Upoważnienie

Muszę opisać, na czym dokładnie polegał przekręt prześladującej mnie rodziny schizofreników, którym udało się uzyskać dostęp do pieniędzy po moim zmarłym mężu. Oczywiście jak to schizofrenicy cierpią na urojenia, że to wszystko jest „ich”, bo „są Norwegami”.

Ustalmy coś dokładnie. Roman nie jest Norwegiem. Jest schizofrenikiem, który doznał bardzo silnych urojeń, gdy mnie poznał w podstawówce. Zaczął sie uważać za kogoś podobnego do mojego ojca, który był wnukiem bardzo ważnego norweskiego arystokraty. Mój polski dziadek ze strony ojca ożenił się z córką owego arystokraty, więc nie powinno dziwić moje polskie nazwisko. Stąd pochodzą urojenia Romana o Norwegii i byciu norweskim „księciem”.

W latach osiemdziesiątych zakochałam się w norweskim muzyku.Bardzo szybko wzięliśmy ślub cywilny w norweskiej ambasadzie i organizowaliśmy impezę kościelną. Dla wielu osób z fandomu nie było to tajemnicą. Problem zaczął się, gdy wytrąciły się osoby spoza fandomu, które praktycznie nikogo nie znają poza rodziną schizofreników z mojej podstawówki. Po śmierci mojego męża, który został zabity przez wariata, zostałam zwabiona na konwent i zaszczuta przez wariatów i ich pomocników, bo mój prześladowcy postanowili, że znowu „zrobią ze mną porządek”. Przeszłam pranie mózgu, bo Roman zaczął mieć urojenia, że nazywa się Ravn, więc mnie jako młodą wdowę przekonywali, że jej mąż „żyje” i że jest to znienawidzony przez nią schizofrenik, który od dzieciństwa ma na moim punkcie obsesję.

W tym „w leczeniu mnie” pod dyktando schizofreników wzięło udział wiele osób z warszawskiego fandomu. Doprowadzili mnie wspólnie do amnezji. Nie miałam głowy do papierologii i zmiany nazwiska na to, które przyjęłam w ambasadzie podczas ślubu. Chciałam to zrobić po ślubie luterańskim, a potem nie wydawało się to ważne. Zresztą traciłam bardzo szybko pamięć po kolejnych atakach schizofreników oraz ich enablerów, wśród których byli też psychiatrzy. No cóż, nie jeden psychiatra został wciągnięty w urojenia schizofreników i zaczął niszczyć ofiarę schizofrenicznych urojeń. Psychoterapeuci takich psychiatrów wsadzają do więzienia. Profilerzy jeszcze bardziej lubią ich wsadzać do więzień i mają w swoich podręcznikach odpowiednie opisy działań schizofreników i zdemoralizowanych psychiatrów, którzą łamią za pieniądze zasady diagnostyki. Więc takie sprawy jak moja powinny zawsze być prześwietlane przez Policję. Samosądy i lincze są oznaką demoralizacji.

Norwedzy ciągnęli mnie za rękę, bo trzeba było załatwić sprawy spadkowe po prawdziwym Ravnie. Wsparciem dla mnie był jego krewny, Varg. Rzucili się mnie wspierać ludzie z warszawskiego fandomu. Założyli dla mnie konto, na które zacząły wpływać pieniądze z Norwegii. Ale oczywiście schizofrenicy postanowili przejąć kontrolę na tym kontem i sfałszowali mój podpis pod upoważnieniem dla Romana. W ten sposób ten wariat już bez problemów zaczął udawać mojego męża i właściciela tych pieniędzy. A ja zostałam tam pobita i zaatakowana psychicznie tak bardzo, że straciłam pamięć. Barbara i schizofrenicy dalej mnie kontrolowali i kłamali na mój temat.

Nie dziwcie się, że napisałam Policji o tym przekręcie i porosiłam Prokuraturę, aby zablokowali Romanowi bankowe upoważnienie i dostęp do moich pięniędzy. Z powodu amnezji nie mam do nich dostępu. Nie wiem, nawet który to bank. Ale wolę już, aby nikt z tych pieniędzy nie korzystał, niż żeby ten schizofrenik wykorzystywał je do podtrzymywania swoich urojeń o byciu multimiliarderem. Ale jak się zorientowałam, udało się odciąć go skutecznie od tych pieniędzy, bo za ten ruch zostałam zakatowana psychicznie tak dokładnie, że dopiero teraz odzyskuję pamięć. Nie dziwi mnie zaangażowanie różnych osób po stronie tego schizofrneika, ponieważ byli hojnie nagradzani z moich pieniędzy. Słyszałam spłacanych pożyczkach na samochód, czy też kupowanych domach.

Odtwarzam to wszystko z pamięci z problemami dzięki pomocy moich prawdziwych przyjaciół z fandomu, także światowego.

A poniżej zdjęcie mojej rodziny. Jeśli kogoś nie ma na tym nim, nie może występować przed nikim, jako mój krewny. Jak widać, nie ma tutaj ani Romana, ani Renaty czy Anny. Ryszarda też nie ma na tej rodzinnej imprezie. Ciekawe, czy potrafiliby powiedzieć, kto jest kim? Ciekawe czy pan B., który twierdzi, że zna wszystkich z mojej rodziny, potrafi chociaż jedną osobę oprócz mnie nazwać?

Dodaj komentarz