Muszę się przeprowadzić, ale nie dlatego, że powinnam oddać swoje mieszkanie schizofrenicznym kurwom z mojej podstawówki. Po prostu nie chcę mieszkać w lokalu, którego adres znają osoby z gangu z mojej podstawówki. To nie są moi przyjaciele i nigdy nie byli moimi przyjaciółmi, tak samo jak polityk N., pan Ch. czy ginekolog Ch,. który był na tyle bezczelny, że w celu zaszczucia mnie i okłamania otoczenia, kłamał, że odbierał moje porody.
Powtarzam jeszcze raz, nie mam żadnych dzieci. A Roman nigdy nie był moim mężem. Środowisko religijnej prawicy za to jest pełne takich wywłok i kreatur, że aż brak mi słów. Są to ludzie tak zdemoralizowani, że aby się przypodobać Nyczowi, ok którego zależy kariera polityczna, jak mi powiedziano, złamią każde zasadę społeczną i każdemu nakłamią.
To nie jest prawda, że nie mam żadnych praw, jak mi religijna prawica próbowała wytłumaczyć. Ci wszyscy ludzie to dewianci i szubrawcy, których nie chcę oglądać. Zakatowali mnie, napawając się swoją wyższością, demonstrując tak naprawdę krańcowy upadek moralny.
Moje siostrzenica to nie jest moje dziecka, ale też została zakatowana psychicznie, bo „musiano” jej „uświadomić”, że jest moją i Romana „córką”. Nie mam wątpliwości, kim są jej rodzice i jest to moja siostra i mój szwagier. Wypraszam sobie kolejne ataki na mnie i na nią. Również o mało co nie została doprowadzona do samobójstwa. Tak się dzieje, gdy idioci zaczynają się bawić się w psychologów.
Nie chcę mieszkać tam, gdzie mogę się liczyć z kolejnymi atakami na mnie schizofreników. Mam dosyć Romana, który próbuje się do mnie dobijać środku nocy, tak ma nakręconą psychozę przez różnych idiotów, którzy raczej powinni go wysłać do psychiatryka, a nie mu „pomagać” odzyskać „żonę i dzieci”. Bo – jak mi powiedziano – „dzieci muszą znać ojca”. Kurwa, nie mam przez was dzieci, a wszystkie moje związki zostały przez tych zbirów rozbite.
Znam behiawioryzm (piszę behiawioryzm, bo zwykła psychologia nie ma tu zastosowania), że wiem, że schizofrenik nigdy się nie odczepi i takie zaszczucia z reguły kończą się śmiercią ofiary. Gang schizofreników z mojej podstawówki już w moim dzieciństwie zakładał się, kiedy popełnię w końcu samobójstwo. Bo inni się już dawno powiesili. Nie tylko sami odkrywali mechanizmy zaszczucia, ale stosowali w praktyce to, czego nauczył ich dziadek i rodzice. To jest dynastia ludzi chorych psychicznie, a nie moi „krewni” czy „przyjaciele”.
Życzę cierpienia ludziom, którzy im pomagali.
Jak już napisałam, schizofrenik się nie odczepi i wiedzą o tym ludzie Kościoła, którzy wykorzystują takie gangi, żeby karać „nieposłuszne” i zbyt „ambitne” dzieci. Spodziewam się, więc kolejnych napadów na mnie w pracy, nie tylko łomotania do drzwi. Jeśli chcecie mi pomóc, zwróćcie się do mnie z propozycją nowej pracy i miejscem, gdzie mogę się przeprowadzić.
Bardzo chętnie też wyciągnę z niebytu mój zespół z Reytana, czas go reaktywować. O ile pamiętam, nie miał nazwy, więc chcę go nazwać Haraldsdóttir. Tak jak norweski zespół, który się rozpadł. Został z niego tylko Kristian, który, jak słyszałam, nie da sobie odebrać basu. Więc nie będę musiała ponownie uczyć się grać linii basu. Zostałam zmuszona do tego, bo basista był za słaby i został wyjebany na zbity pysk. Ja |trenowałam”, aż wszystko umiałam zagrać. Schizofrenik za to ma urojenia, że potrafi i wystarczy na oślep walić palcami w struny. A Kristian jest zawodowym muzykiem i pianistą, więc wie, co robi.
Powiedziano mi, że w czasach mojego liceum basistę udawał wtedy Roman, który jak zwykle podawał się za mojego faceta. Ten skurwysyn musi w końcu się leczyć i przestać mi niszczyć życie. Roman razem z gangiem schizofreników z mojej podstawówki tworzy organizację, której nie mogę inaczej traktować niż The Silence z serialu Doctor Who.
Mają się w końcu ode mnie odpierdolić, Roman nie jest nikim z mojego dawnego zespołu.
Ludzie powinni się w końcu nauczyć, że nie wszystkim można wierzyć.
Roman i gang schizofreników z mojej podstawówki zniszczyli mi życie tak bardzo, że mam zamiar wyprowadzić się z Polski i zacząć gdzieś wszystko od nowa z nowymi ludźmi i nigdy już nie oglądać nikogo z polskiego fandomu. Mam w końcu prawo próbować odzyskać choć odrobię szczęścia w życiu. Oglądanie mord skurwysynów z Avangardy czy Romana szczęścia mi nie zapewni.
A Roman jako schizofrenik nigdy nie nauczy się grać na basie, bo jak to schizofrenicy reaguje niechęcią na muzykę, szczególnie heavy metal. Nawet glam wywołuje u niego spazmy niechęci. On jako basista jest takim samym dowcipem, jak to że jego siostra Anna jest wokalistką Burzum.
Z drugiej strony, może nie będę musiała wyjeżdżać za granicę, bo tylko wystarczy głośno i wyraźnie zerwać urojone – dla mnie nie ma pomiędzy nami żadnych – więzy z wariatami z Avangardy. Niestety schizofrenicy do doprowadzeniu swojej ofiary do takiego stopnia zaszczucia, że traci pamięć, dalej kontrolują jej życie i upierają się nią „opiekować”, bo niby tylko oni znają „prawdę”.
Zmiana miejsca zamieszkania i pracy powinna pomóc. Ale potrzebuję wsparcia w tym, co robię, bo ledwo trzymam się na nogach po tych wszystkich zaszczuciach, które trwają bez końca od podstawówki.
Jeśli mieszkalibyśmy w Stanach to Roman już by nie żył, bo moja rodzina (i ja sama) zabiłabym go za próby wdarcia się do mojego mieszkania. Usuwany był przez patrole Policji. Zawsze mogę zrobić to ponownie, bo nawet jeśli mnie zwiąże, bo tym razem połączy mnie z Dyspozytorem głosowa komenda wydana Siri.
Po napisaniu powyższego, uświadomiłam sobie jedno – schizofrenik przejmuje kontakty swojej ofiary i ją zaczyna reprezentować. Więc jeśli Bartosz pomaga Romanowi, to nie będzie żadnej reaktywacji reytaniackiego zespołu. Zrywam z tą grupą ludzi również, bo mnie zawiedli.
Czyli najprawdopodobniej ten zespół nigdy nie reaktywuje, bo nie dam rady pracować ze zdrajcami i idiotami. Mam sama wiele innych ciekawych propozycji. Nie potrzebuję dawnego zespołu. Wiąże się z bardzo złą historią zaszczucia mnie w liceum.
A Roman jest biedakiem, który wyłudzał od różnych ludzi pieniądze, udając mojego „męża”, tylko stąd miał pieniądze, które – jak to schizofrenicy – rozdawał hojną ręką. Niestety nie jest krewnym Piotra. I jest całkowicie niegodny zaufania. Nawet nie chodził do Reytana. Żaden z niego geniusz, który woli wypełniać półki w Biedronce niż robić coś ciekawszego. Wystarczyło przyjść w krótkich spodenkach do sklepu, bo go wyrzucili, bo jego schizofrenia objawia się oskarżaniem mnie o prostytucję i narastającą psychozą na widok bardziej skąpej odzieży. Jest spokój w tym sklepie i mogę do swojej ulubionej Biedronki. Nikt tam nie dopisuje sobie produktów na mój koszt, ani nie staję się obiektem psychiatrycznych ataków na mnie. Naprawdę nie kradłam i nie kradnę w tym sklepie.
Roman nie jest leniwym geniuszem. Akurat geniusz w życiu nie będzie miał tak ubogiego słownictwa czy wiedzy ogólnej, też z poziomu liceum.
Bardzo proszę wyrzucić zjeba ze wszystkich środowisk, bo na nic nie zasługuje. Jest to skurwysyn, którym mnie kler usiłuje ukarać za ateizm i pogaństwo. To jest maniak religijny, który chce pogan nawracać w fandomie.
Mam dosyć łączenia mnie z nim na siłę. Ludzie, którzy mi to zrobili, zniszczyli mi całe życie, a i tak się nie ugnę i za niego nie wyjdę. Prędzej ucieknę za granicę.
Zespół z Reytana rozpadł się, bo Bartosz zaprzyjaźnił się z „geniuszem” schizofrenikiem. Nie żal mi go wcale, tak nie żal mi Krystyny. O ile się orientuję, oboje są trzymani w staropanieństwie i kawalerstwie, ale schizofrenicy, bawiąc się nimi, nie pozwolą im się zacząć spotykać. Tak samo nie pozwolą im spotykać się z innymi ludźmi.
Nie chcę oglądać zdrajców, którzy współpracują z Romanem, czy innymi schizofrenikami z jego rodziny.
To zamyka sprawę mojego dawnego zespołu. Mam tylko nadzieję, że Bartosz odda mi w końcu notatki z moimi kompozycjami. Pracowałam na nimi z tatą. Już jako dziecko uczył się muzyki.