Archiwum miesiąca: lipiec 2026

Prevost

Przy wyborze Prevosta na papieża wspomniałam o ciążących na nim oskarżeniach, które mówią o nim jako o osobie, która chroniła pedofila. Słyszałam obronę tego człowieka z ust kogoś z Kościoła, który bywa na warszawskich konwentach. Muszę więc to skomentować, bo jest to człowiek, który jednocześnie niszczył mnie, mojego Tatę i krewnych, posługując się pomówieniami, do jakich posuwali się schizofrenicy z mojej podstawówki wraz z enablerami z fandomu.

Jest to bardzo zabawne, że w przypadku prawicy i Kościoła oskarżenia o pedofilię są zamiatane pod dywan jako wysuwane przez wariatów, a jednak w przypadku mojej rodziny można bezkarnie ze mnie i mojej matki robić tępe byłe prostytutki, a z mojego ojca groźnego przestępcę. Podczas gdy prawda jest zupełnie inne i jesteśmy niewinnymi ofiarami pewnej schizofrenicznej rodziny, których dzieci poznałam w szkole. Nie ma między nami żadnej innej relacji.

Lewicowość mojej rodziny oraz nasz ateizm to nie jest „nihilizm moralny” jak w pewnym momencie usłyszałam. Dno moralne i etyczne prezentują osoby, które atakują mnie od dawna i swoimi brutalnymi atakami doprowadziły do takiego stanu, że prawie popełniłam samobójstwo i nadal jeszcze borykam się z psychologicznymi konsekwencjami traumy i zaszczucia.

Domagam się równego traktowania i skoro Prevost został uniewinionny, bo pomawiała go wariatka, to mój Tata także zasługuje na publiczne przeprosiny w mediach. Przeprosiny powinna dostać też reszta mojej rodziny. Nie interesuje mnie fakt, że warszawskim fandomem rządzi wariatka z mojej podstawówki wraz z idiotką zakochaną w udającym księcia schizofreniku. Tak brutalne napady na mnie i moich krewnych nigdy nie powinny mieć miejsca. Ludzie, którzy dopuścili się samosądu i lynczu, udowodnili tym, że są skrajne zdemoralizowani (kryminolodzy i psychoterapeuci mają swoje metody oceniania demoralizacji), więc nie są osobami, z którymi chcę mieć jakiekolwiek kontakty. Wyczerpałam wszystkie możliwości polubownego załatwienia sprawy. Poddaję się i od tego momentu gówno mnie obchodzi Avangarda czy w ogóle fandom. Tak samo, jak wtedy gdy byłam nastolatką i jako przyjaciel z fandomu Bret mnie wyciągał z depresji po kolejnym zaszczuciu przez schizofreników, sram na to środowisko i nie chcę was znać. Ale przeciwnie niż wtedy mam argumenty tłumaczące, dlaczego lepiej dla mnie nie pokazywać się w polskim fandomie i dlaczego jestem tak bardzo obrażona. Macie pecha, kurwy, bo wychodzę z amnezji i nie potwierdzę urojeń Renaty czy Romana!

Klątwa na was i na wasz dobytek!!!

Aluzja

Jakiś czas temu powstało tak złe opowiadanie, że przemilczę jego tytuł i autora. Jak rozumiem powstało z inspiracji kretynki zakochanej w schizofreniku, albo wręcz samych schizofreników z mojej podstawówki. Oczywiście można uważać, że jestem przewrażliwiona, ale sam naczelny schizofrenik, który udaje norweskiego księcia i cierpi na urojenia, że jest moim mężem, nalegał na mnie, abym podziękowała autorowi.

A więc, nie widzę powodów, abym dziękowała. Opowiadanie pewnego marnego pisarza (dobry pisarz nie dałby się w coś takiego wciągnąć) popełnił paszkwil, który w sposób wcale nie tak metaforyczny przedstawia w formie literackiej urojenia schizofreniczki Renaty, która nie jest moją przyjaciółką, ani krewną, a znam ją tylko z podstawówki.

A co znajdowało się wtym opowiadaniu? Opis groźnego lewackiego kręgu pedofili, którzy wywozili swoje ofiary do Francji, aby je tam sprzedawać. Pominęłabym milczeniem ten tekst, bo nie potrzeba reklamować urojeń gangu schizofreników, ale atakujący mnie wariat nalegał na to, abym ten temat poruszyła. Zostałam tak steroryzowana i zastraszona, że działam w ramach syndromu sztokholmskiego (na całe szczęście potrafię się zdiagnozować) i rzeczywiście czuję przymus poruszenia kwestii opowiadania, którego już nikt nie pamięta, bo było tak złe.

Obraziłam się na to opowiadanie już kiedyś na Facebooku, ale muszę zaprotestować jeszcze raz, bo nie będę za to opowiadanie dziękować, chociaż już dawno temu zostałam zmuszona przez schizofreników do „naprawczej” rozmowy z autorem. Mam go za imbecyla, chyba że rozmawiałam z jakimś innym imbecylem, który się pod niego podszywał. Bo takie rzeczy też robią schizofrenicy. Dodam tylko, że to prawica i Kościół na znormalizowaną pedofilię i prostytucję, tak wynika z badań psychologów, to prawica i Kościół twierdzą, że dzieciom się krzywda nie dzieje, jak mówił u mnie w podstawówce pewiem ksiądz pedofil z Opus Dei, czy jacyś jego „święci” schizofrenicy, którymi się otoczył.

Powtórzę jeszcze raz. Mój Tata nie należał do francuskiego kręgu pedofili. Został we Francji zniszczony przez gang schizofreników, którzy zamordowali jego żonę. Był zaszczuty przez ich urojenia oraz napuszczanych na niego coraz to nowych idiotów. Dokładnie taka sama historia, jaka mnie spotyka. Mój tata był prześladowany przez schizofreniczkę, która miała urojenia, że jest jego żoną. W Polsce ja mam na karku debila, który nie chce uwierzyć, że nie jest moim mężem. Przyczepiła się mnie też wariatka, która twierdzi, że jest moją siostrą cioteczną i że się jej zwierzam. Nic bardziej mylnego. Moja mama miała tylko brata, więc nie mogę mieć siostry ciotecznej. Mój Tata nie wywiózł do Francji Renaty, żeby ją tam zgwałcić. Nie jest na tyle atrakcyjna towarzysko, aby zabierać ją w jakąkolwiek podróż. Poza tym mój Tata od czasów zaszczucia i zabicia jego żony unikał francuskich fandomowych imprez, a w tamten weekend był w Londynie, który jakby nie patrzeć, nie znajduje się we Francji. Gdy dowiedziałam się w szkole, jakie nowe urojenia zaczyna żywić Renata, poradziłam Tacie, aby poinformował Policję o tym co wygaduje oraz przedstawił dowody, że był w Anglii. Policyjni biegli psycholodzy i psychiatrzy próbowali namówić wariatów z mojej podstawówki na leczenie, ale ci groźni schizofrenicy dostali taką pomoc od durni z fandomu, że postanowili nie rezygnować z urojeń i ruszyli do kolejnych ataków, które trwają do tej pory.

Istnieje też wariat, który twierdzi, że jest moim ojcem. Możliwe też, że twierdzi, że jest drugim mężem mojej matki, co by robiło z niego mojego ojczyma. Gówno prawda, oczywiście. Moja matka nie miała drugiego męża. Można też spotkać w czasie konwentów wariatkę, która twierdzi, że jest moją matką, czy też siostrą mojej matki, która niby miała być blondynką. Także całkowita nieprawda. Na blogu można znaleźć zdjęcia moich rodziców – ojciec nie był brunetem, a matka nie była blondynką. Uważny czytelnik znajdzie też moje zaświadczenie o stanie cywilnym i jestem panną. Nie ma żadnego męża. A babsko, które twierdzi, że jest moją ciotką, czy też matką, podawało się też za „matkę Adama” – wtedy założyła czarną perukę – lub też „matkę Michała”, żeby „zaręczyć” ich – oczywiście bez ich wiedzy – z naiwnymi sukami, które mnie potem atakowały jako „wariatkę”, która miała się odpierdolić od ich ukochanego, bo miałam być powodem, dlaczego zaręczony facet „nie pamięta, że je kocha”.

Niestety schizofrenicy, którzy mnie prześladują to klasyczne przykłady z podręcznika psychoterapeuty. I na tym możnaby zamknąć tę dyskusję. Dodam jednak, że jedyni pedofile, jakich spotkałam, to schizofrenicy z Opus Dei, szczególnie ten, który ma urojenia, że jest moim ojcem. Gość cierpi też na namolne myśli, że jestem prostytutką. Niestety rozpowszechnił swoje urojenia po całym fandomie. Zostałam przez ten gang schizofreników zgwałcona oralnie w budynku podstawówki, bo sobie wymyślili, że uprzytomnią mi w ten sposób, że jestem prostytutką, a potem zrobią sobie ze mnie niewolnicę i będą sprzedawać, także Kościołowi. Możliwe też, że chcieli w ten sposób zmusić mnie do zostania zakonnicą – jako że ten gwałt miał mnie shańbić i miałam chcieć to „odpokutować” – i w ten sposób zrealizować urojenia Renaty, które polegają na tym, że chcę „iść do Kościoła” i zostawić jej swoje mieszkanie, bo schizofrenicznie czuje się jego właścicielką. Przy czym mieszkanie jest całkowicie moje, mam zaświadczenie o prawie do lokalu i jestem jedyną spadkobierczynią Heleny Wieczorek. Mam dosyć już ludzi, którzy chcą mnie terrorem zmusić do „oddania” kluczy Renacie. To jest tępa idiotka, która nie ma nic wspólnego ze mną, czy moimi krewnymi. Roman też nie ma ze mną nic wspólnego.

Oczywiście Polska i Francja to jest dosyć mała próbka statystyczna, ale widać pewną zależność. Zawsze przy schizofrenikach w fandomie pojawia się zbyt ambitne beztalencie, które używa skradzionego konspektu, którego autor (czy autorka) zostaje przez gang schizofreników zaszczuty aż do próby samobójczej. Giną też przyjaciele autora (czy autorki) kospektu, zaszczuci z wynikiem śmiertelnym lub też zabici przez schizofreników z powodów urojeń, bazujących na tym, że schizofrenikom po prostu przeszkadzali. Zabijani też są członkowie rodzin. Schizofrenicy bardzo lubią pojawiać się w szpitalach, gdzie znajdują się ich ofiary i popełniać mordestwa. Podają się przy tym za członków rodzin, a prawdziwych krewnych przedstawiają jako wiariatów. Samych pacjentów też przedstawiają jako wariatów, którym nie wolno wierzyć.

Mam dosyć tych przeżywanych raz po raz ataków impostorów. Mam wrażenie, że każdy fandom, w każdym kraju, jest zarażony przez gangi schizofreników oraz ich urojenia. Musi być w fantastyce coś, co przyciąga schizofreników.

Osobiście, zamierzam unikać zarażonych przez schizofreników terenów, bo jako obiekt obsesji schizofreników, nie będę się nigdy czuć bezpiecznie – szczególnie, gdy nie chcę po deadlinie potwierdzić urojeń moich prześladowców. A dołączyli do nich nie tylko fani, ale też pisarze (albo wręcz „pisarze”, jak w przypadku pewnej pani). Tak więc, żegnaj pierdolony fandomie. Nikt nigdy mi nie pomógł w mojej walce z wariatami o prawdę. Musiałam centymetr po centymetrze odzyskiwać grunt, gdy gang schizofreników oraz ich enablerzy zaatakowali mnie w pracy, co jest ostatnim etapem zaszczucia przez schizofrenika. Wcześniej uciekłam z fandomu. Na walce o to, by normalnie żyć, upłynęło mi całe życie i nikomu nie dziękuję.

Przykro mi tylko, że mój Tata miał w Polsce tylu fałszywych przyjaciół, którzy mu nie pomogli, gdy zaszczuli go wariaci. Ja w fandomie też nie widzę żadnych przyjaciół, bo ci wszyscy ludzie zniszczyli mi życie, zdrowie, psychikę i wszystkie moje marzenia przez nich runęły. A pomagali tylko schizofrenikom. Wiem dokładnie, na kim mogę polegać i nie jest to Avangarda.

Mój ojciec i matka nie byli schizofrenikami. A Tata zmarł w roku 1985, a w 2000 moja matka. Oboje byli uczciwymi, zdrowymi psychicznie ludźmi, którzy przegrali w starciu z gangiem schizofreników i fandomem. Ich życie i moje powinno było wyglądać inaczej. A jeśli ktoś wątpi w moje słowa, to niech odszuka sobie odpowiednie dokumenty na blogu.

Nie dziwcie się też, że żywiołowo i szczerze nienawidzę Kościoła Rzymsko-Katolickiego oraz Opus Dei.