Okulary

Mama Michała powiedziała mi, że nie wie, za co Ryszarda i gang Renaty ją połowicznie oślepił. Mogę tylko podejrzewać, że rozjuszyło Renatę to, że kupiła sobie nowe okulary w Vision Express. Bardzo ich potrzebowała, bo następnego dnia miała wizytę u lekarza medycyny pracy i musiała się liczyć z badaniem wzroku. To badanie jest bardzo pobieżne, ale nie chciała się najeść wstydu. Odkładała nowych okularów od dawna. Każda osoba, która nosi okulary wie, że wada wzroku się zmienia i trzeba też zmieniać okulary.

Mam wrażenie, że Renata w swoich urojeniach mamę Michała, czyli lekarkę pierwszego kontaktu, zaczęła oskarżać o kradzież jakiś pieniędzy. I doszła do wniosku z gangiem, że nie wolno jej wydawać jej żadnych pieniędzy na siebie, tylko ma dawać Renacie. Gang z mojej podstawówki zrobił jej to samo, co mnie i kilku innym osobom, czyli została złapana, a Ryszard strzelił je w jedno oko. Znała go, więc wiedziała, kto za to odpowiada. Facet jest uznany przez Policję za bardzo niebezpiecznego wariata.

Ja także rozdrażniłam gang tym, że sprawiłam sobie nowe okulary. Słyszałam, że nie ma prawa wydawać na siebie. I że jestem kurwą, bo żyję bez męża. Mama Michała też to słyszała. Jeśli chodzi o mamę Michała, to pan profesor był na zagranicznym kontrakcie. A ja mam bardzo skomplikowany związek z pewnym metalem, zresztą jestem także za to karana i gang zrobił wszystko, abyśmy się nie pobrali. Powiem, że nie był to jedyny metal, z którym miałam skomplikowane relacje z powodu kłamstw i intryg tego gangu.

Przeszłam pranie mózgu, które mi miało uświadomić i uwarunkować mnie na to, że nie wolno mi zmieniać okularów, ani wykonywać zabiegu usunięcia zaćmy polekowej z jednego oka. Miałam mówić, że świetnie widzę. Latami z powodu syndromu sztokholmskiego nie byłam w stanie zauważyć, że mam problem z jednym okiem. Rok czy dwa temu poszłam do prywatnego okulisty, który chciał mi zrobić soczewki akomodacyjne, ale cena była dla mnie za wysoka. POnownie się zawiesiłam iw walczyłam z syndromem sztokholmskim.

W końcu perspektywa zrobienia badań okresowych sprawiła, że przed wizytą u lekarza medycyny pracy stwierdziłam, że też muszę mieć chociaż trochę lepszy wzrok, bo już miałam problemy z odczytywaniem tekstów przy oglądaniu telewizji. Na cito załatwiłam sobie też wizytę do okulisty na NFZ, bo doszłam do wniosku, że muszę w końcu zrobić sobie zabieg na tym oku z zaćmą, bo nie ma na co czekać. Z różnych powodów okuliści lubią widzieć dno oka. Tak jak mój tata będę robić wszystko z dumą, żyć z jednej pensji i robić sobie, co tylko mogę w ramach ubezpieczenia.

Byłam przez gang Renaty w ramach niszczenia mi psychiki przed atakiem na moje oko oskarżana też, że oślepiłam sterydem mamę Doroty z Anglistyki. Jest to totalna bzdura. Mama Doroty tak samo jak moja mama została zaatakowana przez Ryszarda i gang inspirowany urojeniami Renaty.

Nikt, absolutnie nikt, nie spodziewał się tak durnej schizofreniczki wraz z jej jeszcze durniejszymi enablerami.

Ale co ja mogę poradzić? Znowu odcięli mnie od wszystkich i jak podejrzewam ukradli też te pieniądze na moją operację zaćmy. Moją mamę okradali dokładnie w ten sam sposób. Również nie przekazali pieniędzy na jej zabieg, tylko kłamali, że ja ukradłam.

Nie przekonuje mnie argument, że Roman zorganizuje mi zabieg okulistyczny, jeśli będę jego żoną. Nie chcę, nie jest dla mnie nikim bliskim. Nie mam i nigdy nie miałam z nim nic wspólnego.

Mam dosyć tego schizofrenika, który kradnie pieniądze, udając mojego męża. Chętnie wyjadę z kraju i schowam się przed tym gangiem. Gdziekolwiek. Bo ostatnio próbował mie zaszczuć z wynikiem śmiertelnym, aby – jak usłyszałam – zgłosić się po spadek po mnie do człowieka, który wedle wiedzy wielu osób uważa się za mojego przybranego ojca i jest całkiem bogaty.

Ma pecha, że przeżyłam te bestialskie ataki na mnie schizofreników oraz ich pomagierów i zawsze będę zaprzeczać, że powinien dostawać jakiekolwiek pieniądze.

Kurwa z mojej podstawówki

Kurwa z mojej podstawówki, czyli Renata, stworzyła sobie gang składający się z innych dzieci. Dla psychiatry coś takiego nie jest rzadkością. Z reguły schizofrenicy tworzą wokół siebie gangi, które wspierają schizofrenika oraz go bronią. Dla psychiatry to horror, bo nie daje się takiego schizofrenika namówić na leczenie. A zakochany w schizofreniku gang wykonuje wszystkie jego chore polecenia. Przy czym gang jest okłamywany przez schizofrenika. Bo nie tylko same urojenia są treścią wierzeń gangu.

„Lore” gangu Renaty głosi, że jestem kurwą bez matury (zresztą zależy z kim rozmawiają, bo czasem nawet mam maturę) i że Ryszard i Barbara to są moi rodzice, a Helena i książę Marian są jej rodzicami. Oczywista bzdura. Tak samo nieprawdziwe, że Roman jest bogaczem i moim mężem.

Jeszcze innym kłamstwem gangu Renaty jest, że pewien dureń z Avangardy był moim pierwszym chłopakiem, który wie o mnie wszystko. Bo rozmawiał z Barbarą. Jest to człowiek, z którym rozmawiałam kilka razy na korytarzu szkolnym, a potem się bardzo dziwiłam, dlaczego kilka osób twierdzi, że jest moim chłopakiem. Okazuje się, że ten imbecyl uznał się za mojego chłopaka na podstawie słów Barbary. Absolutnie nie biorę za to odpowiedzialności, to nigdy nie była moja szkolna sympatia. Renata i Barbara zrobiły go w chuja i nigdy nie miały prawa mnie reprezentować, a wszystko co o mnie mówiły to urojenia. Cały ten gang zniszczył mnie psychicznie a także zniszczył moja karierę sportową. Renata jest za leniwa, żeby uprawiać sport. Jej wystarczy, że przypisuje sobie różne rzeczy, a jej durny gang zaszczuwa wszystkie osoby, które przeczą słowom tej durnej małpy, która już dawno powinna się była leczyć.

Ten facet z Avangardy w życiu nie był moim chłopakiem.

Oczy

Skurwysyński schizofrenik Ryszard jest wariatem, który tropi kurwy. Podpaść mu mogą osoby, które żyją inaczej niż on by chciał. A także takie, które uważają, że seks jest czymś przyjemnym. Zdaniem takich jak on członków Opus Dei ludzie powinni mieć w życiu dokładnie tyle samo stosunków jak i ciąży. A kobietom uczciwym seks nie przynosi przyjemności.

Kobiety, które nie mają dzieci, są oskarżane o bycie kurwami. W rodzeniu dzieci ma przeszkadzać im zdaniem Opus Dei wykształcenie. Dlatego też moi samozwańczy opiekunowie (czyli Ryszard i Barbara) robili wszystko, aby sabotować nie tylko moją karierę pisarską, ale też moje studia.

Oczywiście, gdyby nie ich intrygi i schizofreniczne przechwałki Renaty, że moi narzeczeni są jej mężczyznami, i że ją skrzywdziłam spotykając z nimi, miałbym pewnie piątkę dzieci. Ale wyszło jak wyszło, tym bardziej że Barbara jak to ona kilka razy próbowała wiązać moich facetów z pewną idiotką z Anglistyki, której wmawiała, że moje ozdoby, buty lub ubrania, są prezentem dla niej od mojego faceta. Idiotka tkwiła w przekonaniu, że zniszczyłam jej życie kradnąc mężczyznę i prezenty od niego. Nie jestem w stanie zrozumieć, jak można być tak durnym. W każdym idiotka dokonywała kradzieży, próbując „odzyskać”, to co powinno do niej należeć.

Prawda jest taka, że to idiotka z Anglistyki zniszczyła mi życie, a nie na odwrót.

Schizofrenicy bardzo często mają urojenia związane z kobietami, które niby mają być „kurwami”. Przy czym prostytucja, jak mi oświadczył Ryszard, jeśli nie przynosi przyjemności, nie jest „kurwieniem się”. Szczególnie gdybym przynosiła mu zarobek. Nie trafi się za takimi.

Ryszard jest bardzo niebezpiecznym wariatem i policja wie, co robi kobietom, które uznaje za kurwy. Spotkało to nie tylko moją mamę, ale też mamy moich znajomych. W momencie, gdy uważa, że kobiety nie mają dzieci, bo „się kurwią”, zaczyna swoje zabiegi mające je nakłonić do posiadania dzieci. A jeśli się nie słuchają, to wymierza karę. W zależności od oceny moralności kobiety niszczy jedno, albo dwoje oczu. Podobno jest to typowe zachowanie dla bojowników o moralność z Opus Dei. Używa spreju ze sterydem. Niestety steryd wywołuje zaćmę błyskawicznie. Przy czym używa pomocników, którzy przytrzymują mu ofiarę. Ja oberwałam w jedno oko i nie mogłam się wyrwać prześladowcom. Przeprowadzono na mnie egzekucję, co miało to być dla mnie ostrzeżenie. Moja mamę też została w ten sposób potraktowana.

Moja odpowiedź dla Ryszarda jest taka – kobiety mają prawo do wykształcenia, bo mają wtedy więcej pieniędzy dla dzieci. A gdyby nie jego zabiegi i intrygi, miałabym dzieci. Cały czas zachowywał się jak słoń w składzie porcelany. I zawsze miałam zamiar wyjść za kogoś innego mi Opus Dei wyznaczyło.

Kurwa, jestem panną, ale i tak nigdy nie zaakceptuję Romana. Wolę być sama. Mam jako bezdzietna stara panna do tego prawo. Przy czym miałam już nieformalnego męża i narzeczonych.

Skurwysyn z klubu

Avangardę toczy rak. Ten rak to przyjaciele schizofreniczki Renaty i schizofrenika Romana. Kierując się tym, co mówią wariaci, doszli do wniosku, że muszą ich chronić jako wielkie „gwiazdy” i po kolei zaszczuwają, bardzo często z wynikiem śmiertelnym, wszystkie osoby przez nich wskazane.

Zabili w ten sposób moich przyjaciół. Mnie też zrobili wjazd do pracy. Z całą bezczelnością zakłócali moje zajęcia, szczuli studentów na mnie. Walczyłam z nimi latami, a przyłączały się do nich kolejne osoby. W końcu doprowadzili mnie do takiego stanu, że postanowiłam się zabić. Postanowili też zabić Adama. To z ich powodu warszawskie konwenty są niebezpiecznie dla wielu osób.

Ratowali mnie moi przyjaciele, muzycy, także pisarze i redaktorzy. Zaczęliśmy uzdrawiać sytuację, a także wyjaśniać sobie sprawy z różnymi osobami inspirowanymi przez wariatów. Włączyła się w to też moja rodzona siostra, która tak samo jak ja wie, że Roman nie jest moim mężem i że nie wzięłam potajemnie żadnego ślubu. Nie mam zamiaru zamordować nieumyślnej plagiatorki, ale prawda jest taka, że nie mam męża, który by mógł występować w moim imieniu (chociaż nie wiem, dlaczego ktoś miałby to robić), a Andrzej nie powinien dawać mojego konspektu byle komu.

Latami moi przyjaciele Amerykanie i Polacy walczyli o to, aby mogli o mnie opowiedzieć w czasie Wordlconu, bo dużo mi zawdzięczają. Ale zamiast miłej imprezy, gdy tylko ktoś mówił o mnie coś pozytywnego, spotykałam się z kolejnymi atakami „fanów”, którymi kierowała zawistna schizofreniczka Renata. Ta osoba nie jest moją przyjaciółką i nigdy nie była. Jeśli ktoś z mojej rodziny robił sobie z nią zdjęcia, to dlatego że nikt nie wiedział, jak bardzo jest chora. A schizofrenika bardzo lubi penetrować środowiska i rodziny swoich ofiar. Inni ludzie też wierzyli, że jest moją przyjaciółką. Ja bardzo szybko w podstawówce zerwałam z nią kontakty, bo po tym, jak próbowała mi ukraść rodzinne zdjęcia, zorientowałam się, że jest chora psychicznie. Także to, że przyciągała podstawówki warszawskich fanów i przedstawiała się jako córka mojego ojca nie pomogło naszym relacjom. Jest to picza tak mi wroga, że nigdy nie była ze mną w przyjaźni. Zresztą schizofrenik zdrowych psychicznie ludzi tylko wykorzystuje, a nie się z nimi przyjaźni. Schizofrenicy mają świadomość swojej psychicznej inności i zbijają się w grupy osób podobnych do siebie. Kochają tylko innych schizofreników.

Ta tępa kurwa zamiast się leczyć nękała mnie całe życie. Podobnie jej przyjaciel z mojej podstawówki Roman, z którym tak samo nie mam nic wspólnego. Nie napisałam żadnych e-maili, w których przyznawałabym się do czegokolwiek. Ale z tego, co słyszałam, schizofrenicy, próbując postawić na swoim założyli jakiś email na mojego imię i nazwisko i zaczęli wysyłać w nocy w moim imieniu jakieś pogrążające mnie listy.

Wiem, że napisali list, w którym niby dziękowałam Barbarze i nazywałam ją świętą. Z tego, co słyszałam taki sfałszowany list miał trafić do Kurii, bo schizofreniczka postanowiła zostać świętą, tylko brakowało jej mojej wypowiedzi, która by miała dokumentować jej „cuda”. Jedyne, co mogę zrobić, to tutaj zaprzeczyć. Barbara czy jej córka nie są święte. Ani mnie nie nawróciły, ani nie dokonały żadnych cudownych uleczeń.

Podobanie, jeśli Avangarda lub ktoś z jej członków dostał listy z innego adresu niż wzornia (at) gmail.com (lub z moich domen – czyli krwawasotnia.pl, mwieczorek-fantstyka.pl), to nie były to emaile ode mnie, tylko fałszywki. Nie udzielałam nikomu zgody na wykorzystanie moich konspektów. Nie mam też męża, właściciela niewolnicy, który by miał prawo zgadzać się w moim imieniu.

Gdyby nie lincz, do który którego uciekła się – ponownie – Avangarda już dawno byśmy sobie to wyjaśnili. Zamiast kulturalnej rozmowy durni fani postanowili mnie zaszczuć z wynikiem śmiertelnym.

Bardzo proszę przekazać email, w którym podobno się zgadzam, aby ktoś wykorzystał moje konspekty, Policji. Jestem pewna, że policjanci z cyber z łatwością wyśledzą, kto naprawdę napisał ten list. Bo to nie byłam ja. Bardzo chcę takiego śledztwa. Adresy IP czy logi serwerów powinny przechowywać informacje o tym, jaką drogą i z czyjego komputera ten email wysłano.

Ja napewno go nie wysłałam, bo od dawna cierpię na bardzo poważną amnezję, którą odnawiały kolejne ataki schizofreników na mnie. Od zawsze posługuję się adresem wzornika (at) gmail.com w kontaktach poza pracą. Niedawno doszły do tego adresy utworzone na moich domenach.

Najprawdopodobniej autorem listu jest Roman, bo nie ja przyznałam się do niczego. Nigdy nie zrobiłam czegokolwiek, co czego bym miała się przyznawać. Nie jest to mój mąż, jest to dla mnie obca osoba, którą ledwo kojarzyłam. Ale podejrzewam, ze wariaci, czyli Roman, jego ukochana Renata oraz ich równie schizofreniczni krewni, chcieli postawić na swoim i stworzyli sobie, jak to często robią schizofrenicy, „dowody”.

Mam dosyć tych zawistnych schizofreników. I mam dosyć Avangardy. Jest to klub, który w życiu nie dostanie żadnej propozycji prelekcji ode mnie. Nie po tym, jak wiele osób z tego klubu, mozolnie i z dużym wysiłkiem i oddaniem dla schizofreników, nękało i prześladowało mnie całe moje życie, które powinno być twórcze i pełne miłości, a nie cierpienia i tłumaczenia, że naprawdę to nie ja jestem schizofreniczką, nikogo nie zabiłam i nie skrzywdziłam.

Szlochy Renaty to efekt jej choroby i patologicznej zawiści, ale nawet gdy się zesra, to nie będzie mną. Nikt tej tępej ździry nigdy nie skrzywdził. Niestety bardzo często artyści muszą walczyć także na sali sądowej z wariatami, którzy z powodu choroby przypisują sobie autorstwo ich tekstów czy kompozycji. Renata to jest dokładnie ten przypadek. Nie mam ochoty traktować jej już łagodnie.

Ze schizofrenikiem można wygrać tylko jeśli się upubliczni wszystko, co schizofrenik zrobił. Więc muszę pisać o tym, co mnie spotkało i dzieje się w moim życiu. I jak bardzo ja sam zostałam skrzywdzona.

Przekleństwo na ten klub i na tych ludzi.

Stańcie w końcu po mojej stronie, a nie po stronie schizofreników i złodziei.

Z tego, co słyszałam, także od niej samej, to właśnie Renata pisze takie zabawne maile, które są napisane dokładnie takim stylem, jakim może posługiwać się tępa schizofreniczka bez matury. Podejrzewam, że nawet nie byłabym w stanie jej podrobić.

Naprawdę myślicie, że ja jestem autorką tych listów?

Babcia

Moja babcia ze strony taty ucięła sobie romans z facetem, który był schizofrenikiem i ojcem schizofreniczki, która zaszlachtowała psychicznie mojego tatę.

Dokładnie tak samo, jak w moim przypadku tata usłyszał od schizofreniczki, że go nie kocha, ale go zmusi do ślubu, aby odziedziczyć po nim majątek (bo przecież mój tata chce, żeby go zabiła) i wyjdzie za swojego ukochanego. Ja dokładnie to samo usłyszałam od Romana i mam na karku jego harem kochanek, które uważają go za Boga i majętnego faceta, który jest najlepszą partią na rynku małżeńskim. A jak, tak się składa, wiem, od kogo wyłudzał pieniądze, udając mojego męża i ojca moich dzieci. Jest to jedno z jego głównych urojeń, które wzięły się z jego potrzeby zdobycia mieszkania dla siebie i dla ukochanej Renaty. Gwarantuję, że schizofrenik, który dostanie to, czego się domaga, zabija swoją ofiarę, która jest już mu niepotrzebna, bo błyskawicznie przestaje ją „kochać”.

A trójka moich urojonych przez niego „dzieci” (w tej roli mój siostrzeniec i siostrzenica) potrzebni mu są, aby go utrzymywali. Wysuwał już takie finansowe żądania. W odróżnieniu od innych osób, przed którymi się maskuje, miałam okazję go widzieć w pełnej psychozie. Udaje milionera i rozdaje pieniądze, ale jeśli ma jakieś pieniądze, to oznacza, że od kogoś je wyłudził. Całkowicie nie jest osobą, za którą się podaje.

Wszystkie urojenia schizofreników powstają z powodu przeżywania przez nich zawiści i potrzeby wzbogacenia się. Do finansowych schizofrenicznych potrzeb tego gangu dołączyła chęć udawania nagradzanych pisarzy. Roman i Renata po równo wysuwali żądania, abym za nich pisała. To nie jest prawda, że się kolegujemy i że moje pomysły są „nasze”. Nie chcę mieć z nimi nic wspólnego i nic im nie mam. Oczywiście nie odpowiadam za ludzi, którzy wierzą schizofrenikom i puszczają dalej ich kłamstwa. Czasem linie podziału rozdzielają nawet członków rodziny.

Mój tata bardzo dużo pieniędzy stracił (a była to suma, która mogła go postawić na nogi), bo schizofrenicy, podając się jego bliskich po zniszczeniu go przejmowali przerwy pieniędzy w jego imieniu od rodziny oraz przyjaciół. On sam nie dostał ani grosza. Miał tego pecha, że po zaszczuciu machinalnie potwierdził, że „to jest ten numer konta”, zupełnie nie wiedząc, co robi. Ja w tej samej sytuacji powstrzymałam Alice i kazałam zamrozić wszystkie przelewy. Ale nie wiem, ile pieniędzy ten gang schizofreników rzeczywiście wyłudził. Wiem, że Bret im przelewał duże pieniądze, naprawdę uważając, że jestem szczęśliwa i mam dzieci, i że rozmawia z moją rodzina.

Schizofrenicy oraz inni ludzie z fandomu przejęli moje kontakty po ukradzeniu mi kalendarza a telefonami oraz mojego notesu. Bardzo szybko, jak to zwykle robią schizofrenicy zaczęli kontaktować się z moimi byłymi i udawać, że mówią w moim imieniu. A ja byłam tak zastraszona, że nie mogłam utrzymywać z moimi własnymi przyjaciółmi kontaktów. Każdy mój protest, że Roman nie jest moim mężem kończyła się atakami psychicznymi na mnie oraz biciem.

Bret i inne osoby, które znam, to także aktywni uczestnicy światowego ruchu fanów fantastyki. Stąd też zna ich wiele osób z Avangardy. Ja go, tak samo jak wielu innych metali, znam z koncertów heavy metalowych. Ale ludzie zainteresowani powinni zawsze potwierdzać u źródła, czy rzeczywiście Renata jest byłą Breta. Przy czym oczywiście powinni pokazywać zdjęcia, bo blondynka Renata bardzo chętnie przedstawia się – także w Avangardzie – jako Małgorzata Wieczorek i wmawia ludziom, że Ryszard i Barbara to moi rodzice, a nie jej. No cóż, taka jest jej potrzeba schizofreniczki. Bardzo chce uchodzić za mnie i zająć moje miejsca. Moje koleżanki z Anglistyki były przekonane, że Bret jest facetem Renaty (i że przeze mnie go straciła). Renata przedstawiała się im jako Yennefer. Andrzej i Adam rozpowszechnili tą ksywkę jako moje imię także w światowym fandomie i Bret mnie też tak nazywał, ale znienawidziłam już to miano. Nie lubię w ogóle ksywek przez to. Posługujmy się najlepiej dowodami tożsamości.

W życiu Adamowi czy Bretowi nie przyszło do głowy, że są ludzie, którym Renata dała radę wmówić, że ja jestem nikim, a ona jest muzą wielu pisarzy i muzyków i nazywa się Yennefer. Bret, gdy moje koleżanki (po tym, gdy doprowadziły do naszego rozstania) mówiły, że bardzo chcą, aby wrócił do Yennefer, myślał, że mówią o mnie, chociaż prawda była taka, że jednocześnie mnie tępiły i wyzywały mnie od kurew. Okłamywały go też, że jestem z kimś innym i że go oszukuję, bo jestem mężatką. Nie jestem mężatką i nie dziękuję kurwom z Anglistyki za zniszczenie mi życia. Bardzo proszę, żeby idiotki z Anglistyki zaczęły wszystko odwoływać. Andrzej też powinien odwiedzić Avangardę i wyjaśnić te nieporozumienia, najlepiej pokazując zdjęcia. Nigdy nie przechwalałam się, także w domu, kogo znam i co robię, więc potrzebuję, aby ludzie zaczęli mówić, kim naprawdę jestem. Bo schizofrenicy nie przestają rozpowszechniać kłamstw o mnie i o sobie. W życiu by mi nie przyszło, że dla wielu osób ważniejsze i bardziej wiarygodne jest to, co mówią schizofrenicy, a nie ja.

Dopiero teraz w bólach wychodzę z amnezji po zaszczuciu przez gang schizofreników oraz ich pomagierów w miejscu pracy i proszę o pomoc w uporządkowaniu tych spraw. Oszuści muszą zniknąć z fandomu. Oraz pomagierzy schizofreników z mojej podstawówki muszą dostać odpowiednią informację zwrotną, co im było wolno robić, a czego nie.

Nie moja wina, że schizofrenicy przyssali się do osób z mojej rodziny i uwiedli wszystkich, jednocześnie niszcząc mnie za ich plecami. Niekoniecznie za moimi, bo widziałam ich akcje, które wynikają z bardzo poważnej choroby. Nigdy Roman czy Renata nie byli moimi przyjaciółmi. Ale muszę ten bałagan uporządkować. Najskuteczniej walczy się z pomówieniami upubliczniając sprawę. Jest to konieczność. Ale muszę dostać pomoc i wsparcie osób wiarygodnych w fandomie.

Dla pewności Małgorzata Wieczorek, która jest autorką tego blogu i skrzywdzoną pisarką, ma 168 centymetrów wzrostu, piwne oczy, które przez wiele osób nazywane są zielonymi oraz (najczęściej) brązowe włosy z jasnymi refleksami. Ale miałam w swoim życiu już każdy kolor. A mój dziadek był Arabem. Nie ma szansy, żebym była naturalną blondynką. No, może przez chwilkę, gdy byłam bardzo mała, bo bardzo szybko ściemniały.

Schizofreniczka Renata, córka Ryszarda nie jest mną.

Działka

Tak się składa, że po zaszczuciu przez grupę schizofreników bardzo powoli wraca mi pamięć i odzyskuję swoje własne myśli po praniu mózgu. Ale z cała pewnością, tak samo jak zawsze, mogę stwierdzić, że w życiu nie byłam w związku z Romanem. I nigdy Romana nie nazywałam Michałem. Moja mama doskonale wiedziała, że jestem w związku z Michałem. Miałam zwyczaj swoich facetów jej przedstawiać. Roman nigdy nie został przedstawiony.

Od czasów podstawówki, od kiedy tylko zaczęłam mieć problemy z tą rodziną schizofreników od Renaty, moja własna siostra utrzymuje z nimi kontakt i uważa za dalekich krewnych Poniatowskich, a przynajmniej tak wynika z tego, co odtwarza z pamięci po zaszczuciu. Wyrobiła sobie o nich zdanie, pokochała ich i uważa, że ma prawo decydować za mnie o moich związkach, bo się w nich zakochała.

Moje źródła – bo poprosiłam o weryfikację – mówią, że ani Renata, ani Barbara nie należą do rodu Poniatowskich, nie są ich dalekimi krewnymi. W odróżnieniu od innych osób, mam zwyczaj wszystko sprawdzać. I mam świadomość tego, że schizofrenicy mają zwyczaj uwodzić swoje ofiary, ale też uwodzą pomocników, jakich tylko znajdą. Moja siostra, jak uważam, znajduje się pod wpływem faceta, którego szczerze i żywiołowo nienawidzę od podstawówki, czy Romana. Cała historia naszego romansu to jego urojenia. Z nikim z podstawówki nie byłam w związku.

Ani w podstawówce nie byliśmy parą, ani później. Działka, na którą jeździłam, należała do ojca Michała, profesora psychiatry i nigdy na niej nie było w tamtym czasie Romana. Spędzałam czas z Michałem i z nim się zaręczyłam. A wcześniej byłam w związku z Krukiem, po tym gdy intrygi Renaty i Romana doprowadziły do mojego rozpadu mojego związku z Piotrem. Potem był Bret i Kristian. Oraz Adam. Nigdy nie było Romana. Mam dosyć alternatywnej rzeczywistości, w którą uwierzyło wiele osób, między innymi dlatego bliscy mnie nie wspierali. tylko zostali enablerami schizofreników i mnie zakatowali psychicznie.

Wiem, co robię, gdy piszę, że mam gorzej niż mój tata we Francji, który jednak coś ocalił z życia, z tym polskim gangiem schizofreników. Nie kontaktuję się też z Renatą. Moje pomysły są wyłącznie moje, ten imbecyl nie będzie żerował na moim talencie i podawał się kogoś, kim nie jest. Przy czym Renata jest prawdziwą ukochaną Romana, schizofrenik zawsze się wygada swojej ofierze. Roman też nie jest osobą, za którą się podaje. I wiem, że mnie nienawidzi, to też mi powiedział, katując mnie psychicznie. Przy czym schizofrenicy doskonale w pewnym orientują się, że ich zakatowane ofiary tracą pamięć z przerażenia i potem próbują je zamienić w posłuszne marionetki, mówiąc co mają robić. Tak wygląda właśnie syndrom sztokholmski. Ofiara robi to, co chce oprawca z lęku i przerażenia, a nie z miłości, jak chcą wierzyć niewyedukowane tępe idiotki. Utrata pamięci nie jest potwierdzeniem tego, że schizofrenik mówi prawdę.

Gdyby nie durnota mojej siostry wyszłabym za Michała, albo Breta, Kristiana. albo Adama.

W życiu nigdy nie byłam w związku z Romanem, nikt obiektywny nie potrafi potwierdzić jego urojeń. Roman – tak samo jak schizofreniczka, która wykończyła mojego ojca we Francji – będzie mnie „kochał” do momentu, aż dostanie to, czego chce. Czyli po ślubie, gdy dostanie pieniądze, zabije mnie, aby odziedziczyć mieszkanie. Jest to zgodne z wiedzą psychiatrów na temat postępowania takich ludzi, wiem bo przeczytałam podręcznik na temat chorób psychicznych w kryminologii. Jest to także coś, co ten schizofrenik powiedział mi wprost. Mój tata dokładnie to samo usłyszał od francuskiej wariatki, której ojciec zabił jego pierwszą żonę.

Schizofrenicy nie ukrywają swoich zamiarów, a moja siostra jest debilem, który nie powinien udzielać komukolwiek fałszywych informacji na temat moich związków. I Michał, i Piotr byli przez nią okłamani. A ja zaszczuta do utraty pamięci przez schizofrenika Romana, który potem wszędzie mienił się moim mężem i jak to robią zwykle schizofrenicy, kontrolował dalej swoją ofiarę (czyli mnie), używając rodziny, tak aby sama nie mogła o niczym decydować.

To jest tak duży stres, że schizofrenicy z mojej podstawówki ponownie doprowadzili do mojej amnezji.

Jedyna rodzina (chociaż przyszywana), która powinna być pytana o mnie, to ojciec Adama i jego brat, a także ojciec Michała. Oczywiście sam Michał i Adam także. Obaj mają wyższe wykształcenie i są ludźmi godnymi zaufania. Znają sprawę lepiej od mojej własnej rodziny.

To jest absolutna bzdura, że kiedykolwiek Michała, czy ktokolwiek inny, umożliwiał nam randki na swojej działce. Ojciec Michała jest psychiatrą i to właściwa osoba, do diagnozowania ludzi, a nie imbecyl Ryszard, czy jego córka Renata, która jest tak samo schizofreniczką jak matka Barbara, czy ojciec.

Przy czym rodzina Romana to też schizofrenicy i to od nich pochodzą różne urojenia i oskarżenia mnie czy mojej matki o prostytucję. Oczywiście maskują się przy osobach z mojej rodziny, bo uważają, że to „rodzinna tajemnica”. Zagrozili, że będą mnie tym szantażować. Owszem kilka osób uważa, że jestem „byłą prostytutką” oraz „córką prostytutki”. Nie dam się tymi kłamstwami zaszczuć. Za to chętnie wytoczę kilka procesów cywilnych.

Przeżyłam piekło w dzieciństwie, gdy na podstawie kłamstw schizofreników, maja własna rodzina zostawiała mnie sam na sam z groźnymi schizofrenikami, którzy mnie „leczyli” i próbowali wmówić, że jestem chorą psychicznie chłopką i służką, która nie ma żadnych umiejętności czy talentów i ma zostać ich kurwą. Stąd wynikła moja amnezja w dzieciństwie, bo byłam przez nich torturowana. Pan Ch. z fandomu chyba nadal wierzy, że we własnym domu byłam tylko tolerowaną przyuczaną do służby wiejską kurewką, bo takie rzeczy o mnie za plecami wygadywała już w latach siedemdziesiątych Renata. I dlatego nigdy się nie przyjaźniłyśmy. Pan Ch. Renatę nazywał Yennefer, a nie mnie, przy czym dostał instrukcję- tak samo jak jego córka – aby nigdy nie używać imienia Renata. Bo jeszcze Andrzej lub moi rodzice zorientowaliby się, że mnie chwali. I oczywiście nikomu nie wydawało się to dziwne, że Renata nie chce podawać swoich prawdziwych danych. Dlatego bardzo proszę, aby uniknąć w przyszłości nieporozumień, nazywać mnie Mello.

Żyję cudem. Nie zawdzięczam tego swojej siostrze. Jej debilizm kosztował mnie związek z cudownym facetem, który był zdrowy psychicznie i nie był na szczęście Romanem (i przeżywałam coś takiego kilka razy, a własna rodzina mnie dobijała psychicznie za każdym razem), a także zniszczył mi sport i muzykę, bo zawsze robiła zawsze to, co chcą schizofrenicy bez wykształcenia. A także podporządkowała sobie w tych sprawach rodziców i ona decydowała, bo „poznała Renatę i Romana”. Podczas gdy ja ich diagnozowałam z Policją i wiem, tak samo jak biegli, kim oni są. Wiem to od czasów podstawówki. Bardzo nie dziękuję za wbijane mi w plecy sztylety.

Nie dam się przemocą wydać za Romana, z którym nigdy nie byłam i nigdy nie będę. Chociaż podejrzewam, że snuje przed moją siostrą opowieści o tym, jak się ze mną spotyka i jacy jesteśmy szczęśliwi. Nawet byłam w czasie prania mózgu instruowana, że mam kupić sobie perfumy i pokazać siostrze, aby Roman mógł udawać, że są prezentem od niego.

Nie wyjdę za Romana. Wolę być sama. Najwyżej wybiorę śmierć. Z powodu tego, że zniszczył mi związki i mnie prześladował, prawie popełniłam samobójstwo. Tak bardzo nie chcę z nim być. On sam już mnie kiedyś też o mało co nie zabił w ramach furii i zemsty za to, że go nie chcę. Jestem osobą świadomą zagrożenia.

Ciekawe, jakie opowieści Roman i jego gang snuje o naszym pożyciu za moimi plecami? Nie spotykam się z nim i nigdy nie spotykałam, chociaż za moimi plecami z pewnością odgrywa z rodziną I Renatą cyrki i przekonuje, że do siebie „wróciliśmy”. Mam nadzieję, że mój blog z warczeniem i okazywaniem nienawiści wobec Romana oraz jego „Yennefer” (czyli Renaty) dokładnie pokazuje z datami, że się nie przyjaźnimy, bo wpisy przeczą fikcji, która głosi, że się z nimi spotykam. Mój blog to dziennik, który pokazuje, jak bardzo trudne i bolesne jest wygrzebywanie się z zabicia psychiki przez gang Renaty i Romana. Są to ostatnie osoby, z którymi chcę mieć jakikolwiek kontakt.

Wolę się rozwieść sądownie z własną siostrą (chodzi o sądowne zerwanie więzów rodzinnych), niż chodzić na jej sznurku i pozwolić, aby razem z tym gangiem schizofreników dalej niszczyła mi życie i decydowała za mnie, kto jest moim ukochanym. Ma przestać okłamywać ludzi. Na całe szczęście ma już zerową wiarygodność na Policji, bo rządzą biegli, a nie pomówienia.

Już zbyt dużo mi zniszczyła swoją głupotą i tępym narcystycznym uporem i niechęcią do weryfikacji u najbardziej wiarygodnej osoby, czyli u mnie. Niech dalej słucha plotek od wariatów.

A jedyni gwałciciele byli z grupy Romana i Renaty. Zostałam zakatowana i z powodu syndromu sztokholmskiego, bo się podporządkowałam, nie związałam się z żadnym metalem i w tym też pomogła im moja siostra. Ale mam zamiar uporać się z tym syndromem, bo żaden metal mnie zgwałcił. Zawsze to było Opus Dei oraz ich wariaci.

Nie dam wariatom wsadzić do więzienia Adama za coś, czego nie zrobił. Chociaż wariaci z Opus Dei, programowo mordujący metali, o tym marzą. Ich terroryzm zakłada, że metale nie mogą rozmnażać i nie mogą odnosić sukcesów, i stąd ta ich „opieka” nade mną i sabotaż wszystkiego, co robię.

Powtarzam – żaden metal mnie nie skrzywdził. Za to znam cały tłum osób z fandomu, których skrzywdzili terroryści z Opus Dei, czyli między innymi Roman i Renata. To oni i ich bliscy na mnie napadali. I to wielokrotnie. Jest to organizacja pełna schizofreników, którzy kierują się schizofrenicznymi zasadami. Nigdy nie byłam członkiem Opus Dei. Nie dam się też nawrócić.

Policja nie ma co do nich złudzeń, wiem, bo rozmawiałam z Policją na ich temat. Ale nic się nie da zrobić w polskim systemie prawnym. Nie mogę wysłać wniosku do Sądu Opiekuńczego, bo nie są moją rodziną. Ale jakby co, mogę wsadzić do psychiatryka moją własną siostrę, jeśli będzie dalej mówić o tym, że kiedykolwiek byłam z Romanem, a Barbara i Renata to szlachta.

<sarcasm on> Ta, kurwa, może od razu Radziwiłłowie, nie „tylko” Poniatowscy? <sarcasm off>

Listy

Tak się składa, że mój tata nie wrócił do Francji, bo bał się o życie swojej drugiej żony, czyli mojej mamy, a potem też nasze. Schizofreniczka z gangu schizofreników, który prześladował mojego tatę i zabił jego pierwszą żonę, uchodziła w oczach jego rodziców za jego najlepszą przyjaciółkę. I mogła sobie robić, co chciała w świecie szlachty francuskiej.

Tata odwiedził rodzinę zaraz po ślubie, bo chciał przedstawić swoją żonę. Ale o mało nie padł na zawał, bo schizofreniczka, która go zniszczyła, siedziała przy stole, jakby nigdy nic. Okazało się, że cały ten czas utrzymywała fikcję głebokiej przyjaźni z nim i wymieniania listów. Moja mama została przez nią potraktowana jak prostytutka. A rodzice mojego taty chcieli go rozwieść, dopóki jeszcze nie ma dzieci. I nic nie dawało się rodzicom mojego taty wyjaśnić. Nie dziwcie się zatem, że moja mama odpaliła paczkę fajek i dobrego koniaka, gdy teściowa zeszła już z tego świata. Wiele osób zamierza też tak pić, gdy pożegna się z życiem schizofreniczka Barbara. A także pewna inna osoba.

Przy czym schizofreniczka była wyjątkowo durna i niewykształcona, a moja mama pochodziła po swoim tacie z całkiem dobrej egipskiej rodziny i była bardzo inteligentna. I bardzo szybko została później lekarzem.

Schematy według których postępują takie schizofreniczki są – tak wygląda z moich doświadczeń – bardzo monotonne. W zasadzie każdy przypadek, jaki poznałam, jest taki sam. Ja też mam członków rodziny, którzy konwersują z Barbarą i z nią spiskują, zamiast stosować się do moich próśb. Byłam tak „leczona” – również przez kilka osób z mojej rodziny – że straciłam pamięć już zupełnie i wywołano za zgodą kilku osób z mojej rodziny syndrom sztokholmski, chociaż oczywiście te głupie osoby całkowicie utonęły w urojonym świecie Barbary i nie mając pojęcia, co robią, broniły Ryszarda i Barbary. A także ich metod, z powodu których moje życie to fasada skrywająca kogoś krańcowo nieszczęśliwego, kto nadrabia miną i nie robi w życiu tego, co chce. Moja amnezja nie ma nic wspólnego z Adamem, czy innymi metalami. Dużo za to z głupotą mojego otoczenia, które pod dyktando schizofreników zniszczyło mi całe życie. No chyba, że czegoś nie zrozumiałam. Ale nie będę pytać, bo mam dosyć skrajnej agresji i prób podporządkowania mnie sobie. Stanowczo kilka osób zapomniało, z kim rozmawia.

Zabawne jest to, że pewnie panuje wielki rozdźwięk pomiędzy tym, w co wierzy parę osób z mojej rodziny, a tym, co rzeczywiście się dzieje i co notuję na blogu i jakie rzeczywiście są moje uczucia.

Barbara jest święcie przekonana, że moja siostra jest głęboko wierzącą katoliczką, którą Bóg nagrodził mężem oraz dziećmi, bo w niego wierzy. Prawda jest taka, że gdyby nie Barbara to już bym wyczekiwała wnuków (i to z conajmniej trzech związków, bo wszystkie były dla mnie bardzo ważne, ale żaden nie był z Romanem, ale to dla Opus Dei była główna ich wada, bo byłam szczęśliwa i nie cierpiałam, a te zjeby uważają, że muszę cierpieć). Na sto procent nie wyjdę za przeznaczonego mi przez Barbarę faceta, bo Romana nie trawię od dzieciństwa, bez względu pod jakim nazwiskiem go ukryje, czy dorobi mu fałszywy majątek godny multimiliardera, bo wiem, że to schizofrenik bez grosza przy duszy, który oczekuje, że to ja będę go utrzymywać i mu usługiwać.

Jedyne wyjście z tego impasu to poczekać, aż moja siostra zacznie wysłuchiwać dyrektyw Barbary i się zorientuje, z kim rozmawia. Mam nadzieję, że w końcu baba się przed nią odsłoni ze swoją schizofrenią i maniactwem religijnym. Bo oczywiście moja siostra jest jeszcze mniej religijna ode mnie, bo nie jest Wicca. Jest stuprocentową ateistką. Ciekawe, kiedy usłyszy od Barbary, że jest córką „prostytutki”. Pozostaje czekać na otrzeźwienie.

Ale z całą odpowiedzialnością za słowa powiem, że mam gorzej niż tata we Francji. Jemu przynajmniej udało się uciec z kraju i założyć rodzinę, chociaż tak samo jak ja nie mógł liczyć na żadną pomoc. Musiałam w pocie czoła i stresie wywalczyć, aby kilku moich byłych stanęło po mojej stronie, i żeby w końcu do nich dotarło, co się dzieje i że rzeczywiście jestem samotna i nieszczęśliwa.

Roman to schizofreniczny diabeł, wolę być sama niż z nim i wolę żyć za swoją pensję, niż być obsypana kasą i musieć go znosić. Tak więc, odpierdolcie się ode mnie.

Hahahahahaha! <manic laughter>

Wiele osób mówi mi, że pomijając płeć jestem klonem swojego taty i już widać tak musi być. Więc fuck off!!! Najwyżej wezmę kredyt konsolidacyjny. Bo oczywiście zostałam przez gang schizofreników nakręcona, że wydawać, wziąć kredyt, a potem przyjść do nich po pieniądze, bo „Roman ma moje pieniądze”. A niech się jebie.

Jest to w zasadzie dokładnie ta sama historia co mojego taty. Dokładnie w takim sposób mój tata został wydziedziczony. Też powiedział, że będzie żył za pensję, a ze znienawidzoną rapszlą się nie ożeni. Chociaż ona i jej rodzina dorobili mojemu tacie całkowicie fałszywy romans z nią, który miał niby trwać od dzieciństwa.

I bardzo był zadowolony z życia w PRL, chociaż urodził się i wychował w pałacu we Francji, bo było lepsze od życia ze schizofreniczką, którą popierała jego rodzina. Uciekanie z rezydencji mamy w genach.

Z równym przerażeniem i lękiem przypominam sobie wszystkie zabiegi wariatów z dzieciństwa oraz terror, który miał doprowadzić do tego, że się z nim zwiążę. Wszelkie opowieści, że straciłam z nim dziewictwo w wieku ośmiu lat są wyłącznie oparte na jego urojeniach, ale też są powodem, dlaczego maniakalne katoliczki-schizofreniczki prą do wymuszenia z nim ślubu. Nigdy między nami nic nie było. Nie byliśmy parą nawet przez moment.

Aż za dobrze go pamiętam z dzieciństwa. Obraz moje myśli samobójcze wywołane przez to, że Roman i jego rodzina zaczęli decydować o moim przyszłym małżeństwie z nim. Przy czym nie miałam ani odrobi wsparcia od moich bliskich. Przeżyłam wtedy piekło i prędzej sprzedam mieszkanie i ucieknę do pierwszego kraju, gdzie będzie jakiś bilet, niż zacznę się z nim spotykać. To on jest tym schizofrenikiem, który wywołał u mnie amnezję.

Muszę zacząć organizować swoją ucieczkę.

Alfons

Tak się składa, że Alfons to imię męskie często nadawane we Francji. I wielu osobom, także w Polsce, nie kojarzy się z prostytucją. Tak się składa, że jeden z braci mojego taty, urodzony już we Francji, miał tak na imię. Imbecyle z mojej podstawówki po przepytaniu mnie o wszystkich członków rodziny, uznali, że brat mojego taty był przestępcą, który zmuszał kobiety do prostytucji.

Sami się przede mną też odsłonili i zaczęli wciągać w świat przestępczy. Chcieli żebym dla nich okradała rodziców i została ich prostytutką, a także ich utrzymywała i płaciła im haracz za milczenie. Stąd też różne napady na mnie i próby wymuszeń, bo uznali że jestem kimś takim jak oni.

Roman jak najbardziej przyznał się, że dziadek był alfonsem (tak, tym przez małe A). On miał nauczyć Romana jak postępować z kurwami. I tak się składa, że odmówiłam współpracy z tym elementem przestępczym, ale na siłę próbowali zrobić ze mnie kurwę. A wszystko było oparte na nieporozumieniu i durnocie dzieci z półświatka. Stary też gwałt oralny i uczenie, jak mam być prostytutką i ssać penisy.

Na całe nieszczęście gang z mojej podstawówki składa się ze schizofreników, więc nic nie dało się im wytłumaczyć, co gorsza zaczęli cierpieć na jeszcze cięższe urojenia i postanowili „prostytutce” ukraść mieszkanie a także doprowadzili do zmowy, abym nigdy nie była szczęśliwa.

Przy czym są możliwe tutaj dwie wersje. Pierwsza – przyznanie się Romana, że pochodzi z rodziny gangsterów jest wynikiem schizofrenii. Podobnie Ryszard i jego córka są chorzy i stąd ich przyznanie się do życia w świecie przestępczym.

Ale możliwa jest też inna wersja – że Roman i jego rodzina, jak najbardziej mają związki z gangiem zajmującym sprzedażą żywego towaru. I przygotowywali mnie do odnalezienia się w ich świecie. Tak się składa, że ja i moja już nieżyjąca przyjaciółka byłyśmy oskarżane o prostytucję i zastraszane (dokładnie w takim stylu w jakim robią to przestępcy) w celu zmuszenia nas do zajęcia się prostytucją. Przestępcy niszczą ludzi, którzy odmawiają współpracy. Dokładnie tak samo jak moi prześladowcy celowo robią sobie z ludzi niewolników za pomocą syndromu sztokholmskiego. Roman powiedział mi, że jego działalność w Opus Dei to przykrywka, podobnie jak jego praca. Bardzo możliwe, że jego liczne dni wolne (czyli bezpłatne urlopy) są związane z działalnością przestępczą.

Niestety w polskim prawie schizofrenik przestępca jest traktowany jak schizofrenik, a nie przestępca, nawet jeśli jest groźnym zabójcą. Nie mylnym się w jednym – schizofrenicy są bardzo często przestępcam i są bardzo niebezpieczni. Świat przestępczy, szczególnie świat prostytucji (co wiem z podręczników kryminologicznych) jest ich pełny.

Ryszarda i Romana zawsze lepiej traktować jak odpady społeczny, a nie ludzi którym można ufać. Ich mózgi pozbawione leczenia bez przerwy popełniają przestępstwa.

Roman jest chory psychicznie tak samo jak jego matka, z którą nigdy nie rozmawiałam. Nie rozmawiam też z Renatą, czy jej matką Barbarą.

Mam dosyć tych schizofreników oraz debila Nycza, który też mi w niczym nie pomógł. A o Ch. nie chcę się nawet wypowiadać. Oświadczył, że idzie za swoją schizofreniczną kochanką do Piekła i chuj na wszystko. I zrobi wszystko, aby była szczęśliwa. W tym zabije prawdziwą Yennefer.

Już w latach siedemdziesiątych ustalili biegli sądowi, że wszelkie oskarżenia mnie o prostytucję i kłamstwa na temat mojej rodziny wzięły się z urojeń matki Romana. Mam już dosyć powracających jak bumerang tych schizofreników, durne kurwy Renaty, co w życiu ani jednego akapitu nie napisała, tylko kradnie rękopisy. Ich enablerów oraz kochanków i kochanek też mam dosyć.

Jeśli ktoś tutaj jest kurwą, to Roman i Renata, bo jak klasyczni schizofrenicy wytworzyli sobie haremy kochanków, których szczują na swoje ofiary. Prześladujący mnie wielbicie schizofreników powinni się w końcu strzelić w ryło.

Najgorsze jest, że debile z fandomu jak Nycz i Ch. nawet odwiedzając moich rodziców, wierzyli, że nie jestem dzieckiem moich własnych rodziców, tylko wziętą na wychowanie „kurwą ze wsi”, którą uczyli na swoją służkę. Jednocześnie kurwa Renata udawała przed moimi rodzicami moją najlepszą przyjaciółkę, a Nyczowi i Ch. jednocześnie wmawiała, że moi rodzice nie są moimi rodzicami. Wredniejszej kurwy nie da się znaleźć.

Wszystkie te osoby z mojej podstawówki to tępe kurwy schizofreniczki z półświatka. I nic innego nie da się o nich powiedzieć. Nic dobrego nie stwierdzono.

A dla ich pomagierów mam bardzo przykrą przepowiednię – to właśnie ludzie tacy jak oni, którzy skrzywdzili kogoś niewinnego, już nigdy nie będą w pełni szczęśliwi. Ja jeszcze mam szansę, chociaż bardzo ciężko wychodzi się z zabicia psychiki, jakiego doznałam.

Zabijanie metali

Pewien wariat z grupy Renaty w czasie konwentu wręczył mi męską zakrwawioną koszulę. Koło mnie stali przyjaciele. W szoku patrzyłam na naciągnięty krwią materiał. Wskazywało to na tak dużą utratę krwi, że się przestraszyłam. Czym prędzej odłożyłam koszulę i zadzwoniłam na Policję, podejrzewając, że gdzieś może konać, kto zasztyletowany przez wariata z Opus Dei. Moi przyjaciele rzucili się szukać ofiary. Długowłosy metal został znaleziony i zabrany do szpitala, niestety zmarł w czasie drogi z powodu utraty krwi.

Paramedycy nie byli w stanie go załatać i przetaczana plazma się z niego wylewała. Zdążył jednak powiedzieć, kto go zabił. Oczywiście, że wariat z Opus Dei, który kontroluje warszawski fandom i wielokrotnie mnie zastraszał. Przyznał się też do tego przede mną osobiście. Bo mam mu oddać moje mieszkanie. Znowu klasyka z podręcznika profilera. Zwykle psychiatrzy nie zajmują się przestępcami, nawet jeśli są chorzy psychicznie, więc to jasne, że ich zdanie nie powinno się liczyć w tej sprawie, czy w debacie publicznej o ograniczeniu prawa osób chorych do nieleczenia się. Takie bestie musza trafiać do psychiatryka.

Przy czym morderca w takie sytuacji terroryzuje osoby, które mogą go wydać, aż ze stresu stracą pamięć i zaczną mieć selektywną amnezję. Też klasyka z podręcznika. Kontakt ze śmiercią jest maksymalnym stresem, bez względu na to, czy samemu się umiera, czy ratuje umierającego. Ataki schizofreników w takiej sytuacji prowadzą bezpośrednio do amnezji.

Trzymacie się krzeseł, bo osobą, która się przyznała do tego morderstwa, był Roman. Ofiara też go wskazała jako mordercę osobom, które na moją prośbę go znalazły. Taki to z Romana wojownik o Chrystusa w fandomie i bezkarny morderca, która udaje człowieka, którym nie jest. Jedynym powodem, dlaczego zginął człowiek, była chęć zastraszenia mnie i zmuszenia mnie do robienia tego, co chce Opus Dei.

Ci ludzie są cały czas toczą wojnę religijną z metalami i „kurwami” (czy ładnymi kobietami, które chcą sama decydować o sobie), a ja siedzę w okopach od dzieciństwa, ratując się przed nimi. Ratuję także inne zaatakowane osoby. Także te które z wyroku Opus Dei, miały się zabić lub jak ja nigdy nie założyć rodziny. Czas, żebym dostawała jakąś autentyczną pomoc. Ale też wiem, że ludzie nie wybierają bohaterstwa, tylko są do niego zmuszani. Nie dam się zastraszyć wariatom, w którzy w Polsce są bezkarni.

Tak więc, owszem, rozpatruję swoją śmierć z rąk wariata Romana, jako coś realnie możliwego. Kruk też wiedział, że może umrzeć. I zginął z rąk prześladującego go schizofrenika.

Adam jest niewinny, a moje źródła informacji twierdzą, że Policja wie dokładnie, kto jest mordercą, więc wtrącanie się pana N. (który nigdy nie był i nie będzie moim prawnikiem) w celu zmuszenia mnie, abym fałszywie Adama oskarżyła też o to morderstwo, było całkowicie nie na miejscu.

Nie na miejscu były też „interwencje” pana N., w czasie których mnie zastraszał, prał mózg i terroryzował w celu wywołania fałszywych wspomnień, aby doprowadzić „sprawę do końca”, czyli wsadzić do więzienia niewinnego człowieka. „Bo Roman wie.” No cóż, ten schizofrenik nie jest moim właścicielem i nie zmusi mnie do kłamania. Adam i Michał stali koło mnie w czasie tego zabójstwa i też widzieli tę zakrwawioną koszulę.

Liczni enablerzy z PiS i Kościoła nie załatwią Romanowi spełnienia jego marzeń o przejęciu mojego mieszkania i ślubie z Renatą po „dorobieniu się” na sposób, w jaki „dorabiają się” wariaci z Opus Dei.

Debunk

Tak się składa, że nigdy się nie przyjaźniłam z Renatą z mojej podstawówki. Gdyby ktokolwiek już w dzieciństwie o to mnie spytał, to usłyszałby cała historię schizofrenicznej szui. która już wtedy rozpowszechniała całe morze pomówienie na mój temat.

Już wtedy rozpowiadała, że Barbara i Roman to niby „moi rodzice”, a o na ma być córką Heleny i Mariana, i że jest kimś z wyższych sfer, kto spotyka się z Piotrem i zna Andrzeja.I wymyśliła Wiedźmina. Spowodowała, że rzuciły się na mnie także osoby z fandomu, którym jej rodzice wszystko fałszywie potwierdzali. Ta tępa kurwa schizofreniczka ciągnie tę grę do tej pory. Więc nie, ta kurwa nie nazywa się Małgorzata Wieczorek i nie jest autorką moich tekstów. Ani współautorką czegokolwiek. Warto, żeby ludzie, którzy mnie znają, wiedzieli, co robi za moimi plecami. I proszę czerpać wiedzę o mnie z mojego bloga, a nie z kłamstw wariatki, która sobie przypisuje bezprawnie, co tylko może.

A jeśli ktoś nie czyta mojego bloga, to znaczy, że nie chce nic o mnie wiedzieć i woli tkwić w zmowie ze schizofrenikami. To że są z mojej podstawówki jest właśnie obciążające dla nich. Bo to oni na mnie na mnie napadli wtedy, a nie ludzie z zewnątrz. Chociaż prawdą jest, że Renata i jej matka przywlekły sobie wtedy z fandomu „obrońców”, czyli Nycza i pana Ch. Wszyscy ci ludzie mnie zniszczyli, jak nikt wcześniej i zawarli pakt, żeby mnie kontrolować i niszczyć do końca świata. „Leczyli” mnie z urojeń, że jestem pływaczką. I że mój tata to Marian. To oni mnie nękali na konwencie, na który Piotr ściągnął aktorów z Buffy. Nikt nie raczył tego zauważyć, jak bardzo zniszczyli mi ten konwent i cały mój świat, okłamując Piotra, a także wszystkich innych moich wielbicieli. Robili też z nich groźnych bandytów czy gwałcicieli.

Za to przed moimi rodzicami, bez mojej wiedzy odgrywała moją najlepszą przyjaciółkę i jedyne powiernicę. Ja nawet za dobrze nie wiedziałam, która to idiotka. Ale jak najbardziej mi siebie przypomniała jakiś czas temu.

Jest to małpa, która pojawiła się na moim przyjęciu zaręczynowym z Piotrem, bo zaprosiła ją osoba, która nie miała świadomości, że się nie przyjaźnimy. Kurwa Renata zrobiła sobie ze wszystkimi zdjęcia i zaczęła udawać, że przyjęcie było jej zaręczynami z Piotrem. Przy czym to przyjęcie zniszczyła dla mnie jej matka, która publicznie obrzuciła mnie błotem, doświadczając bardzo groźnej psychozy. Bardzo szkoda, że nie została wywalona za kudły z tego towarzystwa. Bo Piotr uwierzył niektóre z jej zapewnień i wciągnął do środowiska, w którym mnie idealnie zniszczyła, realizując swój plan, w ramach którego miałam wyjść za Romana, a on miał po mnie odziedziczyć mój majątek.

Opisałam, jak udawała, że mieszka w moim mieszkaniu i jest córką mojej matki. Udawała także pisarkę, ale wbrew jej twierdzeniom żaden z jej pomysłów nie pochodził z jej tępej głowy. Nie tworzyłyśmy, a ni pisałyśmy razem. Jeśli coś wiedziała o moich tekstach, to dlatego że mnie zastraszyła i opowiedziałam o moich planach. Chociaż najczęściej, jak to schizofreniczki, przypisywała sobie wszystko post faktum.

Żaden z moich tekstów nie powstał przy jej udziale. Wolę już na zawsze odejść ze środowiska, w którym działa ona i jej szajka, Wcale też nie jest skrzywdzoną pływaczką, której zniszczyłam karierę. Wszystkie jej stwierdzenia należy weryfikować i starać się ją zdemaskować.

To co stało się wgandomie i to co zrobił mi Andrzej jest takim skandalem, jakiego nigdy nie widział światowy ruch fanów. Tępa schizofreniczka, która z mojej podstawówki trafiła do szkoły specjalnej, zaczęła udawać mnie, a także dostała pomoc moich krewnych oraz znajomych. W tym też byłych narzeczonych.

Nie zgadzam się na taki świat, w którym jestem ofiarą i cały czas, ktoś kto udaje moją „przyjaciółkę”, szczuje na mnie kolejne pokolenia fanów i udaje skrzywdzoną pisarkę i pływaczkę, a ze mnie robi schizofreniczkę, która nic nie potrafi.. Ale wbrew temu, co zaplanowali dla mnie, nie zabiję się. Zamierzam za to zemścić się za moich przyjaciół, których zaszczuła z wynikiem śmiertelnym.

A z panem Andrzejem będę rozmawiać już tylko na sali sądowej, albo w ogóle. Bo nie mogę siły na wytoczenie mu procesu. Parę osób powinno z nim szczerze porozmawiać.

Macie przestać używać ksywek, tylko posługiwać się prawdziwymi imionami i nazwiskami.

Ja nazywam się Małgorzata Wieczorek, córka Heleny i Mariana. A Renata to Renata i nie jest mną. Nie jest też moją przyjaciółką.

Mam gorzej w życiu niż miał mój dziadek i mam gorzej w życiu niż miał mój tata. Nie udało mi się uciec przed gangiem schizofreników z mojej podstawówki. Nie założyłam rodziny i nie mam dzieci. Z powodu głupoty ludzi z otoczenia całe życie cierpię i nigdy już nie odzyskam pełni szczęścia i zadowolenia w życiu.

A Andrzej ma się ode mnie odpierdolić. Jeśli chce to niech robi Renaty autorkę Wiedźmina i Buffy, ale bez mojego udziału. I tak na konwencie, który zorganizował dla mnie Piotr, okazałam się być pariasem, który ucieka przed Nyczem i panem Ch, bo mam urojenia, że jakiekolwiek z celebrowanych pomysłów do mnie należy.

Konwent był podobno dla Renaty, która wśród swoich wielbicieli kwitła i rozpowiadała, jaka jest cudna. I jak to ja niszczyłam „jej pomysły”, rozmawiając z aktorami.

Nie widzę siebie w tym fandomie, szczególnie że wjechał mi do pracy zniszczyć mnie do reszty, bo ośmielałam myśleć o ułożeniu sobie życia. Przy czym każdy mój protest i próby wyjaśnienia sytuacji kończył się policzkiem dla mnie w twarz i dalszym niszczeniem mi życia oraz psychiki. Mam dosyć bijących mnie kurew z rodziny Barbary i Renaty oraz ich samych. Bo nie tylko Roman jest bokserem. Powtórzę, że skandal, że mnie nikt przed tymi schizofreniczkami nie bronił. Kurwy mają też swoich agentów wśród∂ ludzi, z którymi pracuję. Mają tylu obrońców, że muszę zmienić środowisko już na zawsze i wyprowadzić się z kraju, bo znowu mnie zaatakują.

Jak to nieleczący się schizofrenicy.

Wypisuję się z konwentów kontrolowanych przez Opus Dei.

Przeżyłam w pracy i w całym życiu takie piekło, że mam dosyć. Ludzie, którzy niby byli moimi najlepszymi przyjaciółmi okazywali się być potworami. Większość I dobrze wiedziała, kim jest, ale i tak pomagała schizofrenikom, bo utonęli w sieci kłamstw. Mam nadzieję, że w końcu dopadnie ich sprawiedliwość. Na razie mają moją szczerą i całkowitą pogardę. Nigdy, wbrew temu do czego próbowali mnie zmusić schizofrenicy, nie wyrażę żadnej wdzięczności za zniszczenie mi życia i zaszczucie moich prawdziwych przyjaciół czy narzeczonego.

Chuj wam w dupę i na pohybel zdemoralizowanej oraz zdegenerowanej polskiej szlachcie. W tej sytuacji każdy kraj lepszy od skurwiałej od wpływu Opus Dei Polski.

Andrzej nie miał prawa wbrew moim zapewnieniam, że Adam jest niewinny, wydawać na niego wyroku śmierci społecznej. Andrzej ma moją żywą i całościową nienawiść za wszystko, co mi zrobil. Piszę prawdę, wbrew praniu mózgu zastraszeniu przez gang Renaty.

(I tak, nieleczący się schizofrenicy tworzą wokół siebie gangi, które ich wspierają. Proszę pytać o to profilerów, jeśli psychiatrzy są za głupi.)

W życiu Andrzej mi w niczym mi nie pomógł. I myślę, że wie, co to znaczy. Bo chyba pamięta, jaka była umowa. Zapraszam prawników na scenę. Przy czym pan N. nie jest moim prawnikiem (co najwyżej Renaty, ale gratuluję każdej przegranej sprawy, bo nic, co Renata mówi o mnie, nie jest prawdą), tylko mój krewny, pan P. i Andrzej powinien wiedzieć, o kogo chodzi.

Użyjcie też fotografii, bo wiele osób o Renacie mówi „ta prawdziwa Małgosia”. Najlepiej to już zrobić na sali sądowej. Bo straciłam cierpliwość. Moja przyjaciółka Iwona Klicka była niewinna. Nie ona była tą impostorką, o której mówiłam, tylko początkującą fajna pisarką i moją przyjaciółką. Miała pecha wszystko zweryfikować i mówić o mnie prawdę. Dlatego podpadła Renacie i jej gangowi, więc została zaszczuta i zrobiono z niej wariatkę.

Ja podobno mam być kolejną osobą, która ma zginąć, bo Renata jest „Yennefer” i „publikuje” jako Małgorzata Wieczorek.