Zerwanie

Byłam kiedyś w związku z narcyzem i był to w sumie koszmar. Zostałam do tego związku zmuszona terrorem i także terrorem byłam zmuszana do zbliżeń. Ale tak wygląda relacja z narcyzem, któremu ktoś powiedział, że jego wybranka nie widzi świata za nim.

Prawda była taka, że wcale tamtego faceta nie kochałam, ale problem z narcyzami polega na tym, że mają zwyczaj zadowalać się wyobrażeniami tego, co inni myślą i przeżywają, zamiast pytać i rozmawiać z ukochanymi na te tematy. Ja nauczyłam Breta rozmawiać, bo po niepowodzeniach miłosnych bardzo bał się kolejnego rozczarowania. Nie nauczyłam za to rozmawiać Michała. Nie dało się. Narcyz niestety reaguje chęcią „leczenia” swojej drugiej połówki, jeśli nie jest dostatecznie szczęśliwa, a narcyz na przykład wyobraża sobie, że powinna być bardzo szczęśliwa. Jak powiedziałam, zostałam zmuszona do związku z Michałem, ale jego ojciec chciał mnie leczyć na depresję, bo byłam „za smutna” jego zdaniem. No cóż jego syna też nie kochałam i miałam prawo być smutna, bo jednocześnie nękali mnie na uczelni wariaci. Za to z Bretem byłam szczęśliwa i roześmiana. Szczególnie zagranicą, gdzie nie mogli mnie dopaść schizofrenicy i polski fandom.

Wiem, jakim bólem potrafi być życie z narcyzem. Wiem też, jak bardzo potrafią poranić narcystyczni rodzice, którzy wbili sobie coś do głowy lub uwierzyli wariatom. Ojciec Michała uczył mnie wyobrażania sobie, co inni ludzie myślą lub czują, zamiast pytania ich wprost o to, co przeżywają. Takie odgadywanie on i jego żona uważali za szczyt inteligencji. Psycholodzy mają odmienne zdanie. Jest to szczyt głupoty i prowadzi do nieszczęścia, bo ludzie nie funkcjonują na telepatię i bardzo trudno, będąc głupim narcyzem, faktycznie odgadnąć, co inni mogą myśleć. Jeśli jakiemuś profilarowi udaje się odgadnąć czyjeś myśli, to tylko dzięki z setce przestudiowanych podręczników, a i tak psycholodzy sprawdzają pytając, czy rzeczywiście mają rację.

Zostałam tak poraniona przez różnych durnych ludzi, którzy uważali, że lepiej ode mnie wiedzą, kim są moi przyjaciele, kim powinnam być w życiu, co czuć (nie żartuję, moja matka powiedziała, że będzie mi mówić, co powinnam czuć, bo bez powiedzenia nikt nie wie, co powinien lubić i robić, na całe szczęście przeszłam w czasie studiów psychoterapię), że reaguję już całkowitą ucieczką na próby kontrolowania mnie. Przeżyłam też łączenie mnie na siłę ze schizofrenikiem z mojej podstawówki, którego znienawidziłam wtedy już na całe życie. Zresztą to nie był to jeden człowiek, z którym mnie łączono na siłę. W ostatniej chwili rzuciłam bogatego narcyza, który chciał mnie zmusić do ślubu w Kościele Rzymsko-Katolickim i grzecznego odgrywania roli, jaką mi napisał.

Rzuciłam też A., gdy tylko się zorientowałam, że jest narcyzem. Nie reagował na żadne moje prośby o realną pomoc, gdy w pracy byłam atakowana przez nachodzących mnie głupów z gangu schizofreników z czasów mojej podstawówki. Skończyło się to dla mnie bardzo źle, bo moją totalną amnezją i zabiciem psychiki.

Ale to nie był koniec moich problemów. Moi znajomi narcyzi, czyli między innymi Michał i jego rodzice, postanowili postawić na swoim i terrorem zmusić, aby mi „się poprawiło” po zaszczuciu przez schizofreników. A ojciec A. stwierdził, że terrorem i praniem mózgu doprowadzi do tego, że uprzytomnię sobie, że jego syna kocham nad życie. No więc, nie. Nie kochałam A. Był po prostu kimś, kto mi się oświadczył i nie chciałam być sama, miałam też nadzieję, że uratuje mnie przed atakami schizofreników. Zaczęłam uciekać, gdy tylko zdałam sobie sprawę, że A. jest kopią Michała i jego ojca. Zabiegi narcyza, aby załatwić swojemu synkowi ożenek, sprawił, że znienawidziłam cała imprezę już do reszty. Uciekam do tek pory i nie potrafię się nie krzywić, gdy A. się uśmiecha.

Przez różnych narcyzów straciłam całe życie, które miało być usłane różami. Czujesz się jak ktoś, kto musi biec, a nie może się ruszyć z miejsca, bo tkwi w klatce z silnymi prętami.

A A. podobno uczęszcza na psychoterapię i uczy rozmawiać.

Ja chcę dalej uciekać.

Przeżyłam też ataki pogrobowców mojej mamusi, która uparła się wychować sobie ludzi, którzy będą mnie kontrolować po jej śmierci i upewnią się, że zwiążę się z osobą, z którą mi wyznaczyła. A przede wszystkim dopilnują, żebym nie związała się z kimś, kogo ona znienawidziła. Nie chcę nawet sobie wyobrażać, jak bardzo jej wersja rzeczywistości, która powstała ze skrzyżowania opowieści schizofrenikami z jej własnymi wyobrażeniami, się różniła od rzeczywistości. Ale wiem, że myliła się bardzo często o sto osiemdziesiąt stopni. Była jedną z tych idiotek, które zniszczyły życie. A pogrobowcy mamusi nadal działają i niszczą mi życie. Niestety też są narcyzami. Zdrowa psychicznie osoba nie da się wciągnąć w takie gierki, bo szanuje innych ludzi i nie uważa ich za pionki, z którymi może robić, co chce, bo są głupie, a ona wie lepiej.

Naprawdę nie możecie ręcznie sterować innymi ludźmi, bo kończy się to katastrofą. Ludzie mają prawo sami decydować o swoim życiu. Niestety kilka moich koleżanek też było tak durnych, że będą decydować o mojej przyszłości i z kim mam rozmawiać, ale nimi zajmie się, jak mam nadzieję, już wkrótce sąd karny.

Dodaj komentarz