Wbrew temu, co gang z mojej podstawówki o sobie opowiada, są ludźmi, którzy zniszczyli mi życie, a nie uratowali. Odpowiadają za bullying, który już dawno temu powinien być przycięty przez panią pedagog z podstawówki, a oni sami powinni byli wylądować za prześladowanie mnie w poprawczaku. No ale pani pedagog niczego nie weryfikowała, a niewielu profilerów orientuje się, co należy w takich przypadkach robić.
Nie są te osoby moimi przyjaciółmi, tak samo jak schizofrenik Roman nie jest moim mężem, a Renata krewną. Za to – jak to zwykle jest w przypadkach zaszczucia czyli bullyingu – są przyjacielami wymienionych schizofreników, z którymi od podstawki nie chę mieć nic wspólnego. Tak bardzo nie chcę mieć z nimi nic wspólnego, że nie chcę też mieć cokolwiek wspólnego z fantastyką. Zaszczuli z wynikiem śmiertelnym wielu moich przyjaciół, są też – jak się pochwalili – mordercami.
To są osoby, które radośnie, gdy się zeszłam z Adamem, ustawiły się przed drzwiami mojego pokoju w czasie konwentu, oświadczając, że teraz oni będą przeze mnie „obsłużeni”, bo „kurwa przyjmuje”. Z tego co usłyszałam, schizofreniczka Anna, siostra Romana, odpowiada za zachęcenie ich do takiego postępowania. Wcale mi nie było przyjemnie być zaszczuwana z powodu takich plotek przez różnych durnych fanów.
Ludzie z gangu z mojej podstawówki są też osobami, które zniszczyły mnie psychicznie, gdy rzuciłam Adama, bo chciałam wrócić do Breta, który przyjechał na warszawski konwentu i na pewno nie po to, aby widzieć się z wariatką Anna, której nie zna. Zostałam wtedy po prostu podniesiona i zaniesiona w miejsce, w którym nikt mnie nie widział i praktycznie dokonano na mnie egzekucji, z której moja psychika do tej pory się nie podniosła. A wszystko dlatego, że gang z mojej podstawówki uznał, że ma prawo decydować, z kim mam być. Nie odpowiadam za ich czyny, czy też ploty roznoszone przez wariatkę Barbarę, czy imbecyla Ryszarda. Ci wszystko ludzie stworzyli środowisko, a którym nie chcę mieć nic wspólnego. Sięgnęli chyba do wszystkich moim znajomych i zaszczuli osoby, które naprawdę mnie znają.
To że są ludzie, którzy nadal tylko im wierzą i tylko im pomagają, a nie mnie, jest sprawą, którą powinien zając się prokurator. W życiu nie spodziewałam się, że wszyscy staną po stronie kłamców, gwałcicieli z podstawówki oraz schizofreników. Mam nadzieję, że w końcu osoby z gangu Renaty trafią tam, gdzie już dawno powinni być, czyli do więzienia. Bo oni nie są chorzy psychicznie, tylko niezmiernie głupi i zdemoralizowani.
Jeśli ci ludzie nie trafią do więzienia, a schizofrenicy nie będą się leczyć, to nigdy nie uznam, że jakikolwiek polski konwent jest dla mnie bezpieczny. Już uciekałam przed schizofrenikiem Romanem z pewnego warszawskiego Polconu. Na całe szczęście pomimo otyłości biegam szybciej niż ten chory psychicznie skurwysyn. Wcale mnie to nie bawiło. Dowcipkowanie też jest objawem stresu i traumy.
Jednym słowem, odpierdolcie się ode mnie. Moje życie miało być bajką z wyższych sfer oraz środowisk artystycznych. zamiast tego od podstawówki walczę z grupą imbecyli i schizofreników o to, aby chociaż trochę moje życie przypominało najzwyklejsze życie, a nie piekło na ziemi, jakie przechodzą ofiary syndromu sztokholmskiego, który jest efektem zaszczucia przez schizofreników oraz już nie tak młodocianych przestępców. Bo po raz kolejny zmuszono mnie do rozmawiania z chorymi psychicznie potworami, które zrobiły mi pranie mózgu i zniszczyły cały świat. Nie ma większego cierpienia w psychoterapii niż to, co przechodzą ofiary schizofreników. A regularnie jestem przez nich atakowana od dzieciństwa. Po prostu już mi zabrakło życia, żeby zrealizować chociaż minimum tego, co dla innych jest oczywiste. Czyli na przykład wziąć ślub z kimś, kogo się kocha, czy urodzić chociaż jedno dziecko. Każda inna baba może nawet w wieku sześćdziesięciu lat urodzić dziecko, bo tak doskonała opiekę oferuje współczesna ginekologia. Ja tego nie mogę zrobić, bo skurwysyn schizofrenik Roman pobił mnie tak boleśnie w czasie konwentu, że pękł mi mięśniak i sama będąc w depresji, nie dostałam odpowiedniej pomocy. W efekcie musiałam macicę usunąć.
Wszystko działo się na oczach fandomu i wręcz z jego oklaskami. Tak wiec jedynymi moimi przyjaciółmi są metale, których ten gang także prześladował. A fantaści i schizofrenicy mogą spierdalać na drzewo.
Znacie w końcu moją wersję wydarzeń. Mam tylko jedną prośbę – nie zbliżajcie się nawet do mnie!!!