Całe moje życie przebiegało pod dyktando narcyzów, którzy urządzali mi życie pod swoje dyktando, nie mając zupełnie szacunku dla moich własnych potrzeb, upodobań, czy uczuć. Narcyzowi zawsze się wydaje, że wie lepiej i że jego ofiara w końcu mu podziękuje. Zniszczono mi w ten sposób całe życie, szczególnie po tym, gdy wbrew własnej woli wylądowałam w środowisku, gdzie jest nadmiar narcyzów – czyli w zawodzie nauczycielskim. Mam tego dosyć i wyruszam na poszukiwanie mojego prawdziwego życia, takiego jakim powinno być, co oznacza, że to ja decyduje, co chcę robić i z kim być. Jak wspomniałam, narcyzi wybrali mi zawód. Terrorem – chociaż studiowałam tez inne kierunki – zostałam zmuszona do tego, aby zostać lektorką języka angielskiego. Jest to bardzo nudne zajęcia, ale pozwala płacić rachunki i tyle dobrego mogę o nim powiedzieć. Pomimo wysiłków narcyzów nikt nie wyciągnie ze mnie podziękowań za to, że zmuszono mnie, wywołując syndrom sztokholmski i amnezję, do bycia nauczycielką. Wolałabym być dziennikarką lub wokalistką heavy metolową. Wolę tez być psychologiem, szczególnie jeśli mogę ratować przyjaciół, ale też nie jest to najbardziej ciekawe zajęcie świata.
Muszę też zrobić porządek ze sprawami osobistymi. Breta już nie kocham. Gdzieś po drodze zniknęła uczucie do niego. Podejrzewam, że dlatego, że mnie zawiódł, bo chociaż się bardzo starał, to jednak wyszedł z niego narcyz, który przejmował się tylko swoimi potrzebami i lekceważył wszystkie moje ostrzeżenia. oraz prośby o zapewnienie mi bezpieczeństwa, chociaż cały czas byłam atakowana przez schizofreników z mojej podstawówki oraz przez wąłsną matkę, która zmawiaiła się tylko dało, aby zaprogramować mi przyszłość.
Adama też nie kocham. Poszłam z nim do łóżka, bo byłam sama i miałam nadzieję, że coś z tego wyjdzie, bo próbowałam uciec przed schizofrenikiem, którego popierała moja matka, a z którym nigdy nie byłam i nie będę. Z Adama też wyszedł narcyz, który postanowił mnie kontrolować i programować, mówiąc mi, co mi wolno i jak mam się zachowywać, gdy spotkam kogoś z byłych lub jakąś inną osobę. Uważam, że zniszczyło mi to życie, bo powinnam była dawno rzucić faceta, którego nie kocham.
Próbowałam od Adama odejść, bo zainteresowałam się pewnym Szwedem, który od dawna chciał mnie poznać, ale zostałam zakatowana, bo rodzina Adama zaczęła bronić – nie wiem, jak to określić – stanu posiadania. Niestety narcyzi zawsze uważają, że wiedzą lepiej od swojej ofiary, co czuje, lub powinna czuć, co powinna robić i z kim być.
Moja matka tez taka była i znalazła sobie godnych następców, równie jak ona bezwzględnych z warszawskiego fandomu. Niestety w tym gronie znajdują się nie tylko narcyzi, ale również schizofrenicy, którzy są uważani za moich przyjaciół lub rodzinę, co ma z nich robić wiarygodne źródła informacji na mój temat. Nie są osobami, za które się podają. Nic, co o mnie mówią, nie jest prawdą. Nie wiem, jak można się na nich powoływać, skoro nawet moja matka, która kierowała się tylko własnymi nieprawdziwymi wyobrażeniami na mój temat, a nie moim zdaniem czy potrzebami, rzadko kiedy mówiła prawdę.
Każda osoba winna łamania praw człowieka – bo to właśnie robią tacy narcyzi – powinna wylądować w więzieniu. Takie osoby swoim ofiarom stwarzają piekło na ziemi. I przy okazji, jestem poganką, co oznacza, że piekła się nie boję, więc Nycz może sobie w dupę wsadzić próby zastraszania mnie Piekłem. Bo i tak nie potwierdzę słów schizofreników, z których próbuje się zrobić świętych czy moją rodzinę.
Moja własna matka łamała prawa człowieka i wiem, że Policja chciała ją wsadzić za torturowanie mnie do więzienia, ale na jej szczęście (a swoje nieszczęście) straciłam pamięć. po zaszczuciu przez schizofreników i Nycza.
I nie wystarczy mi, że moi prześladowcy „przyznają się do błędu” i zaproponują mi „miejsce w Kościele”. Spierdalajcie na drzewo.