Ze swojej strony skomentuję, że psychoterapeuci też, tylko mają krańcowo odmienne zdanie. Już tłumaczę, o co chodzi.
W pewnym momencie w mojej pracy pojawił się prominentny polityk, aby poprzeć kogoś, kogo uważał za mojego „właściciela”, bo na podstawie samych pomówień (przyznał mi się, że nawet nie zajrzał do jakichkolwiek papierów), zdecydował, że ten człowiek jest moim „opiekunem prawnym”. Podtrzymał decyzję poprzednika, który lata temu zablokował mi dostęp do mojego konta, na które wpływają środki z Norwegii.
W czasie sprzeczki z tym człowiekiem, dowiedziałam się, że prezydenci znają takie sprawy i wszyscy jak jeden mąż, bez zaglądania do dokumentów, wydają takie decyzje taśmowo. A mianowicie pomagają „właścicielom” nieposłusznych małżonków w dostaniu się do majątku osoby, która podobno została ubezwłasnowolniona. O mało co nie straciłam swoich dochodów, które wpływały do Citi, podobnie jak straciłam lata wcześniej dostęp do swoich pieniędzy z Norwegii. Na całe szczęście mój prawnik zaprotestował skutecznie i bank jest świadomy, że zgodnie z prawem taki kutas, który kogoś ubezwłasnowolnił (lub raczej „ubezwłasnowolnił”), nie może czerpać zysków z pracy osoby, którą się podobno „opiekuje”.
Powiedzmy sobie, jak to wygląda od sprawy prawnej – polityk z wykształcenia prawnik, ale nie raczył sprawdzić przepisów. A mianowicie, osoba ubezwłasnowolniona nie jest niewolnikiem, prawo tego zabrania. Nie wolno z nikogo robić sobie niewolnika, chociaż schizofrenicy o tym marzą i chcą, aby o wszystko ich pytać. Nawet osoba prawnie ubezwłasnowolniona ma dużo wolności. Może wybrać sobie lekarza, może wybrać sobie zawód, a także miejsce pracy, może wybrać sobie małżonka, może mieszkać, gdzie chce. Nigdy nie było takiej sytuacji, żebym nierozsądnie zarządzała swoimi pieniędzmi. Nie było powodu, aby mnie odcinać od moich dochodów z Norwegii. Co więcej, opiekun prawny w takiej sytuacji ma obowiązek zapewnić osobie, którą się opiekuje dokładnie taki sam poziom życia, jakie on wiedzie, korzystając z jej pieniędzy. Schizofrenik Roman w życiu nie dał mi ani złotówki, przejął także moje pieniądze, które wpłacił mój norweski menadżer. Opiekun prawny nie ma prawa kupować ludziom mieszkań czy samochodów, używając pieniędzy swojego podopiecznego. Wszystkie te rzeczy robił Roman.
Przy czym stan faktyczny jest taki, że Sąd Opiekuńczy odrzucił (tak samo jak w przypadku Agnieszki), wszelkie rządania schizofrenika. Wszyscy dostali egzemplarze odmowy. Na swojej kopii Roman dopisał swój akapit, który stoi w przeczności z tym, co orzekł Sąd. I wskazuje ludziom palcem tylko ten akapit. Prawnik ma obowiązek zapoznać się z całym dokumentem i zweryfikować jego prawdziwość. Nie może podejmować decyzji ma podstawie tylko plotek. Od tego jest prawnikiem, aby wszystko sprawdzać. Przeraża mnie kraj, w którym prominentny polityk podejmuje decyzje bez zastanowienia, chyba tylko na podstawie mizoginii, twierdząc, że nie musi poznawać sprawy, bo takich decyzji podejmuje wiele i są to typowe sprawy. Jestem tym bardzo zdziwiona. Typowe to było odrzucenie żądań schizofrenika Romana przez Sąd Opiekuńczy. Takich spraw Sąd ma rzeczywiście wiele.
Nie, proszę pana, nie są to typowe sprawy, przy których nie warto zaglądać w dokumenty, krzywdzi pan wiele osób, a także Polskę, słusznie oskarżaną o łamanie praw człowieka, bo to właśnie się dzieje. Nie podejmuje się decyzji na podstawie opowieści idiotki, którą od dzieciństwa wychowywał na swoją małpę schizofrenik i która przesiąkła schizofrenicznym myśleniem tak, że odrzuca każdą próbę naprawienia sytuacji.
A teraz wyjaśnienie z punktu widzenia psychoterapeuty.
Dla psychoterapeuty jest to jest typowa, opisana dobrze w podręczniku sprawa, ale wygląda zupełnie inaczej niż paru idiotów z Avangardy myśli. Typowym urojeniem schizofrenika jest, że jest czyimś mężem lub żoną. Nie ma takiego urojenia na liście typowych urojeń, że się nie jest czyimś małżonkiem. (Bo co najwyżej przestaje się nim być w momencie takiej decyzji. Nie ma możliwości na siłę kontynuować małżeństwa. Gdy ktoś mówi, że nie jest małżonkiem, to następuje rozwód, chociaż go nie potrzeba w sytuacji, gdy małżeństwo istnieje wyłącznie w urojeniach drugiej strony.) Co więcej w przypadku amnezji psychoterapeuta idzie za pacjentem, bo inaczej pacjent nie odzyska pamięci, bo go blokuje zaprzeczanie. Z reguły pacjent ucieka przed schizofrenikiem, który go skrzywdził i doprowadził do amnezji, a biegnie do ludzi, którzy go rzeczywiście chronią. Nawet jeśli nie ma wspomnień i nie pamięta dokładnie, co konkretnie się stało. Nie wolno takiemu pacjentowi zaprzeczać.
Schizofrenik, który doprowadził do czyjejś amnezji z reguły dalej chce kontrolować swoją ofiarę, dlatego się do niej pcha i przekonuje otoczenie, że jest „mężem” (lub „żoną” – mój Tata miał we Francji taką zjebaną sukę, która go w ten sposób prześladowała, a której ojciec zabił pierwszą żonę mojego Taty w ciąży, bo to „prostytutka” i niepotrzebny „bękart”). Protesty ofiary schizofrenika wywołują wściekłość prześladowcy i oskarżenia ofiary urojeń schizofrenika o chorobę psychiczną. Z reguły schizofrenik nie chce się przyznać do swojej choroby. Nigdy sam nie powie o sobie, że jest schizofrenikiem.
Typowym zagraniem kontrolującego schizofrenika jest udanie się do Sądu Opiekuńczego i bezzasadna próba doprowadzenia do uznania osoby, którą prześładuje, za niepoczytalną, bo chce ją ubezwłasnowolnić. Dostaje odmowę, ale ma przed sobą wzór pisma, które fałszuje, dopisując, co mu wygodnie. Z takim sfałszowanym dokumentem biegnie do ludzi, którzy pomagają mu zmasakrować jego niewinną ofiarę.
Przy czym, jak dowiedziałam się od promimentnego polityka, w Polsce zwyczajowo taki schizofrenik bez badania sprawy, uznaniowym dekretem przejmuje cały majątek swojej ofiary i dalej swobodnie się nad nią pastwi. Bo tak.
Schizofrenik potrafi dotrzeć do każdego polityka i do każdego urzędu. Posiadając środki pieniężne swojej ofiary przekupuje wszystkich. Psychoterapeuci znają te schematy postępowania. Skandalem jest, że ja jako osoba niezamężna, która jest tak uczciwa, jak tylko to sobie mozna wyobrazić, zostałam zniszczona, tylko aby schizofrenik był szczęśliwy. Prawnik ma obowiązek weryfikować wszystko z dokumentami. Jeśli tego nie robi to Polska już zawsze będzie traktowana jak republika bananowa, którą rządzą uznaniowe dekrety, a nie prawo.
Prawda jest taka, że Roman jest wariatem, a ja panną, więc nie jest – jak sobie sam dopisał na pewnym dokumencie – moim „mężem” i tym bardziej nie może być moim „opiekunem prawnym”. To też bzdura. Sądy mają mnóstwo takich spraw i się na nich znają. Kolejnym skandalem jest, że prominentni politycy podejmują decyzje wbrew sądom, sprzeciwiają się ich ustaleniom i ogólnie mówiąc mają wszystko w dupie. Za to ograniczają wolność, także podróżowania za granicę osobom o wielu obywatelstwach. Wyliczę swoje (przy czym nie mam obowiązku ich podawać na każde wezwanie, tym bardziej, że mieszkam cały czas w jednym kraju rezydencji) – obywatelstwo polskie, norweskie, francuskie oraz egipskie. To są narodowości, jakie odziedziczyłam po moich przodkach.
Komuś takiemu nie wolno zabierać prawa wyjazdu za granicę. Ani wywoływać syndromu sztokholmskiego, żeby przestała się stawiać i protestować. Nie wolno zastraszać takie osoby, ani torturować psychicznie lub fizycznie. „Bo chcę mieć spokój i masz tu pracować!”
A Krystynę już bardzo proszę, aby przestała latać po politykach i ich okłamywać. Mogła sobie brać Romana już od dawna. Tylko trzeba go było sobie leczyć, a nie szczuć ludzi na mnie, bo „chce dziecko”. Ja też, kurwa, chciałam i to bardzo. Krystyna przez swoje własne intrygi straciła bardzo dużo. Wiele razy, także gdy była jeszcze dzieckiem, uniemożliwiła sobie i mnie założenie rodziny. Wyszła z niej tępa blachara, która wszystkich zniszczyła.
I dla przypomnienia (naprawdę nie jestem „chorą psychicznie żoną Romana”) poniżej moje zaświadczenie o stanie cywilnym, które wyraźnie wskazuje na to, że kutas Roman kłamie i nie może być moim „opiekunem prawnym”, bo – kurwa – nie jest moim mężem. To obca osoba. A obca osoba nie może być opiekunem prawnym, tylko ktoś z rodziny (a moja rodzina wygląda jak na zdjęciu poniżej zaświadczenia). Moja mama by została opiekunem, o to wnioskowałam, ale amnezja się nie kwalifikuje do ubezwłasnowolnienia – co najwyżej do tego, aby tkwić gdzieś na zwolnieniu lekarskim, szczególnie jeśli nie trzeba bywać w pracy codziennie, a są zajęcia, gdzie się bywa w pracy raz w miesiącu. Człowiek z amnezją jest racjonalny i nie trzeba ograniczać jego praw.


A poniżej zdjęcie z dzieciństwa z Mamą:



