Listy

Tak się składa, że mój tata nie wrócił do Francji, bo bał się o życie swojej drugiej żony, czyli mojej mamy, a potem też nasze. Schizofreniczka z gangu schizofreników, który prześladował mojego tatę i zabił jego pierwszą żonę, uchodziła w oczach jego rodziców za jego najlepszą przyjaciółkę. I mogła sobie robić, co chciała w świecie szlachty francuskiej.

Tata odwiedził rodzinę zaraz po ślubie, bo chciał przedstawić swoją żonę. Ale o mało nie padł na zawał, bo schizofreniczka, która go zniszczyła, siedziała przy stole, jakby nigdy nic. Okazało się, że cały ten czas utrzymywała fikcję głebokiej przyjaźni z nim i wymieniania listów. Moja mama została przez nią potraktowana jak prostytutka. A rodzice mojego taty chcieli go rozwieść, dopóki jeszcze nie ma dzieci. I nic nie dawało się rodzicom mojego taty wyjaśnić. Nie dziwcie się zatem, że moja mama odpaliła paczkę fajek i dobrego koniaka, gdy teściowa zeszła już z tego świata. Wiele osób zamierza też tak pić, gdy pożegna się z życiem schizofreniczka Barbara. A także pewna inna osoba.

Przy czym schizofreniczka była wyjątkowo durna i niewykształcona, a moja mama pochodziła po swoim tacie z całkiem dobrej egipskiej rodziny i była bardzo inteligentna. I bardzo szybko została później lekarzem.

Schematy według których postępują takie schizofreniczki są – tak wygląda z moich doświadczeń – bardzo monotonne. W zasadzie każdy przypadek, jaki poznałam, jest taki sam. Ja też mam członków rodziny, którzy konwersują z Barbarą i z nią spiskują, zamiast stosować się do moich próśb. Byłam tak „leczona” – również przez kilka osób z mojej rodziny – że straciłam pamięć już zupełnie i wywołano za zgodą kilku osób z mojej rodziny syndrom sztokholmski, chociaż oczywiście te głupie osoby całkowicie utonęły w urojonym świecie Barbary i nie mając pojęcia, co robią, broniły Ryszarda i Barbary. A także ich metod, z powodu których moje życie to fasada skrywająca kogoś krańcowo nieszczęśliwego, kto nadrabia miną i nie robi w życiu tego, co chce. Moja amnezja nie ma nic wspólnego z Adamem, czy innymi metalami. Dużo za to z głupotą mojego otoczenia, które pod dyktando schizofreników zniszczyło mi całe życie. No chyba, że czegoś nie zrozumiałam. Ale nie będę pytać, bo mam dosyć skrajnej agresji i prób podporządkowania mnie sobie. Stanowczo kilka osób zapomniało, z kim rozmawia.

Zabawne jest to, że pewnie panuje wielki rozdźwięk pomiędzy tym, w co wierzy parę osób z mojej rodziny, a tym, co rzeczywiście się dzieje i co notuję na blogu i jakie rzeczywiście są moje uczucia.

Barbara jest święcie przekonana, że moja siostra jest głęboko wierzącą katoliczką, którą Bóg nagrodził mężem oraz dziećmi, bo w niego wierzy. Prawda jest taka, że gdyby nie Barbara to już bym wyczekiwała wnuków (i to z conajmniej trzech związków, bo wszystkie były dla mnie bardzo ważne, ale żaden nie był z Romanem, ale to dla Opus Dei była główna ich wada, bo byłam szczęśliwa i nie cierpiałam, a te zjeby uważają, że muszę cierpieć). Na sto procent nie wyjdę za przeznaczonego mi przez Barbarę faceta, bo Romana nie trawię od dzieciństwa, bez względu pod jakim nazwiskiem go ukryje, czy dorobi mu fałszywy majątek godny multimiliardera, bo wiem, że to schizofrenik bez grosza przy duszy, który oczekuje, że to ja będę go utrzymywać i mu usługiwać.

Jedyne wyjście z tego impasu to poczekać, aż moja siostra zacznie wysłuchiwać dyrektyw Barbary i się zorientuje, z kim rozmawia. Mam nadzieję, że w końcu baba się przed nią odsłoni ze swoją schizofrenią i maniactwem religijnym. Bo oczywiście moja siostra jest jeszcze mniej religijna ode mnie, bo nie jest Wicca. Jest stuprocentową ateistką. Ciekawe, kiedy usłyszy od Barbary, że jest córką „prostytutki”. Pozostaje czekać na otrzeźwienie.

Ale z całą odpowiedzialnością za słowa powiem, że mam gorzej niż tata we Francji. Jemu przynajmniej udało się uciec z kraju i założyć rodzinę, chociaż tak samo jak ja nie mógł liczyć na żadną pomoc. Musiałam w pocie czoła i stresie wywalczyć, aby kilku moich byłych stanęło po mojej stronie, i żeby w końcu do nich dotarło, co się dzieje i że rzeczywiście jestem samotna i nieszczęśliwa.

Roman to schizofreniczny diabeł, wolę być sama niż z nim i wolę żyć za swoją pensję, niż być obsypana kasą i musieć go znosić. Tak więc, odpierdolcie się ode mnie.

Hahahahahaha! <manic laughter>

Wiele osób mówi mi, że pomijając płeć jestem klonem swojego taty i już widać tak musi być. Więc fuck off!!! Najwyżej wezmę kredyt konsolidacyjny. Bo oczywiście zostałam przez gang schizofreników nakręcona, że wydawać, wziąć kredyt, a potem przyjść do nich po pieniądze, bo „Roman ma moje pieniądze”. A niech się jebie.

Jest to w zasadzie dokładnie ta sama historia co mojego taty. Dokładnie w takim sposób mój tata został wydziedziczony. Też powiedział, że będzie żył za pensję, a ze znienawidzoną rapszlą się nie ożeni. Chociaż ona i jej rodzina dorobili mojemu tacie całkowicie fałszywy romans z nią, który miał niby trwać od dzieciństwa.

I bardzo był zadowolony z życia w PRL, chociaż urodził się i wychował w pałacu we Francji, bo było lepsze od życia ze schizofreniczką, którą popierała jego rodzina. Uciekanie z rezydencji mamy w genach.

Z równym przerażeniem i lękiem przypominam sobie wszystkie zabiegi wariatów z dzieciństwa oraz terror, który miał doprowadzić do tego, że się z nim zwiążę. Wszelkie opowieści, że straciłam z nim dziewictwo w wieku ośmiu lat są wyłącznie oparte na jego urojeniach, ale też są powodem, dlaczego maniakalne katoliczki-schizofreniczki prą do wymuszenia z nim ślubu. Nigdy między nami nic nie było. Nie byliśmy parą nawet przez moment.

Aż za dobrze go pamiętam z dzieciństwa. Obraz moje myśli samobójcze wywołane przez to, że Roman i jego rodzina zaczęli decydować o moim przyszłym małżeństwie z nim. Przy czym nie miałam ani odrobi wsparcia od moich bliskich. Przeżyłam wtedy piekło i prędzej sprzedam mieszkanie i ucieknę do pierwszego kraju, gdzie będzie jakiś bilet, niż zacznę się z nim spotykać. To on jest tym schizofrenikiem, który wywołał u mnie amnezję.

Muszę zacząć organizować swoją ucieczkę.

Alfons

Tak się składa, że Alfons to imię męskie często nadawane we Francji. I wielu osobom, także w Polsce, nie kojarzy się z prostytucją. Tak się składa, że jeden z braci mojego taty, urodzony już we Francji, miał tak na imię. Imbecyle z mojej podstawówki po przepytaniu mnie o wszystkich członków rodziny, uznali, że brat mojego taty był przestępcą, który zmuszał kobiety do prostytucji.

Sami się przede mną też odsłonili i zaczęli wciągać w świat przestępczy. Chcieli żebym dla nich okradała rodziców i została ich prostytutką, a także ich utrzymywała i płaciła im haracz za milczenie. Stąd też różne napady na mnie i próby wymuszeń, bo uznali że jestem kimś takim jak oni.

Roman jak najbardziej przyznał się, że dziadek był alfonsem (tak, tym przez małe A). On miał nauczyć Romana jak postępować z kurwami. I tak się składa, że odmówiłam współpracy z tym elementem przestępczym, ale na siłę próbowali zrobić ze mnie kurwę. A wszystko było oparte na nieporozumieniu i durnocie dzieci z półświatka. Stary też gwałt oralny i uczenie, jak mam być prostytutką i ssać penisy.

Na całe nieszczęście gang z mojej podstawówki składa się ze schizofreników, więc nic nie dało się im wytłumaczyć, co gorsza zaczęli cierpieć na jeszcze cięższe urojenia i postanowili „prostytutce” ukraść mieszkanie a także doprowadzili do zmowy, abym nigdy nie była szczęśliwa.

Przy czym są możliwe tutaj dwie wersje. Pierwsza – przyznanie się Romana, że pochodzi z rodziny gangsterów jest wynikiem schizofrenii. Podobnie Ryszard i jego córka są chorzy i stąd ich przyznanie się do życia w świecie przestępczym.

Ale możliwa jest też inna wersja – że Roman i jego rodzina, jak najbardziej mają związki z gangiem zajmującym sprzedażą żywego towaru. I przygotowywali mnie do odnalezienia się w ich świecie. Tak się składa, że ja i moja już nieżyjąca przyjaciółka byłyśmy oskarżane o prostytucję i zastraszane (dokładnie w takim stylu w jakim robią to przestępcy) w celu zmuszenia nas do zajęcia się prostytucją. Przestępcy niszczą ludzi, którzy odmawiają współpracy. Dokładnie tak samo jak moi prześladowcy celowo robią sobie z ludzi niewolników za pomocą syndromu sztokholmskiego. Roman powiedział mi, że jego działalność w Opus Dei to przykrywka, podobnie jak jego praca. Bardzo możliwe, że jego liczne dni wolne (czyli bezpłatne urlopy) są związane z działalnością przestępczą.

Niestety w polskim prawie schizofrenik przestępca jest traktowany jak schizofrenik, a nie przestępca, nawet jeśli jest groźnym zabójcą. Nie mylnym się w jednym – schizofrenicy są bardzo często przestępcam i są bardzo niebezpieczni. Świat przestępczy, szczególnie świat prostytucji (co wiem z podręczników kryminologicznych) jest ich pełny.

Ryszarda i Romana zawsze lepiej traktować jak odpady społeczny, a nie ludzi którym można ufać. Ich mózgi pozbawione leczenia bez przerwy popełniają przestępstwa.

Roman jest chory psychicznie tak samo jak jego matka, z którą nigdy nie rozmawiałam. Nie rozmawiam też z Renatą, czy jej matką Barbarą.

Mam dosyć tych schizofreników oraz debila Nycza, który też mi w niczym nie pomógł. A o Ch. nie chcę się nawet wypowiadać. Oświadczył, że idzie za swoją schizofreniczną kochanką do Piekła i chuj na wszystko. I zrobi wszystko, aby była szczęśliwa. W tym zabije prawdziwą Yennefer.

Już w latach siedemdziesiątych ustalili biegli sądowi, że wszelkie oskarżenia mnie o prostytucję i kłamstwa na temat mojej rodziny wzięły się z urojeń matki Romana. Mam już dosyć powracających jak bumerang tych schizofreników, durne kurwy Renaty, co w życiu ani jednego akapitu nie napisała, tylko kradnie rękopisy. Ich enablerów oraz kochanków i kochanek też mam dosyć.

Jeśli ktoś tutaj jest kurwą, to Roman i Renata, bo jak klasyczni schizofrenicy wytworzyli sobie haremy kochanków, których szczują na swoje ofiary. Prześladujący mnie wielbicie schizofreników powinni się w końcu strzelić w ryło.

Najgorsze jest, że debile z fandomu jak Nycz i Ch. nawet odwiedzając moich rodziców, wierzyli, że nie jestem dzieckiem moich własnych rodziców, tylko wziętą na wychowanie „kurwą ze wsi”, którą uczyli na swoją służkę. Jednocześnie kurwa Renata udawała przed moimi rodzicami moją najlepszą przyjaciółkę, a Nyczowi i Ch. jednocześnie wmawiała, że moi rodzice nie są moimi rodzicami. Wredniejszej kurwy nie da się znaleźć.

Wszystkie te osoby z mojej podstawówki to tępe kurwy schizofreniczki z półświatka. I nic innego nie da się o nich powiedzieć. Nic dobrego nie stwierdzono.

A dla ich pomagierów mam bardzo przykrą przepowiednię – to właśnie ludzie tacy jak oni, którzy skrzywdzili kogoś niewinnego, już nigdy nie będą w pełni szczęśliwi. Ja jeszcze mam szansę, chociaż bardzo ciężko wychodzi się z zabicia psychiki, jakiego doznałam.

Zabijanie metali

Pewien wariat z grupy Renaty w czasie konwentu wręczył mi męską zakrwawioną koszulę. Koło mnie stali przyjaciele. W szoku patrzyłam na naciągnięty krwią materiał. Wskazywało to na tak dużą utratę krwi, że się przestraszyłam. Czym prędzej odłożyłam koszulę i zadzwoniłam na Policję, podejrzewając, że gdzieś może konać, kto zasztyletowany przez wariata z Opus Dei. Moi przyjaciele rzucili się szukać ofiary. Długowłosy metal został znaleziony i zabrany do szpitala, niestety zmarł w czasie drogi z powodu utraty krwi.

Paramedycy nie byli w stanie go załatać i przetaczana plazma się z niego wylewała. Zdążył jednak powiedzieć, kto go zabił. Oczywiście, że wariat z Opus Dei, który kontroluje warszawski fandom i wielokrotnie mnie zastraszał. Przyznał się też do tego przede mną osobiście. Bo mam mu oddać moje mieszkanie. Znowu klasyka z podręcznika profilera. Zwykle psychiatrzy nie zajmują się przestępcami, nawet jeśli są chorzy psychicznie, więc to jasne, że ich zdanie nie powinno się liczyć w tej sprawie, czy w debacie publicznej o ograniczeniu prawa osób chorych do nieleczenia się. Takie bestie musza trafiać do psychiatryka.

Przy czym morderca w takie sytuacji terroryzuje osoby, które mogą go wydać, aż ze stresu stracą pamięć i zaczną mieć selektywną amnezję. Też klasyka z podręcznika. Kontakt ze śmiercią jest maksymalnym stresem, bez względu na to, czy samemu się umiera, czy ratuje umierającego. Ataki schizofreników w takiej sytuacji prowadzą bezpośrednio do amnezji.

Trzymacie się krzeseł, bo osobą, która się przyznała do tego morderstwa, był Roman. Ofiara też go wskazała jako mordercę osobom, które na moją prośbę go znalazły. Taki to z Romana wojownik o Chrystusa w fandomie i bezkarny morderca, która udaje człowieka, którym nie jest. Jedynym powodem, dlaczego zginął człowiek, była chęć zastraszenia mnie i zmuszenia mnie do robienia tego, co chce Opus Dei.

Ci ludzie są cały czas toczą wojnę religijną z metalami i „kurwami” (czy ładnymi kobietami, które chcą sama decydować o sobie), a ja siedzę w okopach od dzieciństwa, ratując się przed nimi. Ratuję także inne zaatakowane osoby. Także te które z wyroku Opus Dei, miały się zabić lub jak ja nigdy nie założyć rodziny. Czas, żebym dostawała jakąś autentyczną pomoc. Ale też wiem, że ludzie nie wybierają bohaterstwa, tylko są do niego zmuszani. Nie dam się zastraszyć wariatom, w którzy w Polsce są bezkarni.

Tak więc, owszem, rozpatruję swoją śmierć z rąk wariata Romana, jako coś realnie możliwego. Kruk też wiedział, że może umrzeć. I zginął z rąk prześladującego go schizofrenika.

Adam jest niewinny, a moje źródła informacji twierdzą, że Policja wie dokładnie, kto jest mordercą, więc wtrącanie się pana N. (który nigdy nie był i nie będzie moim prawnikiem) w celu zmuszenia mnie, abym fałszywie Adama oskarżyła też o to morderstwo, było całkowicie nie na miejscu.

Nie na miejscu były też „interwencje” pana N., w czasie których mnie zastraszał, prał mózg i terroryzował w celu wywołania fałszywych wspomnień, aby doprowadzić „sprawę do końca”, czyli wsadzić do więzienia niewinnego człowieka. „Bo Roman wie.” No cóż, ten schizofrenik nie jest moim właścicielem i nie zmusi mnie do kłamania. Adam i Michał stali koło mnie w czasie tego zabójstwa i też widzieli tę zakrwawioną koszulę.

Liczni enablerzy z PiS i Kościoła nie załatwią Romanowi spełnienia jego marzeń o przejęciu mojego mieszkania i ślubie z Renatą po „dorobieniu się” na sposób, w jaki „dorabiają się” wariaci z Opus Dei.

Debunk

Tak się składa, że nigdy się nie przyjaźniłam z Renatą z mojej podstawówki. Gdyby ktokolwiek już w dzieciństwie o to mnie spytał, to usłyszałby cała historię schizofrenicznej szui. która już wtedy rozpowszechniała całe morze pomówienie na mój temat.

Już wtedy rozpowiadała, że Barbara i Roman to niby „moi rodzice”, a o na ma być córką Heleny i Mariana, i że jest kimś z wyższych sfer, kto spotyka się z Piotrem i zna Andrzeja.I wymyśliła Wiedźmina. Spowodowała, że rzuciły się na mnie także osoby z fandomu, którym jej rodzice wszystko fałszywie potwierdzali. Ta tępa kurwa schizofreniczka ciągnie tę grę do tej pory. Więc nie, ta kurwa nie nazywa się Małgorzata Wieczorek i nie jest autorką moich tekstów. Ani współautorką czegokolwiek. Warto, żeby ludzie, którzy mnie znają, wiedzieli, co robi za moimi plecami. I proszę czerpać wiedzę o mnie z mojego bloga, a nie z kłamstw wariatki, która sobie przypisuje bezprawnie, co tylko może.

A jeśli ktoś nie czyta mojego bloga, to znaczy, że nie chce nic o mnie wiedzieć i woli tkwić w zmowie ze schizofrenikami. To że są z mojej podstawówki jest właśnie obciążające dla nich. Bo to oni na mnie na mnie napadli wtedy, a nie ludzie z zewnątrz. Chociaż prawdą jest, że Renata i jej matka przywlekły sobie wtedy z fandomu „obrońców”, czyli Nycza i pana Ch. Wszyscy ci ludzie mnie zniszczyli, jak nikt wcześniej i zawarli pakt, żeby mnie kontrolować i niszczyć do końca świata. „Leczyli” mnie z urojeń, że jestem pływaczką. I że mój tata to Marian. To oni mnie nękali na konwencie, na który Piotr ściągnął aktorów z Buffy. Nikt nie raczył tego zauważyć, jak bardzo zniszczyli mi ten konwent i cały mój świat, okłamując Piotra, a także wszystkich innych moich wielbicieli. Robili też z nich groźnych bandytów czy gwałcicieli.

Za to przed moimi rodzicami, bez mojej wiedzy odgrywała moją najlepszą przyjaciółkę i jedyne powiernicę. Ja nawet za dobrze nie wiedziałam, która to idiotka. Ale jak najbardziej mi siebie przypomniała jakiś czas temu.

Jest to małpa, która pojawiła się na moim przyjęciu zaręczynowym z Piotrem, bo zaprosiła ją osoba, która nie miała świadomości, że się nie przyjaźnimy. Kurwa Renata zrobiła sobie ze wszystkimi zdjęcia i zaczęła udawać, że przyjęcie było jej zaręczynami z Piotrem. Przy czym to przyjęcie zniszczyła dla mnie jej matka, która publicznie obrzuciła mnie błotem, doświadczając bardzo groźnej psychozy. Bardzo szkoda, że nie została wywalona za kudły z tego towarzystwa. Bo Piotr uwierzył niektóre z jej zapewnień i wciągnął do środowiska, w którym mnie idealnie zniszczyła, realizując swój plan, w ramach którego miałam wyjść za Romana, a on miał po mnie odziedziczyć mój majątek.

Opisałam, jak udawała, że mieszka w moim mieszkaniu i jest córką mojej matki. Udawała także pisarkę, ale wbrew jej twierdzeniom żaden z jej pomysłów nie pochodził z jej tępej głowy. Nie tworzyłyśmy, a ni pisałyśmy razem. Jeśli coś wiedziała o moich tekstach, to dlatego że mnie zastraszyła i opowiedziałam o moich planach. Chociaż najczęściej, jak to schizofreniczki, przypisywała sobie wszystko post faktum.

Żaden z moich tekstów nie powstał przy jej udziale. Wolę już na zawsze odejść ze środowiska, w którym działa ona i jej szajka, Wcale też nie jest skrzywdzoną pływaczką, której zniszczyłam karierę. Wszystkie jej stwierdzenia należy weryfikować i starać się ją zdemaskować.

To co stało się wgandomie i to co zrobił mi Andrzej jest takim skandalem, jakiego nigdy nie widział światowy ruch fanów. Tępa schizofreniczka, która z mojej podstawówki trafiła do szkoły specjalnej, zaczęła udawać mnie, a także dostała pomoc moich krewnych oraz znajomych. W tym też byłych narzeczonych.

Nie zgadzam się na taki świat, w którym jestem ofiarą i cały czas, ktoś kto udaje moją „przyjaciółkę”, szczuje na mnie kolejne pokolenia fanów i udaje skrzywdzoną pisarkę i pływaczkę, a ze mnie robi schizofreniczkę, która nic nie potrafi.. Ale wbrew temu, co zaplanowali dla mnie, nie zabiję się. Zamierzam za to zemścić się za moich przyjaciół, których zaszczuła z wynikiem śmiertelnym.

A z panem Andrzejem będę rozmawiać już tylko na sali sądowej, albo w ogóle. Bo nie mogę siły na wytoczenie mu procesu. Parę osób powinno z nim szczerze porozmawiać.

Macie przestać używać ksywek, tylko posługiwać się prawdziwymi imionami i nazwiskami.

Ja nazywam się Małgorzata Wieczorek, córka Heleny i Mariana. A Renata to Renata i nie jest mną. Nie jest też moją przyjaciółką.

Mam gorzej w życiu niż miał mój dziadek i mam gorzej w życiu niż miał mój tata. Nie udało mi się uciec przed gangiem schizofreników z mojej podstawówki. Nie założyłam rodziny i nie mam dzieci. Z powodu głupoty ludzi z otoczenia całe życie cierpię i nigdy już nie odzyskam pełni szczęścia i zadowolenia w życiu.

A Andrzej ma się ode mnie odpierdolić. Jeśli chce to niech robi Renaty autorkę Wiedźmina i Buffy, ale bez mojego udziału. I tak na konwencie, który zorganizował dla mnie Piotr, okazałam się być pariasem, który ucieka przed Nyczem i panem Ch, bo mam urojenia, że jakiekolwiek z celebrowanych pomysłów do mnie należy.

Konwent był podobno dla Renaty, która wśród swoich wielbicieli kwitła i rozpowiadała, jaka jest cudna. I jak to ja niszczyłam „jej pomysły”, rozmawiając z aktorami.

Nie widzę siebie w tym fandomie, szczególnie że wjechał mi do pracy zniszczyć mnie do reszty, bo ośmielałam myśleć o ułożeniu sobie życia. Przy czym każdy mój protest i próby wyjaśnienia sytuacji kończył się policzkiem dla mnie w twarz i dalszym niszczeniem mi życia oraz psychiki. Mam dosyć bijących mnie kurew z rodziny Barbary i Renaty oraz ich samych. Bo nie tylko Roman jest bokserem. Powtórzę, że skandal, że mnie nikt przed tymi schizofreniczkami nie bronił. Kurwy mają też swoich agentów wśród∂ ludzi, z którymi pracuję. Mają tylu obrońców, że muszę zmienić środowisko już na zawsze i wyprowadzić się z kraju, bo znowu mnie zaatakują.

Jak to nieleczący się schizofrenicy.

Wypisuję się z konwentów kontrolowanych przez Opus Dei.

Przeżyłam w pracy i w całym życiu takie piekło, że mam dosyć. Ludzie, którzy niby byli moimi najlepszymi przyjaciółmi okazywali się być potworami. Większość I dobrze wiedziała, kim jest, ale i tak pomagała schizofrenikom, bo utonęli w sieci kłamstw. Mam nadzieję, że w końcu dopadnie ich sprawiedliwość. Na razie mają moją szczerą i całkowitą pogardę. Nigdy, wbrew temu do czego próbowali mnie zmusić schizofrenicy, nie wyrażę żadnej wdzięczności za zniszczenie mi życia i zaszczucie moich prawdziwych przyjaciół czy narzeczonego.

Chuj wam w dupę i na pohybel zdemoralizowanej oraz zdegenerowanej polskiej szlachcie. W tej sytuacji każdy kraj lepszy od skurwiałej od wpływu Opus Dei Polski.

Andrzej nie miał prawa wbrew moim zapewnieniam, że Adam jest niewinny, wydawać na niego wyroku śmierci społecznej. Andrzej ma moją żywą i całościową nienawiść za wszystko, co mi zrobil. Piszę prawdę, wbrew praniu mózgu zastraszeniu przez gang Renaty.

(I tak, nieleczący się schizofrenicy tworzą wokół siebie gangi, które ich wspierają. Proszę pytać o to profilerów, jeśli psychiatrzy są za głupi.)

W życiu Andrzej mi w niczym mi nie pomógł. I myślę, że wie, co to znaczy. Bo chyba pamięta, jaka była umowa. Zapraszam prawników na scenę. Przy czym pan N. nie jest moim prawnikiem (co najwyżej Renaty, ale gratuluję każdej przegranej sprawy, bo nic, co Renata mówi o mnie, nie jest prawdą), tylko mój krewny, pan P. i Andrzej powinien wiedzieć, o kogo chodzi.

Użyjcie też fotografii, bo wiele osób o Renacie mówi „ta prawdziwa Małgosia”. Najlepiej to już zrobić na sali sądowej. Bo straciłam cierpliwość. Moja przyjaciółka Iwona Klicka była niewinna. Nie ona była tą impostorką, o której mówiłam, tylko początkującą fajna pisarką i moją przyjaciółką. Miała pecha wszystko zweryfikować i mówić o mnie prawdę. Dlatego podpadła Renacie i jej gangowi, więc została zaszczuta i zrobiono z niej wariatkę.

Ja podobno mam być kolejną osobą, która ma zginąć, bo Renata jest „Yennefer” i „publikuje” jako Małgorzata Wieczorek.

Oskarżenia

Oskarżanie Adama o gwałty i pedofilię jest na tyle samo bezzasadne, co oskarżanie mnie czy mojej mamy o prostytucję i to, że „zniszczyłam prawdziwą Yennefer”. Te same osoby oskarżały mojego tatę o pedofilię. Niestety tata nie zorientował się, że był celem ataku Opus Dei, która to organizacja postanowiła zniszczyć cała naszą rodzinę. Nie chciał uwierzyć, że różne kłamstwa i pomówienia nie pochodziły ode mnie, tylko od kurew z mojej podstawówki. Wszystko, co mówiły, że im powiedziałam, to albo celowe kłamstwa (tak, schizofrenicy łżą też z udziałem świadomości), albo rzeczy wzięte wprost z urojeń. Ryszard czy Barbara to najgorsi ludzie w fandomie, którzy zaszczuli wiele osób z wynikiem śmiertelnym i zniszczyli mi życie.

Nic, co kiedykolwiek o mnie powiedzieli, nie jest prawdą. Ani Adam ani ja nie zasługiwaliśmy na ataki w momencie, kiedy mogliśmy ponownie zacząć się spotykać i ułożyć sobie życie. Gdyby nie głupota osób z mojego otoczenia, byłabym już matką. Adam nie chce mieć dzieci, z powodu warunkowanej genetycznie choroby, ale mój były, o doskonałym wyglądzie i zdrowiu, oferował się jako dawca spermy. Wszyscy byliby szczęśliwi. Bret też chciał wraz z żoną użyć mnie jako dawczyni komórek jajowych. Ale oczywiście Opus Dei z powodu fanatyzmu i chęci „dorobienia się” na niewiernych „musiało” (oczywiście jest to przymus w ich rozumieniu) storpedować mi te plany, dokładnie tak samo jak wcześniej storpedowało mi plany literackie, muzyczne i sportowe. O mało mnie szpitalu nie wykastrowali, bo znowu schizofrenik do tego dążył.

Terroryści z Opus Dei uważają, że różne zaszczyty czy wykształcenie są tylko dla katolików. Czyli ludzi takich ludzi jak oni. Dlatego całe życie rzucali mi kłody pod nogi. Chodziło też o to, aby mnie zabić i przejąć majątek moich rodziców. Dlatego Renata i rodzice tak bardzo się podlizywali i podlizują różnym osobom także z mojej rodziny. W dzieciństwie myśleli, że doprowadzą do mojego samobójstwa i ich córka zostanie przybraną córką Wieczorków. Teraz tak traktują Andrzeja.

To są ludzie skrajnie zdemoralizowani, oprócz ich schizofrenii, są świadomymi przestępcami (i owszem to schizofrenia znosi im hamulce moralne, ale i tak bardzo często przestępcy, także ci nie chorzy psychicznie są bardzo religijni) i trzeba weryfikować wszystko, co mówią. Są tak głupi, że niektórzy z nich nie rozumieją konceptu choroby psychicznej i ma możliwości porozumienia z nimi. I w dużej części celowo wybierają swojej urojenia zamiast leczenia się. Wiem, bo przeprowadziłam z nimi wiele rozmów w towarzystwie biegłych sądowych, którzy chcieli ich leczyć, ale bez zgody samych chorych w Polsce coś takiego się nie uda. Biegli przychodzili do mojej pracy i też próbowali łapać z nimi kontakt oraz mnie osłaniać. Wszystko na próżno, bo tacy wariaci nigdy nie leczą się, gdy mają sztab ludzi, którzy ich wspierają. Bardzo nie dziękuję takim łosiom jak Andrzej i Nycz.

Profilerzy doskonale wiedzą, jak bardzo chorzy psychicznie są terroryści z Opus Dei i jak bardzo są niegodni zaufania. Niestety Kościołem Rzymsko-Katolickim rządzą tak zwani „święci” – czyli tacy schizofrenicy ja Barbara. Największy szkodnik w fandomie.

Od tej pory już całkowicie wygaszam kontakty z ludźmi, którzy z nimi czy ich dziećmi się kontaktują. Bez względu na to, kim są.

Nie ma powodu, abym z nimi rozmawiała.

Prawda

Prawda jest taka, że Andrzej zniszczył mi całe życie. Jego największe osiągnięcie (oczywiście to sarkazm) to zniszczenie mi mojego licealnego zespołu, tylko dlatego że postanowił słuchać wariatów (w tym wariatki Barbary) z Opus Dei. Bartosz, czy jakiś metal nigdy mnie skrzywdził. Zrobili to jak najbardziej wariaci z Opus Dei, z których córeczką chodziłam do podstawówki i która jest najbardziej dwulicową wredną szmatą. A jej ukochany Roman, z którym związana jest od dziecka, jest równie chory psychicznie. I razem ze swoją „teściową” Barbarą (matką Renaty) knuje przeciwko mnie. Wszystko wygląda dokładnie jak z podręcznika i wiem – bo mi dokładnie to wyłożył – że mnie nie kocha. Chce być z Renatą, ale „nie mają gdzie mieszkać”. I jedynym pomysłem, na jaki wpadł, jest ożenienie się ze mną i odziedziczenie po mnie mieszkania.

Nigdy w życiu nie myliłam się do tych ludzi. Zawsze uważałam ich za osoby są krańcowo chore psychicznie, bo przede mną się nie maskowały. Co znowu jest zgodne z podręcznikami psychologii. Chociaż niektóre ich ofiary, umierając na serce po przedawkowaniu kofeiny, nadal nie wiedzą, kto je zabił i myślą sobie, że to takie przypadkowe problemy z sercem. Jedna z moich przyjaciółek dowiedziała się dzięki analizie, co jest w podarowanym jej „kordiale”. Potrafię prowadzić śledztwo i weryfikować informacje, więc nie rzucam takich oskarżeń bezzasadnie. No ale niestety w polskim systemie prawnym takie potwory mogą się nie godzić na leczenie. Wiedźmina na nich zabrakło.

W życiu nie wybaczę Andrzejowi, że tylko na podstawie opowieści wariatów postanowił interweniować u mnie w liceum i zniszczył mi psychikę, tak bardzo dokładnie i uparcie współpracował z Opus Dei w upewnianiu się, że diabelska muzyka nie powstanie.

Nic nie poradzę na to, że Barbara i jej bliscy to imbecyle i wariaci, którzy są motywowani fanatyzmem. I jak to fanatycy oraz wariaci popełnią każde oszustwo i posłużą się każdym kłamstwem, aby osiągnąć swój cel. Opus Dei w podręcznikach profilera wymieniane jest jako bardzo niebezpieczna organizacja, która morduje metali.

Bardzo proszę już z nimi nie współpracować. Już bardzo dawno nie mam pięciu lat, żeby starzy durne pouczali mnie z kim mi wolno rozmawiać i co mi wolno robić w życiu, i z kim.

A pan Andrzej zamiast mnie niech już zawsze rozmawia sobie z „prawdziwą autorką Wiedźmina” Renatą, która mieni się też „Yennefer”. Ja nie mam ochoty z nim rozmawiać, nie po tym, jak mi wielokrotnie zniszczył psychikę i nigdy nie stanął po mojej stronie. Gwarantuję, że matka Renaty jest równie chora jak ona. Nigdy z nimi nie rozmawiam i nigdy nie skarżyłam im się na jakiś metali, czy gwałty popełnione przez metali. Jeśli już, to ci metale mnie bronili, bo bardzo dobrze wiedzieli czym jest Opus Dei i pochodzili (jak Bartosz) z rodzin prawniczych.

A Renata I Roman to taki plebs, że gorszych ze świecą szukać.

I nie ważcie się zaprzeczać komuś o moim wykształceniu. Potrafię oceniać i przesłuchiwać ludzi. A większość osób w fandomie nie.

Ten zespół powstanie z prochów, chociaż miałabym osobiście Andrzeja i każdego innego debila udusić. Zniszczono mi psychikę, kierując się fanatyzmem, ale mam nadzieję jeszcze odnaleźć swój głos. I zarobić na moją rezydencję, bo nie będę u nikogo żebrać.

Przypomnę tylko jedną zasadę z podręcznika psychoterapeuty. Ofiara sama najlepiej wie, kto ją skrzywdził. Więc zaszczuwanie jej z psychicznie chorymi (którzy wiedzą „lepiej”) to coś, co sprawia, że osoby winne takiego zachowania wylatują z rodziny czy moich znajomych.

Barbara jest taką wariatką i fanatyczką, że nikt nie powinien z nią rozmawiać.

Wstyd, wstyd, wstyd, że mi tak zniszczyliście życie, kierując się tym, co mówi Opus Dei. Skarżyłam się na nich cały czas, a nie na metali.

Ryszard lubi się też podawać za Mariana Wieczorka i tak się przedstawił Michałowi. A Barbara potrafi przedstawić się jako Helena WIeczorek. Nie posiadam się z oburzenia, ale niestety takie akcje, jak przedstawianie się innymi nazwiskami i imionami, także podawanie się za członków rodziny (także fałszywych mężów) swojej ofiary, to częste numery schizofreników, którzy w ten sposób chcą kontrolować prześladowanych ludzi i się nimi bawić. Ryszard już, gdy byłam dzieckiem nie krył się z tym, że dla niego to wojna religijna. I że uważa, że ma prawo przejmować majątki Żydów, obcokrajowców czy ateistów. Stosuje terror i ogłupia ludzi tak, że zastraszeni, kierowani syndromem sztokholmskim, podpisują, jak mówił, testamenty. Słyszałam już zapowiedź, że ja też podpiszę. No chyba, że dostaną „okup” za to, że mnie zostawią w spokoju. Niedoczekanie. Przede wszystkim nie mam takiej kasy, a po drugie Romanowi i Renacie bardzo się spieszy do „ich” nowego mieszkania. Chcieli, abym się zabiła, jak najszybciej. Ani się nie zabiję, ani nie zamierzam oddawać im czegokolwiek, co do mnie należy.

To, co zawsze mówiłam o Ryszardzie i jego rodzinie – także w dzieciństwie – to prawda, a nie coś, co mówiłam, bo ktoś mnie „zdemoralizował”. Na całe szczęście nękane przez Ryszarda dzieci z fandomu zaczęły nagrywać jego tyrady, które świadczą o głębokim obłędzie, tak więc zaczęły się ratować przed swoimi rodzicami lepiej niż ja w dzieciństwie. Renata, Roman oraz ich inni bliscy czy współpracownicy z Opus Dei są dokładnie tacy sami.

Klasyczne zaszczucie przez schizofrenika i klasyczny gang schizofreników. Dostałam informację, że jest to największy schizofreniczny gang w historii Polskiej Policji.

Są osoby, które spotkały osobiście moich nieżyjących już rodziców i wiedzą, że w niczym nie przypominali Ryszarda czy Barbary. Dla innych są zdjęcia na blogu.

Renata

Moja schizofreniczna koleżanka z podstawówki, Renata przechodzi samą siebie, licząc na to że różne grupy ludzi nic nie zweryfikują. A jeśli jednak jej kłamstwa się załamią, to ze swoim gangiem równie durnych schizofreników (i nie tylko schizofreników) zaszczuje, najczęściej z wynikiem śmiertelnym osobę, która podaje inną wersję od jej urojeń. Jej ofiarą padli też moi przyjaciele. Przyjaciółka okazała się być wedle jej oskarżeń „wariatką”, a mój przyjaciel gej jej gwałcicielem. Zresztą mojego tatę też oskarżała o gwałt – chociaż mój tata był wtedy zagranicą, więc był osobą stuprocentowo niewinną. Renata jest całkowicie niewiarygodną osobą. I nigdy nie była moją przyjaciółką. Za to jest fałszywą, perfidną i dwulicową intrygantką i jak większość nieleczących się schizofreników, którzy są całkowicie pozbawieni hamulców moralnych, łże aż się kurzy jej ze łba. Dokładnie tacy sami są jej rodzice, Ryszard I Barbara.

Dla części osób, takich jak Nycz oraz Ch., jest „Yennefer”, czyli córką córką księcia Mariana, tego samego niewinnego człowieka, którego oskarżyła o pedofilię i gwałt. Na całe szczęście był wtedy w Londynie. (Wyjaśnię, mój tata jest owocem mezaliansu, stąd nazwisko Wieczorek, ale szlachta – nie tylko polska – uważa go za księcia.)

Dla innych osób jest „przyjaciółką Yennefer”. W zależności od tego, z kim rozmawia, pojawiają się dwie różne wersje. W jednej z nich jest moją przyjaciółką i ośmiela się mówić w moim imieniu, tak sama jak jej matka Barbara. Oczywiście wszystko, co opowiada o mnie to bełkot, który ma pomóc w przejęciu mojego majątku, mniej lub bardziej urojonego. Nic, co mówi o mnie, nie jest prawdą. Za to bardzo chce doprowadzić do końca pewną intrygę, którą uknuła z Romanem. Czyli on ma mnie zmusić mnie do małżeństwa i zabić, dziedzicząc wszystko, dzięki czemu będą mieli pieniądze, żeby się pobrać. Klasyczna schizofreniczna intryga.

No, niestety schizofrenicy przed swoimi ofiarami nie ukrywają swoich motywów. I mój tata i dziadek w dzieciństwie rozmawiali ze mną o tym, jak postępują schizofrenicy, więc oprócz moich studiów, miałam dostatecznie dużo informacji, żeby rozpoznać wzorce jeszcze w dzieciństwie. Nie była to wina ojca, czy dziadka, którzy niepotrzebnie mi opowiadali o tym, co mogą zrobić schizofrenicy, robiąc z mnie kogoś zbyt podejrzliwego. Wcale nie myliłam się, co do moich znajomych z podstawówki. Wszyscy inni byli zbyt łatwowierni. Dzięki tej wiedzy już bardzo wcześnie okazałam, że mam talent psychologa i studia psychologiczne nie były przypadkiem. Już w dzieciństwie byłam geniuszem psychologicznym.

Dla innych osób w fandomie Renata jest nadal przyjaciółką Yennefer, ale tym razem Yennefer to nie ja. „Prawdziwa Yennefer” miała niby wyjechać do Stanów i żyć tam szczęśliwie. Za to ja mam być powodem, dlaczego nie chce przyjechać na konwent Avangardy. Podobno ją zakatowałam i zaszczułam. Ojej, naprawdę? Pffffff!!!

No więc nie, nie zaszczułam sama siebie. Jak najbardziej jestem byłą Breta, ale nie wyjechałam do Stanów, bo zostałam zaszczuta przez Renatę, Romana oraz ich pomagierów, w tym też Andrzeja.

I mój głos już zawsze będzie przeciwko Worldconowi w Warszawie. Bo nigdy w czasie konwentów w Warszawie nie czułam się bezpiecznie.

Zaproście mnie w jakieś inne miejsce. Andrzej nie powinien o niczym decydować, bo chodzi na sznurku schizofreników, którzy nigdy nie byli moimi przyjaciółmi. Nie próbujcie się kontaktować ze mną przez Avangardę, czy Andrzeja.

Roman nie jest moim mężem. Co gorsza ma bardzo silne urojenia na moim punkcie i tak samo jak jego matka uważa mnie za zawodową prostytutkę bez jakichkolwiek zdolności czy wykształcenia, która powinna tylko harować fizycznie, aby tę urojoną prostytucję odpokutować. Ale nie zamierzam być jego niewolnicą i modlić się godzinami.

Ale teraz już zrozumiecie stąd te wszystkie kłamstwa i pomówienia na mój temat w fandomie. Moja mama też była pomawiana, mój tata też. Pomawianie Adama o pedofilię czy gwałty, jak widać poprzedzały inne równie nieprawdziwe pomówienia pochodzące od schizofreników.

Każda osoba, która popiera Renatę czy Romana, czy jakiegokolwiek schizofrenika z Opus Dei to mój osobisty wróg. Ale rozumiem, że musi osobiście wysłuchać nagrań (także wideo) moich konfrontacji z wariatami, aby uwierzyć w moje słowa. Mój były Michał ma takie rzeczy w swoim posiadaniu i te nagrania są całkowicie legalne.

Nie zamierzam nikogo nikogo przepraszać, bo nikogo nie pomówiłam. To że Andrzej zniszczył mi życie i zablokował różne propozycje, bo chciał odprowadzić do „pogodzenia” mnie z moimi prześladowcami, to chyba jednak nie jest moja wyobraźnia. Moi zaszczuci przez schizofreników przyjaciele i krewni to też nie wyobraźnia.

Niech się wszyscy pierdolą. Wolę już nigdy nie wrócić do fandomu, niż przepraszać kogokolwiek z tej zjebanej schizofrenicznej rodziny czy ich pomagierów. Nigdy nie przeproszę żadnego z tych zjebów z mojej podstawówki. Mam prawo do swojej wersji i mam prawo ją przedstawiać.

Mam tylko nadzieję na wskrzeszenie moich zespołów. Metale mnie nigdy nie zawiedli. Nie wiedzieli tylko, co się dzieje. Inne osoby działały dokładnie wbrew moim życzeniom i wbrew życzeniom mojego psychoterapeuty. Niepotrzebna była taka samowola i wtrącanie się w nieswoje sprawy.

Blondyneczka

Z rzeczy, których nie wie większość ludzi.

Już w dzieciństwie zaczęłam mieć problemy z Renatą, która mi zazdrościła wszystkiego. Znajomości z Piotrem, dziecięcej kariery pływackiej i tego, że znałam pisarzy, bo razem z tatą chodziłam na konwenty.

Renata, jak to często robią schizofrenicy, zaczęła udawać mnie, a ja zostałam przez nią opisana, jako ktoś, kto jest córką jej rodziców. Od razu ona i jej rodzice zaczęli udawać przyjaciół moich rodziców. A także wyruszyli do fandomu przejmować tam kontakty ze znajomymi moich rodziców.

Renata przywlekła do naszej podstawówki państwa Ch. a także Nycza, co bardzo chcą ukrywać przed wszystkimi. W ich oczach, chyba do obecnej chwili, jestem „Nowak”, bo tak mnie schizofrenicy zaczęli przedstawiać, a Renatę nazywać Małgosią Wieczorek. Przy czym niektóre osoby z fandomu widziały w bardzo wczesnym dzieciństwie, gdy miałam jeszcze blond włosy, więc blondynka Renata wydawała im się prawdziwsza ode mnie.

Nigdy nic nie zweryfikowali i nadal udają, ze nie muszą czegokolwiek naprawiać. Przeszłam w podstawówce piekło z powodu zachowania durnot z fandomu. Zniszczyli mnie też w średniej, a także w czasie studiów i później.

Najbardziej przykre jest, ze Andrzej, który podobno był przyjacielem mojego taty, Mariana, zniszczył mnie najbardziej z nich wszystkich, tuląc do piersi wszystkich najgorszych wariatów z fandomu i mojej podstawówki. Nie mam nawet siły pisać, jak bardzo mi zaszkodził. I nie mam już ochoty tego zwalać na głupotę. Jest tępym, złośliwym starcem.

Nigdy nikogo nie skrzywdziłam i nie zasługiwałam na takie traktowanie.

Mam nadzieję, że durny starzec w końcu dostanie za swoje.

Zniszczenie mnie w szkole razem z Opus Dei za to, że gram w zespole, to takie zagranie, które absolutnie wyklucza każdego z grupy ludzi godnych szacunku i osób, z którymi chcę się kontaktować.

Mój tata brał udział w próbach i wspierał mnie w moich próbach wokalnych.

Jeśli się uda, to wrócę do zespołu.

Mój dziadek nie mógł powrócić do aktorstwa, bo tak go zniszczyli schizofrenicy i nie mógł kontynuować kariery w Polsce, ja chcę spróbować odzyskać głos. Bo to Opus Dei oraz Andrzej zadecydowali o końcu mojej kariery. Żaden metal mnie nigdy nie skrzywdził, byli to schizofrenicy z Opus Dei (czyli między innymi Ryszard, Roman oraz ich rodziny).

To przerażające, że Andrzej okazał się jednym z największych moich wrogów od dzieciństwa, tak samo jak kilka innych osób z fandomu. To przez ich ich metody „wychowawcze” zniszczono mi życie i z ich powodu oraz z powodu krańcowego przerażania, bo byłam kontrolowana przez schizofreników z Opus Dei, którzy byli moimi gwałcicielami, traciłam pamięć. Jestem ofiarą tak gwałtownego i brutalnego prania mózgu, że ludzi zaprzyjaźnionych z Opus Dei nie chcę oglądać. Przyjaźnię się tylko z metalami. Każda osoba, która wspierała Romana, ma zapamiętać, że nie wolno jej się pokazywać mi na oczy, bo wywoła to znowu moją traumę.

Miałam zawsze prawo zachować każdą karierę, jaką sobie wybrałam, a także moje mieszkanie. Nikt z Opus Dei czy fandomu nie miał prawa próbować mnie okradać z czegokolwiek, czy niszczyć moje szanse na udział w ciekawych projektach. Oczywiście nie wolno mnie było donosić sukcesu. Nie chcę powiedzieć, jak to świadczy o Andrzeju przy całkowitym jego uporze, że nic nie mogę zrobić, tylko się pogodzić z tym, że schizofrenicy decydują o moim losie.

Mam nadzieję, ze wrócę do rozmów o Krwawej Hordzie z Amerykanami. Andrzej znowu przydzwonił tak jak największy zbir. Powtarza cyklicznie to samo, co zrobił mi w liceum. Gówno go powinno obchodzić z kim chcę grać w zespole. To nie są, kurwa, jego sprawy.

Jeśli mam stany lękowe to tylko z powodu „leczenia mnie z ambicji” pod dyktando schizofreników z Opus Dei. Wszystkie te zarzuty Roman sobie wyssał z własnego kutasa.

Mam nadzieję, że Andrzej końcu stanie przed Sądem Karnym i przestanie mordować ludzi, moją karierę i życie osobiste raz z Opus Dei. Prosiłam go, żeby z nimi nie rozmawiał, prawda?

Jest to człowiek, który największym moim przekleństwem i ma się ode mnie i moich zespołów oraz moich prawdziwych narzeczonych w końcu odpierdolić i wykonywać moje prośby, a nie schizofrenicznej kurwy z Opus Dei, której nienawidzę od podstawówki.

Roman ani przez jedną chwile nie był moim mężem czy chłopakiem. Nie wiem, dlaczego Andrzej i wiele innych osób uważa go za osobę decyzyjną, jakby był moim właścicielem, a ja jego niewolnicą, która nawet nie ma prawa do swojej własności intelektualnej.

Nigdy nie pozwalałam nikomu korzystać z moich konspektów. To był mój debiut. Pech, że zaczęłam odzyskiwać pamięć i rozpoczęłam protesty. Tera sto sprawa wyląduje w Sądzie Karnym, bo na ugodę już jest za późno. I nie chcę tylko postraszyć, po tym co się stało, chcę krwi.

Włosy mi ściemniały, gdy miała około dwóch lat. To że Renata nadal jest blondynką, nie czyni z jej córki Mariana Wieczorka. Chociaż wiele osób tak słyszało od Ryszarda, który lubi się podawać za mojego ojca. Mam dosyć tej rodziny schizofreników oraz ich schizofrenicznych intryg.

I gówno mnie obchodzi świat fantastyki. Chcę wrócić do czasów, kiedy z moimi przyjaciółmi pracowaliśmy nad aranżacją moich utworów.

Polski fandom dla mnie jest martwy.

Nie dziękuję Andrzejowi, że z jego wyroku (bo się wtrącił w nie swoje sprawy) zarabiam gorszę, bo Krwawa Horda przyniosłaby mi fortunę, za którą bym już wybudowała własną rezydencję. Właśnie za to mój tata z Andrzejem się pokłócił. Dla mnie też, gdy już pamiętam, o co chodziło i co zrobił, jest persona non grata. Zniszczył mi życie wiele razy i nie chcę go widzieć.

Była to już kolejna akcja Opus Dei torpedowania mi planów zarobienia pieniędzy. Pierwszy raz zniszczono mnie jako pływaczkę i też to był Ryszard z rodzina, którzy uznali, że sport to „kurwienie się”. Nie. mam siły wyliczać kolejnych akcji, w czasie których zniszczono mi kolejne popłatne projekty, a także związki, bo każdy z moich facetów był zbyt mało katolicki, a ja mam według Ryszarda cierpieć i żyć w kuchni z lękiem słuchać męża, nie mając już żadnych ambicji,

Niech kutas zdycha.

Mam nadzieję, ze uda się reaktywować któryś z moich projektów i zniknąć Opus Dei z radaru już na zawsze. Bo jak na razie cieszy ich moja relatywna bieda i to, że robię coś, co oni uważają za odpowiednie, chociaż wiem, że powinnam robić inne rzeczy.

Przy czym ukradziono mi konspekty, które miałby być moim debiutem, tylko zaszczuto mnie do utraty pamięci, żebym nie mogła z nich korzystać, ani protestować. Nigdy nie powiedziałam, że Andrzej może dysponować, jak chce. Publicznie zabroniłam ich przekazywać komukolwiek. Nie chcę dokładnie wymieniać listy osób, które mnie okradły, a potem wzięły udział w zaszczuciu mnie, żebym nie mogła się skarżyć.

Jeb się polski fandomie, który jest dla mnie niczym innym, jak tylko polskim piekiełkiem. A Andrzej dostał ode mnie i mojej rodziny już za dużo pomocy, przy czym widać, jak mi się odwdzięczył. O mało kilka razy mnie nie zabił razem z kutasem z Opus Dei.

I to jest prawda o tym, co się dzieje. w moim życiu. Dopiero zaczynam wychodzić z amnezji po praniu mózgu. Andrzej okazał się znowu bezdusznym psychopatą, który współpracuje ze schizofrenicznymi diabłami z mojej podstawówki. Nic nie dało mu się wytłumaczyć. I składam broń.

Dla mnie ten człowiek już nie istnieje, skoro do tej pory nie przeprosił.

Barbara w życiu nie była przyjaciółką mojej matki, to załgana schizofreniczna kurwa.

Krwawa Horda

Aż boję się pomyśleć, komu Adam puszczał nagranie mojego licealnego zespołu, który zagrał tylko na jednym koncerciku, ale wiem, że w pewnym momencie znajomi Amerykanie zarządali, abym podała amerykańską wersję nazwy. Bloody Horde zostało odrzucone z obrzydzeniem. Amerykanin, który wysłuchał dawnego nagrania, drążył dalej i ciągnął mnie za język, bo wiedział, jak przedstawiłam zespół w czasie koncertu. Stanęło na tym, że właściwą nazwą jest Blöödy Crüe. Przy czym nadal w czasie tej rozmowy nie pamiętałam, że tak został nazwany nasz zespół i że wzorowałam się jako bardzo młoda licealistka się na Mötley Crüe. Szczerze mówiąc, byłam w szoku, co mi próbują przypomnieć. Nie pomogało, że stał nade mną mój kat-schizofrenik, który wszędzie maił swoje wtyki i mnie zastraszał.

Doszły mnie już lata temu słuchy, że nagranie z czasów liceum zostało uznane za całkiem niezłe demo. I że nas chcą. Niestety wariaci z Opus Dei postanowili mnie za to zaszlachtować i storpedowali także ten projekt, doprowadzając do mojej amnezji.

I w ten sposób nie zaistnieliśmy z kolegami z liceum na rynku amerykańskim jako Blöödy Crüe. Taki już mój pech. Wyrazy wściekłości kierować do Ryszarda i Romana, z którymi nie mam nic rodzinnie wspólnego. To są wariaci motywowani religijnie i tępiący krótkie spodnie oraz odkryte ramiona. Oczywiście tępią także metal i fantasy, bo te są ich zdaniem również zabronione. Durniejszych skurwysynów ze świecą szukać.

W Egipcie już bym miała więcej swobody. Torpedowali każdy mój oraz moich przyjaciół ruch. Ale to tak już wygląda wegetacja, a nie twórcze życie, gdy kogoś postanawia „wychowywać” i śledzić całe życie Opus Dei.

Lepiej by było, gdyby ci wariaci się leczyli i zatrudnili u nas za dobrą pensję. Ale po tym, co zrobili, niech się odpierdolą. I niech zapomną o swoich snach o „prowadzeniu biznesów” – czyli okradaniu firmy, bo na tym by się skończyło.

Osoby, które były im życzliwe, są moimi osobistymi wrogami i zawsze będę pamiętać, że brali udział w niszczeniu mi życia.

Intryga

Tępa kurwa Renata podobno ma „świadków”. że mieszkała w moim mieszkaniu. Owszem wchodziła do mojego mieszkania, ale tylko pod pewnym pretekstem. Nikt z jej „świadków” nie zapytał mojej mamy o Renatę i czy rzeczywiście mieszka w moim mieszkaniu.

Intryga Renaty, którą kojarzyłam jako „biedną”, którą moja rodzina się opiekowała, z podstawówki. Bardzo często wtedy szlochała jaka to jest głodna. Dostawał prezencie wtedy jakieś makarony, czipsy z krewetek i butelki oleju. Będąc bardzo miła osobą, zaczęłam ją umawiać na sprzątanie u nas, gdy poprosiła mnie o dodatkową pracę.

W tym momencie zrealizował swoją swój plan do końca. Przyciągnęła na naszą klatkę swojego kochanka Ch. który zaczął mnie wyganiać z mojego własnego mieszkania, bo uwierzył w urojenia Renaty i zaczął jej pomagać w nielegalnym przejęciu mojego mieszkania. Jeśli ta kurwa wychodziła z moimi ubraniami, to albo ukradzione, albo je wyszlochała jako „biedna”. To nie były ubrania, które trzymała w moim mieszkaniu. Helena Wieczorek nigdy nie była jej matką. Ma się ode mnie ta suka odpierdolić. Jej ustosunkowani kochankowie także mają się ode mnie odczepić.

Razem Nyczem powtórzyli dokładnie te same etapy zaszczucia, jakich dopuścili się w mojej podstawówce. Dokładnie to samo robili przez resztę moich studiów, praktycznie w każdej mojej pracy, a także w fandomie. Z tępym uporem, krok po kroku, zniszczyli mi metodycznie wszystko, co tylko się dało. Z całym sadyzmem realizowali swój plan zniszczenia kogoś najbardziej ambitnego i utalentowanego w fandomie. Czas ich zamknąć w więzieniu. Takich ludzi się leczy psychiatryczne tylko po to, aby ich postawić przed Sądem Karnym. Bez ich pomocy Ryszard czy Barbara nic by nie znaczyli.

Mam tych skurwysynów dosyć. Zniszczyli mi całe życie. I niestety Andrzej stanął po ich stronie. Oczywiście on nie chciał mi odebrać mojego mieszkania, ale „pogodzić” zupełnie niepotrzebnie z „mężem” Romanem. Zamierzam wyjechać z Polski na stałe i nikogo z polskiego fandomu nie oglądać. Szczególnie Andrzeja nie chcę oglądać. Jest tępym bucem, który dołączył się do schizofreników z mojej podstawówki i nigdy mi nie pomógł, chociaż dokładnie mówiłam mu, co powinien zrobić. Z dużą radością przeniosę się do Kalifornii, jeśli będzie taka możliwość, ale Egiptem też nie pogardzę.

Nie mam przyjaciół, którzy nie są metalami i bardzo proszę o tym pamiętać.