Nagranie

Moi znajomi norwescy muzycy wymyślili sobie, że oprócz grania black metalu nagrają ze mną lżejszy repertuar pod innym szyldem. Więc wszyscy zostali glam metalowcami. Zrobili to, bo pamiętali o moim szkolnym zespoliku, bo oprócz budynku naszej szkoły zagraliśmy też jako smarkacze w czasie konwentu i wiele osób nas słyszało. Na koncercie wtedy była też moja (prawdziwa) rodzina. Miałam wtedy niepełne szesnaście lat. Kariera nam nie wyszła, bo wszyscy zostaliśmy zaatakowani przez wariatów, którzy zabili dwóch członków zespołu. Te chore osoby nękają nas po dzień dzisiejszy.

Ale wróćmy do norweskich muzyków. Kilka lat po fandomowym koncerciku, gdy nie miałam jeszcze dziewiętnastu lat, pojechałam do Oslo i zamknęliśmy się w studio. Nowedzy wyciągnęli ze mnie wokal i wróciłam do domu. Materiał na płytę jest gotowy od lat, ale wokalistka została zaszczuta, straciła pamięć i nie może brać udziału w promocji czy koncertach.

Oczywistym jest, że norwescy koledzy muzycy szczodrze zadbali o moje interesy, więc dostałam za sesję niezłą zapłatę. Zostałam zapytana, co chcę zrobić z moimi pieniędzmi. Postanowiłam, że chcę mieć ładne mieszkanie w Warszawie. Poszliśmy razem do agencji nieruchomości. Była to jeszcze końcówka komunizmu w Polsce i mieszkania były całkiem tanie, kupiłam więc „skromne” (z punktu widzenia Norwegów, bo wszyscy bogaci z domu) mieszkanie ponad sto metrów. Nawet podobno zostały jakieś pieniądze w norweskim banku. Norwedzy pomogli urządzić to mieszkanie.

Najpierw mieszkałam w nim z prawdziwym Ravnem, potem z Bretem. Wracałam do mamy, aby nie mieszkać sama, gdy któryś z nich podróżował lub pracował. Jakiś czas później zostałam zaatakowana, bo schizofrenicy z mojej podstawówki dowiedzieli się o mieszkaniu, dostali psychozy na jego punkcie i wmówili wszystkim, szczególnie doktorowi B., że mieszkanie należy do nich i trzeba mi odebrać klucze.

Metale, którzy się mną opiekowali, zgłupieli, bo schizofrenicy od lat wmawiali wszystkim, że są moją rodziną i że chcę, aby tam mieszkali. Zostałam poddana terrorowi, straciłam pamięć i nawet nie wiedziałam, o jakie mieszkanie chodzi, bo doznałam amnezji i uszkodzenia psychiki. Zmuszano mnie do wydania kluczy. Na całe szczęście jeden z moich byłych, zanim wydał im przechowywane klucze, zgodnie z moją prośbą zamknął oba moje pokoje na klucz, aby nic z nich nie było wykorzystywane czy wynoszone.

Schizofrenicy bardzo często mają urojenia, że coś, co posiada ktoś inny, należy do nich. Stąd wynikły moje nieszczęścia, ponieważ ci paranoicznie dzielą się z otoczeniem swoimi szlochami, że zostali skrzywdzeni i zawsze znajdują sobie jakiś enablerów. Ludzie z mojej podstawówki i ich krewni, nigdy nie byli członkami mojej rodziny, nie byli nigdy krzywdzeni, nikt nie zabrał im majątku. Nie są osobami, za które się podają, ale i tak wiele osób z fandomu, kierując się ich urojeniami, zniszczyło mi całe życie. Ani Roman nie jest moim mężem, ani Anna nie jest skrzywdzoną wokalistką z amnezją. A Renata nie jest autorką jakichkolwiek tekstów czy pomysłów. Nikt z nich też nie jest aktorem. Mam dosyś kolejnych fal enablerów przekonanych, że muszą „robić porządek ze mną”. Mam nadzieję unikać takich ataków, a zawsze mają miejsce w fandomie. Schizofrenicy oraz ich enablerzy jakoś nie chcieli się uspokoić do tej pory, więc spodziewam się, że obecne wakacje to tylko cisza przed burzą. Schizofrenicy bardzo często zaszczuwają swoje ofiary do śmierci, odmawiając leczenia, więc znam swój los od dziecka i niestety wszystko zawsze toczy się zgodnie z pesymistycznym scenariuszem. Parę razy już o mało się nie zabiłam z. powodu zaszczucia, bo wydawało się to jedynym sposobem, aby uciec przed Romanem i gangiem jego enablerów.

Nie dziwcie się, że nie chcę mieć nic z fandomem wspólnego, bo nawet jeśli nie wy konkretnie mnie niszczyliście, to patrzyliście spokojnie, jak to się dzieje i jak niszczone są osoby, które rzeczywiście są mi bliskie.

Niech kurwy schizofreniczki wynoszą się z mojego mieszkania!!!

Dodaj komentarz