150m2 to rozmiar mieszkania Breta w Warszawie. Tam mieszkałam, gdy już schizofrenik Roman sfałszował orzeczenie Sądu Opiekuńczego. Tam też jest wiele moich rzeczy i dokumentów. Byłam tam bardzo szczęśliwa i tam również moja kotka, Melissa czuła się świetnie. Miała już wtedy elektryczną kuwetę oraz automatyczne zabawki. Bret ją straszliwie rozpieszczał. Z dużą satysfakcją obserwowała, jak konserwował kuwetę i ją dodatkowo czyścił. Nauczyła się też doceniać klimatyzację. Kristian również chętnie czyścił kuwetkę kotki, gdy wpadał do mnie. Była rozpieszczana przez wszystkich moich facetów. Oczywiście nie przez schizofrenika Romana, który nigdy nie był ze mną i nienawidzi każdego kota. Maskuje się ze swoją nienawiścią i po cichu zwierzęta zadręcza, a gdy brakuje mu czasu, łamie na szybko karki.
Wcześniej przeprowadziłam się z moją kotką do rodziców Michała i jeździłam z nią na ich działkę. Chodziła tam na smyczce i wyławiała myszki z ogrodu. Była bardzo szczęśliwym kotem, tak samo jak moje wszystkie koty i pies.
Melissa umarła na raka już w obecnym stuleciu. Miała 16 lat.
Mieszkanie, jakie kupiłam za pieniądze zarobione w Oslo, jest o wiele mniejsze. Ma około 80 metrów kwadratowych. Jest utrzymywana z mojego konta, gdzie wpływają ograniczone przelewy od rodziców mojego zamordowanego narzeczonego. To tam mieszkałam z prawdziwym Ravnem i też byłam szczęśliwa. To że nie przebywałam w mieszkaniu mamy, nie oznacza, że nie miała ze mną kontaktu i że znikałam gdzieś w świecie przestępczym, jak twierdzili schizofrenicy, wkurwieni, że nie mogą mnie kontrolować.
Ravn został zabity dwa tygodnie przed ślubem. Została sukienka u rodziców Ravna w rozmiarze 44. Mój kolejny związek też się skończył tragicznie, poronieniem wywołanym przez bicie i kopanie, oraz zaszczuciem mnie aż do utraty pamięci. Bret też został tak samo potraktowany. Okłamany, a ja zaszczuta, w momencie gdy już planowaliśmy ślub i dzieci. W czasie studiów trzy razy miałam już wyjść za mąż i moje zaświadczenie o stanie cywilnym nie kłamało – byłam i jestem panną. Szlochy Romana, że jest mężem chorej psychicznie żony, możecie sobie wsadzić w dupę. Miałam jeszcze raz wyjść za mąż, ale mi to kurwy uniemożliwiły. Z dużą radością doprowadziły do tego, że zostałam tak zaniedbana ginekologicznie, że usunięto mi macicę i już bez względu na wysiłki współczesnej medycyny nie urodzę dziecka.
Takie są zwykle losy osób, które są prześladowane przez schizofreników, którzy kierują się urojeniem, że są mężem lub żoną ofiar swoich urojeń. Osoby zdrowe psychicznie, gdy im się zaprzecza, zaczynają się wahać. Dlatego też zdrową osobę można zaszczuć tak, że zacznie mieć fałszywe wspomnienia. Schizofrenik się nie waha. Zaprzeczanie mu powoduje wybuch psychozy i takie działania, że daje radę dotrzeć na przykład nawet do prezydenta i go tak zmanipulować, że ten zacznie wydawać – delikatnie mówiąc – nieprzemyślane decyzje i zacznie nielegalnie zastraszać.
Nie dziękuję kurwom z fandomu, że mnie śledziły i kontrolowały na prośbę schizofreników. Nic wam nie zawdzięczam i nie jest prawdą, że mi wszystko umiera, bo zabiłam dziecko. Pierdolnijcie się w łeb, razem z tymi zarzutami możecie iść do w pierdu.
Chuje-schizofrenicy z mojej podstawówki nie muszą wiedzieć o mnie wszystkiego. Im mniej o mniej wiedzą, tym lepiej.
I dla przypomnienia (zwracam uwagę na datę wystawienia):
Schizofrenik mówi prawdę wyłącznie w czasie konfrontacji ze swoją ofiarą, dlatego wbrew chęciom musiałam rozmawiać z Romanem. Omówilismy między innymi sprawę jego fałszerstwa decyzji Sądu Opiekuńczego. Dzięki temu powstały dodatkowe materiały dla Policji i został świetnie zdiagnozowany.
Jak się składa, że ja i moja mama wygrałyśmy w cuglach, bo ani Roman nie jest moim mężem, ani jego krewni nie są moimi krewnymi. Oczywiste, że jego żądania zostały odrzucone. Nawet moja mama nie została moją opiekunką prawną, bo amnezja nie jest wystarczającym powodem do ubezwłasnowolnienia. Tak się składa, że Sądy Opiekuńcze są zasypywane sprawami wniesionymi przez schizofreników, którzy chcą kontrolować ofiary swoich urojeń, oskarżane o schizofrenię, bo taki dureń nie potrafi przyznać, że jego „wspomnienia” to urojenia i nęka swoją ofiarę dalej.
Roman dostał swój egzemplarz decyzji Sądu. Jak mi powiedział, kierował się tym, że „on wie, co tam powinno być” i po prostu dopisał kilka zdań. Gratuluję durniom tępoty, jeśli nie zorientowali, że Roman pokazuje sfałszowany dokument. Są dwa elementy, które świadczą o fałszertwie. Pierwsza część decyzji stoi w sprzeczności z tym, co Roman sobie dopisał. Czyta się zawsze cały dokument i uważa na to, czy ktoś manipuluje, zasłaniając jego część. Wbrew temu, co sobie dopisał, nie jestem jego żoną, Sąd Opiekuńczy tego nie „stwierdził”. Do tego takie dokumenty są zabezpieczane przed fałszerstwem w taki sposób, że długopisem przekreśla się puste miejsce na kartce. Roman wkręcił swój egzeplarz do maszyny do pisania i napisał sobie, co chciał na zakreślonym długopisem miejscu. To nie jest prawda, że jest to nieważne „przypadkowe” maźnięcie długopisem.
Nie chce mi wierzyć, że zaplatani w sprawę politycy oraz prawnicy nie zorientowali się w jawnym fałszerstwie. Chcę, aby wobec nich wyciagnięto wszelkie konsekwencje prawne. Chcę także, aby wszyscy enablerzy, którzy pomagali temu gangowi gangowi schizofreników mnie kontrolować, ponieśli karę. Wszystkie osoby, które na mnie napadały, bo inspirowały je urojenia schizofreników z mojej podstawowki, także powinny pójść do więzienia. Nie wyobrażam sobie innego końca tej sprawy. Poprosiłam już Prokuraturę o pełną jawność procesów oraz swobodny dostęp prasy. Nie życzę sobie przekłamanych doniesień jakiś okłamywanych przez schizofreników dziennikarskich miernot, które nawet nie zajrzą do akt. Poza tym muszę chronić swojego honoru, a także honoru swoich bliskich.
Skandalem jest całe moje zniszczone i nieszczęśliwe życie. Roman nie jest moim mężem, ani nie jest właścicielem mnie jako niewolnicy. Dostał całkowicie nielegalnie na podstawie sfałszowanego dokumentu kontrolę na moim kontem i ukradł mi takie sumy pieniędzy, podczas gdy ja i moja mama ledwo wiązałyśmy koniec z końcem, że brak mi słów.
Nigdy nie dostałam od niego ani grosza. Nie po to zawodowy oszust schizofrenik kradnie, aby dzielić się ze swoją ofiarą. Raczej napawa się swoim zwycięstwem i tym, że sprowadził swoją ofiarę do roli popychadła, z którego się wszyscy wyśmiewają. Nie potwierdzę ani słowa z jego urojeń. I tak dostatecznie się cieszył z tego, że dzięki nielegalnym decyzjom udało mu się odgrywać kogoś wprost z jego urojeń. Nie jest norweskim milionerem, nie jest moim mężem.
Z powodu urojeń chorych psychicznie koleżanek i kolegi z podstawówki byłam poddawana torturom nie tylko fizycznym, ale też psychicznym. Jednym z najbardziej okrutnych katów był pewien pawian z Kościoła.
Postanował zniszczyć mnie jako kobietę, która poroniła. Wmawiał mi, że dokonałam późnej aborcji, że „dziecko się już poruszało”. Uważał, że muszę uprzytomnić sobie, że byłam „prostytutką” związaną z gangsterem. I że schizofrenicy z mojej podstawówki mnie „uratowali”. Usłyszałam, że musze przestać mówić, że wtedy poroniłam, bo poroniła Yennefer, a ja jako wredna „kurwa” usunęła ciążę.
Nigdy nie potwierdzę słów tego psychopaty i będę trzymać się swojej wersji. Naprawdę byłam związana z cudownym człowiekiem i planowaliśmy wkrótce się pobrać – i od tamtej pory naprawdę nie można mnie uważać za katoliczkę. Ciąża nie była zaawansowana. Wyłam z rozpaczy, gdy się zorientowałam w karetce, że ronię.
To nie jest prawda, że mój narzeczony był „gangsterem”. Nie byłam jego „prostytutką”. Nie ma kogoś takiego jak „książę” Roman, jest książę Kristian. A ja naprawdę jestem księżną po moim pradziadku Norwegu. Nikt nie ma z tym problemów.
A jak wytłumaczę wpisy w Wikipedii? Tym samym, co zakłamany artykuł o mnie, czy pseu-autobiografię Adama – to schizofrenicy udzielali wywiadów i wprowadzali nieostrożnych dziennikarzy i redaktorów Wikipedii w błąd. Nie przekonuje mnie też idiotyczna sztuka teatralna wystawiona przez studentów. Dureń, który spisał wynurzenia schizofreniczki Anny i postanowił zrobić z nich sztukę teatralną, naprawdę popełnił duży błąd. Byłam na sali teatralnej i widziałam tłum, który się zaśmiewał z czegoś, co było całkowitą niezgodną z rzeczywistością farsą. Mój były nikogo nie zabił. Człowiek, o którego zabicie jest pomawiany, popełnił samobójstwo i noże nie wzięły w tym udziału. Wmawianie mi, że było inaczej zniszczyło mi psychikę oraz uniemożliwiło powrót do muzyki, ułożenie sobie życia i urodzenie chociaż jednego dziecka.
Wikipedia jest znana z tego, że wiele wpisów w niej jest całkowicie fałszywa. Tak się składa, że jeśli nie ma ludzi zainteresowanych jakimś tematem, a schizofrenicy są bardzo aktywni w szerzeniu kłamstw i wiele osób zostało urobionych, to praktycznie nie jest możliwe wprowadzenie poprawek. Nawet osoba, o której jest jakiś artykuł, spotyka się z oporem i ma odmowę wprowadzenie jego zmian. Ja mam znajomego redaktora Wikipedii, którego poprosiłam o blokowanie sfałszowanych haseł o mnie. Kilku moich znajomych nie miało tego szczęścia.
Wikipedia jest niegodna zaufania, szczególnie, jeśli ktoś ma na ogonie schizofreników z bardzo silnymi urojeniami na swój temat. Pojawiają się nie tylko fałszerstwa na temat żyjących osób, ale też są powoływane do życia osoby nieistniejące, jak Henryk Batuta. Wikipedysta dokonał też pomówienia w przypadku Johna Seigenthalera. Seigenthalerowi udało się wprowadzić poprawkę, ale tylko dlatego, że skontaktował się z jednym szefów fundacji, która stworzyła Wikipedię. Jak widać, inne metody postępowania nie są skuteczne, tylko prywatny networking działa. Jest to skandal, że tylko prywatne kanały mogą kogoś uchronić przed pomówieniami stronach WIkipedii. Naszemu Arnoldowi Buzdyganowi nie udało się wygrać z Wikipedią, bo sędzia zawyrokował, że jako osoba publiczna musi się liczyć z krytyką.
Kurwy z Avangardy oraz kurwy z Kościoła mają się ode mnie odpierdolić.
A dla kościelnego psychopaty poniżej moja apostazja. Ciekawe, ile razy według urojeń Renaty w „modliłam” się z nią od momentu mojego formalnego wyjścia z Kościoła. Żaden kościelny pawian nie ma prawa mordować psychiki kogoś tylko po to, aby „udowodnić”, że urojenia jego ulubionej schizofreniczki są prawdą, lub też umożliwić jej doprowadzenie świata do takiego stanu, aby rzeczywistość zgodził się z jej urojeniami. To nieprawda, że „Bóg jej objawia”, jak powinien świat wyglądać i co rzeczywiście się dzieje. To schizofreniczna małpa, którą pownno się przyciąć tak dokładnie, że zacznie brać leki. Profilerzy dokładnie wiedzą, jakie Kościół popełnia przestępstwa wobec chorych psychiznie robiąc z nich na siłę świętych i sabotująć ich leczenie.
Gdy byłam w ciąży wiele lat temu, przeszłam już rozmowę z proboszczem związaną z apostazją, zostało mi tylko złożyć formalny dokument, czego nie chciało mi się robić. Więc uważam, że wmawianie mi przeszłości kościelnej jest takim pomówieniem, że powinno się tego łamiącego prawa człowieka psychopatę już dawno zamknąć w więzieniu.
Nie zasługiwam na takie traktowanie. Tortury psychiczne i sadyzm to nie „psychoterapia”. To realizacja potrzeb psychicznie chorych „kurew” z mojej podstawówki. Ten kościelny psychopata zrobił karierę w Kościele, posługując się sfałszowanymi przez Renatę „cudami” oraz wmawiając ludziom moje „cudowne nawrócenie się” i wyleczenie z „alkoholizmu”. Nigdy nie cierpiałam na alkoholizm, leczyłam się na depresję lekami, przy których się nie pije, bo musiałam mieć wsparcie lekowe po brutalnym pobiciu, skopaniu, poronieniu oraz porwaniu przez wariatów, którzy twierdzili, że mieszkałam z nimi od lat.
Niech się kościelny kutas odpierdoli, nie przyjmę od niego przeprosin. Niech nawet nie próbuje przychodzić do mojej pracy. Kurew plagiatorek też to dotyczny. Wolę nie pisać, niż oglądać te mordy, które już dawno powinny być w więzieniu.
Wiele razy byłam nękana przez Nycza oraz doktora B. Obaj robili mi pranie mózgu, wmawiając mi, że wszystko, w co wierzę i jest dla mnie realne, stanowi moje urojenie. Ale co poradzę, naprawdę nie jestem żoną Romana, ani matką jego trójki dzieci. Roman cierpi na bardzo silne urojenia, które powodują napady na mnie tak, jak wtedy, gdy mnie porwano z ulicy i jego rodzina próbowała mi wmówić, że „jestem u siebie” i że „mieszkałam tam latami”. Gówno prawda.
Roman mi się przyznał do tego, że jest gejem i że brzydzi się kobietami. Nic nie poradzę na to, że to prawda. W ramach prania mózgu byłam pytana, jak to możliwe, że gej ma dzieci. Po pierwsze ten gej nie ma. A po drugie też mu zadałam to pytanie i odpowiedział na przykładzie swojego ojca. Powiedział mi, że dzięki ojcu wie, co robić z kobietą.
Jego ojciec zrobił sobie dzieci po pijaku. Tak bardzo nie chciał seksu z kobietą. Roman wie, że należy grzebać palcami w okolicach łechtaczki i jak kobieta się podnieci, to załatwić swoją sprawę. Osobiście uważam to za pożałowania godną technikę miłosną. Uważam, że dziewica zasługuje na minetę, aby tak się podnieciła, że nie poczuje bólu. Współczuję kobietom, które były potraktowane inaczej. Nie musi boleć. Mózg nie potrafi odczuć bólu przy tak intensywnych doznaniach jak silne podniecenie seksualne.
Przytoczone przeze mnie wyznania Romana na temat seksu z kobietą spotkały się, ku mojemu zdziwieniu, z zachwytem. Nie pamiętam, z którym z moich dręczycieli wtedy rozmawiałam, ale z radością zaczął mi wmawiać, że w takim razie Roman to „święty człowiek”, skoro nie grzeszy i potrafi się opanowiać. Bo seks, jak usłyszałam, to „grzech”, szczególnie ten z kobietą, bo baby zwodzą i kierują ku zgubie. Daruję już opisy piekielnych męk, jakie czekają grzeszników, ale pozwolę to sobie skomentować po swojemu. Widać po tej wypowiedzi, że rozmawiałam z gejem, który nieświadomie używa swoich standardów i stąd ta niechęć do heteroseksualnego seksu. Moi znajomi faceci też wyśmiewają pomysł, że zakochany facet nie może bez ślubu. Niestety stworzona przez gejów dogmatyka Kościoła jest wroga kobietom i chce je pozbawić szczęśliwego życia. Bo szczęściem dla heteroseksualnej kobiety jest posiadanie u swojego boku fajnego faceta. Byłam w takich związkach, więc wiem, co mówię. Przeczytałam też kilka książek na ten temat.
Geje z reguły przeceniają dziewictwo i wartość dziewic na rynku matrymonialnym. Geje podejrzewają, że doświadczona kobieta się kapnie, że coś jest bardzo nie halo w zachowaniach gejów w łóżku i że nie wykazują odpowiedniego entuzjamu. Każdy gej, który zdecydował się na ślub z kobietą, aby mieć dzieci, krzywdzi tę kobietę, tym bardziej, że bardzo często maskuje swoją orientację, niszcząc kobietę i przekonując ją, że nie jest dostatecznie atrakcyjna i że wina leży po jej stronie. Kobiety z reguły podobają się mężczyznom, tylko geje je nękają, odmawiając atrakcyjności. Również zrównywanie „grzechu” (poganie nie znają tego pojęcia, zamiast tego stosują etykę) z seksem to domena głupich gejów z Kościoła.
Naprawdę nie mam powodu nikomu zazdrościć nikomu zazdrościć, a nasz fandomowy Ripley i Dexter w jednym jest kimś, kto powinien się leczyć, a nie ja. I proszę mi nie obrzydzać seksu, ani tłumaczyć, że facet hetero mnie „gwałci” i pozbawia „czystości”.
Nikt tak nie zniszczy z nienawiści kobiety (lub mężczyzny, chociaż częściej czepiają się kobiet) jak małpa z Kościoła.
Dla porównania poniżej zdjęcie, na którym jest między innymi moja siostra z trójką dzieci, które odgrywając w urojeniach Romana rolę jego potomstwa. Zauważmy, że moja siostra jest brunetką, a nie blondynką.
Jest tylko jedna Małgorzata. Ta druga składa się wyłącznie z urojeń Romana, Renaty oraz Anny. Do niczego, co mówią, się nie przyznaję. Wcale te osoby mnie nie znają. Bujają sobie cały czas w urojeniach.
Po pobiciu i wynikającym z niego poronieniu z ulicy porwał mnie gang Romana. Zostałam zabrana do mieszkania, którego nie znałam i torturowano mnie kilka godzin. Schizofrenicy, kierując się psychozą, przekonywali mnie, że jestem kurwą i że mam oskarżyć swojego prawdziwego narzeczonego. Byłam podduszana, bita, zakrzykiwana i torturowana w każdy inny sposób.
Nie przyznałam się do niczego. W pewnym momencie udało mi się uciec z tej pułapki, chociaż wyglądało na to, że będę już tam zawsze więziona, bo wariaci chcieli, abym tam mieszkała i obsługiwała jako „kurwa” osoby, które mi przedstawią.
Wpadłam do pobliskiej kawiarni i poprosiłam o wezwanie policji oraz pogotowia. Bałam się o swoje zdrowie, po torturach i zastraszaniu ledwo żyłam. Wariaci zniszczyli mnie, bo chcieli koniecznie udowodnić, że ich urojenia są prawdą i że mieszkałam w miejscu, do którego mnie porwali.
Tortury i pranie mózgu wywołały u mnie amnezję, przez chwilę nie pamiętałam nawet kim jestem. Udało mi się przypomnieć dużo, ale nie prześladujących mnie od dzieciństwa wariatów i nie mojego narzeczonego. Jego osoba i prawda została zablokowane przez pranie mózgu i pana B. Nie powinien się wtrącać w sprawy, na których się nie zna. (Niech sobie, kurwa, idzie do Sądu. Gówno znajdzie na potwierdzenie swoich gównianych przekonań.)
Wszyscy rozpaczli z tego powodu. Mieliśmy razem pojechać do Norwegii i tam po weryfikacji najlepszego ginekologa znowu starać się o dziecko. Moja mama robiła wszystko, abym odzyskała pamięć, ale byłam co chwila atakowana. Pamiętam, że mama wysłała mnie, abym kupiła sobie coś ładnego. Poszedł tam za mną mój narzeczony, myśląc, że odzyskam pamięć.
Wzięłam do rąk livistonę, rodzaj ciepłolubnej palmy, ale odłożyłam na bok, bo kierowałam się tym, co mi mówili schizofrenicy „wszystko, co masz, umiera”. Grozili, że zabiją każde moje dziecko. Nie chciałam patrzeć na uschniętą roślinę. Niedawno to sobie przypomniałam w tym samym markecie i kupiłam sobie dokładnie taką samą palmę.
Ładując mi się do łóżka, Michał zepsuł wysiłki wielu osób, które próbowały odświeżyć mi pamięć. Nie miał świadomości, że opowieści o moim narzeczonym mają w sobie tyle samo prawdy, co oskarżanie mnie o prostytucję, lub mojej mamy o bycie burdelmamą. Mój narzeczony jes norweskim arystokratą i metalem. Nigdy w życiu nie miałam nic wspólnego z Romanem. O mnie też opublikowano kłamliwy artykuł. I też się ludziom rozdwoiłam. Nie jestem osobą, za którą mnie bierze doktor B. Nic z jego przekonań na mój temat nie jest prawdą.
Wszystkie osoby, ktore uwierzyły Romanowi i stanęły za nim oraz jego gangiem, są moimi osobistymi wrogami. Naprawdę nie zarabiałam w Norwegii w burdelu, tylko brałam udział w nagraniach. Macie się odpierdolić ode mnie.
Polski Vogel robi dokładnie to samo, co schizofrenicy, których chroni, czyli celowo kłamie i zniekształca rzeczywistość, chcąc doprowadzić swoją ofiarę do szaleństwa. Wmówił mi, że on wszystko może i że nie ma przed nim ucieczki. Twierdził, że zna mnie od dzieciństwa i że tylko jego „prawda” będzie wysłuchiwana. Nakazywał mi wycofanie się ze wszystkiego na blogu. Nie jestem w stanie kłamać. Nie popełnię też samobójstwa, jak mi życzył, i nie przepiszę niczego na Romana, bo nigdy nic do niego nie należało. Roman nie jest kimś, kto kocha kobiety. Już w podstawówce Roman opowiadał o byciu gejem.
Psychologów klinicznych nie dziwi to, że schizofrenicy kochają tylko innych schizofreników, a ludzi zdrowych tylko wykorzystują. Ja jestem tą stroną wykorzystywaną. Renata to lesbijka, a Roman to gej. Uwodzeni przez nich ludzie nie powinni się dziwić, że nie lądują z nimi w łóżku. To nie jest prawdą, że Renata jest nieczynna seksualnie, bo ją zastraszyłam. Vogel nie powinien swojej agresji spowodowane frustracją seksualną wyładowywać na mnie. Ta dwójka schizofreników gejów manipuluje ludźmi od zawsze. A Anna sypia gdzie się da i z kim się da.
Doktor B. czepnął się tej wypowiedzi i oskarżył mnie i Vika o schizofrenię, oraz o to, że „wykorzystuję Romana”. Darł się na mnie, że cieszy się, że nasze dziecko się nie urodziło. Wbrew jego poleceniom nie będę nikomu dziękować za „opiekę” w tamtym okresie. Nie dziwcie się, że rozpadłam się psychicznie, bo zostałam zgnieciona na proch w miejscu pracy i ruszono najbardziej bolesne przeżycia. wmoim życiu. Wbrew temu, co chce doktor B. nie potwierdzę wersji wariatów. Nie zabiłam tej „prawdziwej” Małgorzaty i się pod nią podszywam. Nic, co napisałam swojemu szefowi, nie jest „oburzające”.
Poprosił o wysyłanie takiej korespondencji biegły psycholog, bo chciał uleczyć sytuację w moim miejscu pracy, które jest eksterytorialne, ale gang schizofreników oraz ich enablerów postanowił jednak mnie dalej niszczyć, aby potwierdzić wersję wariata. Na całe szczęście Straż jest zobowiązana do słuchania Policji. Wbrew temu, co mi zarzucano, nie mam jakiś specjalnych „znajomości na Policji”. Nie podszywam się pod kogoś, kim nie jestem. To doktor B. już dawno nie jest lekarzem, bo wyrzucił za okno wszystkie metody naukowe swojej profesji.
Prawda jest taka, że taka, że rzeczywiście utknęłam w bardzo nieprzyjaznym mi środowisku, które zwróciło się przeciwko mnie, kierując się urojeniami Romana, Anny oraz Renaty. Dokonywano nie tylko egzekucji na mojej psychice, ale też zostałam poddana nielegalnym egzorcyzmom. Widać na moje apostazji, jak bardzo jestem niereligijna. Nie przedstawię innych dokumentów, bo tylko takie są niesfałszowane.
Nikt z mojej rodziny się nie zgodził na nielegalne egzorcyzmy. Zgodę wyraził na to obcy mi schizofrenik, z którym nie mam nic wspólnego. Wiem, że osoby z pracy terroryzowały mnie i godziły się na łamanie w ten sposób praw człowieka. Zostałam złamana i sterroryzowana, więc straciłam pamięć przez to postępowanie ludzi, których nie powinny obchodzić zarzuty chorych psychicznie wobec mnie.
Vogel dostał moje emaile, które napisałam, do wielu osób w próbie wyjaśnienia zarzutów, które pochodzą z urojeń moich prześladowców. Zostałam przez to zakatowana, wmawiano mi religijność i bycie byłą prostytutką. Zawsze będę się skarżyć na łamanie praw człowieka, a także prawa medycznego. Te emaile nigdy nie powinny trafić do kogoś takiego jak Vogel. Nie jest członkiem organizacji, w której pracuję. Jedyne, co zrobił, to zakłócenie pracy ważnej instytucji oraz zniszczenie wielu osób, które zostały wciągnięte w jego nielegalne akcje.
Zostałam tak zniszczona i zastraszona w czasie pracy, że wytworzono u mnie syndrom sztokholmski i straciłam możliwość obrony oraz zmienienia miejsca pracy. Potraktowano mnie jak niewolnicę Romana i osobę pozbawioną praw. Tak wprost mnie nazywał i tak mnie traktował doktor B. oraz Nycz.
Wbrew temu, co sądzą enablerzy Romana i Renaty, mam swoje prawa. A Policja stoi po mojej stronie, bo ma wgląd we wszystkie dokumenty i wszystko prawidłowo weryfikuje. Nie podszywam się pod kogoś, kim nie jestem. Wywołany syndrom sztokholmski i to że wmówiono mi fałszywe przekonania, nie jest dowodem na prawdziwość zarzutów, że nie jestem „prawdziwą” Małgorzatą.
Nie boję się Sądu Opiekuńczego, którym grozi mi doktor B. Wiem, co wcześniej Sąd zadecydował. A zeznania wariatów są niczym przy prawdzie i tym, że mnie znają wszyscy.
Bardzo proszę, kiedy zobaczycie doktora B. lub Nycza, strzelcie ich w ucho ode mnie i naprostujcie tym frustratom światopogląd.
Wrew żądaniom doktora B. nie będę pisać za Renatę, bo wcale nie trzeba jej naprawiać sytuacji społecznej czy pisarskiej. Żadnych pomysłów jej nie ukradłam. To klasyczne szlochy schizofreniczki paranoiczki.
To absurdalne żądania – od zarzutów, że nie umiem pisać, przeszedł płynnie do stwierdzeń, że mam dobry styl, ale żadnych pomysłów i mam „pomagać” Renacie. Nie będę za tę schizofreniczną lesbę pisać. Za Romana też nie. Nie będę też śpiewać za Annę. Nikt nich nie zasługuje na pomoc.
Doktor B. przyznał się, że kariera mi „nie wyszła”, bo on teog pilnował. Bo jego zdaniem ta trójka schzizofreników to osoby pokrzywdzone.
Chuja tam pokrzywdzone. To, że kurwa przejęła nielegalnie moje mieszkanie, rozpruła sejf i ukradła mi wszystko, nie oznacza, że to wszystko były jej konspekty. To jest mój charaler pisma i nikt mi tych konspektów, czy pomysłów nie dyktował.
Chuj na to wszystko!!! Schizofrenicy kleptomani zaczęli rządzić fandomem warszawskim oraz moim miejscem pracy. Ale nadal jestem wolną osobę i nawet jeśli mnie zakmnieice w więzieniu, to i tak nie potwierdzę słów schizofreników, tylko będę coraz bardziej prześladowanym dysydentem.
Norwegia ujęła się za właściwą osobą. Nie udowodnisz, chuju, że jestem Tomem Ripleyem. Ja jestem tą osobą, za którą się podaję. To Roman nie powinien się podwać za Ravna i żyć z pieniędzy, które dla mnie przelewali rodzice zabitego.
Dzięki psychologom i przyjacielom przetrwałam. Jeśli przekręcam słowa to ze stresu, nie dlatego że jestem Rosjanką. Odpierdol się, chuju! Nie zabiję się dlatego, że mi zagroziłeś, że zrobisz ze mnie wszędzie Ripleya!!!
Przy takiej agresji i terrorze groziło mi samobójstwo. Same takie groźbę wystarczą, aby zabić niewinną osobę. Właśnie niewinne osoby się bardziej rozpadają i zabiją z powodu zaszczucia.
Chuju B., będę ci grozić!!! Bo akurat prawdziwego Sądu się nie boję!!!
Odpierdol się ode mnie!!! Nawet jeśli mnie zabijesz, nie „zasłużysz” na to, żeby zamoczyć w Renatce. To lesba, która ludźmi manipuluje. Kurwa, ludzie, panujcie nad frustracją seksualną, debile. Nie możliwości, aby ktoś hetero nie poszedł w końcu do łóżka z kimś, kogo podobno kocha. Wiem, że zakochany facet w końcu dopnie swego. Nawet w żałobie reakcje mojego organizmu były prawidłowymi relacjami osoby heteroseksualnej.
I nadal tak jest. Romana po prostu nienawidzę i tej gej budzi we mnie awersję. Nie ma znaczenia, jak dużą dawkę prania mozgu i zaserwowano w czasie studiów. Nadal odwróciłam się od niego z odrazą w czasie przyjęcia pewnej idiotki. Nie jestem lesbijką. Na szczęście są faceci, którzy za mnie ręczą. Nie jestem postacią z filmu Monster.
Roman i doktor B. nie będą pisali historii o mnie jako o prostytutce lesbijce.
I jakoś do tej pory nikt mnie nie chce sądzić za umieszczenia na blogu moich własnych opowiadań. Nie jest to dowód na to, że „zabiłam autorkę”. Renata wcale mnie nie zna, nie jest moją krewną. Moi krewni są na zdjęciu poniżej zaświadczenia.
Roman, schizofrenik, który ma święte przekonanie, że jest moim mężem, bardzo przypomina mi Dextera Morgana. Dexter to postać fikcyjna z powieści Jeffa Lindsaya. Nie powiem z całą pewnością, że Lindsay zainspirował się wprost postacią naszego fandomowego schizofrenika, pisarze śledzą nie tylko plotki (a fandom światowy jest bardzo rozplotkowany), ale też przeglądają różne archiwa kryminologiczne. A większość schizofreników jest do siebie podobna i widzę sporo analogii.
Poznałam Romana w podstawówce i nienawidzę go od tamtego momentu. Zadręczał mnie już wtedy swoimi opowieściami o marzeniach, żeby zostać zawodowym mordercą. Uczył go tego ojciec schizofrenik. Już wtedy razem zabijali zwierzęta, na których Roman uczył się bezwzględności. Słyszałam, że razem oczyszczają świat z elementów nieporządanych ich zdaniem, czyli metali i „kurew”. Byłam tak przerażona, że razem z Tatą informowaliścy Policję o nim i jego krewnych. Udałoby się tę rodzinę leczyć, gdy nie fandom, gdzie znaleźli sobie enablerów oraz analog Vogel, czyli psychiatrę, który zaczął z nimi współpracować i ich chronić.
Przez tę ochronę nasz polski Dexter oraz jego krewni działali bez problemu. Jak to schizofrenicy zrzucili swoją winę na niewinne osoby ze szkoły i je zaszczuli. Dalej kwitli w fandomie bezprawnie przypisując sobie rolę moich obrońców, którzy mnie wtedy uratowali. Oszukali wszystkich, a ja nie wiedziałam, co się dzieje za moimi plecami.
Schizofreników bardzo trudno się diagnozuje. Najlepiej to robi ich ofiara, przed którą się odsłaniają, jak to robił Roman w szkole przede mną. Przed resztą świata odgrywają role, jakie sobie wybrali. Większość z tego, co robią, jest oparte na ich urojeniach i dlatego nie stają przed wymiarem sprawiedliwości, nie mogą się powstrzymać, nia mają wyboru, zdaniem psychiatrii są niepoczytalni. Schizofrenicy są bardzo przekonujący i uwodzą swoje ofiary oraz swoich enablerów. Przy czym dla psychologa uwodzenie nie musi dotyczyć sfery seksualnej, chociaż schizofreniczki często zaciągają kogoś do łóżka, aby go urobić, chodzi o przekonanie kogoś, że się jest ideałem i sprawienie, że ta osoba zakocha się po uszy. Kochamy swoje zwierzęta, kochamy przyjaciół, kochamy dzieci. Nie oznacza to, że chcemy z nimi uprawiać seks.
Psychologia kliniczna jest bardzo trudną dziedziną i trzeba przyswoić sobie wiedzę z takiej samej ilości podręczników, co na medycynie. Trzeba zapamiętać całe listy typowych urojeń, zachowań i sytuacji, jakie wskazują, że osoba, z którą rozmawia psycholog jest chora psychicznie. Psychiatrzy tego nie potrafią, dlatego mają obowiązek dokładnego weryfikowania tego, co im sie mówi. Weryfikacja to nie jest pytanie osoby oskarżanej o schizofrenię, tylko proszenie Policji o weryfikację, kto mówi coś niezgodnego z dokumentami. Ja mówię to, co jest w dokumentach w posiadaniu Policji. Schizofreicy bardzo często próbują ubezwłasnowolnić ofiary swoich urojeń sądownie. Znajduje się to na liście typowych sytuacji. Tak samo często fałszują dokumenty.
Wyciągnęłam z Romana bardzo dużo i mój przyjaciel nagrywał nasze rozmowy telefoniczne. Byliśmy też filmowani. Przyznał mi się Roman do wielu rzeczy. Nie potrzebuję już żadnych innych konfrontacji z tym psycholem. Wiem dokładnie, kim jest. Przyznał mi się, że jest gejem i nienawidzi kobiet. Jest mordercą, ale też jest chory psychicznie. Dowiedziałam się, że ma w głowie swojego „Przewodnika”, który mu podpowiada, co ma robić. Nie nazwał go Mrocznym, ale widzę wyraźnie w tym analogię do Mrocznego Pasażera, którego podszepty realizuje Dexter.
Dexter fikcyjny i nasz fandomowy świetnie sobie radzą w codziennym życiu. Nie widać po nich na pierwszy rzut oka schizofrenii, ale psycholodzy kliniczni nie będą mieli wątpliwości. Obaj kłamią na zawołanie i robią wszystko, aby uniknąć wpadki. Mordują też w tym celu. Dlatego bardzo niebezpieczne jest mówienie w ich otoczeniu, kim jestem i że się mnie lubi. Prawda całkowicie nie zgadza się z wersją, którą kolportują w swoim otoczeniu. Niszczenie mnie jest zemstą za to, że nie chcę z nim współpracować i potwierdzać urojeń polskiego Dextera oraz jego krewnych. Nie dam mu się zabić, aby przejął mój majątek, a jego siostra mogła uchodzić za kogoś takiego jak ja.
Bardzo proszę, nie mówcie nic polskiemu Dexterowi o mnie.
Mam dosyć prześladującego mnie od dzieciństwa gangu schizofreników oraz ich durnych enablerów. Mam dosyć pomawiania mnie o prostytucję i wmawiania mi, że Roman jest „troskliwym mężem”.
Roman jest tak daleki od „troskliwego męża” jak tylko się da. To naprawdę schizofrenik, który uwielbia dusić koty, a czasem podduszać i obserwować, jak konają z przerażenia, a potem schodzą z tego świata z powodu stresu, bo cały czas je odwiedza pod różnymi pozorami i napawa się ich lękiem i przerażeniem, i tym jak konają pod jego dotykiem. Gdy nie ma czasu, łamie karki niewinnym zwierzetom. Opowiada jaki to z niego miłośnik zwierząt, o swoje zbrodnie pomawiając niewinne osoby. Dużo zrzuca na mnie, ale naprawdę nie zabiłam żadnego kota. Parę kotów przed nim uratowałam.
Nigdy nawet przez chwilę nie byłam z Romanem. Nie chcę go. Za to on chce mieć całkowitą kontrolę nade mną i potraktować mnie jak jedno ze zwierząt, które morduje. Zawsze polował na moje pieniądze, aż w końcu udało mu się przejąć nielegalną decyzją kontrolę nad moim kontem.
Byłam bardzo szczęśliwa, gdy po śmierci Ravna, związałam się z Vikiem i zaczęliśmy planować wspólne życie. Marzyliśmy o tym, aby szybko założyć rodzinę. Zaszłam więc w ciążę i wyciągnęłam akt chrztu ze swojej parafii, mówiąc proboszczowi, że zamierzam wziąć ślub w Kościele Luterańskim. Proposzcz mi powiedział, że to oznacza apostazję, bo katoliczka ma brać ślub w Kościele Katolickim. (OK, fine! Whatever!!! I tak jestem ateistką, a was niecierpię, bo niszczycie ludzi, chodzi mi o ten wasz zwyczaj nieleczenia schizofreników.)
Promieniałam szczęściem, gdy byłam w ciąży. Niestety kontrolujący mnie schizofrenik podobnie jak w przypadku Ravna zaczął mieć związane z tym urojenia. Już Ravn miał być „gangsterem”, który mnie podobno „zmusza do prostytucji” – podejrzewam, że schizofrenik-gej ma problemy z kobiecym seksem, sam mi powiedział, że nienawidzi kobiet. Z powodu tych urojeń mój pierwszy narzeczony został zabity, bo mnie w ten sposób Roman ze swoimi ojcem według ich własnych słów „chronili”. Z podobnego powodu zabito perkusistę oraz gitarzystę z naszego reytaniackiego zespołu. Uważajcie na ten gang – lubią podawać ludziom środki nasenne w alkoholu, a potem śpiące ofiary dusić lub traktowac nożem. Lubią też topić.
Przy drugim narzeczonym i ciąży zostałam napadnięta i skopana. Gdy krzyczałam, żeby mi dali spokój, bo jestem w ciąży i zwinęłam się, aby bronić brzuch, zostałam przez inne osoby z tego gangu schizofreników złapana i rozciągnięta, aby wściekły Roman mógł celować kopniakami prosto w mój brzuch. Byłam kopana także po całym ciele i głowie. Powtórzyła się scena z podstawówki z wylanego przed szkołą lodowiska.
Zostałam tak pobita, że nie mogłam się ruszać i musiano wezwać karetkę. Jeszcze po drodze do szpitala poczułam, że ronię. Nic lekarze nie mogli na to poradzić. Zwykłym postępowaniem po poronieniu jest oczyszczenie macicy z resztek łożyska. Taki zabieg nazywa się łyżeczkowaniem. Łyżeczkowanie służy także diagnoztycznemu pobraniu komórek z macicy. Nigdy nie usunęłam ciąży. Ciążę – można tak powiedzieć – usunął mi Roman, a z potem zaszczuł mnie i mojego narzeczonego. Świat jest pełen kłamstw na temat mojego byłego. Nie zabił żadnego człowieka. Wiem, że w Norwegii wszyscy wiedzą, że osoba, o której zabicie jest pomawiany, popełniła samobójstwo. Podejrzewam, że tak jak John ta osoba została zniszczona przez naszych schizofreników i dlatego się zabiła. Ci schizofrenicy lubią takie akcje.
Nie życzę sobie, żeby jakiś ksiądz wydzierał się na mnie „ale łyżeczkowanie było!!!!!” Kurwa, no jasne, że było. W XX wieku nikt by kobiecie nie pozwolił zejść na sepsę, tylk odlatego, że po poronineiu został jakiś kawałek łożyska. I nie „łożysko nie jest święte”!!! Ciekawe ile kobiet zabił w ten sposób ten kościelny skurwysyn. Ja sama miałam potem problemy z korzystaniem z pomocy ginekologa, gdy okazało się, że mam problemy z mięśniakami. I nie mięśniak to nie jest ciąża.
Na przykładzie tego księdza widać, co jest złem w Kościele. Trafiają do niego geje, którzy nienawidzą kobiet i nie chcą się ujawniać z orientacją. Są do Kościoła przygotowywani od dziecka i ogranicza im się kontakty z nauką. Zaniedbują też naukę celowo. Celowo też niczego też nie chcą dowiadywać się o kobiecej fizjologii, za to uznają wszystko, co dotyczy kobiet, za „brudne”, szczególnie tak określane kobiety, które uważają, że seks powinien przynosić radość. Bardzo trzeba uważać w kontaktach z ludźmi Kościoła, tym bardziej że poglądy na świat kształtują im dewianci i schizofrenicy. Oprócz tego, naukowcy ustalili, że do Kościoła idą ludzie najgłupsi, bardziej utalentowani i inteligentniejsi wolą karierę poza Kościołem, gdzie liczy się zawartosc merytoryczna, a nie zabobony i psychopatia. Znanym faktem jest też, że wokół Kościoła zawsze kręci się dużo osób chorych psychicznie. To jest wiedza z podręczników psychologicznych (psychologia społeczna), a także moje obserwacje.
Rozeszliśmy się z moim narzeczonym tylko dlatego, że zostałam zakatowana i straciłam pamięć. Tak się składa, że schizofrenicy, gdy tylko zrobią coś złego, zaczynają zwalać to na swoje ofiary, albo pomawiają je o schizofrenię, twierdząc, że zamordowana osoba żyje. W moim przypadku miałam być laską jakiegoś gangstera, która usunęła ciążę. Było mi to wmawiane siłą i terrorem, miałam się przyznać do „aborcji” i zabicia dziecka. Nycz i doktor B. walili we mnie jak w bęben, twierdząc, że dopiero jak się do tego przyznam, to wyzdrowieję. Pomawianie mnie o chorobę psychiczną i wmawianie mi dzieci, których nie mam, zniszczyło mi psychikę i wywołało żywiołową nienawiść do katolicyzmu. Nie życzę sobie też wmawiania mi, że „kocham Romana” i że dlatego „nie chcę mu dać rozwodu”. Nienawidzę tego skurwysyna od dzieciństwa. I naprawdę nie jestem jego żoną.
Porozmawiajmy chwilę o zabobononach katolicyzmu. Schizofrenicy z reguły są dla księży „święci” i jeśli jakiś ksiądz wytropi jakiegoś nieleczonego schizofrenika odpala szampana i zniechęca schizofrneika do leczenia. Taką osobą jest Renata. Katolicki ksiądz potrafi zakatować ofiarę urojeń schizofrenika w procesie zmuszania ofiary, aby potwierdziła słowa „świętego”. Nie potwiedzę słów Renaty nigdy. Nie tylko nie jestem „kurwą” i córką „kurwy”, ale nigdy nie potwierdzę urojonego przez nią pokrewieństwa. Nie potwierdzam żadnego fałszywego „cudu” jakiego miała niby dokonać. Nie „nawróciła mnie” i nie „wyzwoliła mnie z alkoholizmu”. Jest wariatką, która nic o mnie nie wie. Przy czym wariaci w taki sposób „leczą ludzi z picia”, że ofiary zaszczucia, nad którymi kontrolę zaczął sprawować schizofrenik, przestają pić wodę i rozwalają sobie nerki. Jest to celowe. Gdy byłam dzieckiem, trener uczył mnie, ile szklanek wody powinnam pić, bo zaczęłam za bardzo ograniczać.
Mordowanie i prześladowanie kobiety, której zawalił się świat, bo gang schizofrneików ją pobił jest taką podłością, że brak mi słów. Kobieta, która jest w ciąży i oczekuje dziecka z miłości, chce go i opłakuje stratę, jak żadna inna kobieta. Łączenie przemocą z wariatem, który ją tak skopał, że straciła to dziecko jest taką chujozą, że brak mi słów. Szczególnie jeśli robią to osoby zdrowe psychicznie. Robienie z kogoś takiego jak ja niewolnicy Romana, który zniszczył mi w życiu wszystko i zabił moją ciążę, jest taką skurwysyństwem, że należałoby was wystrzelać. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić ludzi mniej empatycznych i bardziej psychopatycznych.
A Krystynie życzę, kurwa, szczęścia z Romanem, skoro tego tak bardzo chce, że robiła mi burdy w pracy, domagając się rozwodu. Naprawdę, nie stoję na drodze do waszego szczęścia. Chuj ma urojenia na ten temat. Ja jestem panną.
Dla przypomnienia poniżej moja apostazja i zaświadczenie od stanie cywilnym. Odpierdolcie się ode mnie. Wasza tępota i kurestwo zniszczyły mi w życiu wszystko. Szkoda, że sabotowaliście mi wszystkie związki i pilnowaliście, żebym nie założyła rodziny. Nienawidzę kościelnych kurew i nie chcę mieć z klerem nic wspólnego!!! Wy jesteście kurwy! Wy, a nie ja!!! Każda kurwa z zakonu też ma się ode mnie odpierdolić! Każdy ksiądz też jest pierdolnięty i zło z niego wychodzi!!! Psychoterapeuci wiedzą, jak pierdolnięci i źli są ludzie Kościoła. Nic mnie nie zdziwiło z tego, co czytałam w podręcznikach. Jesteście zakałą rodzaju ludzkiego, a Kościół jest swoistą organizacją przestępczą. Niczego nie produkujecie, kiepsko u was z usługami dla ludności, to raczej wam trzeba usługiwać, bo tego żądacie cały czas, a rządzicie ludźmi przez zastraszanie i wywoływanie syndromu sztokholmskiego, byle by wam owieczka nie spierdzieliła i kasa się zgadzała.
Mam czarne metalowe serce i w tej sytuacji nikogo to nie powinno dziwić.
A poniżej moja apostazja ze specjalnymi pozdrowieniami dla Nycza. Skurwysyn myślał, że nie uda mi się tego dokonać, że zostałam już tak zastarszona i zniszczona, że będę się bała złożyć apostazję i da radę zmusić mnie do realizacji chorych urojeń Renaty. Zeżryj to, chuju!!! Musisz się pogodzić z tym, że udało mi się także formalnie spierdzielić z Kościoła i była to jedna z najbardziej satysfakcjonujących rzeczy, jakie zrobiłam, chociaż walczyłam z ostrym syndromem sztokholmskim i zrobiłam to wbrew zastraszaniu i wbrew wmawianiu mi, jakie konsekwencje i płomienie piekielne czekają na mnie po śmierci, jeśli złożę apostazję. Chuj mnie obchodzi jak to „Chrystus cierpi przeze mnie” – przy czym tym Chrystusem ma być niby nieleczona schizofreniczka, jak rozumiem, do której urojeń na mój temat mam się dostosować. (Nie będzie cierpieć na lekach i odpierdoli się ode mnie, czego wszystkim życzę, bo zjebała życie wielu osobom, nie tylko mnie. Nie zna mnie, nie jest ze mną spokrewniona.) Nie dziwcie się indukowanym stanom lękowym, na jakie cierpię.
Nie dam sobą sterować za pomocą wymuszanego u mnie poczucia winy. Nie usunęłam ciąży. Zostałam pobita i z powodu poronienia straciłam kogoś, kogo jeszcze nie poznałam, a już kochałam. Kościelny zwyczaj mordowania psychiki kobiety i prześladowania w takiej sytuacji jest czymś, co musi być napiętnowane. Nie mam za co pokutować. Kościół ma za co pokutować. Nycz won do Watykanu! Mam nadzieję, że już nigdy nie pokaże się Polsce!
Przy czym jestem jak najbardziej pro-choice.
Polska musi być metalowa i laicka, a nie katolicka. Zniszczyliście już tyle osób, że czas was wyprosić z tego kraju.
Bardzo proszę idiotów, którzy prześladowali mnie całe życie, o dokładne przyjrzenie się poniższemu dokumentowi i powiedzenie mi, czy rzeczywiście niedawno mogli rozmawiać z moją Mamą, na temat jej „prostytucji” i „uzależnienia od alkoholu” czy bycia też „burdelmamą”. Analogicznie bardzo proszę o informację, czy nadal uważają, że spotkali w fandomie po roku 1985 mojego Tatę. Nie jestem, kurwa, prostytutką, czy alkoholiczką, nie mam cukrzycy ani problemów sercem. Nie jestem przez wszystkich znienawidzona. Mam problemy tylko z kilkoma schizofrenikami.
Mówiłam, że rozmawialiście ze schizofrenikami, którzy podawali się za kogoś innego, i że to są typowe akcje schizofreników zaszczuwających ofiarę swoich urojeń, prawda?
I czy nadal uważacie, że moje moje lokum to rzeczywiście własność Renaty?
Wiem, że milczenie kilku osób sprawiło, że uważacie, że macie rację. Ale nic nie poradzę na to, że jestem osobą, za którą się podaję. Najwyżej kilka osób przespało odpowiedni moment, aby mnie ratować przed wami.