Stany lękowe

Wbrew temu, co profani sądzą, zaburzenia lękowe nie są pochodną nieczystego sumienia. Lęk przed karą jest czymś innym i dosyć łatwo go stłumić. Ludzie, którzy mnie prześladują, bo uwierzyli schizofrenikom dobrze to potrafią.

Stany lękowe, ataki paniki są wywoływane przez akty terroru oraz wrzaski. Dlatego też nikt, kto zajmuje się zdrowiem psychicznym, nie pozwala sobie na takie formy agresji. Jestem w ten sposób atakowana od dziecka. Byłam zastraszana i niszczona psychicznie nie tylko przez schizofreników czy ich enablerów z czasów mojej podstawówki. Atakowali mnie ludzie, którz twierdzili, że mnie lubią, czy wręcz kochają. Jedyną osobą, oprócz moich przyjaciół spoza fandomu, która nie ma czegoś takiego na sumieniu, jest Tommy.

Jest dla mnie oczywiste, że nie łamie się praw człowieka odbierając komuś wolność. Niestety moi prześladowcy zdecydowali się agresją nie tylko słowną „robić ze mną porządek”. Rozumiem takie zachowania u ludzi chorych psychicznie. Nie rozumiem takich zachowań u kogoś takiego jak Adam czy jego rodzina. Nie rozumiem takich zachowań u Andrzeja. W części rozumiem rozdrażnienie takich idiotek jak Krystyna, ale naprawdę to ona złamała prawo, bo nie miała prawa użyć moich konspektów, ani nie stałam jej na drodze do szczęścia małżeńskiego z Romanem. Ma go sobie brać jak najszybciej, ale bez mojego mieszkania. Chociaż jak rozumiem obecnie nie jest już tak atrakcyjny, bo przelewy na moje konto praktycznie tylko pokrywają wydatki związane z utrzymaniem mieszkania.

Prawda jest taka, że poprosiłam mojego norweskiego producenta i prawnika, aby przelewy zmniejszyć, a resztę kasy gromadzić na moim norweskim koncie. Na całe szczęście jeden z moich byłych przekazał wiadomość, co się dzieje. Zrobiłam to, bo okazało się, że schizofrenik Roman odzyskał swoje bankowe pełnomocnictwo, które wcześniej uzyskał nielegalnie, a ja cofnęłam, bo pomogli mu politycy. Nie wiem dokładnie, kto nakazał bankowi przywrócić mu upoważnienie, ale ta osoba popełniła bardzo duży błąd. Na całe szczęście ani prezydent, ani premier czy przewodniczący partii nie mają wpływu na norweski system bankowy.

Walka gangu schizofreników praz popierających ich idiotów o pieniądze i kontrolę nade mną wywołały u mnie takie stany lękowe, że ledwo byłam w stanie funkcjonować. Właśnie takie ataki wywołują amnezję. To nieprawda, że przeze mnie Romanowi „upadły interesy w Norwegii i zbankrutował”. Ten człowiek nigdy nie miał żadnych pieniędzy. Przerażający jest upadek polskiej kasty politycznej, Kościoła oraz wielu fanów, którzy odmówili mi możliwości wytłumaczenia, co się dzieje, a także przedstawienia odpowiednich dokumentów. Dopiero teraz pod koniec aktywnego życia, jestem w stanie przedstawić moje zaświadczenie o stanie cywilnym i udowodnić, że nie jestem niczyją żoną. Jest to coś, co próbowałam zrobić w roku 1990 i kopię dokumenty przedstawiłam Policji. Załączyłam też listę osób, które podpisały oświadczenie, że zapoznały się z moim stanem cywilnym. Pokazywałam też tym ludziom swój dokument tożsamości, aby nie mieli wątpliwości, że jestem osobą, która ma prawo przedstawiać takie zaświadczenie jako swoje.

Od wielu lat Policja ma informacje z odpowiednich urzędów, które potwierdzają moje stwierdzenia o tym, że Roman nie jest moim mężem, a Renata nie jest moją siostrą cioteczną. Ambasada Królestwa Norwegii potwierdziła, kim jestem, a takze zaprzeczyła, że wzięłam ślub z Romanem w Norwegii. Nikt z jego rodziny nie został potwierdzony jako Norweg.

Kolejne napady na mnie w pracy były rejestrowane przez Straż Akademicką, która zgłaszała te incydenty Policji, tak jak powinna. Agresja słowna i bicie to czyny zabronione. Wiele osób, które wbrew mojej woli „odwiedzało” mnie w pracy ma już problemy, między innymi Adam, który się na mnie wydzierał. Są to zachowania nietolerowane. I nie będą tolerowane.

Bardzo się cieszę, że odzieczyłam także mieszkanie po mojej mamie. Dzięki temu mam gdzie mieszkać. Chociaż schizofrneicy, kierowani psychozą, próbowali też ukraść mi to mieszkanie. Renata zaczęła bełkotać, że jest moją krewną, a moja mama mnie wydziedziczyła i jej miała zostawić to mieszkanie. Podobno „widziała testament”. Gdyby się dało, wydarłaby mi klucze z ręki i zmusiła do mieszkania z Romanem albo pod mostem. Wiele razy jej gang schizofreników wydzierał się na mnie w pracy, próbująć wymusić na mnie, abym przekazała jej klucze do mojego mieszkania.

Na całe szczęście moja mama stworzyła testament nie do podważenia, w którym oczywiście nie ma Renaty, bo jest dla mnie osobą obcą. Dla mojej mamy też była obca. Mam dokument w domu, który zaświadcza o moim prawie do lokalu własnościowego.

Według podpowiedzi moich znajomych klucze do mieszkania, które kupiłam za pieniądze z Norwegii, zostały ukradzione z mojego pokoju, gdy moja mama wpuściła Romana. Mnie wtedy z psem nie było, a Roman i jego rodzina bardzo często wchodzili przemocą. Moja mama zgłosiła tę kradzież i napad Policji.

Walka z tym elementem zajmuje mi całe życie. Nic, co mówią nie jest prawdą. Jeszcze w latach dziewiećdziesiątych tłumaczyłam głupiej Barbarze, że się myli we wszystkim, co o mnie myśli i mówi. Z podręczników psychoterapeuty znane są podobne schematy i zachowania. Niestety dopiero, gdy takie tępe pudło zniszczy komuś całe życie pod dyktando schizofreników, to następuje opamiętanie. Dzieje się tak częsciowo dlatego, że ludzie w okolicy piędziesiątki są najsilniejsi psychicznie i odzyskują pamięć po zaszczuciu przez zaszczuciu przez schizofreników oraz otoczenie.

Nigdy nie odzyskam już pełni zdrowia psychicznego. Już zawsze mogą pojawiać się u mnie stany lękowe, które zaburzają sen i skutkują także innymi objawami somatycznymi. Zawdzięczam to fandomowi.

Klub

Znajomi przypomnieli mi, że jeszcze w latach dziewięćdziesiątych kilka osób z klubu łódzkiego nocowało u mnie i mojej mamy, gdy przyjeżdzały wziąć udział w warszawskich konwentach. Andrzej nam ich podsyłał na nocowanie. Wśród nich były też dzieci, które obecnie są jako dorośli w łódzkim klubie i dlatego ten klub jest jednym z przyjaźniejszych mi klubów. Znają mnie od zawsze i wiedzą, jak wyglądali moi rodzice. Wiedzą też, że unikałam już wtedy warszawskich konwentów i wiedzą dlaczego.

Po nieudanym, przerwanym przeze mnie ataku zabijającego metali schizofrenika na Breta, ów niebezpieczny wariat z nożem, wielokrotny morderca, został wywalony z konwentu przez organizatorów. Było to odpowiednie działanie. Niestety prawo polskie jest nieskuteczne i nawet morderczy schizofrenik nie może być zmuszony do leczenia, a jednocześnie nie można mu postawić zarzutów karnych, bo jest chory.

W czasie jednego z konwentów ten sam schizofrenik próbował też zabić Adama. Adam też zniknął z fandomu w związku z tym. Nie ma obowiązku dać się zabić, a unieszkodliwić skutecznie wariata jest trudno i w odróżnieniu od schizofreników zdrowy człowiek ma całkowitą odpowiedzialność karną, więc musi uważać na to, co robi.

Znam tych schizofreników od lat siedemdziesiątych i lepiej wiem od uwodzonych przez nich pożytecznych – z ich punku widzenia – idiotów kim są. Wariat, morderca mojego norweskiego narzeczonego, podaje się fałszywie za mojego ojca, ale w rzeczywistości jest ojcem Romana i jest równie chory psychicznie jak jego dzieci. Nie łudźcie się. To że ten schizofrenik ma równie chore jak on dzieci nie jest przypadkiem. W takich rodzinach zdrowe psychicznie dzieci są mordowane, bo nie pasują do rodziny. I Roman, i Anna powiedzieli mi, że mieli rodzeństwo, które zostało zabite. Tak samo jak ich matka te dzieci wypadły z okna. Schizofrenicy rozpoznają się idealnie i mają coś w rodzaju poczucia odrębności wręcz gatunkowej. Zdrowi ludzie służą tylko do wykorzystywania, prawdziwe związki i miłości istnieją tylko pomiędzy schizofrenikami.

Tak wygląda prawdziwy świat kogoś, kto ma na karku groźną rodzinę schizofreników. Bronię się przed nimi od dzieciństwa i chociaż sama wszystko przegrałam, to dzieci mojej siostry mają szansę na szczęście, ale tylko dzięki temu, że trzymają się od fandomu z daleka.

Ja też zamierzam trzymać się z daleka.

Klucze

Porozmawiajmy o faktach, jakie udało mi się ustalić.

Mieszkanie, które kupiłam za pieniądze zarobione w Oslo, zostało nielegalnie przekazane w użytkowanie osobom chorym psychicznie, które absolutnie nie są moją rodziną. Jakby było tego mało, klucze do moich prywatnych pokoi, które miały pozostać zamknięte, także przekazano osobom, przed którymi chroniłam swoją prywatność i swoje życie.

W ten sposób osoby całkowicie niepowołane wdarły się w moją rzeczywistość i ukradły mi wszystko, co tylko było do ukradnięcia i zniszczenia. Zostałam w ten sposób pozbawiona wszystkiego czym byłam i na co pracowałam. Straciłam konspekty oraz wszystkie swoje notatki, których autorstwo schizofreniczki zaczęły przypisywać sobie. Zniszczono mi całe życie, wszystko na co pracowałam.

Całkowicie nielegalnie schizofrenik Roman dostał dostęp do moich pieniędzy na moim koncie, zapełnianym tantiemami za nagrane wiele lat temu utwory. Ten schizofrenik nigdy nie był moim mężem, nigdy nawet nie byliśmy na jednej randce, za to owszem nękał mnie, prześladował i chodził za mną w czasie konwentów oraz po mieście.

Spodziewam się, że wszystko zacznie być naprawiane, chociaż niewiele da się już naprawić. Czyli schizofrenicy oraz ich enablerzy muszą się wynieść z mojego mieszkania. Muszą zostawić wszystkie moje rzeczy w nienaruszonym stanie. Muszą być zasądzone odszkodowania dla mnie, a także przepad mienia kupionego z użyciem ukradzionych mi pieniędzy.

Adam musi wylecieć ze wszystkich projektów, w których biorę udział. Rzuciłam Adama w latach dziewięćdziesiątych, bo go nie kochałam, a do tego obraził pamięc mojego Ojca, przypisując mu pedofilię oraz zachowania, do których nigdy się nie posuwał. Jak już wyjaśniłam wcześniej, pedofilem był schizofrenik ojciec Romana, a schizofreniczka z mojej podstawówki wymyśliła sobie, że szantażem i opowiadaniem nieprawdziwych bzdur wymusi na mojej rodzinie haracz. Ja ze swojej strony byłam szantażowana tym, że rozpowiedzą swoje urojenia, jakobym zajmowała się prostytucją. Policja wszystko na moją prośbę zweryfikowała i oczywiście nic z opowieści nie zgadza się z prawdą. Mój Tata był w zupełnie innym kraju niż ta kurwa w czasie, kiedy niby miała być zgwałcona.

Przerażające jest, jak wielu miałam ja (oraz moja rodzina) fałszywych przyjaciół w fandomie, którzy zniszczyli nas, aby tylko zadowolić schizofrenika. Nie dano mi żadnej szansy obronienia się przed nim. Zniszczone całe życie wystarczy, aby kogoś znienawidzieć.

Adam ma już w życiu do mnie nigdy nie podchodzić. Nie zamierzam się z nim wiązać. Zniszczył mnie i zaszczuł razem ze swoją rodziną. Przekazał wszystkie klucze wariatom, chociaż prosiłam go, aby chronił je przed nimi i zasłaniał własną piersią. Przez niego straciłam wszystko, co miałam w swoim mieszkaniu. Chociaż podobno schizofrenicy, którzy są dla mnie obcymi osobami, nie zdołali się dostać do sejfu. Na całe szczęście nie pamietałam wtedy, gdy mnie o to pytali, kodu, który otwiera zamek szyfrowy. Moje mieszkanie utrzymywane jest z pieniędzy, które wpływają na moje konto. Firmy dostarczające media same przekazują bankowi rachunki, tak samo rozwiązana jest sprawa czynszu. Mam dosyć zjebów i darmozjadów, którzy nie są moją rodziną, a żyli na mój koszt i zajmują mieszkanie, które ja utrzymuję.

Nie korzystam z pieniedzy na koncie, ale mam dobry powód. Chcę te zarobki prznaczyć na firmę, o której założeniu myślałam już jako studentka. Miłośnicy i wielbiciele wariatek oraz wariata z mojej podstawówki też mi to zniszczyli. Nie dziwcie się, że mam w dupie polski fandom.

Adam zniszczył mi też życie w inny sposób, chociaż nieprawdą jest, że mnie zgwałcił. Wcisnął się pomiędzy mnie i Tommy’ego w momencie, kiedy miałam już umówionego szwedzkiego ginekologa. Straciłam ostatnią i jedyną szansę na zostanie matką, bo tak jak przypuszczałam, polscy ginekolodzy mogli mi tylko zaproponować usunięcie macicy. Adam i jego rodzina zapoczątkowali falę wydarzeń, które doprowadziły do mojej ponownej amnezji oraz pozwoliły schizofrenikom oraz ich enablerom wywołać u mnie pełen syndrom sztokholmski. Pozostało mi tylko powoli wygrzebywać się z tego stanu i zastanawiać sie, co mam dalej zrobić.

Ograbiono mnie ze wszystkiego. Z mojego majątku, każdej kariery, jaką chciałam mieć oraz szansy na założenie rodziny. A wszystko dlatego, że kilku fiutów chodziło do łóżka z wariatkami z mojej podstawówki i dawało im się urobić. Z tego, co słyszałam Andrzej sypiał w swoim czasie z Anną, a doktor B. z Renatą. Obaj nigdy nie byli wiarygodni czy obiektywni. Pan Ch. też z podobnych powodów nie zachował obiektywności. Poza tym znienawidził mnie, bo miałam niby stać na drodze szczęścia jego córeczki. Więc ta łajza i plagiatorka, jak wcześniej powiedziałam, może go sobie brać w dowolny sposób. Chociaż nie wiem, czy jej się uda, bo to gej. Psychoterapeuci takich rozpoznają i mają w podręcznikach opisy chujów, którzy nie chcą się przyznać do swojej orientacji, tylko uwodzą kobiety i robią im wodę z mózgu, chociaż nie są zdolni do aktu seksualnego z kobietami. Nie jest to novum dla psychoterapeutów. Zasada jest taka, że jak facet uwodzi, a nie dowozi – a męskie pożądanie jest bardzo silne i prowadzi do łamania różnych tabu – uciekaj laska i nie daj się wrobić w geja. Doświadczone kobiety bardzo rzadko dają się tak manipulować gejom. Nie dziwi mnie więc zachwyt niektórych środowisk, tych tradycyjnie obsadzonych przez gejów, nad dziewicami.

Jedyne, co mogę powiedzieć tym ludziom, to odpierdolcie się ode mnie. Chcę tylko kontaktu z moim prawnikiem, który już dalej zajmie się tymi sprawami, bo muszę odzyskać jak najwiecej z tego, co mi ukradziono, a jako człowiek cywilizowany wybieram drogę sądową, a nie terror, zastraszanie i niszczenie ludzi w czasie konwentu.

Wodnica

Postanowiłam napisać o dziecku, które przez wariatów jest nazywane „nasza wodnica”. Chodzi o dziecko, które zginęło utopione w czasie konwentu. Wydobyłam je z wody, bo przeszukałam całe jezioro, gdy się dowiedziałam, że rodzice szukają tej dziewczynki. Niestety przeleżała w wodzie wiele godzin i już nic się dla niej nie dało zrobić. Nie poszła sama pływać, była ubrana i miała ze sobą misia.

Wariaci zabili ją, bo niespodobało im się to, co o mnie powiedzieła ta dziewczynka, nie chcą, aby ktokolwiek mnie chwalił. Jak już wspomniałam wcześniej, nie jestem w stanie zapobiec tego rodzaju wydarzeniom. Niestety wiele osób mnie zna, więc są narażone na to, że podpadną wariatom z mojej podstawówki.

Do tego zabójstwa przyznała mi się Anna, która wcześniej i później próbowała mnie otruć, podając trujące opieńki. W pracy wyrzuciłam jej potrawkę z grzybków, bo chociaż ja byłam ostrożna wobec takich podarków, to jedna z moich koleżanek chciała zjeść tę trującą potrawę. Na całe szczęscie wariatka nie pokroiła grzybów i wiedziałam, co to jest. Zawiadomiłam o tym Policję.

Ale wróćmy do utopionego dziecka. Wariaci rozpowiadają, że to ja miałam coś wspólnego z jej śmiercią. Jest to nieprawda, spędziłam cały tamten dzień w towarzystwie Adama i Michała. Anna zaś, według jej własnych słów, przyznała mi się, gdy mnie zatraszała, zabrała dziecko nad jezioro i tam je utopiła. Ta schizofreniczka gdakała ze śmiechu, szczęśliwa opowiadając, jak biedne dziecko, gdy już się płuca wypełniły wodą, próbowało wypłynąć na powierzchnię, ale już nie mogło, bo straciła pływalność. Pływacy wiedzą, że z płucami wypełnionymi wodą już się nie wypłynie, więc ostrzegają wszystkie osoby, które uczą pływać, przed zachwyśnięciem się wodą. Anna zrobiła to celowo i z premedytacją obserwowała walkę dziecka i gasnące w jej oczach życie.

Jej brat też nie jest aniołem, pomógł jej we wszystkim. Też się do tego przyznał.

Takie osoby jak on powinny spędzić sześć miesięcy w psychiatryku i brać leki pod kontrolą. Wiedzą o tym psycholodzy kliniczni. Tacy specjaliści mają świadomość, że bez psychoterapii tacy schizofrenicy mordercy przestają brać leki, bo im się nie podoba rzeczywistość, jakiej doświadczają, gdy biorą leki. Psychologów klinicznych bawi, jak mało wiedzą psychiatrzy i jak lekceważą ich profesję. Można różnicę między tymi dwoma zawodami związanymi ze zdrowiem psychicznym określić tak – psycholodzy są od software w mózgu (a wiele sytuacji w życiu rozwala nam software), a psychiatrzy od hardware. Wady hardware z reguły są dziedziczne. Ale oprócz wad hardware bardzo często spierdolony jest software, bo schizofrenik nie potrafi żyć poza swoimi urojeniami.

Ojciec Michała, profesor psychiatra, myśląc, że Roman rzeczywiście się we mnie kocha, pewnego razu ustawił go na lekach. Roman brał leki przez miesiąc i zgodnie z moimi przwidywaniami przestał je brać. Dowiedziałam się jednak wtedy bardzo ciekawych rzeczy o nim. Przede wszystkim jest gejem i jego motywacja do nękania mnie jest całkowicie finansowa, więc nie było szans, aby z miłości do mnie zdecydował się na kontynuację leczenia, zbyt dużo wyciagnął kasy, będąc chorym. Z reguły nieleczący się schizofrenicy kierują się chęcią „dorobienia się” i cierpią na urojenia, że mają szansę dziedziczyć po kimś. Motywacje Romana na lekach są bardzo podobne, nie chce żyć z pensji kogoś ze sklepu.

Nie mówcie, że to są osoby, z którymi jestem związana. Piekielne rodzeństwo schizofreników i ich krewna Renata to ostatnie osoby, z którymi chce być łaczona. To wariaci z mojej podstawówki, przed którymi ostrzegam od zawsze.

Nagranie

Moi znajomi norwescy muzycy wymyślili sobie, że oprócz grania black metalu nagrają ze mną lżejszy repertuar pod innym szyldem. Więc wszyscy zostali glam metalowcami. Zrobili to, bo pamiętali o moim szkolnym zespoliku, bo oprócz budynku naszej szkoły zagraliśmy też jako smarkacze w czasie konwentu i wiele osób nas słyszało. Na koncercie wtedy była też moja (prawdziwa) rodzina. Miałam wtedy niepełne szesnaście lat. Kariera nam nie wyszła, bo wszyscy zostaliśmy zaatakowani przez wariatów, którzy zabili dwóch członków zespołu. Te chore osoby nękają nas po dzień dzisiejszy.

Ale wróćmy do norweskich muzyków. Kilka lat po fandomowym koncerciku, gdy nie miałam jeszcze dziewiętnastu lat, pojechałam do Oslo i zamknęliśmy się w studio. Nowedzy wyciągnęli ze mnie wokal i wróciłam do domu. Materiał na płytę jest gotowy od lat, ale wokalistka została zaszczuta, straciła pamięć i nie może brać udziału w promocji czy koncertach.

Oczywistym jest, że norwescy koledzy muzycy szczodrze zadbali o moje interesy, więc dostałam za sesję niezłą zapłatę. Zostałam zapytana, co chcę zrobić z moimi pieniędzmi. Postanowiłam, że chcę mieć ładne mieszkanie w Warszawie. Poszliśmy razem do agencji nieruchomości. Była to jeszcze końcówka komunizmu w Polsce i mieszkania były całkiem tanie, kupiłam więc „skromne” (z punktu widzenia Norwegów, bo wszyscy bogaci z domu) mieszkanie ponad sto metrów. Nawet podobno zostały jakieś pieniądze w norweskim banku. Norwedzy pomogli urządzić to mieszkanie.

Najpierw mieszkałam w nim z prawdziwym Ravnem, potem z Bretem. Wracałam do mamy, aby nie mieszkać sama, gdy któryś z nich podróżował lub pracował. Jakiś czas później zostałam zaatakowana, bo schizofrenicy z mojej podstawówki dowiedzieli się o mieszkaniu, dostali psychozy na jego punkcie i wmówili wszystkim, szczególnie doktorowi B., że mieszkanie należy do nich i trzeba mi odebrać klucze.

Metale, którzy się mną opiekowali, zgłupieli, bo schizofrenicy od lat wmawiali wszystkim, że są moją rodziną i że chcę, aby tam mieszkali. Zostałam poddana terrorowi, straciłam pamięć i nawet nie wiedziałam, o jakie mieszkanie chodzi, bo doznałam amnezji i uszkodzenia psychiki. Zmuszano mnie do wydania kluczy. Na całe szczęście jeden z moich byłych, zanim wydał im przechowywane klucze, zgodnie z moją prośbą zamknął oba moje pokoje na klucz, aby nic z nich nie było wykorzystywane czy wynoszone.

Schizofrenicy bardzo często mają urojenia, że coś, co posiada ktoś inny, należy do nich. Stąd wynikły moje nieszczęścia, ponieważ ci paranoicznie dzielą się z otoczeniem swoimi szlochami, że zostali skrzywdzeni i zawsze znajdują sobie jakiś enablerów. Ludzie z mojej podstawówki i ich krewni, nigdy nie byli członkami mojej rodziny, nie byli nigdy krzywdzeni, nikt nie zabrał im majątku. Nie są osobami, za które się podają, ale i tak wiele osób z fandomu, kierując się ich urojeniami, zniszczyło mi całe życie. Ani Roman nie jest moim mężem, ani Anna nie jest skrzywdzoną wokalistką z amnezją. A Renata nie jest autorką jakichkolwiek tekstów czy pomysłów. Nikt z nich też nie jest aktorem. Mam dosyś kolejnych fal enablerów przekonanych, że muszą „robić porządek ze mną”. Mam nadzieję unikać takich ataków, a zawsze mają miejsce w fandomie. Schizofrenicy oraz ich enablerzy jakoś nie chcieli się uspokoić do tej pory, więc spodziewam się, że obecne wakacje to tylko cisza przed burzą. Schizofrenicy bardzo często zaszczuwają swoje ofiary do śmierci, odmawiając leczenia, więc znam swój los od dziecka i niestety wszystko zawsze toczy się zgodnie z pesymistycznym scenariuszem. Parę razy już o mało się nie zabiłam z. powodu zaszczucia, bo wydawało się to jedynym sposobem, aby uciec przed Romanem i gangiem jego enablerów.

Nie dziwcie się, że nie chcę mieć nic z fandomem wspólnego, bo nawet jeśli nie wy konkretnie mnie niszczyliście, to patrzyliście spokojnie, jak to się dzieje i jak niszczone są osoby, które rzeczywiście są mi bliskie.

Niech kurwy schizofreniczki wynoszą się z mojego mieszkania!!!

Pranie mózgu

Przeszłam bardzo intensywne pranie mózgu, bo schizofrenicy zaczęli mnie przekonywać, że ich urojenia są prawdą. Muszę trochę uporządkować to, co wcześniej napisałam.

Nie było ślubu z (prawdziwym) Ravnem, byliśmy tylko narzeczonymi. W ambasadzie byliśmy tylko po wizę dla narzeczonej. Wrażenie, że wzieliśmy ślub wziął się stąd, że wariaci oraz ich enablerzy zaczęli mnie „leczyć” i przekonywać, że Roman, którego nieprawidłowo nazywają Ravnem, jest moim mężem i że jeśli mam zaświadczenie o stanie cywilnym, które opisuje mnie jako pannę, to ślub miał miejsce w innym kraju. Zaczęli mi więc wmawiać ślub w Norwegii. Niestety człowiek w amnezji jest bezradny i bezbronny wobec takich poczynań. Ten szczegół się różni, ale wszystko inne, cały mój ból po stracie faceta, jest taki sam. Ten ból został szybko podniesiony do sześcianu przez to, że po zamordowaniu mojego narzeczonego przemocowo próbowano mi wmówić, że moim mężem jest Roman i że „Ravn żyje”. Mam dosyć urojeń tego schizofrenika i tego, jak zniszczył mi życie, podczas gdy wiele osób z otoczenia tylko mu klaskało. Zabiłabym się, gdyby nie to, że przyjaciele obiecali mi, że jeszcze warto żyć.

W pewnym momencie napisałam do Ambasady Norweskiej email z prośbą, aby wysłała Policji potwierdzenie, czy kiedykolwiek wzięłam z kimkolwiek ślub na terenie Norwegii. Według moich danych odpowiedź była negatywna. Dowiodłam, że Roman i jego enablerzy bredzą.

Cokolwiek się stanie, nigdy przenigdy nie odnajdę w pamięci jakiegokolwiek śladu po związku z Romanem. Możecie mnie zabić, a nie nazwę Romana mężem. Za to pamiętam Varga i Ravna z konwentu, który miał miejsce gdy byłam w pierwszej klasie liceum i fakt, że byli wśród tych Skadynawów, którzy mnie zaczepiali, a kilka lat później koncertowali jako jedna z atrakcji konwentu. Wszystkie dramatyczne opowieści o ich zespole pochodzą z urojeń schizofreników z mojej podstawówki.

Przelewy na założone mi polskie konto związane były z tym, że rodzice Ravna bardzo mi chcieli pomóc jako nieformalnej wdowie. Zaopiekowali się tym moi przyjaciele, którzy nie mieli świadomości, że schizofrenicy nie są moją rodziną. Schizofreniczne urojenia zrobiły z tych pieniędzy coś, co miało niby się należeć Romanowi i pochodzić z majątku jego krewnych. Absolutna bzdura. Roman słusznie stracił dostęp do konta, które zostało założone na moje nazwisko, bo zdobył je oszustwem. Mieszkanie, które prawdziwy Ravn kupił na moje nazwisko, jest moje. Miał moje odpowiednie dane, bo występowaliśmy wcześniej o wizę. Wszystkie podatki i tym podobne rzeczy zostały prawidłowo rozliczone przez prawnika. Nie miałam wpływu na decyzje narzeczonego, tylko mi ten fakt kupna zakomunikował. Na pewno nie byłam z nim dla pieniędzy i uważałam, że to jego mieszkanie.

Oczywiście przeszłam pranie mózgu zaserwowane mi przez schizofreników oraz ich enablerów i mogę się nadal mylić, ale proszę polegać na dokumentach i decyzjach instytucji, które prawidłowo posługują się dokumentami. Jeśli bankowe konto zostało założone na moje nazwisko, to nie są to pieniądze Romana. Znam go z podstawówki, żaden z niego Norweg. Nigdy nie byliśmy w związku. Moje zaświadczenie o stanie cywilnym powinno wszystkim wystarczyć, aby wszyscy zrozumieli, że to Roman ma urojenia i nic, co mówi nie jest prawdą.

Z powodu jego psychozy zniszczono mi życie i uszkodzono psychikę tak bardzo, że skończyło się wieloletnim wychodzeniem z syndromu sztokholmskiego oraz walką z wmówionymi mi falszywymi wspomnieniami. Mało kto cierpiał tak jak ja, bo z powodu zastraszenia i terroru nie tylko straciłam możliwości ułożenia sobie życia, ale też latami cierpiałam na poważne stany lękowe oraz amnezję. Przy czym prześladowali mnie mnie nie tylko bardzo niebezpieczni schizofrneicy, ale też brutalni oraz samowolni enablerzy, i oni moim zdaniem byli najgorsi, bo samych schizofreników było łatwo wyśmiać.

Moi norwescy znajomi powiedzieli mi, że chcą, abym to ja teraz nosiła ksywkę Ravn i tak wielu znajomych metali o mnie mówi. Roman nigdy nie nosił miana Ravn i jest imbecylem, który skończył tylko podstawówkę. Nikt Romana nie nazywa Ravn, tylko wariat Ryszard próbuje ludziom wmówić, że Roman to Ravn, a ja jestem chora psychicznie.

Nie podobają mi się jakieś napady na mnie i oskarżanie mnie, że ukradłam komuś jakieś pieniądze. Już z podstawówce zupełnie nispokrewniona ze mną schizofreniczka Renata twierdziła, że moja rodzina wszystko jej ukradła i mam ją utrzymywać. Niestety takie urojenia oparte są na zawiści. Nie mam nic z nią wspólnego.

Po śmierci Piotra nie odziedziczyłam żadnych pieniędzy, chociaż Renata i jej znajomi o mało mnie nie zatłukli, żądając jakiegoś miliona po Piotrze. Renata kontynuowała swoje urojenia jakoby kiedyś była narzeczoną Piotrai że dlatego musi dziedziczyć. Piotr i Ravn nie zostawili żadnego testamentu, w którym bym była uwzględniona, więc oczywiste, że dziedziczyła po nich rodzina, a ja nie.

Nigdy nie występowałam o jakieś zasiłki od moich bogatych krewnych, czy też rodzin moich facetów. Ale jeśli ktoś założył konto na moje nazwisko i przelewy miały być dla mnie, to nie rozumiem, dlaczego miałabym te pieniądze oddawać przypadkowym schizofrenikom, którzy nie mają ze mną nic wspólnego. Nie wystarczy jako dowód, że powinnam im coś oddać tylko to, że napadają na mnie, drąc ryja, wyzywają mnie i oskarżają o niewiarygodne zbrodnie. Takie zachowanie to przestępcze wymuszenie i nie zamierzam im ulegać. Skandalem jest, że udało im się zrealizować swój plan zniszczenia mnie za odmowę zapłacenia haraczu.

Jeśli ktoś chce coś wyjaśnić, odebrać jakieś pieniądze, które podobno ukradłam, to bardzo zapraszam do Sądu. Przedstawcie swoje racje na sali sądowej, zamiast zaszczuwać mnie w moim miejscu pracy i szczuć na mnie moich koleżanej i kolegów. Naprawdę pewna idiotka mogła już latami budować sobie szczęście z Romanem i nie potrzebował do tego rozwodu (którego podobno złośliwie nie chcę dać). Niepotrzebnie ta idiotka próbowała mnie zaszczuć z wynikiem śmiertelnym, aby uwolnić ode mnie Romana i za niego wyjść. Naprawdę jest kawalerem. Tak uparł się przy mnie, że mogę z pewnością uznać go za kogoś stanu wolnego.

Byłam zastraszana Sądem i tym, że się do mnie w końcu dobiorą i mnie zniszczą. Mam dosyć bycia oskarżaną o to, że nie jestem córką swoich rodziców i że nie skończyłam studiów. Naprawdę jestem lepiej wykształcona, niż myślicie.

Mam dosyć bycia traktowaną w tak niecywilizowany sposób, że tracę z przerażenia pamięć. Barbara nie powinna uważać się za organ, który ma prawo prowadzić śledztwo i wymuszać wykonywanie jej wyroków. Pranie mózgu to nie psychoterapia. Ci schizofrenicy to nie nie moja rodzina i nie mówią o mnie prawdy.

Tacy idioci jak Barbara czy doktor B. są tak brutalnymi przestępcami i tak psychopatycznie lubią stawiać na swoim, że odpowiadają za zniszczenie wielu osób. Są ostatnimi osobami, które mają prawo mówić o mnie.

Odpierdolcie się ode mnie. Wiem, że w czasie konwentów wariat mordował młode osoby, które mu powiedziały, że mnie lubią. O mało co za to nie została zaszczuta na śmierć córka Michała. Nawet gdybym się poczuła lepiej, to nie mogę wziąć udziału w jakimkolwiek panelu, aby nie narażać młodocianych fanów na ataki mordercy-schizofrenika. Bo tu nie chodzi tylko o moje bezpieczeństwo, ale też ludzi ze mną kontaktujących się i przebywających na widowni.

Od dawna marzę o wyjeździe z Polski na zawsze, bo mam dosyć kolejnych ataków schizofreników, z którymi nic nie można zrobić. Równie dosyć mam kolejnych fal atakujących mnie enablerów. A do ich grona dołączają coraz to nowi zrekrutowani idioci.

Nie wyobrażam sobie życia w Polsce i brania udziału w polskich konwentach. Szczerze mówiąc, w sytuacji gdy schizofrenicy dostają olbrzymią pomoc, także finansową, nie widzę też sensu brania udziału w konwentach europejskich. Stać prześladujące mnie osoby na wyjazdy, chociaż zawodowo lokują się na najniższej pensji krajowej. Nie chcę być znowu celem ataku. Na całe szczęście fandom metalowy jest wolny od tej plagi wariatów z mojej podstawówki i znają moją historię.

Tylko metale mnie ratowali i przejmowali się moim stanem psychicznym.

Gang schizofreników

Tajemnicą poliszynela jest, że w warszawskim fandomie szaleje gang schizofreników. Jest to trójka dzieci, z którymi chodziłam do podstawówki plus osoba z tej rodziny, która bardzo szybko została z mojej szkoły wydalona, oraz ich krewni.

Z powodu ich urojeń na mój temat już podstawówka była dla mnie piekłem. Reszta nie jest łatwiejsza. Nie jestem z nimi spokrewniona i nie chcę mieć z nimi nic wspólnego. Za to oskarżają mnie o wszystko, co najgorsze i robią ze mnie złodziejkę. Prawda jest taka, że to oni są zawodowymi oszustami, terrorystami oraz to ja zostałam zniszczona i okradziona.

Od bardzo dawna pomaga im doktor B., którego nazwałam polskim Voglem (patrz postać z „Dextera”). Jest to człowiek, który od lat siedemdziesiatych jest w romantycznym i seksualnym związku z Renatą, schizofreniczką, która już wtedy miała urojenia, że jest członkiem mojej rodziny i że została przeze mnie „okradziona”. Z pomocą swojego kochanka doktora B. zdołała zniszczyć mi życie. Podaje się za mnie i twierdzi, że jest autorką moich pomysłów oraz tekstów. Jej kuzyn, Roman, z uporem podtrzymuje swoje urojenia, że jestem jego „żoną”. Oczywiście nigdzie w papierach nie ma po tym śladu. Jest to drab znienawidzony przeze mnie od dzieciństwa. Jego urojenia oraz urojenia jego siostry sabotowały mi wszystkie związki oraz karierę. Nieznany nikomu doktor za to razem z gangiem mnie napadał i „leczył”, niszcząć mnie pod dyktando urojeń schizofreników. Wmawiał mi takie rzeczy, jak to że „byłam prostytutką”, zresztą podobnie obrażał też moją matkę, i że powinnam Barbarze „dziękować”, bo „mnie z gówna wyciągnęła” (zupełnie nie wiem, co miała na myśli, według mnie zniszczyła mi psychikę oraz życie swoimi napadami oraz zastarszaniem). Według wersji Barbary oraz doktora B. jestem tępą kurwą, która nigdy nie powinna się odzywać. Mam być pozbawioną jakiegokolwiek talentu tępą suką ze wsi. A mój Tata podobno „siedzi w więzieniu”, bo jest gangsterem.

Niestety muszę doktora i Barbarę rozczarować. Nie jestem „córką kurwy”, a mój Tata nie siedzi w więzieniu. Zmarł w roku 1985 i nazywał się Marian Wieczorek. To nieprawda, że jest ojcem Romana i że Roman jest „norweskim księciem”. To był Tata. Tak samo Renata nie jest „Yennefer”, chociaż wiele osób w to wierzy.

Facet, który – jak mam nadzieję – siedzi w więzieniu, chociaż wątpię, bo to groźny schizofrenik, a schizofrenicy nie lądują w więzieniu, to ojciec Romana. Według tego, co usłyszałam jeszcze w podstawówce, wyrzucił swoją żonę przez okno, bo zaczął mieć urojenia, że jest niewierna. Moje źródła, wśród których jest ojciec Michała, biegły psychiatra, potwierdziły że to prawda. Policja o tym wie.

Wiemy też, że ojciec Romana udusił w czasie konwentu jedno z dzieci. Zostało porwane i gdy zobaczyłam, że ten schizofrenik odbiega z jakimś dzieckiem w tronę ulicy, zawiadomiłam Policję, dzwoniąc numer alarmowy. Jak usłyszałam, patrol prawie zdążył, ale niestety nie udało się już dziecka uratować. Wiem, co ten człowiek potrafi, bo mnie dusił, gdy byłam studentką, a wcześniej zostałam poddana torturom przez niego, gdy jeszcze byłam w podstawówce.

Wśród ofiar tego schizofrenika jest też dziewczynka, którą ten schizofrenik utopił. Wydarzyło się to w czasie konwentu, gdzie jedną z opcji noclegów był kamping niedaleko jeziora. Gdy usłyszałam, że ktoś szuka dziecka i wyeliminował wszystkie możliwości, gdzie dziecko mogło przebywać, rozebrałam się do bielizny i wskoczyłam do wody. Umiem pływać i umiem nurkować, a byłam wtedy jeszcze w niezłej formie. Wkrótce znalazłam utopione dziecko.

Razem z Michałem rozpoczęliśmy masaż serca i sztuczne oddychanie. Zasadą pływaków jest, że ratuje się człowieka, nie zastanawiając się, ile czasu spędził w wodzie. Przestaje się dopiero, gdy lekarz stwierdzi śmierć. Bardzo zimna woda może spowolnić metabolizm na tyle, że uda się człowieka uratować. W przypadku, który opisuję, lekarz z karetki przerwał nam, bo nasza akcja nie miała już sensu.

Wróciłam do wody, aby sprawdzić, czy nie ma w niej nikogo innego, ale wydobyłam już tylko misia, który należał do dziewczynki i z którym została porwana. Nie wiem, co mógł jeszcze znaleźć nurek. Dziecko zostało utopione specjalnie. Nie tylko wskazuje na to fakt, że była ubrana, ale też udało nam się potwierdzić ten przebieg wypadków w czasie rozmowy z tym schizofrenikiem-mordercą. Ten udzielony przez niego „wywiad” został nagrany i trafił na Policję.

Powtórzę po raz ostatni – ojciec Romana, czyli ten schizofrenik-morderca – nie jest moim ojcem. Za to jest powodem, dlaczego Polska nie dostaje zgody na organizowanie Euroconów czy Worldconów. Jest u nas zbyt niebezpiecznie, a winni schizofrenicy – jak widziałam – są noszeni na rękach przez kluby. Na całe szczęście osoby, które znają sytuację, dały radę poinformować resztę fandomu światowego, co się u nas dzieje i kto rzeczywiście jest krzywdzony.

Nie dziwcie się, że nie uważam się za część polskiego fandomu.

Fałszywy brat

Po fandomie krąży imbecyl, który twierdzi, że jest moim bratem. Według tego, co mi się udało ustalić jeszcze w podstawówce, jest to brat Renaty, takiej małej blondynki. Tak samo jak ona podaje się za mnie, tak on podaje się za mojego brata. Nic z tego, co mówią, nie jest prawdą.

Renata i jej brat są trudni do zdiagnozowania. Ona wykazuje typowe cechy schizofrenii, on jednak wydaje mi się tylko imbecylem. Przy czym imbecyle także, nie rozumiejąc niz z tego, czym zajmują się inni ludzie, lubią uchodzić za ludzi z wykształceniem. Próbowałam zorientować się, czy jest schizofrenikiem i zapytałam, dlaczego myśli, że jest moim bratem. Przecież nigdy się nie kontaktowaliśmy. W odpowiedzi usłyszałam, że Renata mu o tym powiedziała. Jedną z cechą imbecyli jest, że zapytani wprost, jeśli sobie wcześniej nie przygotują żadnego kłamstwa, mówią prawdę. Ich mózgi pracują za wolno, aby dali radę przygotować sobie coś, co im pozwoli kogoś uszukać. Podobnie, zmęczeni dłuższą rozmową zaczynają się sypać i wiele można z nich wyciągnąć.

Renata wyznaczyła swojemu znajomemu imbecylowi rolę mojego „brata”, ale nie jest to nikt z mojej rodziny. Niestety zanim imbecyle trafią do szkoły specjalnej, chodzą do takiej samej podstawówki, jak geniusze. Miałam tego pecha, że urojenia Renaty spowodowały, że jeden z imbecyli już zawsze będzie mówił, że jest „bratem”. Kolejną cechą imbecyli jest, że są tylko raz programowalni, więc jeśli uwierzą w coś, co raz usłyszą, nie da się im wytłumaczyć, jaka jest prawda.

Nie jestem w żaden sposób związana czy skoligacona z tym imbecylem. Podobno wyszedł z placówki opiekuńczej, bo ma „siostrę, która się nim opiekuje”. Jest to nieprawda. Tragedią jest, że imbecyle i schizofrenicy dzięki pomocy swoich enablerów z fandomu wydusili ze mnie klucze do mieszkania, które kupił dla mnie prawdziwy Ravn. Skandalem jest, że wykorzystali moją amnezję, którą po raz kolejny pogłębili poddając mnie terrorowi i praniu mózgu.

Nie mam brata. Nie odpowiadam za urojenia Renaty oraz skurwysyństwo i złosliwość Barbary. Ten imbecyl, który jest ze mną związany tylko przez urojenia Renaty, nie będzie u mnie mieszkał. Podobnie jak Renata i inni schizofrenicy ma się wyprowadzić z mojego mieszkania. Chcę się tam przenieść, bo byłam tam szczęsliwa z Ravnem, a potem z Bretem.

A Barabrę i resztę enablerów tego gangu bardzo proszę postawić czym prędziej w stan oskarżenia. Są bardzo niebezpieczni w swoim debilizmie oraz zapamiętaniu.

I jeszcze jedno – mam nadzieję, że nie uwierzycie, że ten artykuł napisał imbecyl, który z tamtym imbecylem powinien iść do zakładu opiekuńczego, jak twierdzi Barbara? Długo czekaliście na ten blog, na moją obronę po zaszczuciu, ale po takich atakich atakach na psychikę i torturaach psychicznych oraz fizycznych bardzo długo staje się na nogi i odzyskuje pamięć.

Śmierć skurwysynom z Avangardy!!!

A „kurwie” Barbarze wytłumaczcie, kto jest kim w fandomie!!! (Tutaj liczę na Andrzeja, bo czas aby coś zaczął naprawiać, a nie tylko psuł słuchaniem urojeń wariatów na mój oraz moich kolegów temat!)

Syn

Schizofrenik Roman z mojej podstawówki, który zafascynował się postacią mojego Ojca, norweskiego arystokraty, nie jest jego synem, chociaż za takiego się podaje. Nie jest też w żaden sposób z nim czy ze mną spokrewniony. Tak samo jak jego krewna, Renata, niska blondynka, jest nikim.

Roman nie miał prawa do korzystania z pieniędzy, które po śmierci prawdziwego Ravna, pojawiły się na rachunku PKO. Pieniądze, które wtedy rozpierdził, udając multimilionera, nie pochodziły z norweskiego majatku mojego Taty, tylko były spadkiem dla mnie po prawdziwym Ravnie. Tragedią jest, że środowisko fanów pomogło debilowi ukraść mi te pieniądze, bo sfałszowano jego upoważnienie do mojego konta, a potem zostałam zmuszona do przekazania kluczy do mieszkania, które kupił prawdziwy Ravn, a Bret obiecał zawsze utrzymywać. Bret opiekuje się tym mieszkaniem nie dlatego, że jest byłym schizofreniczki Anny, siostry Romana, ale dlatego że chce mi pomóc i już kiedyś w tym mieszkaniu ze mną mieszkał.

Mój Tata, Marian, miał tylko dwie córki. Mnie i Anię (Annę Marię). Występuje tu przypadkowa zbieżność imion, moja siostra nie ma nic wspólnego z siostrą Romana. Mój Tata nie miał syna. Nie istnieje nikt taki jak „syn Mariana Wieczorka”.

Imbecyl Ryszard, który pojawił się wśród znajomych Romana, Renaty i Anny, jest osobą dla mnie obcą. Nie jest moim bratem, tak samo jak ojciec Romana nie jest moim ojcem, chociaż jako takiego przedstawiają w go w fandomie. Schizofrenicy z mojej podstawówki dokonali schizofrenicznej zamiany miejsc, częściowo kierując się swoimi urojeniami, a w drugiej częsci motywacją była chęć przejęcia majątku mojego Taty. Wymyślili sobie, że będą po mnie dziedziczyć. Stąd też ich schizofreniczny plan, że albo wychodzę za Romana, albo idę do klasztoru i zostawiam im wszystko. Żadna z tych opcji nigdy nie była moim marzeniem.

Opisane akcje schizofreników nie są niczym dziwnym dla psychoterapeutów. Nie dziwi mnie też zainteresowanie oraz udział Kościoła w tym wszystkim, bo zawsze opisywany jest przez psychologów jako zbiorowisko ludzi głupich i zdemoralizowanych. Oczywiście opis ten jest dokonywany zgodnie z psychologicznymi definicjami demoralizacji, czyli chodzi o łamanie zasad społecznych i chęć robienia sobie z innych ludzi niewolników. Stronę kościelną w tej sprawie obciąża też nie tylko chęć zarobienia na mnie, ale też brak szacunku do praw człowieka.

To co mnie dziwi najbardziej to tępota i kurwi upór fanów fantastyki, żeby mnie zmusić do potwierdzenia słów schizofreników. Z reguły ludzie czytający fantastykę są profilowani jako inteligentni. Niestety nie potwierdziło się to w rzeczywistości. Jest to powód, dlaczego nie czuję się częścią środowiska fanów fantastyki. Nie jestem też „w klubie” – mniej więcej od roku 1988. I grzecznie proszę odpierdolcie się ode mnie. Zniszczyliście mnie i całe moje życie. Ledwo udało mi się przed tymi schizofrenikami uratować siebie, moją siostrę oraz jej dzieci. Mieliśmy więcej szczęścia niż rodzina Agnieszki, która podobnie jak ja ma na karku schizofrenika, który też od podstawówki twierdzi, że jest z nią „w związku” i że jest jej „pierwszym mężem” (tylko nie wie, w jaki sposób dostała bez jego wiedzy rozwód, żeby hajtnąć się z Piotrem). Bliscy Agnieszki w taki czy inny sposób zostali doprowadzeni do śmierci.

Ulubionym zajęciem schizofreników jest przenikanie do szpitali i przejmowanie roli „członka rodziny chorego”, który opiekuje się chorym psychicznie krewniakiem. W ten sposób lekarze są dezinformowani, a chory, nie dostając prawidłowej, pomocy umiera. I nikt z prawdziwych krewnych nic nie może zrobić, aby przekonać lekarzy, że popełniają błąd. Przecież to oni mają być podobno chorzy psychicznie. Spotkało to moją mamę i tatę. Śmierć ich obojga była przedwczesna.

W przypadku mamy nie byłam w stanie nic zrobić, żeby przekonać lekarzy, że ma wszczepiony rozrusznik serca, i że jej problemy to najprawdopodobniej zakrzep. Miała już wcześniej problemy z zakrzepicą, ale kardiolog odmówił zrobienia jej angiografii, gdy zaczęły się problemy po prostej operacji i odstawieniu leków przeciwzakrzepowych. Zamiast leczyć moją mamę prawidłowo, prowadzili resustytację z uczyciem defibrylatora. Oczywiście, że spalili prawidłowo działający rozrusznik i w niczym jej nie pomogli. Mam nadzieję, że ten kardiolog w końcu trafi do więzenia, gdzie jego miejsce, bo powinien kierować się tylko tym, co pacjent mówi w czasi wywiadu oraz obiektywnymi badaniami. A potwierdzić istnienie rozrusznika mógł w przeciągu sekund za pomocą USG. Poza tym to miało miejsce na kardiologii, gdzie mógł łatwo sam rozrusznik sczytać. Głupszych ludzi niz lekarze i nauczyciele w życiu nie spotkałam. Zresztą zgodne jest to z ich profilem i badaniami psychoterapeutów.

Fandomowi wariaci są przekonani, że „kardiolog zawsze im pomoże” i będzie robił to, co oni chcą. Mają pecha, że moje serce – wbrew temu, co twierdzą – jest zdrowe, a ja nie przyjmę od nich żadnego alkoholowego „kordiału” z morderczą dawką kofeiny. Udało im sie tylko sterydem zalać moje oczy. Moją siostrę też zaatakowali sprejem i w rezultacie bardzo pogorszył jej się wzrok.

Tak więc, cry me a river, asshole!!!

Romanek

Każdy schizofrenik żywi urojenia na temat różnych osób. Ja miałam tego pecha, że chodziłam do podstawówki z trojgiem bardzo chorych dzieci, które zaczęły mieć bardzo silne urojenia na mój temat, więc zaczęły twierdzić, że mnie znają. Ale nic o mnie nie wiedzą. Wbrew temu, co mówią, jestem tą „prawdziwą Małgorzatą Wieczorek” i osobą, za którą się podaję. Ani przez chwilę nie byłam „zagrożona prostytucją”. Arystokracja, sportowcy i znani twórcy oraz osoby atrakcyjne zawsze miały problemy z prześladującymi ich schizofrenikami. Moja rodzina od pokoleń ma problemy ze schizofrenikami, które jeszcze zostały pogorszone przez enablerów przekonanych, że za te problemy odpowiadam ja lub inne osoby, które mają być niby tymi niebezpiecznymi schizofrenikami.

Tak się składa, że schizofrenik odwraca wszystko o sto osiemdziesiąt stopni i oskarża swoje ofiary o chorobę psychiczną. Paranoja każe schizofrenikom oskarżać innych o prześladowanie, podczas gdy to schizofrenik przygotowuje napady na ofiary swoich urojeń w ich pracy oraz przenika do środowisk, w których działają osoby, na których punkcie mają obsesję. Naprawdę nie chcę mieć nic wspólnego ani z Anną, ani z Renatą, ani z Romanem. To oni z amną pobiegli do fandomu. Większość życia cierpiałam na amnezję, czyli problemy z pamięcią, które uniemożliwiły mi kontaktowanie się z nimi czy „prześladowanie ich”. Nie rozmawiałam też z nimi, ani nie plotkowałam o nich z nikim. Po prostu nie wiedziałam, o kogo ludzie pytają. Z dużą trudnością poskładałam w całość różne wspomnienia i przypomniałam sobie, że są tymi chorymi psychicznie dziećmi z mojej podstawówki. Niestety już wtedy zaczęły te osoby za moimi plecami kontaktować się z moimi rodzicami i karmić ich urojeniami na mój temat. Zmieniły moje życie już wtedy w piekło. Moi rodzice pod ich wpływem zaczęli jakieś chore śledztwo, które potwierdzić urojenia moich koleżanek i kolegi. W efekcie zabroniono mi sportu.

Dalej nie było lepiej. Moja matka i kilka innych osób szczerze wierzyło, że od dzieciństwa kocham się w Romanie. Jakoś się tak stało, że przechwałki Romana na temat jego arystokratycznego pochodzenia wzięto za dobrą monetę. Pewna pani uznała, że „książę Roman” będzie odpowiednią partią dla pewnej „hrabianki”. Jeżeli o mnie chodzi ta „hrabianka” może go sobie brać wzdłuż i w poprzek. Absolutnie nigdy mi nie zależało na jego zainteresowaniu. Przeżyłam traumę, gdy okazało się, że mnie z nim łączą wbrew mojej woli.

Tak było. Ku mojemu przerażeniu dowiedziałam się w pewnym momencie od jakiejś idiotki, że jestem „kurwą”, bo zabrałam „hrabiance” jej „księcia”. Nie udało mi się wtedy wyjaśnić, że owego „księcia” nienawidzę i że absolutnie jego twierdzenia na temat seksu ze mną są po prostu czymś, co wyprodukował jego schizofreniczny mózg. Kto do kurwy nędzy mógł uwierzyć, że w wieku dziewięciu lat „uwiodłam” i rozdziewiczyłam biednego Romanka? Moim zdaniem nadal jest dziewicą, a nie ojcem moich nieistniejących dzieci.

Jedyną osobą, z którą się wtedy spotykałam był Piotr, który mnie w odpowiednim momencie (mam na myśli wiek zgody, bo oboje byliśmy nastolatkami) rozdziewiczył. Wszyscy byli przekonani, że całe życie spędzimy razem. Niestety gang schizofreniczki Renaty oraz sama Renata przekonali moją mamę, że urojenia Renaty na temat związku z Piotrem są prawdziwe. Ponieważ moja reputacja była u mojej matki już i tak zniszczona, moja rodzicielka kazała mi z Piotrem zerwać. Zresztą i tak uważała, że powinnam być z Romanem, bo brała jego przechwałki na mój temat za prawdę.

Nadal spotykałam się jednak w ukryciu z Piotrem i zabierał mnie na koncerty. Między innymi na koncert Burzum. Gdy w końcu dla Ravna rzuciłam Piotra, rozpętało się piekło, bo moja matka nie chciała przyjąć do wiadomości, że mój nowy chłopak to jest norweski odpowiednik Piotra, a nie jakiś gangster (jak opisywała go rodzina Romana) i że nie spotykam się z Romanem.

Problem ze schizofrenikiem Romanem i jego gangiem pomagierów polegał na tym, że zawsze wszystko co dobre przypisywał sobie. Więc gdy mieszkałam u rodziców Michała, to moja matka była przekonywana, że mieszkam u Romana. Gdy jechałam na działkę rodziców Michała, to moja matka słyszała, że to działka rodziców Romana, albo że Michał nas gości i ułatwia randki. Ta gra była przez tych ludzi ciągnięta latami bez względu na to z kim próbowałam sobie ułożyć życie i z kim spędzałam czas. Ani razu nie byłam na randce z Romanem, ani razu z nim nie wyjechałam.

Kolejni moi faceci byli niszczeni przez gang Romana. A moja matka zachwycona opowieściami Romana, o tym jak mnie „ratuje”, dokonywała już końcowej egzekucji moich związków. Moi faceci byli przekonywani, że jestem zakochana i szczęśliwa z Romanem. Jeśli zaprzeczałam mojej matce to byłam oskarżana o chorobę psychiczną lub amnezję wywołaną przez gwałt faceta, z którym aktualnie się spotykałam lub przyjaźniłam. W ten sposób schizofrenik Roman usuwał sobie konkurencję z planszy. Wszystkie awantury w domu kończyły się moimi zapewnieniami, że wolę być sama niż z Romanem i że moja matka znowu zniszczyła mi życie. Przestałam już z nią w ogóle rozmawiać. Czasem wyjeżdzała z domu, zostawiając mnie bez pieniędzy, przekonana, że spędzę ten czas z Romanem i że on mi da pieniądze. Ale zawsze jakoś sobie inaczej radziłam. W pewnym momencie ratował mnie Adam, gdy zostałam bez jedzenia i bez pieniędzy. Innym razem koleżanki organizowały mi korki, abym mogła zarobić. Wszystko w czasie, kiedy Roman bezprawnie i bezkarnie ciągnął z pieniędzy, które zostały po śmierci Ravna. Prawdą jest, że moja amnezja objęła Ravna oraz istnienia jakiegoś konta, które do mnie należało. Tragedią było, że moja matka nie chciała przyjąć do wiadomości, że Roman to nie Ravn i nie w nim byłam zakochana i nie z nim wzięłam ślub w ambasadzie. Mam dosyć schizofrenika Romana i jego prób przekonania wszystkich i mnie, że moje romansowałam tylko z nim i nikt inny mnie nie chciał. Doliczyłam się kilku facetów, doszło nawet kilku nowych wielbicieli, ale wśród nich nie było żadnego Romana.

Wszyscy tacy schizofrenicy jak Roman kierują się bardzo silnymi obsesjami i urojeniami. Z reguły zaczynają bardzo wcześnie prześladować koleżanki i je wybierać sobie „żonę”, którą potem całe życie prześladują. Niestety jeśli tacy wariaci będą zachęcani przez otoczenie to bardzo szybko dziecko płci przeciwnej może pożegnać się ze światem, a schizofrenik wybiera sobie nową ofiarę.

Schizofrenicy uwodzą wszystkie osoby, które moga pomóc im w realizacji ich urojeń. Przy czym uwodzenie nie ma w tym kontekście znaczenia seksualnego, można uwodzić w tym sensie osoby tej samej orientacji. Schizofrenik zaczyna przedstawiać się jako ideał i przypisuje sobie wszystkie zalety, jednocześnie oskarżając swoja ofiarę o posiadanie nieprawdziwych wad. Schizofrenik jest charyzmatyczny i twierdzi, że swoją ofiarę „ratuje”. Dla rodziców może stać sie ideałem partnera. Co gorsza rodzice są przekonani, że opisywany romans schizofrenika z ich dzieckiem jest prawdziwy. Ale wszystko rozgrywa się wyłacznie w głowie schizofrenika. Tak samo tylko w głowie schizofrenika wybranek lub wybranka dziecka oszukiwanych rodziców jest gangsterem lub prostytutką.

W związku z tym nie jestem w stanie dobrze o mojej matce myśleć, bo jej zakochanie w Romanku zniszczyło mi życie. Skurwysyn z dużą łatwością wniknął w moje środowisko i przekonał do siebie nie tylko osoby z mojej rodziny, ale też przyjaciół i rodziców przyjaciół.

Nie tylko moja matka była pod jego urokiem. Owinął sobie dookoła palca Andrzeja, matki Michała i Adama. Od przekonanych do siebie osób dostawał wszystko, o co tylko poprosił. Miał swobodny dostęp do mojego kota, którego torturował, bo udawał, że chce ją „oswoić”. Przekonywał moją matkę, że tylko fakt, że mój kot go nie lubi, jest powodem, że nie mieszkamy razem. Prawdziwym powodem jest i zawsze było, że chuja nienawidzę od dziecka. Niestety moi bliscy zafascynowani jego chorymi opowieściami sprawili, że moje życie zamieniło się w piekło, już gdy byłam dzieckiem. Chuj Roman zniszczył mi całe życie, które z powodu mojego pochodzenia, pracowitości oraz posiadanych talentów miało być pasmem szczęścia oraz wydanych płyt oraz powieści. Miałam też mieć szczęście w życiu osobistym i gromadkę dzieci. Wiele lat z moim prawdziwym ukochanym liczyliśmy, że w roku 2025 będziemy już mieć wnuki.

Zamiast tego jestem jedną z najbardziej nieszczęśliwych osób na planecie. Nie posiadam własnej rodziny i nie mam dzieci. Tak się mną zaopiekowały kurwy z Opus Dei, które postanowiły ręcznie kierować moim życiem, bo wiedzą lepiej, z kim powinnam być.

Takie narcystyczne przekonanie dorosłych chujów „wiedzą lepiej”, co dziecko powinno robić w życiu i z kim być, jest z reguły czymś, co zabija dzieci. A jeśli cudem osoby potraktowane jak ja przeżyją, to już zawsze będą nieszczęśliwe oraz będę musiały korzystać ze wsparcia psychologa. Nawet psychoterapeuta w takiej sytuacji potrzebuje psychologa.

Żaden z facetów, z którymi chciałam być, nie jest nawet w jednej części tak nieodpowiedni dla mnie jak Romanek. To są sami ludzie honoru i zdrowi psychicznie.