Alfons z mojej podstawówki

Tak się składa, ze Roman dał mi dostatecznie dużo przesłanek, aby uważać go za człowieka z półświatka. Sam mi powiedział, że jego ojciec jest alfonsem. To on był tym człowiekiem, który chciał mnie zmusić do prostytucji. Niestety jego ojciec został uznany za chorego psychicznie i został wypuszczony. Mam jedno zastrzeżenie, bo przede mną się całkowicie odsłonił jako ktoś, kto tylko udaje chorego, aby tym skuteczniej działać. Powiedział, że mnie zmusi do oddania mu mojego mieszkania. W dzieciństwie słyszałam przechwałki, że terroryzują ludzi i zmuszają ich do oddawania im majątków. Byłam ofiarą takich napadów oraz bullyingu z ich strony, że całkowicie w to wierzę.

Roman doskonale żyje sobie z wyłudzeń, bo ciągnie pieniądze od kilku osób, udając mojego „męża”. Jednocześnie zadbał o to, abym nie mogła protestować do zastraszył mnie tak i poddał praniu mózgu, że straciłam pamięć. Bardzo umiejętnie odciął mnie od wszystkich i z nimi skłócił. Cała jego rodzina pracowała nad uzyskaniem fikcji, w którą uwierzyła moja matka, święcie przekonana, że ten imbecyl jest jedną moją miłością i że z nikim innym się spotykałam. Nigdy z nim nie mieszkałam ani przez chwilę. Ani on ani nikt z mojej rodziny nie jest moim bliskim.

Wiem, że próbował mnie doprowadzić mnie do samobójstwa, bo liczy, że po mnie odziedziczy. Nie dam temu chujowi ani złotówki. Bardzo za to nie dziękuję warszawskiej Policji za zjebanie śledztwa w czasie mojego dzieciństwa. Bo istnieje duża szansa, że nie padłam ofiarą gangu schizofreników, tylko bardzo cwanego gangu alfonsów oraz oszustów (którzy już bardzo dużo ukradli, posługując się mną jako swoją figurantką, bo wiedzą, że jest cała masa ludzi, którzy winni są mi przysługi). Żyją bardzo wygodnie z tego, że udają moich przyjaciół i rodzinę, bo pomaga to w wyłudzeniach. Jedna z moich z moich przyjaciółek wspomagała tę rodzinę finansowo właśnie z takiego powodu. Została bardzo brutalnie zaatakowana, gdy ucięła przelewy.

Jestem przekonana, że Roman jak i jego cała rodzina to świadomi przestępcy. I oczywiście jego ostentacyjna religijność się z tym nie kłóci. Także jak większość przestępców nie ma poczucia popełniania przestępstwa. Bardzo chętnie obejrzałabym skan jego mózgu i poprosiła diagnostów o wyrok na ile struktury mózgu odpowiadają psychopatii.

Gdy się wyprowadziłam…

Tak się składa, że nigdy nie mieszkałam ze schizofrenikiem Romanem. Wyprowadziłam się do Michała i razem mieszkaliśmy w jego pokoju w mieszkaniu jego rodziców. Pomimo tego, że nie ukrywałam tego, że jestem z Michałem (innych facetów też przed matką nie ukrywałam), to zjebowi Romanowi udało się wmówić jej. że z nikim innym się nie spotykałam i że jest jedynym mężczyzną w moim życiu. Prawda jest taka, że spotykałam się z wieloma facetami, ale nie z Romanem.

Z Romanem też nie mieszkałam. Mieszkałam z Michałem i jeździłam na działkę jego rodziców. Świetnie się razem bawiliśmy. Ale prawdą jest, że faktycznie Roman i reszta schizofreników pchała się nam do mieszkania i w końcu mnie wykończyli psychicznie. Bo związek, który dla mnie był tylko czymś tymczasowym, bo nie chciałam za Michała wychodzić (przynajmniej na razie) miał zdaniem wariatów skończyć się ciążą, pośpiesznym ślubem oraz rzuceniem studiów, bo trzeba na dzieci zarobić. Głównie miałam opiekować się dziećmi, sprzątać i gotować. Dodam, że Roman zdenerwowany, że jestem z kimś w związku, w psychozie o mało co nie udusił mi kota. W ostatniej chwili kotek został wyrwany z jego szpon. Bardzo długo łapała oddech i dochodziła do siebie. Ja też wpadłam w szok. W sumie uciekłam z tego związku, bo często Roman przychodził, a nie chciałam go widzieć. Nie mieszkałam tam z Romanem, tylko nas z Michałem niepokoił. Po prostu ten psychotyk właził, jak do siebie.

Wyjeżdżałam z różnymi mężczyznami, także z Bretem do Sztokholmu. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy okazało się, że moja rodzina jest przekonana, że byłam w Sztokholmie z Romanem. Tłumaczę różnym ludziom, z kim się spotykam i co robię, ale nie ma to sensu, bo i tak po puszczeniu ploty, że na przykład pojechałam do Berlina z Michałem i rodzicami, dowiadywałam się, że byłam w tym czasie z Romanem.

Jedyny właściwy wniosek jest taki, że nie warto z tymi ludźmi rozmawiać. I cokolwiek tłumaczyć. Bez względu na to, czy przedstawiałam jakiś mężczyzn, czy też mówiłam dokładnie, co i z kim robię, to zawsze okazywało się, że ważniejsze jest to, co powiedzieli mojej matce schizofrenicy. Wariaci dorobili mi (jak to schizofrenicy lubią robić) gębę osoby chorej psychicznie, bo nie podtrzymywałam ich urojeń. Mam złą wiadomość – nie zamierzam podtrzymywać ich urojeń. Ale też nie dam się wsadzić do psychiatryka. Moi byli mają całe albumy zdjeć ze mną z różnych miejsc, z czasów kiedy byliśmy razem. Są też wycinki z tabloidów. I nie obchodzi mnie, kto wbrew moim słowom, zamierza kolportować jako prawdziwą wersję schizofrenika, którego nienawidzę od dzieciństwa.

To że moja matka go popierała, świadczy jak najgorzej o jej możliwościach intelektualnych oraz jej galopującym narcyzmie. Możliwe też, że była sama chora psychicznie, bo ją wariaci wciągnęli we wszystkie swoje urojenia. Ale fakt jest taki, że zniszczyła mi całe życie. Jedyne co mogę zrobić to uciec za granicę i zerwać kontakty. Bo pogrobowcy mamusi nadal działają. Wiem, że nawet zaprzysięgła moją przyjaciółkę i kolejne pokolenia z rodziny. Ale wbrew tej zmowie przeciwko mnie, się nie poddam i nie wyjdę za Romana.

Będę działać po cichu, tak żeby nikt z pogrobowców mamusi się nie dowiedział i nie poinformował wariatów. Bo mam dosyć tego paktu, jaki zawarli ludzie z mojej rodziny ze schizofrenikami, że mam wyjść za Romana, albo za nikogo. Jestem wybitnie nieszczęśliwą, niezamężną osobą z powodu tej zmowy.

Dodam tylko, że właśnie z podwodu takiej zmowy i zwrócenia się bliskich przeciwko osobie, która walczy z wariatem całe życie, wpada się w psychozę i ma zniszczone wszystko, co tylko można kobiecie i człowiekowi zniszczyć.

Ledwo żyję.

Wszystko, co moja matka kiedykolwiek o mnie powiedziała, najprawdopodobniej pochodziło od wariatów, a nie ode mnie. Mój dawny nieformalny teść scharakteryzował ją jako narcyza, który potrafi kochać tylko jedno dziecko. Z cała pewnością moja siostra traktowanaby była z całym szacunkiem i pozwolono by jej zachować autonomię. Ale ją i jak i moja matkę wychowała wiejska baba, czy mój babcia ze strony babki. Mnie wychowywał ojciec i dziadek.

Przy czym takie zaszczucie przez schizofrenika z udziałem rodziny, to znowu coś wprost z podręcznika.

Zaćma

Zostałam poddana takiemu praniu mózgu, że mój prześladowca, a „mąż” z urojenia, według tego co mi doniesiono, skutecznie udaje, że naprawił mi oczy po oślepieniu sterydem (oślepianie ludzi to częsty numer schizofreników, wystarczy że okulista ostrzeże, to wariat od razu wpada na <sarcasm on> genialny <sarcasm off> pomysł, że tę wiedzę wykorzysta). Prawda jest taka, że jestem ofiarą takiego praniu mózgu, że dopiero stosunkowo niedawno zaczęło do mnie dochodzić, że mam z tym okiem problemy. Tak dokładnie to wyparłam całe wydarzenie i patrzyłam tylko jednym, nie zdając sobie z tego sprawy. Dopiero Michał jako lekarz sprawdził, jaka jest prawda, zasłaniając mi prawe oko dłonią. Ale i tak zaprzeczałam w ramach syndromu sztokholmskiego rzeczywistości przez długi czas.

Pierdolę to wszystko i zamierzam sama się sobą już zawsze opiekować. Soczewki na NFZ też są dobre i nie zamierzam upaść w wannie i zniszczyć efekty zabiegu. Łaski bez. Zawsze mówiłam, że to wariaci i zawodowi oszuści oraz skurwysyny. Nikt z tych ludzi nie jest moim przyjacielem, wszystko to pasożyty i jedyne, co mogę zrobić, to ostrzegać przed nimi.

Screenshot

Tajemnica

Nie powiedziałam mojej matce o pogańskim ślubie z Ravnem. Miałam swoje powody. Przede wszystkim nie chciałam, aby schizofrenicy z mojej podstawówki atakowali mojego kolejnego faceta.

Tak się składa, że osoby z mojej podstawówki, które winne były bullyingu i zaszczucia mnie, gdy miałam dziewięć lat, w oczach mojej matki były aniołami, z którymi się niby przyjaźniłam. Nie byłam w stanie jej wytłumaczyć, że wcale mnie nie „uratowali”, ale że to oni byli problemem. Niestety sprzedawali jej wszystkie swoje urojenia na mój temat i byli powodem pogorszenia naszych relacji, bo przestałam się z rodzicielką dogadywać. Po tym, co Renata i inne osoby z jej gangu wyrabiały z Piotrem, absolutnie nie chciałam, aby trafili na ślad mojej kolejnej miłości.

Byłam z Piotrem jako dziecko, rozstaliśmy się z powodu Renaty i jej intryg. W swojej schizofrenii uważała się za prawdziwą ukochaną Piotra. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jakie są typowe urojenia schizofreników, więc brakowało mi argumentów, nie mogłam się też doprosić, aby Piotr poprawnie działał. Pewnie wierzył mojej matce, że to jest naprawdę moja przyjaciółka. Ale nic nie było dalsze od tego.

Renata pojawiła się na moich zaręczynach z Piotrem. Moja mama zabrała Renatę i Barbarę jako osoby towarzyszące, bo tak było na zaproszeniu. Ja i moja rodzina przyszliśmy wcześniej i mieliśmy profesjonalną makijażystkę i fryzjerkę. Z mojego punktu widzenia Barbara i Renata oraz Ryszard byli winni gate-crashingu, czy wdarcia się bez zaproszenia. W sumie nie wiem, która wersja jest prawdziwa, ale myślę, że moja mama tylko sprzedała im plotkę o tym przyjęciu, a oni doznali silnych urojeń i postanowili przyjść na „zaręczyny Piotra z Renatą”.

Renata pośpiesznie zaczęła robić sobie zdjęcia ze wszystkimi z rodziny, aby utworzyć sobie dokumentację, tak jak to lubią robić schizofrenicy tworzący dowody na to, że ich urojenia są prawdziwe. Barbara zaś obrzuciła mnie obelgami. Z tego co pamiętam rodzina Renaty została usunięta przez patrol policyjny na moją prośbę, bo nie byli zaproszeni i działając w psychozie stanowili dla mnie zagrożenie.

Jak już widać, miałam swoje powody, aby ukrywać związek z kolejnym ważnym dla mnie facetem. Nie chciałam interwencji wariatów i kolejnych urojeń Renaty i Barbary na nasz temat. Gdy po śmierci Ravna związałam się z Michałem, jawność tej relacji przyciągnęła wariatów i to zniszczyło ten związek ostatecznie. Zniszczyli też mój związek z Bretem, a także Kristianem.

Nie dziwcie się, że nie ujawniłam się z Ravnem. Gdyby go nie zabili, dalibyśmy radę być razem już zawsze. A gdyby nie pranie mózgu, jakie mi zaserwowali ludzie z rodziny Renaty oraz popierający ich idioci to wróciłabym w końcu do Piotra. On też moim zdaniem był manipulowany i niszczony, dlatego nie przyjmował do wiadomości, jak niebezpieczne dla mnie są wizyty wariatów w pracy. Niestety zaczęli mnie „leczyć” i wmawiać, że oni wiedzą lepiej, co jest prawdą i kim jestem. Jest to klasyczne zachowanie schizofreników, którzy atakują prawdziwe wspomnienia swojej ofiary, a na ich miejsce wmuszają swoje urojenia i doprowadzają do śmierci psychiki. Bardzo nie dziękuję ich pomagierom. Uważam, że ich miejsce jest w więzieniu. Szczególnie Nycza, który poluje na mnie z Ryszardem od zawsze. Czyli przynajmniej od początku studiów, a podejrzewam, że też bywał w mojej podstawówce jak niesławny pan Ch.

Opus Dei ma się w końcu ode mnie odpierdolić. Nie jestem ich własnością, ani własnością Romana. Jestem Villkatt.

Ravn

Kruk, o którym pisałam już we wcześniejszych wpisach, znany jest wielu osobom jako Ravn. Przetłumaczyłam sobie jego ksywkę na polski. Ravn można skojarzyć z angielskim Raven.

To Ravn odbił mnie Piotrowi, bo był nie tylko muzykiem, ale też magiem. Piszę te słowa z całą powagą – jego dłoń przyciągała płomień świecy i potrafił przewidzieć przyszłość. Wiedział, że zabije go jakiś wariat. Nie wiem, jak przyciągnął płomyk, ale widziałam to na własne oczy i nie udało mi się odkryć żadnej sztuczki, którą by się posłużył. Zaczął mnie uczyć tego samego.

Zabił go wariat w czasie konwentu w Norwegii zaraz przed naszą nocą poślubną, ale dla pogan byliśmy już małżeństwem, bo odbyła się cicha ceremonia w towarzystwie kilku jego przyjaciół. Dla nich jestem wdową po Ravnie, który mnie nadal chroni.

A Żbik po norwesku to Villkatt.

Anihilacja

Tak się składa, że gnoje z mojej podstawówki, którzy rządzą atmosferą w Avangardzie, nie są moimi przyjaciółmi, chociaż nadużywają tego statusu. Od lat zaszczuwają mnie na podstawie urojeń dwóch schizofreniczek i ciągną bullymng, który rozpoczął się jeszcze, gdy byliśmy dziećmi.

Niczego z tych schizofreniczek, które dostały zbyt dużo pomocy i nie daje się ich ogarnąć, nie ukradłam. To ja byłam wielokrotnie przez nie okradana.

Siostra Romana, znana jako moja „szwagierka” (chociaż w życiu z jej bratem nie byłam na żadnej randce nawet) oskarża mnie o kradzieże i przywłaszczanie sobie jej facetów. Jest to bzdura. Schizofrenicy podszyci zawiścią cierpią na dokładnie takie urojenia. Albo błędnie podają się za czyiś członków rodziny, albo widząc coś fajnego (może to być też facet) z powodu zawiści zaczynają snuć opowieści, że coś im ukradziono.

Nic żadnej tępej kurwie z mojej podstawówki nie ukradłam. Za to ja jestem ofiarą także świadomej zmowy przeciwko mnie. Ta grupka idiotów, kierując się tym, co opowiedziały schizofreniczki, zniszczyła mi całe życie, ale nawet stojąc nad grobem nie zacznę przytakiwać ich urojeniom, chociaż zniszczyli mi pamięć i doprowadzili mnie do syndromu sztokholmskiego. Jeszcze podstawówce mój tata musiał robić mi deprogramming, bo wmawiali mi, że jest chłopek, który urodził się w czasie żniw. Bo tak ustaliły.

Świadoma zmowa tych ludzi polega na tym, że postanowili, że nigdy mi nie pozwolą założyć rodziny i zawsze będę prowadzić „akcje informacyjne” takie, że nikt nie zagłosuje na moje opowiadanie. Bo podobno jestem kurwa.

Odpowiem tutaj – jakakolwiek krzywda tych schizofreniczek to ich urojenia. Nie odpowiadam za nie. Za to winię ich otoczenia, bo już dawno powinny być namawiane na leczenie, a nie wspierane w niszczeniu mnie oraz moim bliskim życia.

Moja siostrzenica Marysia nie jest córką Romana i moją. Ale i tak została z powodu jego urojeń zakatowana w czasie konwentu, a także później w pracy. Udało się ją uratować tylko dzięki mojej wiedzy. Osoby potraktowane tak, jak ten gang traktuje ludzi, z reguły popełniają samobójstwo. Mam dosyć ich ataków, bo nie tylko ja i moi bliscy nie mogą się pojawić w czasie konwentów.

Mam dosyć tego, że moje skargi na ludzi, którzy nigdy się nie powinni liczyć w fandomie, zawsze powodują ich kolejne ataki na mnie. „Bo jakaś pisarka się na mnie skarży.” To ja się skarżę i to ja jestem tą zaatakowaną pisarką i wokalistką, której tępa grupa gnoi uniemożliwia normalne funkcjonowanie i życie.

Wiele razy poprosiłam o poprawną weryfikację, kim rzeczywiście jestem. Więc nie jestem „byłą prostytutką” z Opus Dei, która jest „żoną Romana”. Nie ukradła też nikomu mieszkania. jest całkowicie moje i zamierzam bronić się przed pomówieniami także sądownie.

Jeśli o mnie chodzi to absolutnie nie martwi mnie, że nikt nie chce na mnie głosować. Tak się składa, że marketingowo nagroda Zajdla się absolutnie nie liczy, bo jest nieznana w mainstreamie. Mogłabym ustanowić swoją własną nagrodę z przyjaciółmi i miałaby taką samą wagę dla przeciętnego czytelnika. A jeśli chodzi o merytoryczną wartość nagrody, to wystarcz popatrzeć, jakie gnioty, także plagiaty, dostają nominacje. Tylko dlatego, że kilka osób się zmówiło.

Nikt nie chce nagród od tak skompromitowanego i zdemoralizowanego środowiska.

Avangarda doprowadziła mnie do stanu, który nazywa się śmiercią psychiki, żeby udowodnić, że wariatki mówią prawdę. Bardzo proszę, aby dostali wyrok jak za zabójstwo. Czyli 25 lat bez ważnych konwentów, bo na to nie zasługują. Ewentualne zwolnienie warunkowe po 12 latach, czyli możliwe, że już po mojej śmierci. W tym roku kończę już 58 lat i cała moje życie jest wypełnione cierpieniem, bo kilku idiotów postanowiło słuchać prostytutek (przyznały mi się do tego zajęcia) i schizofreniczek.

I proszę, aby osoby z Avangardy już nigdy nie kłamały, że są „przyjaciółmi tej prawdziwej Małgorzaty Wieczorek i że ją znają, i że to nie jestem ja”.

Powyższe słowa to cytat z wariatki, która według kilku osób z Warszawy jest bardziej godna zaufania niż ja. Ciągną się te pomówienia już od mojego dzieciństwa i tak jak wtedy mnie zniszczyli, cyklicznie niszczą mnie po dzień dzisiejszy. Ale tym razem jest różnica, robię z tego sprawę publiczną. Bo tak się wygrywa z pomówieniami schizofreników i ich pomagierów. I ogłaszam anihilację Avangardy, a także wszystkich plagiatorów. Teraz już nie przyjmę żadnych przeprosin.

Klątwa na was wszystkich.

Diagnoza

Michał i ja wiemy, że jego ojciec swoją głupotą zniszczył nam życie.

Psycholodzy kliniczni w swoich podręcznikach mają zalecenia, według których nie wolno psychiatrom diagnozować bez konsultacji psychologa. Jest wiele sytuacji, w których nieporozumienia lub terror i pomówienia osób chorych psychicznie powodują, że psychiatra może uznać osobę zdrową za chorą i ją zniszczyć, bo rzeczywiście się rozpada psychicznie, chociaż leczenie jej psychiatrycznie tylko pogłębia jej problemy i może się skończyć samobójstwem. Ja sama podłam ofiarą czegoś takiego w czasie studiów.

Od dzieciństwa mam na karku grupkę schizofreników oraz imbecyli, którzy twierdzą, że nie jestem osobą, za którą się podaję. W podstawówce miałam nie być pływaczką i kimś, kogo ojciec ma szlachectwo i przyjechał z Francji. Na tej podstawie zaczęła mnie grupa imbecyli „leczyć”. Jednym z argumentów było to, ze w szkole nie ma pływalni. Nie poradzę nic na to, że moja klasa miała naukę pływania i jeździliśmy w czasie lekcji ośrodka sportowego.

Ciągnie się to całe moje życie. Imbecyle uznali, że mój kolega z zespołu z Reytana jest gangsterem, bo ma długie włosy. Kierując się tym oraz intrygą imbecyla z Opus Dei, który programowo tępi fantasy oraz metal, mój tata zabronili mi kariery wokalnej. Od dziecka jestem poddawana regularnym napadom i praniu mózgu przez gang schizofreników. Naprawdę mam tego dosyć i zamierzam wyprowadzić się z Polski, choćbym miała to dopiero zrobić to na emeryturze.

Gdy jako studentka przeniosłam się do Michała, gang schizofreników z mojej podstawówki uznał, że oni wezmą moje mieszkanie, bo moja matka jako „starsza pani” nie może mieszkać sama i powinna się też przeprowadzić do rodziców Michała. A wariaci chcą moje meiskuanie. Którego absolutnie im nie obiecywałam, ale uroili sobie, że mają do niego prawo. Bo tak uroiła sobie jakaś schizofreniczka.

Tak się składa, że schizofrenik z reguły oskarża swoje ofiary o chorobę psychiczną, bo nie potwierdzają ich urojeń i stara się je „leczyć”. Zamiast skonsultować się z profilerem czy psychologiem klinicznym ojciec Michała zaczął mnie „diagnozować” pod dyktando wariatów. I ponownie zniszczył mi karierę, bo mój powrót do pływania miał być moim urojeniem. A prawda jest taka, że pod wpływem mamy Adama wróciłam do sekcji pływackiej w ramach WF.

Ataki schizofreników, Nycza oraz rodziców Michała zniszczyły mi psychikę. Co gorsza Michał autentycznie potrafiłby potwierdzić, że wiele z rzeczy, które widział, a jego ojciec uważa za moje urojenia, są prawdą. Ale w jego rodzinie ludzie nie mieli zwyczaju się ze sobą komunikować.

Nie mam nawet siły dalej opisywać wszystkiego, co gang schizofreników oraz imbecyle zniszczyli w moim życiu. Skomentuję to tylko tak – to oczywiste, że ojciec Michała to religijna prawicą, czyli ludzie zgodnie w wiedzą profilera całkowicie durni. Prawicą jest głupsza od lewicy, a im bardziej ktoś religijny, tym mniej inteligentny, a ludzie wybierający karierę kościelną są wyjątkowo głupi. Według badań, lekarze nie są najmądrzejsi, a psychiatrię i ginekologię wybierają z nich najgłupsi, bo wydaje im się, że to są najprostsze specjalizacje. Dodatkowo z absolwentów ci najgłupsi zostają na uczelniach i nie potrafią zastosować wiedzy podręcznikowej w życiu.

Nie zaszczułam sama sobie, a wszystkie moje problemy psychiczne mają swoje źródło w tym, że zaszczuli mnie imbecyle oraz religijna prawica. Każda osoba, która się do nich przyłączyła jest moim osobistym wrogiem i bardzo proszę, aby nie wykorzystywali kłamliwych zapewnień, że są moimi przyjaciółmi. Bo nie są moimi przyjaciółmi. I nikogo nie znają, ani niczego nie zweryfikowali.

Jak usłyszałam Michał i jego ojciec zbierają pieniądze na odszkodowanie. Innym też radzę wyrazić skruchę w mailu do swojego Dzielnicowego i zapewnić, że już nigdy nie popełni się przestępstw, jakie przeciwko mnie popełniono. Można się powołać na chorobę psychiczną, bo autentycznie grupka schizofreników i niedouczonych lekarzy wciągnęła wiele osób w swoje urojenia.

A tak poza tym, to warszawski fandom to w dużej części tępaki i beztalencia, więc możecie się ode mnie odpierdolić. W życiu nie będę na żadnym konwencie w Warszawie. Wiecie już dlaczego konwent z aktorami z Buffy dobył się w Łodzi. Tylko ten klub uważam, za klub mi przyjazny, bo tam rządzi Andrzej, a nie kurwy z Opus Dei.

A Avangardzie będę pokazywać fucka tyle samo czasu, ile mnie niszczyli. To nie jest mój klub i to nie są moi przyjaciele. Odpierdolcie się ode mnie.

Mam ochotę reaktywować moje zespoły, więc bardzo proszę muzyków o kontakt ze mną. Bo muszę w końcu zarobić jakieś pieniądze. Do tej pory wszystko mi rozkradano.

Walizki

Tak się składa, że moi dawni bogaci narzeczeni albo dalecy krewni kilka razy próbowali poprawić mój status finansowy. Niestety wpadali w szpony warszawskiego fandomu, którego przedstawiciele za moi plecami i całkowicie kłamliwie przedstawiali się jako moi najbliżsi przyjaciele, krewni, czy też „mąż”.

Żadni z nich przyjaciele, krewni, czy też małżonek. Kto są ludzie, którzy się zmówili wiele razy przeciwko mnie. Od mojego dzieciństwa kilka walizek z pieniędzmi przechodziło z rąk do rąk. Tylko że zamiast do mojego ojca, Mariana (lub później mnie) trafić, walizki lądowały w lepkich palcach schizofreników lub imbecyli z Opus Dei. Oczywiście nawet złotówka nie trafiła do mnie, tylko ofiarodawcy robili mi potem wyrzuty, że nie kupiłam nic z rzeczy, na które dali mi pieniądze. Sama nie wiem, jak to się stało, że uwierzyli w konieczność użycia pośredników, z których jeden przedstawiał się jako mój ojciec. No cóż, mój tata zmarł w roku 1985, a historia jest całkiem współczesna.

Witamy w Polsce kurew z Opus Dei, które są zawodowymi oszustkami i jak większość schizofreników dochodzą do wniosku, że pieniądze należą się im, a nie osobie, którą wskazywali ofiarodawcy. Zresztą bardzo sprawnie odcinają swoją ofiarę od jej przyjaciół, aby ją zastąpić, bo to są już „ich narzeczeni, ich przyjaciele” oraz „ich rodzina”.

Mam dosyć, bo każda próba dofinansowania mnie przez jakiegoś człowieka kończy się kradzieżą oraz zaszczuciem mnie, bo próbowałam wyjaśnić sytuację. Oczywiście, że kurwy z Opus Dei radoście po doprowadzeniu mnie do takiego stanu, że tracę pamięć, obwieszczały zwycięstwo i wyleczenie mnie z „urojeń”, że jestem kim szczególnym i mam jakieś zdolności. Przy czym bardzo szybko pojawiają się żądania, aby skołowała dla nich jeszcze więcej pieniędzy.

Mam prośbę do ewentualnych ofiarodawców. Albo dajecie bezpośrednio mnie i pilnujecie, abym dotarła nieokradziona do banku, albo używacie konta. Jeśli chodzi o mnie chodzi, wolę konto, bo i tak trzeba zapłacić podatek. Większe sumy wpłat są i tak zgłaszane przez banki.

Kurwy z Opus Dei okradły mnie na grube sumy pieniędzy, przedstawiając się jako moi „rodzice”, albo „siostry”. Mam już dosyć bycia dojną krowa dla tych świrów i nierobów.

W końcu mnie też coś się należy od życia. Ewentualne wpłaty i gotówka tylko do mnie osobiście. Nie mam tajnego męża, o którym bym nie wiedziała, a rodzina to są tylko osoby z poniższego zdjęcia. Inni ludzie, którzy się przedstawiają jako moi krewni i proszą o pieniądze „dla mnie” to są zawodowi oszuści i jak wszyscy przestępcy są demonstracyjnie religijni. Jak to jest im wygodne.

Schizofrenik zawsze ukradnie, jeśli ma taka okazję, bo gdy tylko widzi pieniądze, zaczyna bardzo szybko cierpieć na urojenia, że „to jest jego”.

Pierdolony Gollum.

A najzabawniejsze jest, że kurwy z Opus Dei są imbecylami i jak mi powiedziały, autentycznymi prostytutkami. Chociaż nosy zadzierają te oszustki, jakby były z wyższych sfer. Podejrzewam, że co naiwniejsi się na to łapią.

Nie dziwcie się, że kolportowane o mnie opowieści są tak wredne i nieprawdziwe. To oczywiste, że zawodowe kurwy i oszustki muszą mnie zniszczyć, aby dalej mógł trwać ich przestępczy proceder.

Ofiarodawców zapewniam, że nie dostałam ani złotówki i że rozmawiali z oszustami, a nie kimś, kto miał prawo występować w moim imieniu. Jedyne, co mogę poradzić, to udanie się na Policję.

Imbecyle z Avangardy

Tak się składa, że wiele osób z Avangardy twierdzi, że nie jestem pisarką, tylko kimś po szkole specjalnej. (Wpis z brakiem pozdrowień dla pewnej plagiatorki.)

Sprawa wygląda tak, że imbecyle z Avangardy twierdzą, że jestem też imbecylem, bo pamiętają mie ze szkoły. Po pierwsze nie jestem imbecylem. Pomimo zaszczuwania przez imbecyli z mojej podstawówki, mam dyplom z Anglistyki z czwórką, chodziłam też równoległe na zajęcia na innych wydziałach.

Prawda jest taka, że imbecyle z Avnagardy zanim zostały przeniesione do szkoły specjalnej, próbowały chodzić do mojej podstawówki. Tej tu. Oczywiście imbecyle z mojej podstawówki nie uczęszczali na dodatkowy angielski czy pływalnię, bo była to po prostu dla nich rejonowa szkoła. Dla mnie też. Bo przypadkiem mieszkałam przy bardzo dobrej podstawówce, ale chodziłam do klasy, która miała naukę pływania.

Całe życie ścigają mnie imbecyle, których poznałam w czasie nauki w tej podstawówce, które nie zrozumiały moich reakcji w czasie lekcji religii. Uroili sobie, że jestem po szkole specjalnej i nie powinno mnie być w żadnej mojej kolejnej szkole. Nękali mnie podstawówce, nękali mnie w Reytanie, nękali mnie też na Anglistyce. A także w kilku innych miejscach.

Bardzo nie dziękuję imbecylom oraz durnym fanom, którzy jeżeli tylko mi się uda, to nie będą pisarzami, za zniszczenie mi życia, tylko na podstawie pomówień imbecyli.

Doszło do zmowy przeciwko mnie środowiska. Osoby, które są tego winne powinny stanąć przed sądem, bo ani nie są chore psychicznie, ani nie są imbecylami, tylko zawistnymi kurwami i jak kurwy zawsze będę je traktować.

Nie jestem przyjaciółką Krystyny. Nie mam z nią nic wspólnego i nie chcę mieć nic wspólnego. Nie po tym, co mnie spotkało. I nie po tym jak mnie, moją mamę oraz mojego tatę obraziła. Była aż zbyt aktywna w swoich działaniach i wiem, że chociaż wiem, że chociaż nasi wspólni znajomi próbowali coś tej idiotce wytłumaczyć, walili grochem o ścianę.

Z całym autorytetem stwierdzam, że jest zbyt głupia, aby być pisarką. Jest przy tym agresywnym i bezmyślnym beztalenciem, który przypisuje mi pokrewieństwo ze znanymi w fandomie kurwami imbecylkami po szkole specjalnej, które się bardzo dobrze pomówieniami bawiły. Mam nadzieję, że żmija K. też się dobrze bawiła jak jej idolki.

Absolutnie nie mam ochoty ważyć słów i być delikatna. Mówię prosto z mostu i walę prosto w oczy, bo te kurwy z fandomu zmówiły się przeciwko mnie i zniszczyły mi całe życie. W tym pewne tak zwane pisarki. Mam w dupie to środowisko i się wynoszę. Nie mam ochoty już. kiedykolwiek już oglądać warszawskiego fandomu.

WIdzę ten wpis jako koktail Mołotowa i mam nadzieję, że podpali te kurwy i beztalencia z fandomu, które mnie zakatowały oraz wykończyły, niszcząc psychikę i całe moje życie i radośnie pobiegły do swoich spraw dalej się kurwić. Ma ten świat spłonąć, bo nie mam zamiaru do niego wracać.

Renata jest po prostu wariatką, a nie Yennefer. Jej matka to też tępa schizofreniczka, a ojciec imbecyl. Proponuję, żeby idiotki nadal oddawały hołd lenny którejś z tych kurew.

Imbecyle z mojej podstawówki

Z kilkoma imbecylami chodziłam do podstawówki i stąd moje problemy. Chociaż największym problemem jest, że jacyś poważni ludzie uznali, że mogą ich traktować poważnie i zaczęli pod dyktando imbecyli mnie diagnozować. Nie tylko schizofrenicy są powodem cierpień ludzi, krzy są utalentowani lub znani. Bardzo często imbecyl nabiera przekonania, że jakiś człowiek inteligentniejszy od nich jest w rzeczywistości dokładnie taki sam jak oni i jeśli mówi o sobie lepiej, to trzeba zrobić wszystko, aby zacząć za niego uchodzić. Imbecyle naśladują innych ludzi, nie tylko schizofrenicy tak działają.

Imbecyle lubią uchodzić za ludzi, którymi nie są i ukrywać swoją niską inteligencję. Udają też często, że mają inne zawody niż naprawdę mają. Stąd też żądania, abym za ich pisała, a potem podpowiadała, co mają mówić w czasie wywiadów. To będą pisarzami.

Bez szpitala psychiatrycznego nie sposób stwierdzić, na ile ktoś z grona moich koleżanek i kolegów z podstawówki jest schizofrenikiem, a na ile imbecylem. Potrzebne obrazowanie funkcji mózgu. Ogólna zasada jest taka, że nie diagnozuje się imbecyli jako chorych psychicznie. Ryszard się przyznał, że był w szkole specjalnej, ale do takiej szkoły trafiają też nieleczący się schizofrenicy. Podejrzewam, że Renata i Barbara (czyli jego córka i żona) są głupimi schizofreniczkami, ale z drugiej strony imbecyle walczą o to, aby mogli uchodzić za inteligentnych ludzi i nie zgadzają się na przeniesienie do szkoły specjalnej. Wtedy nic się nie da zrobić i imbecyl tkwi w podstawówce do osiemnastki, kiedy kończy mu się obowiązek szkolny.

Ale jak by nie było, te osoby z gangu Renaty przestały chodzić do mojej podstawówki. Jeśli nie poszły do szkoły specjalnej, to po prostu zostały wydalone za nękanie mnie. Moim zdaniem mogli pójść do szkoły specjalnej. Czyli zgodnie z wiedzą profilerów powinni być za głupi, aby cokolwiek rozumieć z fantastyki. Bo to ludzie inteligentniejsi czytają fantastykę, bo przedstawia światy, których opisy nie zgadzają się ze światem empirycznym, więc imbecyle nie rozumieją takich lektur.

Jest dla mnie wielką zagadką, dlaczego ludzie z potwierdzonym imbecylizmem są członkami klubu fantastyki.