Matka

Moja matka całe życie spędziła wierząc i wspierając gang schizofreników z mojej podstawówki, zamiast mnie. Zaczęła się to od dziecięcych zaręczyn, które odbyły się wbrew mojej woli. Z mojego punktu widzenia po prostu przy moich zaprzeczeniach i protestach dorośli zaręczyli mnie ze znienawidzonym przeze mnie schizofrenikiem z mojej podstawówki. Co więcej, należał on do grupy dzieci, które wyżywały się na mnie, bo na podstawie urojeń osób ze swojego grona uznał mnie za kurwę i córkę kurwy. Jednocześnie dzięki koneksjom mojej rodziny ci ludzi wdarli się do towarzystwa z wyższych sfer i udając naszych przyjaciół zaczęli z tego czerpać profity.

Całe życie uciekam przez tymi ludźmi i przede niechcianym związkiem ze schizofrenikiem z mojej podstawówki. Opisałam chyba już wszystkie swoje romanse na blogu i nie było wśród nich nikogo, kto byłby większą miłością od Piotra, Ravna czy Breta. Z całą pewnością w tym gronie nie było Romana, a moją przyjaciółką nie była Renata czy ktokolwiek z rodziny Romana. Te wszystkie osoby żyją we swoich urojeniach.

Na nic nie zdało się, że już w roku 1990 wyciągnęłam zaświadczenie o swoim stanie cywilnym i udowadniała, że jestem panną. Moja własną matka ciągnęła dokładnie tę samą grę, „uszczęśliwiając” mnie na siłę i złośliwie, wbrew moim prośbom, odganiała ode mnie moich jak najbardziej legalnych narzeczonych.

Zgodnie z przepowiednią Ravna wyjdę za kolejnego maga, żaden inny związek mi się nie uda. I jak do tej pory to się sprawdziło. Wszystkie moje miłości po Ravnie kończyły się katastrofą i nie zawsze to była moja matka niszcząca mój związek oświadczeniem, że jestem mężatką i moim mężem jest Roman. Tylko że mam „amnezję” (wtedy jeszcze nie miałam). Niestety nie docierały do niej moje tłumaczenia. Zaświadczenie z roku 1990 też jej nie otworzyło jej oczu. Podejrzewam, że przeszła takie pranie mózgu, że nic by jej nie wyleczyło, bo się uparła przy swoim.

Odcinam się od wszystkich imbecyli, którzy wspierali choć trochę Romana i innych schizofreników z Opus Dei. Taka poganka jak ja w życiu by się z kimś takim nie związała i nie nie popełniłam tego błędu nigdy.

Za to narcyzm i tępota ludzi, którzy postanowili tkwić przy tym, że lepiej ode mnie wiedzą, kto jest kim, jest monstrualny, że już zawsze zamierzam ich wykpiwać. Chodzi mi o pewną moją dawną przyjaciółkę oraz Andrzeja. Głupszych ludzi ze świecą szukać. Mam nadzieję, że się ode mnie odpierdolą i nie będą już przekonywać, że Roman to jest mój „mąż”. To jest schizofrenik z typowymi dla schizofrenii urojeniami, tak samo jak jego bliscy, który wygodnie sobie żyje udając kogoś, kim nie jest.

Ja uczę angielskiego i oprócz tego studiowałam na dwóch innych wydziałach. Niepotrzebne mi są wariatki, które przekonują moich studentów, że się pod kogoś podszywam, bo nawet nie skończyłam studiów. Prawda jest taka, że skończyłam i mam tak dobre wykształcenia, jak mało kto w fandomie.

Moja rodzina została zaatakowana przez cały gang schizofreników, który zgodnie wmawiał mojej matce to samo. Tutaj mogę przywołać eksperyment Ascha, w czasie którego badano konformizm. Ludziom poddanym eksperymentowi pokazywano zestaw linii i pytano, do którego odcinka pierwszy odcinek jest podobny. Pod wpływem presji innych osób zaczynano udzielać błędnych odpowiedzi. W tym eksperymencie badano konformizm i zawsze podejrzewałam, że moja matka uważało towarzystwo Barbary i Ryszarda za tak ekskluzywne i mądre, że należy ich słuchać. Moje zdanie na ich temat było inne od jej opinii o sto osiemdziesiąt stopni. Ludzie z tej grupy są chorymi psychicznie imbecylami.

Od dzieciństwa błagałam różnych znajomych moich rodziców, aby reagowali i psychozę moich rodziców, rozwinięta pod wpływem tych wariatów, upartych, że mnie połączą z Romanem, powstrzymali. Nikt mi nie pomógł, więc mam was w dupie. Pierdolcie się!!!

Tylko dlatego, że Roman wdarł się do tego towarzystwa, przestałam w nim bywać. Z tym, że dwór jest tam, gdzie ja jestem i to o mnie należy zabiegać. Nie wolno mnie obrażać.

Qui êtes-vous?

Jedynym z kłamstw, jakie opowiada o sobie Ryszard jest, że pieniądze, którymi szasta, ma z jakiś majątków w Paryżu, a nie z wyłudzeń od moich dalekich krewnym.

W czasie jednego z konwentów stanął przede mną i zaczął się przechwalać pieniędzmi z Francji. Popatrzyłam na niego i skojarzyłam go jako pewnego wariata, chociaż nie pamiętałam za dobrze, skąd go znam. Do tego jego zachowanie i miny wydały mi się przesadne, jakby był rozbawiony tym, co mówi. Postanowiłam więc go przetestować i zadałam po kolei najprostsze pytania po francusku, coś co potrafi każdy, kto kiedykolwiek uczył się francuskiego. Zapytałam „Qui êtes-vous?” Przedstawiłam się także, ale on w podpowiedzi się nie przedstawił. Na pytanie „Comment ça va? Ça va bien?” też nie potrafił prawidłowo zareagować, tylko dalej szczerzył się uśmiechem imbecyla.

Imbecyle lubią uchodzić za inteligentniejszych ludzi niż rzeczywiście są. Bardzo często podają się za jakiś biznesmenów, podczas gdy w rzeczywistości chwytają się najprostszych prac i kradną. Prawda jest taka, że imbecyl nie ma hamulców moralnych tak samo jak schizofrenik, bo zachowania etyczne związane z wyższymi funkcjami mózgu. Więc nawet imbecyl został wychowany przez zakonnice, to nadal jest osoba, która potencjalnie jest. wstanie nawet popełnić wyrachowane morderstwo. A co dopiero imbecyl, którym rządzą dwie schizofreniczki – czyli w przypadku Ryszarda jego żona Barbara oraz córka Renata. To z powodu urojeń Renaty moja matka kazała mi zerwać z Piotrem. I unieszczęśliwia Piotra już na całe życie. Mnie też.

Niestety moja matka robiła wszystko, czego tylko od niej zarządał Ryszard i nigdy nie weryfikowała jego inteligencji czy znajomości francuskiego. Niestety rozmawiała z nim wyłącznie moja matka, a nie tata, przed którym uciekał i który bez problemu zweryfikowałby jego przechwałki, tak jak to zrobiłam w czasie konwentu.

Ryszard naprawdę nie jest osobą, z którą należy się liczyć. Bardzo dobrze go zdiagnozowałam jako dziecko, gdy chodziłam do podstawówki.

Bogacze

Uwierzę, że Ryszard i Roman są bogaci z domu, tylko jeśli Agnieszka, Andrzej i Piotr przyjdą do mnie i zaświadczą, że nigdy ich nie utrzymywali i nie dawali im pieniędzy. Jeśli tego nie będzie, to będę trwała przy swoim zdaniu, które się opiera na tym, co usłyszałam od tych schizofreników.

Na pohybel głupcom!!!

Spokój

Tak się składa, że do dopóki oszuści i schizofrenicy z mojej podstawówki ciągną pieniądze od takich osób jak Andrzej, mam spokój. Bo tylko o to im chodzi – aby mogli udawać milionerów. I tak naprawdę mój „mąż” Roman jest z Renatą, bo się zakochali w sobie już w podstawówce. Ja jestem dla nich tylko dojną krową. Wiem, bo dokładnie ich przesłuchiwałam, aby zrozumieć, kim oni w ogóle są. Większość czasu działali za moimi plecami.

Już w czasie mojej podstawówki zrobili coś, co można uznać za polską wersję afery naszyjnikowej, czyli ukradli bardzo pieniędzy jako pośrednicy pomiędzy mną, a ojcem Piotra. Doskonale wiedziałam dla kogo powinna być ta walizka pieniędzy, ale zostałam zniszczona psychicznie także przez moich rodziców, którzy zostali przekonani, że moi znajomi z podstawówki są bogaczami i krewnymi Piotra. Aby to jeszcze udowodnić, zrobili inscenizację podobną do tego, co zrobiła Renata udając, że mieszka razem z moją matką. Czyli namówili kogoś do zorganizowania przyjęcia i Roman z ojcem rzucili się do otwierania drzwi. A bez pieniędzy, które zupełnie im się nie należą, a które wyłudzają, bo udają moich bliskich, są nikim. To są ludzie z półświatka, bez jakiegokolwiek wykształcenia i ogłady. Nic o mnie tak naprawdę nie wiedzą, a jeśli się ich przyciśnie do muru zażynają opowiadać swoje urojenia na mój temat.

Gdy Agnieszka przestała im płacić, bo po śmierci Piotra przeczytała jego pamiętnik, rzucili na mnie z żądaniem pieniędzy. Ale ich dla ich nie ma, bo sami mnie odcięli od możliwości zarobienia ich wokalem. A jeśli rzeczywiście gdzieś w Stanach jest konto z kasą za tantiemy, to wariaci, tak jak zwykle robią schizofrenicy, skutecznie odcięli mnie od wszystkich moich znajomych i kontaktów z fantomem amerykańskim i brytyjskim.

Jedyne, co mogę robić, to cieszyć się moralnym zwycięstwem, bo nie mam nadziei na poprawę swojego losu. Mój tata miał to szczęście w swoim nieszczęściu, że sam padł ofiarą gangu schizofreników, dopiero gdy był dorosły. Dlatego udało mu się uciec z Francji i rozpocząć nowe życie bez napadających na niego wariatów. Tylko tyle, że musiał żyć w komunistycznej Polsce i bał wrócić do Francji, bo stale istniało realne zagrożenie, że schizofrenicy zabiją jego drugą żonę i dzieci. Ja zostałam już w dzieciństwie zniszczona przez znajomych schizofreników tak dokładnie, że miałam ograniczoną możliwość działania i ratowania się. Moja matka i siostra całkowicie mnie sobie podporządkowały, a Ryszard i Roman kwitli, udając za pieniądze Piotra ludzi z wyższych sfer. Tylko co jakiś czas dawali moimi rodzicom i siostrze ułamek tego, co dostawali w kopercie. To wystarczyło, aby podtrzymać ich legendę i dalej uchodzili w oczach moich rodziców za godnych zaufania.

Ryszard i Roman są ludźmi całkowicie dla mnie obcymi i nic o mnie nie wiedzą. Swoje urojenia opierali zawsze na tym, co wyciągnęli ode mnie od mojej matki lub siostry. Nie przyjaźnię się z nimi i kategorycznie odcinam się od tego, co mówią i robią. Mój siostrzeniec też jest ich ofiarą i dlatego chcę, aby odziedziczył po mnie moje mieszkanie. Też ma jakąś schizofreniczkę, która udaje przed wszystkimi, że jest z nim związku i nie potrafi znaleźć nikogo, z kim mógłby być, bo jest ze wszystkich stron przez wariatów blokowany. Mnie spotkał dokładnie ten sam los, bo gdy tylko pojawiał się ktoś, to byłam zastraszana i terroryzowana i odnosiłam takie rany psychiczne po atakach schizofreników, a także moje własnej rodziny, że nie byłam w stanie wejść w jakiś nowy związek. Moi zalotnicy bardzo często byli zaszczuwani i oskarżani o gwałt na mnie. Nikt z nich tego nie popełnił, jedyne ataki fizyczne pochodziły od rodziny schizofreników – czyli od Ryszarda i Romana.

Tak się składa, że tylko podtrzymując mit o naszej przyjaźni i małżeństwie te potwory „zarabiają” pieniądze, udając ludzi z wyższej sfery, niż rzeczywiście są, bo ciągną pieniądze niby „dla mnie”, chociaż nigdy nie widziałam z tego ani grosza. No cóż, przyjdzie mi cieszyć się tylko moralnym zwycięstwem.

Mam nadzieję, że przeżyję kolejny atak tych wariatów, bo zawsze następuje po tym, gdy się ośmielę się mówić prawdę o wariatach z mojej podstawówki. Ale bez względu na realnie niebezpieczeństwo, że mnie zabiją, bo już próbowali, muszę jawnie i wprost przeciwko nim wystąpić.

Nie mam z Ryszardem czy Romanem nic wspólnego i nigdy nie miałam. Odcinam się od tego, co robią i nie odpowiadam za ich opowieści. Wszystko to ich urojenia i niestety są schizofrenikami, którzy wciągnęli w swoje urojenia także członków mojej rodziny. Absolutnie nikt poza mną nie ma prawa wypowiadać się w temacie moich związków. Naiwność mojej rodziny spowodowała, że schizofrenicy, broniąc swojego stanu posiadania zamordowali wiele osób, a ja wegetuję całe życie wiążąc koniec z końcem. Sama się utrzymuję i jestem z tego dumna.

Osoby, które mogą uchodzić za moich bliskich to Michał i jego rodzina. Znamy się na tyle, że z łatwością (porównując do tego, jak reagowali inni ludzi) udało mi się przekonać ich do weryfikacji różnych stwierdzeń, także tych które pochodziły od mojej matki. Należą do mojego klanu, chociaż nie ma ich na zdjęciu na blogu.

Przy okazji osoby, które podają się czasem w fandomie za moje rodzone siostry, to schizofreniczki z rodziny Romana. Z nimi też nie mam nic wspólnego. No cóż, podawanie się za członków mojej „rodziny”, „przyjaciół” czy „męża” przynosi w fandomie nie tylko plagiatorom bardzo duże korzyści. Ja osobiście już na zawsze spierdalam z tego środowiska i spróbuję dalej żyć gdzieś w ukryciu, złośliwie komentując sobie w głowie wszystko, co mnie spotkało. Cieszcie się dalej z towarzystwa tych wariatów, bo przyjaźnicie się z nimi, a nie ze mną i z nimi jesteście w zmowie przeciwko mnie.

Mam nadzieję, że jesteście sobą nadal tak samo jak zawsze zachwyceni, debile. Zniszczyliście mi całe życie i związki z mężczyznami, a także każdą moją formę kariery zawodowej, jaką wolałam mieć zamiast uczenia.

Alfons z mojej podstawówki

Tak się składa, ze Roman dał mi dostatecznie dużo przesłanek, aby uważać go za człowieka z półświatka. Sam mi powiedział, że jego ojciec jest alfonsem. To on był tym człowiekiem, który chciał mnie zmusić do prostytucji. Niestety jego ojciec został uznany za chorego psychicznie i został wypuszczony. Mam jedno zastrzeżenie, bo przede mną się całkowicie odsłonił jako ktoś, kto tylko udaje chorego, aby tym skuteczniej działać. Powiedział, że mnie zmusi do oddania mu mojego mieszkania. W dzieciństwie słyszałam przechwałki, że terroryzują ludzi i zmuszają ich do oddawania im majątków. Byłam ofiarą takich napadów oraz bullyingu z ich strony, że całkowicie w to wierzę.

Roman doskonale żyje sobie z wyłudzeń, bo ciągnie pieniądze od kilku osób, udając mojego „męża”. Jednocześnie zadbał o to, abym nie mogła protestować do zastraszył mnie tak i poddał praniu mózgu, że straciłam pamięć. Bardzo umiejętnie odciął mnie od wszystkich i z nimi skłócił. Cała jego rodzina pracowała nad uzyskaniem fikcji, w którą uwierzyła moja matka, święcie przekonana, że ten imbecyl jest jedną moją miłością i że z nikim innym się spotykałam. Nigdy z nim nie mieszkałam ani przez chwilę. Ani on ani nikt z mojej rodziny nie jest moim bliskim.

Wiem, że próbował mnie doprowadzić mnie do samobójstwa, bo liczy, że po mnie odziedziczy. Nie dam temu chujowi ani złotówki. Bardzo za to nie dziękuję warszawskiej Policji za zjebanie śledztwa w czasie mojego dzieciństwa. Bo istnieje duża szansa, że nie padłam ofiarą gangu schizofreników, tylko bardzo cwanego gangu alfonsów oraz oszustów (którzy już bardzo dużo ukradli, posługując się mną jako swoją figurantką, bo wiedzą, że jest cała masa ludzi, którzy winni są mi przysługi). Żyją bardzo wygodnie z tego, że udają moich przyjaciół i rodzinę, bo pomaga to w wyłudzeniach. Jedna z moich z moich przyjaciółek wspomagała tę rodzinę finansowo właśnie z takiego powodu. Została bardzo brutalnie zaatakowana, gdy ucięła przelewy.

Jestem przekonana, że Roman jak i jego cała rodzina to świadomi przestępcy. I oczywiście jego ostentacyjna religijność się z tym nie kłóci. Także jak większość przestępców nie ma poczucia popełniania przestępstwa. Bardzo chętnie obejrzałabym skan jego mózgu i poprosiła diagnostów o wyrok na ile struktury mózgu odpowiadają psychopatii.

Gdy się wyprowadziłam…

Tak się składa, że nigdy nie mieszkałam ze schizofrenikiem Romanem. Wyprowadziłam się do Michała i razem mieszkaliśmy w jego pokoju w mieszkaniu jego rodziców. Pomimo tego, że nie ukrywałam tego, że jestem z Michałem (innych facetów też przed matką nie ukrywałam), to zjebowi Romanowi udało się wmówić jej. że z nikim innym się nie spotykałam i że jest jedynym mężczyzną w moim życiu. Prawda jest taka, że spotykałam się z wieloma facetami, ale nie z Romanem.

Z Romanem też nie mieszkałam. Mieszkałam z Michałem i jeździłam na działkę jego rodziców. Świetnie się razem bawiliśmy. Ale prawdą jest, że faktycznie Roman i reszta schizofreników pchała się nam do mieszkania i w końcu mnie wykończyli psychicznie. Bo związek, który dla mnie był tylko czymś tymczasowym, bo nie chciałam za Michała wychodzić (przynajmniej na razie) miał zdaniem wariatów skończyć się ciążą, pośpiesznym ślubem oraz rzuceniem studiów, bo trzeba na dzieci zarobić. Głównie miałam opiekować się dziećmi, sprzątać i gotować. Dodam, że Roman zdenerwowany, że jestem z kimś w związku, w psychozie o mało co nie udusił mi kota. W ostatniej chwili kotek został wyrwany z jego szpon. Bardzo długo łapała oddech i dochodziła do siebie. Ja też wpadłam w szok. W sumie uciekłam z tego związku, bo często Roman przychodził, a nie chciałam go widzieć. Nie mieszkałam tam z Romanem, tylko nas z Michałem niepokoił. Po prostu ten psychotyk właził, jak do siebie.

Wyjeżdżałam z różnymi mężczyznami, także z Bretem do Sztokholmu. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy okazało się, że moja rodzina jest przekonana, że byłam w Sztokholmie z Romanem. Tłumaczę różnym ludziom, z kim się spotykam i co robię, ale nie ma to sensu, bo i tak po puszczeniu ploty, że na przykład pojechałam do Berlina z Michałem i rodzicami, dowiadywałam się, że byłam w tym czasie z Romanem.

Jedyny właściwy wniosek jest taki, że nie warto z tymi ludźmi rozmawiać. I cokolwiek tłumaczyć. Bez względu na to, czy przedstawiałam jakiś mężczyzn, czy też mówiłam dokładnie, co i z kim robię, to zawsze okazywało się, że ważniejsze jest to, co powiedzieli mojej matce schizofrenicy. Wariaci dorobili mi (jak to schizofrenicy lubią robić) gębę osoby chorej psychicznie, bo nie podtrzymywałam ich urojeń. Mam złą wiadomość – nie zamierzam podtrzymywać ich urojeń. Ale też nie dam się wsadzić do psychiatryka. Moi byli mają całe albumy zdjeć ze mną z różnych miejsc, z czasów kiedy byliśmy razem. Są też wycinki z tabloidów. I nie obchodzi mnie, kto wbrew moim słowom, zamierza kolportować jako prawdziwą wersję schizofrenika, którego nienawidzę od dzieciństwa.

To że moja matka go popierała, świadczy jak najgorzej o jej możliwościach intelektualnych oraz jej galopującym narcyzmie. Możliwe też, że była sama chora psychicznie, bo ją wariaci wciągnęli we wszystkie swoje urojenia. Ale fakt jest taki, że zniszczyła mi całe życie. Jedyne co mogę zrobić to uciec za granicę i zerwać kontakty. Bo pogrobowcy mamusi nadal działają. Wiem, że nawet zaprzysięgła moją przyjaciółkę i kolejne pokolenia z rodziny. Ale wbrew tej zmowie przeciwko mnie, się nie poddam i nie wyjdę za Romana.

Będę działać po cichu, tak żeby nikt z pogrobowców mamusi się nie dowiedział i nie poinformował wariatów. Bo mam dosyć tego paktu, jaki zawarli ludzie z mojej rodziny ze schizofrenikami, że mam wyjść za Romana, albo za nikogo. Jestem wybitnie nieszczęśliwą, niezamężną osobą z powodu tej zmowy.

Dodam tylko, że właśnie z podwodu takiej zmowy i zwrócenia się bliskich przeciwko osobie, która walczy z wariatem całe życie, wpada się w psychozę i ma zniszczone wszystko, co tylko można kobiecie i człowiekowi zniszczyć.

Ledwo żyję.

Wszystko, co moja matka kiedykolwiek o mnie powiedziała, najprawdopodobniej pochodziło od wariatów, a nie ode mnie. Mój dawny nieformalny teść scharakteryzował ją jako narcyza, który potrafi kochać tylko jedno dziecko. Z cała pewnością moja siostra traktowanaby była z całym szacunkiem i pozwolono by jej zachować autonomię. Ale ją i jak i moja matkę wychowała wiejska baba, czy mój babcia ze strony babki. Mnie wychowywał ojciec i dziadek.

Przy czym takie zaszczucie przez schizofrenika z udziałem rodziny, to znowu coś wprost z podręcznika.

Zaćma

Zostałam poddana takiemu praniu mózgu, że mój prześladowca, a „mąż” z urojenia, według tego co mi doniesiono, skutecznie udaje, że naprawił mi oczy po oślepieniu sterydem (oślepianie ludzi to częsty numer schizofreników, wystarczy że okulista ostrzeże, to wariat od razu wpada na <sarcasm on> genialny <sarcasm off> pomysł, że tę wiedzę wykorzysta). Prawda jest taka, że jestem ofiarą takiego praniu mózgu, że dopiero stosunkowo niedawno zaczęło do mnie dochodzić, że mam z tym okiem problemy. Tak dokładnie to wyparłam całe wydarzenie i patrzyłam tylko jednym, nie zdając sobie z tego sprawy. Dopiero Michał jako lekarz sprawdził, jaka jest prawda, zasłaniając mi prawe oko dłonią. Ale i tak zaprzeczałam w ramach syndromu sztokholmskiego rzeczywistości przez długi czas.

Pierdolę to wszystko i zamierzam sama się sobą już zawsze opiekować. Soczewki na NFZ też są dobre i nie zamierzam upaść w wannie i zniszczyć efekty zabiegu. Łaski bez. Zawsze mówiłam, że to wariaci i zawodowi oszuści oraz skurwysyny. Nikt z tych ludzi nie jest moim przyjacielem, wszystko to pasożyty i jedyne, co mogę zrobić, to ostrzegać przed nimi.

Screenshot

Tajemnica

Nie powiedziałam mojej matce o pogańskim ślubie z Ravnem. Miałam swoje powody. Przede wszystkim nie chciałam, aby schizofrenicy z mojej podstawówki atakowali mojego kolejnego faceta.

Tak się składa, że osoby z mojej podstawówki, które winne były bullyingu i zaszczucia mnie, gdy miałam dziewięć lat, w oczach mojej matki były aniołami, z którymi się niby przyjaźniłam. Nie byłam w stanie jej wytłumaczyć, że wcale mnie nie „uratowali”, ale że to oni byli problemem. Niestety sprzedawali jej wszystkie swoje urojenia na mój temat i byli powodem pogorszenia naszych relacji, bo przestałam się z rodzicielką dogadywać. Po tym, co Renata i inne osoby z jej gangu wyrabiały z Piotrem, absolutnie nie chciałam, aby trafili na ślad mojej kolejnej miłości.

Byłam z Piotrem jako dziecko, rozstaliśmy się z powodu Renaty i jej intryg. W swojej schizofrenii uważała się za prawdziwą ukochaną Piotra. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jakie są typowe urojenia schizofreników, więc brakowało mi argumentów, nie mogłam się też doprosić, aby Piotr poprawnie działał. Pewnie wierzył mojej matce, że to jest naprawdę moja przyjaciółka. Ale nic nie było dalsze od tego.

Renata pojawiła się na moich zaręczynach z Piotrem. Moja mama zabrała Renatę i Barbarę jako osoby towarzyszące, bo tak było na zaproszeniu. Ja i moja rodzina przyszliśmy wcześniej i mieliśmy profesjonalną makijażystkę i fryzjerkę. Z mojego punktu widzenia Barbara i Renata oraz Ryszard byli winni gate-crashingu, czy wdarcia się bez zaproszenia. W sumie nie wiem, która wersja jest prawdziwa, ale myślę, że moja mama tylko sprzedała im plotkę o tym przyjęciu, a oni doznali silnych urojeń i postanowili przyjść na „zaręczyny Piotra z Renatą”.

Renata pośpiesznie zaczęła robić sobie zdjęcia ze wszystkimi z rodziny, aby utworzyć sobie dokumentację, tak jak to lubią robić schizofrenicy tworzący dowody na to, że ich urojenia są prawdziwe. Barbara zaś obrzuciła mnie obelgami. Z tego co pamiętam rodzina Renaty została usunięta przez patrol policyjny na moją prośbę, bo nie byli zaproszeni i działając w psychozie stanowili dla mnie zagrożenie.

Jak już widać, miałam swoje powody, aby ukrywać związek z kolejnym ważnym dla mnie facetem. Nie chciałam interwencji wariatów i kolejnych urojeń Renaty i Barbary na nasz temat. Gdy po śmierci Ravna związałam się z Michałem, jawność tej relacji przyciągnęła wariatów i to zniszczyło ten związek ostatecznie. Zniszczyli też mój związek z Bretem, a także Kristianem.

Nie dziwcie się, że nie ujawniłam się z Ravnem. Gdyby go nie zabili, dalibyśmy radę być razem już zawsze. A gdyby nie pranie mózgu, jakie mi zaserwowali ludzie z rodziny Renaty oraz popierający ich idioci to wróciłabym w końcu do Piotra. On też moim zdaniem był manipulowany i niszczony, dlatego nie przyjmował do wiadomości, jak niebezpieczne dla mnie są wizyty wariatów w pracy. Niestety zaczęli mnie „leczyć” i wmawiać, że oni wiedzą lepiej, co jest prawdą i kim jestem. Jest to klasyczne zachowanie schizofreników, którzy atakują prawdziwe wspomnienia swojej ofiary, a na ich miejsce wmuszają swoje urojenia i doprowadzają do śmierci psychiki. Bardzo nie dziękuję ich pomagierom. Uważam, że ich miejsce jest w więzieniu. Szczególnie Nycza, który poluje na mnie z Ryszardem od zawsze. Czyli przynajmniej od początku studiów, a podejrzewam, że też bywał w mojej podstawówce jak niesławny pan Ch.

Opus Dei ma się w końcu ode mnie odpierdolić. Nie jestem ich własnością, ani własnością Romana. Jestem Villkatt.

Ravn

Kruk, o którym pisałam już we wcześniejszych wpisach, znany jest wielu osobom jako Ravn. Przetłumaczyłam sobie jego ksywkę na polski. Ravn można skojarzyć z angielskim Raven.

To Ravn odbił mnie Piotrowi, bo był nie tylko muzykiem, ale też magiem. Piszę te słowa z całą powagą – jego dłoń przyciągała płomień świecy i potrafił przewidzieć przyszłość. Wiedział, że zabije go jakiś wariat. Nie wiem, jak przyciągnął płomyk, ale widziałam to na własne oczy i nie udało mi się odkryć żadnej sztuczki, którą by się posłużył. Zaczął mnie uczyć tego samego.

Zabił go wariat w czasie konwentu w Norwegii zaraz przed naszą nocą poślubną, ale dla pogan byliśmy już małżeństwem, bo odbyła się cicha ceremonia w towarzystwie kilku jego przyjaciół. Dla nich jestem wdową po Ravnie, który mnie nadal chroni.

A Żbik po norwesku to Villkatt.

Anihilacja

Tak się składa, że gnoje z mojej podstawówki, którzy rządzą atmosferą w Avangardzie, nie są moimi przyjaciółmi, chociaż nadużywają tego statusu. Od lat zaszczuwają mnie na podstawie urojeń dwóch schizofreniczek i ciągną bullymng, który rozpoczął się jeszcze, gdy byliśmy dziećmi.

Niczego z tych schizofreniczek, które dostały zbyt dużo pomocy i nie daje się ich ogarnąć, nie ukradłam. To ja byłam wielokrotnie przez nie okradana.

Siostra Romana, znana jako moja „szwagierka” (chociaż w życiu z jej bratem nie byłam na żadnej randce nawet) oskarża mnie o kradzieże i przywłaszczanie sobie jej facetów. Jest to bzdura. Schizofrenicy podszyci zawiścią cierpią na dokładnie takie urojenia. Albo błędnie podają się za czyiś członków rodziny, albo widząc coś fajnego (może to być też facet) z powodu zawiści zaczynają snuć opowieści, że coś im ukradziono.

Nic żadnej tępej kurwie z mojej podstawówki nie ukradłam. Za to ja jestem ofiarą także świadomej zmowy przeciwko mnie. Ta grupka idiotów, kierując się tym, co opowiedziały schizofreniczki, zniszczyła mi całe życie, ale nawet stojąc nad grobem nie zacznę przytakiwać ich urojeniom, chociaż zniszczyli mi pamięć i doprowadzili mnie do syndromu sztokholmskiego. Jeszcze podstawówce mój tata musiał robić mi deprogramming, bo wmawiali mi, że jest chłopek, który urodził się w czasie żniw. Bo tak ustaliły.

Świadoma zmowa tych ludzi polega na tym, że postanowili, że nigdy mi nie pozwolą założyć rodziny i zawsze będę prowadzić „akcje informacyjne” takie, że nikt nie zagłosuje na moje opowiadanie. Bo podobno jestem kurwa.

Odpowiem tutaj – jakakolwiek krzywda tych schizofreniczek to ich urojenia. Nie odpowiadam za nie. Za to winię ich otoczenia, bo już dawno powinny być namawiane na leczenie, a nie wspierane w niszczeniu mnie oraz moim bliskim życia.

Moja siostrzenica Marysia nie jest córką Romana i moją. Ale i tak została z powodu jego urojeń zakatowana w czasie konwentu, a także później w pracy. Udało się ją uratować tylko dzięki mojej wiedzy. Osoby potraktowane tak, jak ten gang traktuje ludzi, z reguły popełniają samobójstwo. Mam dosyć ich ataków, bo nie tylko ja i moi bliscy nie mogą się pojawić w czasie konwentów.

Mam dosyć tego, że moje skargi na ludzi, którzy nigdy się nie powinni liczyć w fandomie, zawsze powodują ich kolejne ataki na mnie. „Bo jakaś pisarka się na mnie skarży.” To ja się skarżę i to ja jestem tą zaatakowaną pisarką i wokalistką, której tępa grupa gnoi uniemożliwia normalne funkcjonowanie i życie.

Wiele razy poprosiłam o poprawną weryfikację, kim rzeczywiście jestem. Więc nie jestem „byłą prostytutką” z Opus Dei, która jest „żoną Romana”. Nie ukradła też nikomu mieszkania. jest całkowicie moje i zamierzam bronić się przed pomówieniami także sądownie.

Jeśli o mnie chodzi to absolutnie nie martwi mnie, że nikt nie chce na mnie głosować. Tak się składa, że marketingowo nagroda Zajdla się absolutnie nie liczy, bo jest nieznana w mainstreamie. Mogłabym ustanowić swoją własną nagrodę z przyjaciółmi i miałaby taką samą wagę dla przeciętnego czytelnika. A jeśli chodzi o merytoryczną wartość nagrody, to wystarcz popatrzeć, jakie gnioty, także plagiaty, dostają nominacje. Tylko dlatego, że kilka osób się zmówiło.

Nikt nie chce nagród od tak skompromitowanego i zdemoralizowanego środowiska.

Avangarda doprowadziła mnie do stanu, który nazywa się śmiercią psychiki, żeby udowodnić, że wariatki mówią prawdę. Bardzo proszę, aby dostali wyrok jak za zabójstwo. Czyli 25 lat bez ważnych konwentów, bo na to nie zasługują. Ewentualne zwolnienie warunkowe po 12 latach, czyli możliwe, że już po mojej śmierci. W tym roku kończę już 58 lat i cała moje życie jest wypełnione cierpieniem, bo kilku idiotów postanowiło słuchać prostytutek (przyznały mi się do tego zajęcia) i schizofreniczek.

I proszę, aby osoby z Avangardy już nigdy nie kłamały, że są „przyjaciółmi tej prawdziwej Małgorzaty Wieczorek i że ją znają, i że to nie jestem ja”.

Powyższe słowa to cytat z wariatki, która według kilku osób z Warszawy jest bardziej godna zaufania niż ja. Ciągną się te pomówienia już od mojego dzieciństwa i tak jak wtedy mnie zniszczyli, cyklicznie niszczą mnie po dzień dzisiejszy. Ale tym razem jest różnica, robię z tego sprawę publiczną. Bo tak się wygrywa z pomówieniami schizofreników i ich pomagierów. I ogłaszam anihilację Avangardy, a także wszystkich plagiatorów. Teraz już nie przyjmę żadnych przeprosin.

Klątwa na was wszystkich.