Moja schizofreniczna koleżanka z podstawówki, Renata przechodzi samą siebie, licząc na to że różne grupy ludzi nic nie zweryfikują. A jeśli jednak jej kłamstwa się załamią, to ze swoim gangiem równie durnych schizofreników (i nie tylko schizofreników) zaszczuje, najczęściej z wynikiem śmiertelnym osobę, która podaje inną wersję od jej urojeń. Jej ofiarą padli też moi przyjaciele. Przyjaciółka okazała się być wedle jej oskarżeń „wariatką”, a mój przyjaciel gej jej gwałcicielem. Zresztą mojego tatę też oskarżała o gwałt – chociaż mój tata był wtedy zagranicą, więc był osobą stuprocentowo niewinną. Renata jest całkowicie niewiarygodną osobą. I nigdy nie była moją przyjaciółką. Za to jest fałszywą, perfidną i dwulicową intrygantką i jak większość nieleczących się schizofreników, którzy są całkowicie pozbawieni hamulców moralnych, łże aż się kurzy jej ze łba. Dokładnie tacy sami są jej rodzice, Ryszard I Barbara.
Dla części osób, takich jak Nycz oraz Ch., jest „Yennefer”, czyli córką córką księcia Mariana, tego samego niewinnego człowieka, którego oskarżyła o pedofilię i gwałt. Na całe szczęście był wtedy w Londynie. (Wyjaśnię, mój tata jest owocem mezaliansu, stąd nazwisko Wieczorek, ale szlachta – nie tylko polska – uważa go za księcia.)
Dla innych osób jest „przyjaciółką Yennefer”. W zależności od tego, z kim rozmawia, pojawiają się dwie różne wersje. W jednej z nich jest moją przyjaciółką i ośmiela się mówić w moim imieniu, tak sama jak jej matka Barbara. Oczywiście wszystko, co opowiada o mnie to bełkot, który ma pomóc w przejęciu mojego majątku, mniej lub bardziej urojonego. Nic, co mówi o mnie, nie jest prawdą. Za to bardzo chce doprowadzić do końca pewną intrygę, którą uknuła z Romanem. Czyli on ma mnie zmusić mnie do małżeństwa i zabić, dziedzicząc wszystko, dzięki czemu będą mieli pieniądze, żeby się pobrać. Klasyczna schizofreniczna intryga.
No, niestety schizofrenicy przed swoimi ofiarami nie ukrywają swoich motywów. I mój tata i dziadek w dzieciństwie rozmawiali ze mną o tym, jak postępują schizofrenicy, więc oprócz moich studiów, miałam dostatecznie dużo informacji, żeby rozpoznać wzorce jeszcze w dzieciństwie. Nie była to wina ojca, czy dziadka, którzy niepotrzebnie mi opowiadali o tym, co mogą zrobić schizofrenicy, robiąc z mnie kogoś zbyt podejrzliwego. Wcale nie myliłam się, co do moich znajomych z podstawówki. Wszyscy inni byli zbyt łatwowierni. Dzięki tej wiedzy już bardzo wcześnie okazałam, że mam talent psychologa i studia psychologiczne nie były przypadkiem. Już w dzieciństwie byłam geniuszem psychologicznym.
Dla innych osób w fandomie Renata jest nadal przyjaciółką Yennefer, ale tym razem Yennefer to nie ja. „Prawdziwa Yennefer” miała niby wyjechać do Stanów i żyć tam szczęśliwie. Za to ja mam być powodem, dlaczego nie chce przyjechać na konwent Avangardy. Podobno ją zakatowałam i zaszczułam. Ojej, naprawdę? Pffffff!!!
No więc nie, nie zaszczułam sama siebie. Jak najbardziej jestem byłą Breta, ale nie wyjechałam do Stanów, bo zostałam zaszczuta przez Renatę, Romana oraz ich pomagierów, w tym też Andrzeja.
I mój głos już zawsze będzie przeciwko Worldconowi w Warszawie. Bo nigdy w czasie konwentów w Warszawie nie czułam się bezpiecznie.
Zaproście mnie w jakieś inne miejsce. Andrzej nie powinien o niczym decydować, bo chodzi na sznurku schizofreników, którzy nigdy nie byli moimi przyjaciółmi. Nie próbujcie się kontaktować ze mną przez Avangardę, czy Andrzeja.
Roman nie jest moim mężem. Co gorsza ma bardzo silne urojenia na moim punkcie i tak samo jak jego matka uważa mnie za zawodową prostytutkę bez jakichkolwiek zdolności czy wykształcenia, która powinna tylko harować fizycznie, aby tę urojoną prostytucję odpokutować. Ale nie zamierzam być jego niewolnicą i modlić się godzinami.
Ale teraz już zrozumiecie stąd te wszystkie kłamstwa i pomówienia na mój temat w fandomie. Moja mama też była pomawiana, mój tata też. Pomawianie Adama o pedofilię czy gwałty, jak widać poprzedzały inne równie nieprawdziwe pomówienia pochodzące od schizofreników.
Każda osoba, która popiera Renatę czy Romana, czy jakiegokolwiek schizofrenika z Opus Dei to mój osobisty wróg. Ale rozumiem, że musi osobiście wysłuchać nagrań (także wideo) moich konfrontacji z wariatami, aby uwierzyć w moje słowa. Mój były Michał ma takie rzeczy w swoim posiadaniu i te nagrania są całkowicie legalne.
Nie zamierzam nikogo nikogo przepraszać, bo nikogo nie pomówiłam. To że Andrzej zniszczył mi życie i zablokował różne propozycje, bo chciał odprowadzić do „pogodzenia” mnie z moimi prześladowcami, to chyba jednak nie jest moja wyobraźnia. Moi zaszczuci przez schizofreników przyjaciele i krewni to też nie wyobraźnia.
Niech się wszyscy pierdolą. Wolę już nigdy nie wrócić do fandomu, niż przepraszać kogokolwiek z tej zjebanej schizofrenicznej rodziny czy ich pomagierów. Nigdy nie przeproszę żadnego z tych zjebów z mojej podstawówki. Mam prawo do swojej wersji i mam prawo ją przedstawiać.
Mam tylko nadzieję na wskrzeszenie moich zespołów. Metale mnie nigdy nie zawiedli. Nie wiedzieli tylko, co się dzieje. Inne osoby działały dokładnie wbrew moim życzeniom i wbrew życzeniom mojego psychoterapeuty. Niepotrzebna była taka samowola i wtrącanie się w nieswoje sprawy.
