Oczy

Tępe schizofreniczki z mojej podstawówki, czyli Anna i Renata, lubią oskarżać mnie o chorobę psychiczną, ale fakty są zupełnie inne. Jestem tylko straumatyzowana przez te pizdy oraz ich pomagierów, którzy mają ambicje przekonać mnie, że urojenia Romana (czyli jeszcze jednej osoby z mojej podstawówki) s ą prawdą. Wśród ich enablerów znajdują się psycholodzy oraz psychiatrzy. Jest to skandal. W życiu nikt się nie spodziewał aż takiego braku profesjonalizmu. Prawdziwy psycholog kliniczny od razu powinien być podejrzliwy wobec osób, które same niezaczepiane szczują otoczenie na swoje ofiary i nigdy by nie nachodził niewinnych ofiar schizofreników w pracy. To samo dotyczy lekarzy, którzy już na studiach dowiadują się, że psychiatrzy są bardzo często atakowani przez schizofreników, którzy szczują ich na ofiary swoich urojeń.

Niestety matka Michała dała się urobić przez wariatów i imbecyli z mojej podstawówki i jeszcze gdy byłam dzieckiem zaczęła temu niebezpiecznemu gangowi przychylać nieba i pomagać. Była to wyjątkowo durna kobieta, która dopiero kilka dni przed śmiercią dowiedziała się, że ambicje całego jej życia, aby „pomóc” swojej niedoszłej synowej, były całkowicie źle skierowane. Była to kobieta głupia, na sposób który psycholodzy określają psychopatią. W tym przypadku chodziło o to, że nie potrafiła (co jest zresztą przypadłością także jej syna) połapać się w emocjach łudzi, czy odczuwać wobec nich empatię. Tacy ludzie z łatwością też lakceważą prośby innych o to, żeby zostawić ich w spokoju, tylko z uporem wykonują swoje plany. Łatwo się uzależniają od schizofreników, którzy obiecują im, że potrafią wyjaśnić wszystko. Była więc bezbronną ofiarą schizofreników i przepłakała ostatnie dni życia, gdy okazało się, że zniszczyła mnie do reszty pomagając Romanowi. Umożliwiła mu też zakatowanie kilku zwierząt. Z czego też dała sobie sprawę lata temu. gdy umierała w ostanim stadium raka.

Wszystko, co mówią o mnie schizofrenicy, jest nieprawdą. Nie są moimi krewnymi, nie są moimi przyjaciółmi, czy rodziną. Nic o mnie wiedzą, więc niezgodność mojej prawdziwej biografii z urojeniami nie jest dowodem na moją „schizofrenię”. Nie jestem „chorą psychicznie żoną Romana”, której trzeba „przypomnieć”, że ma męża. Taka pipy jak panna K., która miała pecha zakochać się w nim po uszy, naprawdę powinny zamknąć ryja, bo nie są starymi pannami, dlatego że nie dałam Romanowi „rozwodu”. Nie mogłam mu dać rozwodu, bo nigdy nie byliśmy małżeństwem. Przy czym zabawnym elementem jest to, że Renata od podstawówki kocha się w Romanie i jeśli gdzieś gdzieś są jakieś „szwagierki: to jest to właśnie Renata i Anna.

Renata nie jest była Piotra, a Anna nigdy nie była z Bretem. Renata nie jest moją kuzynką. Anna nie jest moją szwagierką. Nie chodzą za żadną z nich z nożem. Nie twierdzę, że moje oczy zmieniły kolor, ale owszem wiem, że z wiekiem ludziom kolor oczu potrafi się zmienić, szczególnie jeśli chodzi o bardzo małe dzieci. Ja sama mam piwne oczy, które mogą wydawać się – szczególnie na czarno-białych zdjęciach – czarne, a w innych przypadkach uchodzić za brązowe. Ale tak naprawdę mają kolor, który po angielsku określa się jako „hazel”. Przy czym dla wielu osób, których pierwszym językiem nie jest polski oczy tego typu są odmianą oczu koloru zielonego, bo zawierają w sobie sporo zieleni oprócz brązowego środka. Takie oczy mam od dziecka, nie zmieniły koloru.

Dużo także zależy od oświetlenia. W łazienkowym lustrze widzę oczy typowo piwne (czy też „hazel”) – czyli zielone z brązowym środkiem – ale to się zmienienia w zależności od oświetlenia. Zrobiłam sobie przed chwilą dwa zdjęcia – jedno w naturalnym świetle, a drugie w sztucznym. Wyszło na to, że pozornie zmienił mi się kolor oczu. Zresztą z oczami jest bardzo zabawna sprawa, bo kolor oczu zależy od ilości pigmentu w tęczówce, a nie od jego koloru, więc ilość światła i jego jakość bardzo wpływają na odbiór koloru. To że ktoś widzi inny kolor oczu, nie oznacza, że jestem inną osobą. Nie twierdzę też, że zmienił mi się kolor oczu.

Za to schizofrenik, który ma urojenia, że jest moim mężem, nie zna mnie na tyle, aby wiedział, jaki mam kolor oczu. więc bredzi, tak samo jak osoby, którymi steruje.

Od dzieciństwa mam takie.

Dodaj komentarz