Pan Długopis jako prominentny polityk utrzymał decyzję o moich ubezwłasnowolnieniu. I o odcięciu mnie od mojego własnego konta. Moją reakcją była prośba do Norwegów, aby zmniejszyli przelewy do poziomu, który pozwala utrzymać moje mieszkanie. Uważam, że i tak po obsłużeniu poleceń zapłaty zostaje zbyt dużo na koncie.
Pan Długopis nie tylko nękał mnie i zastraszał przez telefon, ale zrobił mi też wjazd do pracy. Byłam osobą zastraszaną i terroryzowaną przez najwyższego urzędnika w Państwie. Wielokrotnie nadużył swojej władzy, strasząc mnie umieszczeniem w więzieniu. Odpowiedziałam mu powołując się na obywatelskie nieposłuszeństwo i odmówiłam wykonania polecenia. Chyba jestem obecnie jedynym prześladowanym dysydentem w Polsce, wobec którego złamano prawo w tak nieprawdopodobny sposób.
Moja sytuacja to coś, za co znowu odpowiada fandom warszawski, który od dekad, a w zasadzie całe moje życie, karmi się kłamstwami, które rozpuszczają schizofreniczne diabły z mojej podstawówki. Gdyby nie kontakty z fandomu ci schizofrenicy nigdy by nie dotarli do osób, które mogły podjąć decyzję o ubezwłasnowolnieniu mnie, bez weryfikacji w Sądzie Opiekuńczym, jak naprawdę wyglądała decyzja.
Orzeczenie Sądu jest wśród dokumentów, które ukryłam w mieszkaniu ojca Michała. Mam nadzieję, że w końcu się nim posłuży. Oczywiście brzmi inaczej niż dokument, którym posługuje się Roman, zakrywając dłonią górę tekstu. Ludzie czytają tylko nielegalny dopisek Romana na dole. Ja byłam uczona, aby czytać cały dokument. Każdy prawnik powinien zachowywać się podobnie.
Zasady społeczne głoszą, że prośby o weryfikację powinny być wysłuchiwane. Ja wiem, że dokument Romana jest sfałszowany. Wiem, że archiwa Sądu oraz Policji posiadają dokumenty o innym brzmieniu. Nikt z polityków nie poprosił nigdy o akta sprawy, tylko blokował działania Prokuratury. Na prośby o ratunek, usłyszałam, że właśnie zweryfikował i mnie wysłuchał i wie, że jestem chora psychicznie, bo mówię coś innego niż Roman.
Pan Długopis potraktował mnie jak chętną kurwę, która ma obowiązek z nim sypiać, bo tak usłyszał od schizofreniczki Renaty. Renata już w podstawówce mówiła mi, że chce zostać moim „alfonsem” i mnie sprzedawać. Jak widać nie zmieniła ambicji.
Byłam nie tylko brutalnie molestowana przez telefon, ale osobiście i brutalnie macana w pracy przez Pana Długopisa. Wmawiano mi, że tego chciałam. Byłam torturowana psychicznie, bo wmawiano mi, że muszę sobie uświadomić, że wszystko co usłyszał od schizofreników to prawda. Miało to skutkować moim „wyleczeniem”, gdy się przyznam, że wszystkie oskarżenia o prostytucję są prawdą. Gdy odmawiałam potwierdzenia słów wariatów, grożono mi psychiatrykiem. W końcu straciłam pamieć i rozsypałam sie fizycznie i psychicznie.
Mój kraj rezydencji, czyli Polska, to tępa psychiatryczna kurwa, która mnie zniszczyła. Nie uważam się za Polkę.