem, że obejrzał sobie czyjś hymen, ale nie dał rady spółkować. Jak mi powiedział, kobiety budzą w nim odrazę i ich nienawidzi. A zawsze marzył, aby być ojcem. Poznałam kiku gejów w swoim życiu, ale tylko on jest tak jawnie wrogi kobietom. Zdaniem znajomego profesora psychiatry nienawiśc gejów do kobiet jest częstsza niż myślę. Tłumaczyłoby to podejście Kościoła do seksu i kobiet, bo z reguły stanowi przychowalnię gejów, którzy nie chcą być aktywni seksualnie.

Tragedią jest, że głupia Barbara już w latach siedemdziesiątych uznała, że znalazła w nim odpowiedniego „księcia” dla Krystyny. Facet jest równie chory psychicznie jak Szalony Kapelusznik z „Alicji w Krainie Czarów”. I całkowicie wolny. Nikt nie powinien czekać na jego „rozwód” całe życie. Krystyna też została bardzo skrzywdzona przez Barbarę. Nie tylko ja padłam ofiarą tej agresywnego i głupiego babska. Chociaż z drugiej strony Krystyna powinna się była hamować i nie pisać paszkwili na mój temat na swoim profilu. Dostałam cynk, że ktoś z jej znajomych tak się wkurwił, że wysłał skriny Policji. Przy czym ja nie jestem grafomanką, ani plagiatorką, wypraszam sobie. Nie jestem też prostytutką, moja mama też się takim zajęciem nie parała. Krystynie radzę zapomnieć o pisaniu, bo nadmierne ambicje jej zaszkodziły.

Poniżej zamieszczam po raz kolejny swoje zaświadczenie o stanie cywilnym oraz zdjęcie pierwszej strony dowodu osobistego. Mam nadzieję, że głupia Barbara już na spokojnie obejrzy sobie oba dokumenty i odpowie mi na pytanie, co w tych danych wskazuje, że nie należą do mnie. Ale proszę odpowiedź zanieść Policji. Ja nie jestem jej ciekawa. Nie chcę oglądać ani Barbary, ani Krystyny. Nie przyjmę też przeprosin, bo po całym życiu prześladowania same „przepraszam” nie wystarczy.

Zaświadczenie jest z roku 2025 i oczywiście już nie da się go wykorzystać, ale nie po to je pokazuję, aby wychodzić za mąż. Za to idealnie pokazuje stan prawny do wiosny 2025. Ze swojej strony ręczę, że się nic nie zmieniło. WordPress blokuje zamieszczanie aktualnych dokumentów.

Ciekawe, jak schizofrenicy z tym będą walczyć.

Screenshot

Nauka pływania

Muszę odwołać stwierdzenie, że Renata nie umie pływać, chociaż z trudem można to nazwać pływaniem. Przypomniałam sobie, że w czasie któregoś z konwentów większa grupka ludzi wybrała się na basen. Więc miałam okazję obserwować, co wyrabiają nasze samozwańcze „gwiazdy sportu”.

Nikt z tej grupy schizofreników z mojej podstawówki nie ma techniki, która by wskazywała, że kiedykolwiek pływali zawodniczo. Wszyscy byli wtedy też wolniejsi ode mnie, chociaż dawno nie trenowałam i miałam namiarowe kilogramy, chociaż faktycznie nie byłam tak gruba jak teraz.

Anna pływa jak łamaga, robiąc dużo hałasu i rozbryzgując wszędzie wodę. Ledwo była w stanie posuwać do przodu. Renata płynęła jeszcze gorzej, nie pamiętam, czy Roman się popisywał pływaniem. Ale jeśli pływał, to na pewno nie tak dobrze jak Adam, którego sama nauczyłam pływać i któremu poprawiałam technikę.

Nikt z tych osób nie byl w klubie pływackim i nikt przeze mnie nie stracił miejsca w klubie. Bardzo często schizofrenicy przypisują sobie coś, co robią inni i próbują zajmowac ich miejsca, przypisując sobie czyjeś dokonania. Cierpią na urojenia, że jeśli zabiją tę osobę, której zazdroszczą, to przejmą jej atrybuty na zawsze. Ja nie muszę tak postępować. Jedyne o co proszę, to aby się ci wariaci oraz ich enablerzy trzymali ode mnie z daleka. Policja posiada zeznania moich trenerów oraz kolegów i koleżanek pływaków. Barbara i jej ulubieńcy nie wygrają z prawdą. Barbara ma przestac pierdolić, że rozmawiała z moją mamą. Jest to bolesne, bo ci schizofrenicy przyśpieszyli jej śmierć w roku 2000. Jestem pewna, że Barbara rozmawiała z którąś ze schizofreniczek przez telefon i jak zwykle nie potrafi się z powodu fanatyzmu i głupoty w tym połapać. Jak widać któraś z tych schizofreniczek postanowiła udzielić jej „wywiadu” tym razem z imieniu mojej zmarłej mamy.

Nie jestem teraz zawodniczką, bo utyłam z powodu ataków na mnie tępych bydląt, które postanowiły realizować program schizofreników „leczenia mnie z anoreksji”. Jedyna z czego kieykolwiek musiałam się leczyć to binge eating disorder jak najbardziej indukowany przez zawistne schizofreniczki i pranie mózgu. Wiele osób z klubu bardzo chciało, abym znowu przeszła testy pływackie i zaczęła znowu trenować. Moje plany powrotu do sportu zostały kilka razy w taki sposób zniszczone.

Nawet gdy wzięłam udział w mistrzowstwach Polski, musiałam zadowolić się miejscem zaraz za podium, bo zaatakowano mnie w Instytucie Anglistyki. Nadał na mnie doktor B. oraz Nycz z Ryszardem. Przedstawili mi się jako moi „psychoterapeuci”, którzy mi wmawiali, że jestem zbyt ambitna i że powinnam wolniej pływać, bo „mi to szkodzi”. Zniszczyli mi psychikę na tyle, że połynęłam wykorzystując tylko część swoich możliwości.

Powtarzam jeszcze raz. Fandom mi zniszczył wszystko w moim życiu i nie zamierzam za nic przepraszać. Za to mam szczere zamiary wszystkie kurwy, które wspólpracowały z gangiem z mojej podstawówki wsadzić do więzienia oraz zabrać im wszystko, co sobie kupiły za pieniądze, które zostały mi ukradzione. Roman nie jest Ravnem. Ravn zginął zamordowany w czasie warszawskiego konwentu w roku 1988. A jego mordercy, tak samo jak mordercy dziecka z jeziora są tuleni do serca fandomu. Chodzą na wolności tylko dlatego, że są chorzy psychicznie, a Polska ma przepisy dotyczące takich schizofreników równie skuterczne jak prawa w Somalii, czyli w państwie upadłym. Jedną z cech państw upadłych jest nieprzestrzeganie praw człowieka, czego jestem ofiarą. Kilka innych cech też da się wyszczególnić, jak na przykład nierówność wobec prawa. Okazało się, że w zmierzeniu z Barbarą i gangiem schizofreników nie mam żadnych praw ani szans w cywilizowany sposób wyjaśnić, jak wyglądają sprawy z moje strony. Okazało się, że przepisy, dokumenty nie mają znaczenia, tylko życzenia schizofreników są brane pod uwagę, a mnie sprowadzono do roli niewolnicy znienawidzonego przeze mnie schizofrenika Romana, geja z którym nigdy nie byłam. Dowiedziałam się też, że można mnie bezkarnie bić, zastarszać oraz okradać. Nie mówiąc o pozbawieniu mnie możliwości założenia rodziny czy też robienia w życiu tego, co chciałam robić. Z wyroku sądu kapturowego miałam siedzieć cicho i być skromną nauczycielką, a nie pisarką, aktorką, wokalistką czy sportsmenką. Każdy bunt był karany zaszczuciem, także przez polityków, którzy mieszali się w tę sprawę, nie weryfikując nic z materiałami policyjnymi. Zostałam też okradziona z własnego mieszkania i pieniedzy. Próbowano mi ukraść też drugie mieszkanie. Pierdolę taką Polskę i jeśli trzeba będzie, przeniosę spór sądowy do Norwegii, mogę tak zrobić, jeśli Norwegia stanie się moim stały miejsce rezydencji. Mam tam z czego żyć, mam tam wszystko, czego mi potrzeba.

Jedyne, co mogę powiedzieć na koniec, to odpierdolcie się kurwy ode mnie!!!

Komputer

Pewnie to zdziwi wiele z osób, które mnie znają, ale według schizofreników z mojej podstawówki nie potrafię nawet włączyć komputera. Moje zacofanie technologiczne ma tłumaczyć, dlaczego w mieszkaniu, które Roman i jego siostry zajmują nielegalnie, nie ma telewizji kablowej ani internetu.

Wyjaśnienie jest proste. Mieszkanie jest moje, a wariaci ukradli mi klucze. Wprowadzili się do tego mieszkania całkowicie bezprawnie, mając poparcie Barbary i jej znajomych, w tym też psychiatry i polityka wysokiego szczebla. Na nic nie zdały się wysiłki i tłumaczenie, że Roman nie jest moim mężem, jego siostra Anna nie jest moją szwagierką, a ich kuzynka Renata nie jest moją kuzynką. Zostałam zaszczuta ponownie do amnezji. Policja została sparaliżowana poleceniami i zeznaniami ludzi, którzy nie znali sprawy. Politycy po prostu nakazywali robić wszystko, co tylko chciał Roman. Wszelkie postępowanie karne było blokowane przez diagnozę choroby psychicznej u Romana i jego sióstr (czyli Anny i Renaty, która jest jego siostrą cioteczną), bo chorych psychicznie się nie karze. Dla odmiany postępowanie cywilne było zablokowane przez moją amnezję, która uniemożliwiła mi stawienie się w Sądzie.

Policja i wiele osób zna sprawę i ma świadomość, jaka jest prawda. Niestety w państwie Bezprawia i Niesprawiedliwości decyzje bywają podejmowane bez zapoznania się z materiałami – przypominam, że jeden z prezydentów ułaskawił swojego znajomego przed procesem, bez zapoznania się z materiałami. W mojej sprawie podejmowano także decyzje oparte tylko na pomówieniach i plotkach. Przypomnę jeszcze raz – schizofrenicy z mojej podstawówki, czyli Renata, Roman i Anna, są dla mnie osobami całkowicie obcymi. Zajmują mieszkanie, które kupiłam za pieniądze zarobione w Norwegii. Dostałam też spadek po narzeczonym. Ani jeden grosz, któ®y lądował na moim koncie, nie pochodzi z majątku Romana, to chory psychicznie nygus i schizofrenik. Klucze do mieszkania zostały mi ukradzione, a ja sama zostałam przez gang tych schizofreników zniszczona i doprowadzona do amnezji. Niestety schizofrenicy bardzo często często są kleptomanami i przypisują sobie posiadanie rzeczy, które do nich nie należą. Przejęcie konta bankowego, co stało się wyrokiem pewnego polityka, oraz kradzież mieszkania to moim zdaniem wynik rekordowy jeśli chodzi o kradzieże schizofrenicznych gangów. Schizofrenicy popełnili też próbę kradzieży mojego mniejszego mieszkania – próbowali mnie zmusić do przekazania im również kluczy do mieszkania po mojej mamie. O mało nie zostałam zaszczuta na śmierć, bo stawiłam opór, próbowano mnie wtedy też musić do położenia się w szpitalu psychiatrycznym, ale mam dokument, który potwierdza, że moja mama sformułowała testament w jednoznaczny sposób. Odpowiedni skan poniżej. Możecie to sobie sprawdzić z prawnikiem.

Schizofrenicy udzielali w moim imieniu wywiadów, ale w przeciwieństwie do Adama miałam to szczęście, że udało mi się powstrzymać dziennikarzy przed publikacją zakłamanych artykułów i filmów na mój temat, czy temat moich krewnych. Żadna z moich siostrzenic nie ma na imię Michalina i nie jest córką Romana. Bardzo proszę, aby dziennikarze się od niej też odpierdolili. Pozostała dwójka dzieci mojej siostry to też nie dzieci Romana.

W ukradzionym mi mieszkaniu nie ma telewizji, co było moją celową decyzją. Wolałam spędzać czas, ucząc się, gotując z ukochanymi, czy też pisząc, lub czytając. Przy okazji – mieszkałam tam z Ravnem i Bretem, stąd w tamtym mieszkaniu moje prywatne rzeczy. Bardzo mnie boli, że ci schizofrenicy mieli do nich swobodny odstęp i naruszyli moją prywatność. Posługiwali się też nimi, aby udowodnić moje związki z nimi. Ale wszystkie ich stwierdzenia to fałsz.

Wracałam mieszkać z mamą, gdy któryś z moich facetów wyjeżdzał, lub gdy mnie potrzebowała. Wolała, abym sama nie mieszkała.

W ukradzionym mi mieszkaniu nie ma internetu, ponieważ schizofrenicy przejęli nad nim kontrolę, gdy jeszcze nie wprowadzono tej technologii na rynek. Założyć internet lub telewizję kablową może tylko właściciel. Ale nie chciałam tego zrobić, nawet cierpiąc na amnezję, bo nie rozumiałam, dlaczego miałabym tym się zajmować, skoro to „mieszkanie Romana”. Obecnie, gdy odzyskałam pamięć, tym bardziej nie chcę tego robić.

Praktycznie wszystkie moje środki są przekazywane na norweskie konto. Polskie konto, do którego bezprawnie dostał dostęp Roman, służy tylko do utrzymania mieszkania, więc ląduje na nim „tylko” pięć tysięcy złotych, ma to wystarczyć na obsłużenie polecenia zapłaty z różnych firm. A przynajmniej taka była przed laty moja dyrektywa, gdy się zorientowałam, że bank dostał polityczny nakaz zlekceważenia mojej decyzji, aby odciąć od konta schizofrenika, który nielegalnie został lata wcześniej upoważniony.

Nie jest prawdą, że nielegalnie ubezwłasnowolniłam Romana w Norwegii i że ma tylko „przejściowe problemy finansowe, bo to odwołam, gdy odzyskam pamięć”. Pomimo prania mózgu oraz zastraszania niczego nie odwołuję. Osoby, które Romanowi i jego siostrom pożyczały pieniądze, robiły to na swoje ryzyko. Ja nie będę spłacać jego długów (a on nie jest Lanisterem). Ci ludzie muszą przyjąć do wiadomości, że padli ofiarą schizofreników-zawodowych oszustów, jakich opisy można znaleźć w podręcznikach psychologii.

Wszystkie osoby, które współpracowały z Romanem, zniszczyły mi całe życie i doprowadziły do zaszczucia wielu niewinnych osób, także z wynikiem śmiertelnym. Znajdują się na liście moich osobistych wrogów razem z Barbarą oraz pewnymi prominentnymi politykami. Chuj im w dupę!!!

Wrzaski

Głupia Barbara jest psychopatyczną idiotką zakochaną w schizofreniku. Roman jest tym schizofrenikiem i zaczął nią sterować już, gdy był dzieckiem.

Schizofrenicy uwodzą nie tylko ofiary swoich urojeń, ale też ich otoczenie i wszystkie osoby, które mogą „pomóc” – piszę w cudzysłowiu, bo prawdziwa pomoc w tej sytuacji to ustawienie na lekach. Przy czym uwodzenie nie ma znaczenia seksualnego, bo też miłość to nie jest seks. Roman i schizofreniczki z mojej podstawówki uwiodły wiele osób i przekonały do swojej wersji rzeczywistości. Dla tych uwiedzionych osób nie ma znaczenia, co jest w dokumentach, liczy się tylko ich wewnętrzne przekonanie, że muszą owych schizofreników „ratować” i urzeczywistniać ich urojenia.

Barbara obraziła mnie i moich rodziców już, gdy byłam dzieckiem. Do tej pory, jak sądze, rozpowiada, że trudniłam się prostytucją jako kilkulatka, bo tak jej opowiedzili wariaci. Uważa, że tak jak powiedział schizofrenik, tylko „dzieki niej wszyszłam na ludzi”. Jest osobą, która mnie nielegalnie ubezwłasnowolniła i przekonała wiele osób, że Roman powinien być traktowany jak mój właściciel, bo jest moim „mężem”. Jest to tragiczne i zabawne jednocześnie, bo Barbara jest osobą, która – o ile dobrze pamiętam – podpisała mi w 1990 roku oświadczenie, że zapoznała się z moim stanem cywilnym i widziała odpowiedni dokument. Zaniosłam zebrane podpisy Policji. Znajomość tego dokumentu nie przeszkodziła jej w atakach na mnie na uczelni, a także w przekonaniu polityków, że powinni wpłynąć na urzędnika banowego, aby przyjął sfałszowane upoważnienie Romana do dysponowania moim kontem bankowym, na które wpływały środki z Norwegii.

Do tej pory twierdzi, że nie są to moje pieniądze i że wszystko mam oddawać Romanowi. Jedyna moje odpowiedź jest – to niech to załatwi sądownie w Norwegii. Facet przecież przedstawia się jako norweski książę, więc nie powinien mieć problemów z wyjaśnieniem sytuacji w Sądzie.

Barbara odpowiada za moją amnezję, a także umożliwiła nielegalne zajęcie mojego mieszkania, które kupiłam za zarobione przez siebie pieniądze. Według mam nic nie mówić o pracy w Norwegii, bo ona wie, że „byłam tam w burdelu”.

Barbara jest osobą na wpół szaloną z powodu swojej znajomości z tymi schizofrenikami. Jest na tyle nierozsądna, że ignoruje wszystkie dokumenty. Jej zaangażowanie już w czasach podstawówki zniszczyło mi życie. Nie sfałszowałam żadnych dokumentów, Roman nie jest moim mężem, a Barbara nie jest osobą, która ma kontakt z moimi rodzicami, bo oboje już nie żyją. Kłamie w żywe oczy na ten temat. Jak usłyszałam, utrzymuje finansowo Romana, bo wierzy, że ten oszust i schizofrenik jest „norweskim bogaczem i arystokratą”, który odzyska kontrolę nad majątkiem. Tłumaczy jego finansowe problemy tym, że podobno go nielegalnie ubezwłasnowolniłam w Norwegii.

Barbara swoimi politycznymi znajomościami doprowadziła do tego, że wpadłam w pracy w pułapkę, która o mało co nie okazała się śmiertelna. Pracuję w miejscu, które jest eksterytorialne, chociaż formalnie nadal jest częścią Polski i obowiązuje tu polskie prawo. A wszyscy pracownicy muszą pomagać Policji i wykonywać jej polecenia.

Schizofrenicy z mojej podstawówki formalnie mają maturę, chociaż wywalono ich ze studiów. Wolę jednak moją wersję, według której są imbecylami, bo wiem, że ściągali i manipulowali przez całą swoją szkolną karierę. Barbara robiła z nich też z nich moje ofiary, którym nauczyciele mieli pomagać i podnosić im oceny. Niestety dla nich, przestało to działać w czasie studiów. Ja sama kończyłam różne kierunki i dodatkowe kursy tylko dzięki swoim umiejętnościom i pracowitości. Działania Barbary i gangu schizofrneików tylko mi przeszkadzały i utrudniały przez całe moje życie.

Tak się składa, że schizofrenia jest chorobą degeneracyjną mózgu, więc schizofrneicy z ich wieku mają już znaczny ubytek tkanki mózgowej. Nie pamiętają wielu rzeczy ze szkoły. Sam Roman przyznał mi się, że stracił już umiejętność uczenia się.

Biorąc to wszystko pod uwagę, chcę zobaczyć „kurwę” Barbarę w pierdlu.

Przez działania Barbary straciłam ponownie pamięć, gdy już moi przyjaciele metale oraz moi współpracownicy Norwedzy przypomnieli mi wszystko, co powinnam była pamiętać. Barbara doprowadziła do tego, że moi prawdziwi przyjaciele nie mogli pojawiać się w moim miejscu pracy. Z powodu jej działań gang schizofrneików oraz Opus Dei zaczęło bez jakichkolwiek przeszkód nękać mnie w pracy i prać mi mózg w celu doprowadzenia mnie do takiego stanu, że zacznę mówić rzeczy, które zgodzą się z urojeniami Renaty, Romana oraz Anny.

Ale nic nie poradzę na to, że Roman nie jest norweskim milionerem, oba mieszkania są moje, a Adam mnie nie zgwałcił. Nie wydzierał się też na mnie. Robił na Roman, wmawiając mi, że jest Adamem i że mam mówić, że mnie zgwałcił. To są typowe zagrania schizofreników, którzy na siłę chcą udowodnić, że ich urojenia są prawdą i starają się programować i warunkować swoje ofiary, aby wydusić z nich potwierdzenie ich urojeń. Oczywiście ktoś, kto nie wie, jak Adam wygląda, może w takiej sytuacji puszczać plotki, że Adam się przyznał, i że jest winny, bo słyszał wrzaski Romana.

Schizofrenik Roman ma za sobą dłuższą historię udawania Adama. Wiem, że udzielał wiele razy wywiadu dziennikarzom, udając Adama. Przyznał mi się do tego. Robił to, bo „wie”, co robił i jaki jest Adam. Wszystkim dziennikarzom, którzy nie znają Adama muszę oznajmić, że Adam zawsze miał włosy włosy i niebieskie oczy. Już jako dziecko miał długie włosy i bardzo długo to się nie zmieniło. Gdy miał cztery lata wzięłam go za dziewczynkę, a on mojego pekińczyka nazwał kotem. Nie kopnął go. Roman jest brunetem o ciemnych oczach i zawsze miał krótkie włosy, bo inaczej by go ksieża nie lubili. Podejrzewam, że Roman własne zdjęcia z dzieciństwa udostępnił dziennikarzom. Adam bardzo źle przyjął publikację za którą stał Roman i jego schizofreniczne wynurzenia.

Nie wątpliwości, że Roman będzie próbował razem z siostrami zainspirować różnież moją „autobiografię”. Nie udzialałam wywiadów dziennikarzom i nie zamierzam. Wyjątek zrobię tylko dla jednej z moich przyjaciółek. Niestety schizofrenicy bardzo często udzielają wywiadów, udając swoje ofiary. Mają też zwyczaj w ich imieniu się spowiadać różnym naiwnym księżom.

Jedyne, co moge powiedzieć Romanowi to „wpadłeś, chuju!!!!”

Dla ludzi o krótkiej pamięci wszystkie moje dokumenty wcześniej opublikowane na blogu zamieszczam jeszcze raz poniżej.

Screenshot

Stany lękowe

Wbrew temu, co profani sądzą, zaburzenia lękowe nie są pochodną nieczystego sumienia. Lęk przed karą jest czymś innym i dosyć łatwo go stłumić. Ludzie, którzy mnie prześladują, bo uwierzyli schizofrenikom dobrze to potrafią.

Stany lękowe, ataki paniki są wywoływane przez akty terroru oraz wrzaski. Dlatego też nikt, kto zajmuje się zdrowiem psychicznym, nie pozwala sobie na takie formy agresji. Jestem w ten sposób atakowana od dziecka. Byłam zastraszana i niszczona psychicznie nie tylko przez schizofreników czy ich enablerów z czasów mojej podstawówki. Atakowali mnie ludzie, którz twierdzili, że mnie lubią, czy wręcz kochają. Jedyną osobą, oprócz moich przyjaciół spoza fandomu, która nie ma czegoś takiego na sumieniu, jest Tommy.

Jest dla mnie oczywiste, że nie łamie się praw człowieka odbierając komuś wolność. Niestety moi prześladowcy zdecydowali się agresją nie tylko słowną „robić ze mną porządek”. Rozumiem takie zachowania u ludzi chorych psychicznie. Nie rozumiem takich zachowań u kogoś takiego jak Adam czy jego rodzina. Nie rozumiem takich zachowań u Andrzeja. W części rozumiem rozdrażnienie takich idiotek jak Krystyna, ale naprawdę to ona złamała prawo, bo nie miała prawa użyć moich konspektów, ani nie stałam jej na drodze do szczęścia małżeńskiego z Romanem. Ma go sobie brać jak najszybciej, ale bez mojego mieszkania. Chociaż jak rozumiem obecnie nie jest już tak atrakcyjny, bo przelewy na moje konto praktycznie tylko pokrywają wydatki związane z utrzymaniem mieszkania.

Prawda jest taka, że poprosiłam mojego norweskiego producenta i prawnika, aby przelewy zmniejszyć, a resztę kasy gromadzić na moim norweskim koncie. Na całe szczęście jeden z moich byłych przekazał wiadomość, co się dzieje. Zrobiłam to, bo okazało się, że schizofrenik Roman odzyskał swoje bankowe pełnomocnictwo, które wcześniej uzyskał nielegalnie, a ja cofnęłam, bo pomogli mu politycy. Nie wiem dokładnie, kto nakazał bankowi przywrócić mu upoważnienie, ale ta osoba popełniła bardzo duży błąd. Na całe szczęście ani prezydent, ani premier czy przewodniczący partii nie mają wpływu na norweski system bankowy.

Walka gangu schizofreników praz popierających ich idiotów o pieniądze i kontrolę nade mną wywołały u mnie takie stany lękowe, że ledwo byłam w stanie funkcjonować. Właśnie takie ataki wywołują amnezję. To nieprawda, że przeze mnie Romanowi „upadły interesy w Norwegii i zbankrutował”. Ten człowiek nigdy nie miał żadnych pieniędzy. Przerażający jest upadek polskiej kasty politycznej, Kościoła oraz wielu fanów, którzy odmówili mi możliwości wytłumaczenia, co się dzieje, a także przedstawienia odpowiednich dokumentów. Dopiero teraz pod koniec aktywnego życia, jestem w stanie przedstawić moje zaświadczenie o stanie cywilnym i udowodnić, że nie jestem niczyją żoną. Jest to coś, co próbowałam zrobić w roku 1990 i kopię dokumenty przedstawiłam Policji. Załączyłam też listę osób, które podpisały oświadczenie, że zapoznały się z moim stanem cywilnym. Pokazywałam też tym ludziom swój dokument tożsamości, aby nie mieli wątpliwości, że jestem osobą, która ma prawo przedstawiać takie zaświadczenie jako swoje.

Od wielu lat Policja ma informacje z odpowiednich urzędów, które potwierdzają moje stwierdzenia o tym, że Roman nie jest moim mężem, a Renata nie jest moją siostrą cioteczną. Ambasada Królestwa Norwegii potwierdziła, kim jestem, a takze zaprzeczyła, że wzięłam ślub z Romanem w Norwegii. Nikt z jego rodziny nie został potwierdzony jako Norweg.

Kolejne napady na mnie w pracy były rejestrowane przez Straż Akademicką, która zgłaszała te incydenty Policji, tak jak powinna. Agresja słowna i bicie to czyny zabronione. Wiele osób, które wbrew mojej woli „odwiedzało” mnie w pracy ma już problemy, między innymi Adam, który się na mnie wydzierał. Są to zachowania nietolerowane. I nie będą tolerowane.

Bardzo się cieszę, że odzieczyłam także mieszkanie po mojej mamie. Dzięki temu mam gdzie mieszkać. Chociaż schizofrneicy, kierowani psychozą, próbowali też ukraść mi to mieszkanie. Renata zaczęła bełkotać, że jest moją krewną, a moja mama mnie wydziedziczyła i jej miała zostawić to mieszkanie. Podobno „widziała testament”. Gdyby się dało, wydarłaby mi klucze z ręki i zmusiła do mieszkania z Romanem albo pod mostem. Wiele razy jej gang schizofreników wydzierał się na mnie w pracy, próbująć wymusić na mnie, abym przekazała jej klucze do mojego mieszkania.

Na całe szczęście moja mama stworzyła testament nie do podważenia, w którym oczywiście nie ma Renaty, bo jest dla mnie osobą obcą. Dla mojej mamy też była obca. Mam dokument w domu, który zaświadcza o moim prawie do lokalu własnościowego.

Według podpowiedzi moich znajomych klucze do mieszkania, które kupiłam za pieniądze z Norwegii, zostały ukradzione z mojego pokoju, gdy moja mama wpuściła Romana. Mnie wtedy z psem nie było, a Roman i jego rodzina bardzo często wchodzili przemocą. Moja mama zgłosiła tę kradzież i napad Policji.

Walka z tym elementem zajmuje mi całe życie. Nic, co mówią nie jest prawdą. Jeszcze w latach dziewiećdziesiątych tłumaczyłam głupiej Barbarze, że się myli we wszystkim, co o mnie myśli i mówi. Z podręczników psychoterapeuty znane są podobne schematy i zachowania. Niestety dopiero, gdy takie tępe pudło zniszczy komuś całe życie pod dyktando schizofreników, to następuje opamiętanie. Dzieje się tak częsciowo dlatego, że ludzie w okolicy piędziesiątki są najsilniejsi psychicznie i odzyskują pamięć po zaszczuciu przez zaszczuciu przez schizofreników oraz otoczenie.

Nigdy nie odzyskam już pełni zdrowia psychicznego. Już zawsze mogą pojawiać się u mnie stany lękowe, które zaburzają sen i skutkują także innymi objawami somatycznymi. Zawdzięczam to fandomowi.