Przypomniała mi się rozmowa z głupią Barbarą, która – kierując się tym, co schizofrenicy z mojej podstawówki powiedzieli jej wieki temu – zaczęła mnie zastraszać, że jeśli nie potwierdzę na blogu słów wariatów to wyrzuci mnie z pracy.
No co ja mogę na to poradzić? Nie jestem ani żoną Romana, ani krewną Renaty. Nic co o mnie opowiada Barbara nie jest prawdą. Smutne za to jest, że pani P. padła jej ofiarą i szczerze wierząc w jej prawdomówność, zaczeła mnie wraz z nią zaszczuwać, chcąc powierdzenia urojeń wariatów. Triggerem dla nich są moje opowieści o psychologii i dawnej karierze pływackiej. Barbara uważa, że „zna o mnie prawdę” i „opiekuje się mną” od zawsze i tylko dzięki jej niej „wyszłam na ludzi”. Oczywiście jest odwrotnie, bo jej działania mnie zniszczyły i uniemożliwiły każdą karierę, którą wolałabym od nauczycielstwa. Zniszczyła mi też życie osobiste i psychikę. Kłamie wszystkim w żywe oczy.
Wedle przechwałek Barbary umożliwiła awans pani P. bo jej pomaga, usłyszałam też groźby, że jeśli napiszę na blogu coś innego, niż chce Barbara, to wyrzuci mnie z pracy, bo zaprzyjaźniła się z moją szefową. Jej wpływ tłumaczy dziwne posunięcia kadrowe związane z tym, czy ktoś jest religijny. Oczywiście może to być przypadek i nie ma na nic wpływu, bo jej słowa są wyłącznie powtórzeniem bezmyślnej paplaniny imbecyla i wariatki. Bo jak mam ocenić gadanie osoby, która twierdzi, że nie jestem córką Mariana i Heleny, nie jestem pływaczką i nie jestem autorką swoich tekstów. Jest to też osoba, która twierdzi, że jestem „kurwą” i „córką kurwy”. Wiem, że jej „rewelacje” pochodzą od mojego chorego psychicznie koleżeństwa z podstawówki, ale nie zmienia to mojego złego nastawienia do jej osoby. Jest to pieniaczka i osoba bardzo niebezpieczna dla mnie.
Powtórzę jeszcze raz, jest to osoba, która mnie terroryzowała, twierdząc, że wyrzuci mnie z pracy, jeśli na blogu pojawi się coś innego, niż ona sobie życzy. Tak się składa, że bardzo chętnie przeniosę się do innej pracy. Chcę zobaczyć, co Barbara będzie robić, bo mam jednak wrażenie, że jestem za dobra, aby moje miejsce pracy się ze mną łatwo pożegnało. Wręcz przeciwnie, szef szefów nie chciał mnie puścić, gdy wściekła chciałam już raz odejść. Oczywiście jego obietnice nie zostały zrealizowane i dalej byłam tępiona przez wariatów i Barbarę w miejscu pracy.
Mam prośbę do osób, które wiedzą, kim jest ta idiotka z Krakowa. Prześlijcie jej linki do odpowiednich zaświadczeń, które potwierdzają moje słowa. A mianowicie, pokażcie jej, że jestem panną (w Polsce), oraz dla pewności pokażcie także zdjęcie mojego dowodu osobistego. Przyda się też fotografia z bloga mojej prawdziwej rodziny. Bardzo proszę, dodajcie też kilka słów od siebie. Jest to osoba, która twierdzi, że nikogo w fandomie nie znam. Atakowała mnie tak uporczywie w czasie konwentów, że odpowiada za skłócenie mnie wieloma pisarzami, bo twierdziła, że ich nie znam i że oni o mnie nie słyszeli. Przez chwilę myślałam, że rzeczywiście mówiła w ich imieniu, a nie powtarza urojenia rodziny Romana i Renaty (tej małej blondynki, która lubi się przedstawiać jako Małgorzata Wieczorek, czy ja).
Naprawdę bardzo proszę, naprawcie jej światopogląd. Jest powodem, dlaczego ci idioci z mojej podstawówki się nie leczą i zaszczuli wiele osób. Niech sobie przeczyta ten blog. A potem niech spróbuje mnie wyrzucić z pracy. I DARE YOU!!!
Ciekawa też jestem, czy Barbara pisze lepiej ode mnie? Jak oceniacie mój styl na blogu? Oczwyiście się nie staram i prawie nie redaguję, ale chyba nie jest aż tak źle, aby Barbara twierdziła, że tego, co piszę, nie dało się czytać. No chyba, że Renata pokazała jej coś, co sama wydusiła z Chata GPT i stąd jej opinie. Ach, chyba chodziło jej o sfałszowany list do dyrekcji Opus Dei. Ani jedno słowo w nim nie pochodzi ode mnie. Jest jedną z wielu prób stworzenia „dowodów” na prawdziwość urojeń schizofreników z mojej podstawówki.
Do wszystkich win Barbary dopiszcie też zniszczenie mnie jako autorki i wywołanie blokady pisarskiej. Mam nadzieję, że Adam mnie postawi na nogi, jak obiecywał i wrócę do kariery wokalnej. Do świata metalu Barbara nie ma wstępu, a ja nie chcę już oglądać nikogo z warszawskiego fandomu. Wszystkich oszukała.
Niech Barbara nie robi z Anny „Smeagola” skrzywdzonej wokalistki.