Każdy schizofrenik żywi urojenia na temat różnych osób. Ja miałam tego pecha, że chodziłam do podstawówki z trojgiem bardzo chorych dzieci, które zaczęły mieć bardzo silne urojenia na mój temat, więc zaczęły twierdzić, że mnie znają. Ale nic o mnie nie wiedzą. Wbrew temu, co mówią, jestem tą „prawdziwą Małgorzatą Wieczorek” i osobą, za którą się podaję. Ani przez chwilę nie byłam „zagrożona prostytucją”. Arystokracja, sportowcy i znani twórcy oraz osoby atrakcyjne zawsze miały problemy z prześladującymi ich schizofrenikami. Moja rodzina od pokoleń ma problemy ze schizofrenikami, które jeszcze zostały pogorszone przez enablerów przekonanych, że za te problemy odpowiadam ja lub inne osoby, które mają być niby tymi niebezpiecznymi schizofrenikami.
Tak się składa, że schizofrenik odwraca wszystko o sto osiemdziesiąt stopni i oskarża swoje ofiary o chorobę psychiczną. Paranoja każe schizofrenikom oskarżać innych o prześladowanie, podczas gdy to schizofrenik przygotowuje napady na ofiary swoich urojeń w ich pracy oraz przenika do środowisk, w których działają osoby, na których punkcie mają obsesję. Naprawdę nie chcę mieć nic wspólnego ani z Anną, ani z Renatą, ani z Romanem. To oni z amną pobiegli do fandomu. Większość życia cierpiałam na amnezję, czyli problemy z pamięcią, które uniemożliwiły mi kontaktowanie się z nimi czy „prześladowanie ich”. Nie rozmawiałam też z nimi, ani nie plotkowałam o nich z nikim. Po prostu nie wiedziałam, o kogo ludzie pytają. Z dużą trudnością poskładałam w całość różne wspomnienia i przypomniałam sobie, że są tymi chorymi psychicznie dziećmi z mojej podstawówki. Niestety już wtedy zaczęły te osoby za moimi plecami kontaktować się z moimi rodzicami i karmić ich urojeniami na mój temat. Zmieniły moje życie już wtedy w piekło. Moi rodzice pod ich wpływem zaczęli jakieś chore śledztwo, które potwierdzić urojenia moich koleżanek i kolegi. W efekcie zabroniono mi sportu.
Dalej nie było lepiej. Moja matka i kilka innych osób szczerze wierzyło, że od dzieciństwa kocham się w Romanie. Jakoś się tak stało, że przechwałki Romana na temat jego arystokratycznego pochodzenia wzięto za dobrą monetę. Pewna pani uznała, że „książę Roman” będzie odpowiednią partią dla pewnej „hrabianki”. Jeżeli o mnie chodzi ta „hrabianka” może go sobie brać wzdłuż i w poprzek. Absolutnie nigdy mi nie zależało na jego zainteresowaniu. Przeżyłam traumę, gdy okazało się, że mnie z nim łączą wbrew mojej woli.
Tak było. Ku mojemu przerażeniu dowiedziałam się w pewnym momencie od jakiejś idiotki, że jestem „kurwą”, bo zabrałam „hrabiance” jej „księcia”. Nie udało mi się wtedy wyjaśnić, że owego „księcia” nienawidzę i że absolutnie jego twierdzenia na temat seksu ze mną są po prostu czymś, co wyprodukował jego schizofreniczny mózg. Kto do kurwy nędzy mógł uwierzyć, że w wieku dziewięciu lat „uwiodłam” i rozdziewiczyłam biednego Romanka? Moim zdaniem nadal jest dziewicą, a nie ojcem moich nieistniejących dzieci.
Jedyną osobą, z którą się wtedy spotykałam był Piotr, który mnie w odpowiednim momencie (mam na myśli wiek zgody, bo oboje byliśmy nastolatkami) rozdziewiczył. Wszyscy byli przekonani, że całe życie spędzimy razem. Niestety gang schizofreniczki Renaty oraz sama Renata przekonali moją mamę, że urojenia Renaty na temat związku z Piotrem są prawdziwe. Ponieważ moja reputacja była u mojej matki już i tak zniszczona, moja rodzicielka kazała mi z Piotrem zerwać. Zresztą i tak uważała, że powinnam być z Romanem, bo brała jego przechwałki na mój temat za prawdę.
Nadal spotykałam się jednak w ukryciu z Piotrem i zabierał mnie na koncerty. Między innymi na koncert Burzum. Gdy w końcu dla Ravna rzuciłam Piotra, rozpętało się piekło, bo moja matka nie chciała przyjąć do wiadomości, że mój nowy chłopak to jest norweski odpowiednik Piotra, a nie jakiś gangster (jak opisywała go rodzina Romana) i że nie spotykam się z Romanem.
Problem ze schizofrenikiem Romanem i jego gangiem pomagierów polegał na tym, że zawsze wszystko co dobre przypisywał sobie. Więc gdy mieszkałam u rodziców Michała, to moja matka była przekonywana, że mieszkam u Romana. Gdy jechałam na działkę rodziców Michała, to moja matka słyszała, że to działka rodziców Romana, albo że Michał nas gości i ułatwia randki. Ta gra była przez tych ludzi ciągnięta latami bez względu na to z kim próbowałam sobie ułożyć życie i z kim spędzałam czas. Ani razu nie byłam na randce z Romanem, ani razu z nim nie wyjechałam.
Kolejni moi faceci byli niszczeni przez gang Romana. A moja matka zachwycona opowieściami Romana, o tym jak mnie „ratuje”, dokonywała już końcowej egzekucji moich związków. Moi faceci byli przekonywani, że jestem zakochana i szczęśliwa z Romanem. Jeśli zaprzeczałam mojej matce to byłam oskarżana o chorobę psychiczną lub amnezję wywołaną przez gwałt faceta, z którym aktualnie się spotykałam lub przyjaźniłam. W ten sposób schizofrenik Roman usuwał sobie konkurencję z planszy. Wszystkie awantury w domu kończyły się moimi zapewnieniami, że wolę być sama niż z Romanem i że moja matka znowu zniszczyła mi życie. Przestałam już z nią w ogóle rozmawiać. Czasem wyjeżdzała z domu, zostawiając mnie bez pieniędzy, przekonana, że spędzę ten czas z Romanem i że on mi da pieniądze. Ale zawsze jakoś sobie inaczej radziłam. W pewnym momencie ratował mnie Adam, gdy zostałam bez jedzenia i bez pieniędzy. Innym razem koleżanki organizowały mi korki, abym mogła zarobić. Wszystko w czasie, kiedy Roman bezprawnie i bezkarnie ciągnął z pieniędzy, które zostały po śmierci Ravna. Prawdą jest, że moja amnezja objęła Ravna oraz istnienia jakiegoś konta, które do mnie należało. Tragedią było, że moja matka nie chciała przyjąć do wiadomości, że Roman to nie Ravn i nie w nim byłam zakochana i nie z nim wzięłam ślub w ambasadzie. Mam dosyć schizofrenika Romana i jego prób przekonania wszystkich i mnie, że moje romansowałam tylko z nim i nikt inny mnie nie chciał. Doliczyłam się kilku facetów, doszło nawet kilku nowych wielbicieli, ale wśród nich nie było żadnego Romana.
Wszyscy tacy schizofrenicy jak Roman kierują się bardzo silnymi obsesjami i urojeniami. Z reguły zaczynają bardzo wcześnie prześladować koleżanki i je wybierać sobie „żonę”, którą potem całe życie prześladują. Niestety jeśli tacy wariaci będą zachęcani przez otoczenie to bardzo szybko dziecko płci przeciwnej może pożegnać się ze światem, a schizofrenik wybiera sobie nową ofiarę.
Schizofrenicy uwodzą wszystkie osoby, które moga pomóc im w realizacji ich urojeń. Przy czym uwodzenie nie ma w tym kontekście znaczenia seksualnego, można uwodzić w tym sensie osoby tej samej orientacji. Schizofrenik zaczyna przedstawiać się jako ideał i przypisuje sobie wszystkie zalety, jednocześnie oskarżając swoja ofiarę o posiadanie nieprawdziwych wad. Schizofrenik jest charyzmatyczny i twierdzi, że swoją ofiarę „ratuje”. Dla rodziców może stać sie ideałem partnera. Co gorsza rodzice są przekonani, że opisywany romans schizofrenika z ich dzieckiem jest prawdziwy. Ale wszystko rozgrywa się wyłacznie w głowie schizofrenika. Tak samo tylko w głowie schizofrenika wybranek lub wybranka dziecka oszukiwanych rodziców jest gangsterem lub prostytutką.
W związku z tym nie jestem w stanie dobrze o mojej matce myśleć, bo jej zakochanie w Romanku zniszczyło mi życie. Skurwysyn z dużą łatwością wniknął w moje środowisko i przekonał do siebie nie tylko osoby z mojej rodziny, ale też przyjaciół i rodziców przyjaciół.
Nie tylko moja matka była pod jego urokiem. Owinął sobie dookoła palca Andrzeja, matki Michała i Adama. Od przekonanych do siebie osób dostawał wszystko, o co tylko poprosił. Miał swobodny dostęp do mojego kota, którego torturował, bo udawał, że chce ją „oswoić”. Przekonywał moją matkę, że tylko fakt, że mój kot go nie lubi, jest powodem, że nie mieszkamy razem. Prawdziwym powodem jest i zawsze było, że chuja nienawidzę od dziecka. Niestety moi bliscy zafascynowani jego chorymi opowieściami sprawili, że moje życie zamieniło się w piekło, już gdy byłam dzieckiem. Chuj Roman zniszczył mi całe życie, które z powodu mojego pochodzenia, pracowitości oraz posiadanych talentów miało być pasmem szczęścia oraz wydanych płyt oraz powieści. Miałam też mieć szczęście w życiu osobistym i gromadkę dzieci. Wiele lat z moim prawdziwym ukochanym liczyliśmy, że w roku 2025 będziemy już mieć wnuki.
Zamiast tego jestem jedną z najbardziej nieszczęśliwych osób na planecie. Nie posiadam własnej rodziny i nie mam dzieci. Tak się mną zaopiekowały kurwy z Opus Dei, które postanowiły ręcznie kierować moim życiem, bo wiedzą lepiej, z kim powinnam być.
Takie narcystyczne przekonanie dorosłych chujów „wiedzą lepiej”, co dziecko powinno robić w życiu i z kim być, jest z reguły czymś, co zabija dzieci. A jeśli cudem osoby potraktowane jak ja przeżyją, to już zawsze będą nieszczęśliwe oraz będę musiały korzystać ze wsparcia psychologa. Nawet psychoterapeuta w takiej sytuacji potrzebuje psychologa.
Żaden z facetów, z którymi chciałam być, nie jest nawet w jednej części tak nieodpowiedni dla mnie jak Romanek. To są sami ludzie honoru i zdrowi psychicznie.

