Jak moi Czytelnicy wiedzą przeszłam pranie mózgu, bo wiele osób chciało mnie leczyć, bo to, co mówiłam, nie zgadzało się z opowieściami niejakiej schizofreniczki Renaty z mojej podstawówki. Ta mała isiotka polazła za mną i moim ojcem do fandomu i zaczęła rozpowszechiać banialuki na mój temat. Zre4sztą mój temat to małe piwo w porównaniu z tym, co mówiła o moim ojcu. Zrobiła z niego wszędzie potwora, a z mojej matki prostytutkę. Co gorsza w ramach „leczenia” apokrewnieni z nią schizofrneicy, a także naiwniacy, których sobie przewlkła z fandomu, zaczęli mnie namawiać, abym się przyznała do „prostytutrcji” – któ®a między innymi miała się odbywać na pływalni. Przy czym schizofrnenicy bardzo chcieli zostać moi alfonsami i na mnie zarabiać. Zresztą dalej chcą na mnie zarabiać, chociażby sprzedająć mnie do niewolniczej pracy w Opus Dei. Podobno mogliby ciągnąc jakieś wynagrodzenia z mojej pracy. Nie wiem, jaka jest prawda, ale za podobne – jak przypuszczam – postępowanie zapadły skazujące wyroki w Argentynie.
Matka Michała wraz ze swoimi znajomymi wysłuchała urojeń Renaty i jej krewnych i od tamtej pory dokonywała uparcie dzieła zniszczenie mojego życia. Kobieta już lata temu zmarła, ale przed samą śmiercią próbowała wychować sobie wnuki na spodkobierców, którzy będę kontynuować jej dzieło, które miało doprowadzić do zmuszenia mnie, abym wyszła za znienawidzonego schizofrenika Romana, który zadręczał mnie też urojeniami. Wszystko to doprowadziło do mojego załamania i syndromu sztokholmskiego, ale ani na krok nie jestem bliższa przyznaniu tego, że cokolwiek z urojeń tej bandy na mój czy mojego ojca temat jest prawdą.
Te wszystkie osoby napadały na mnie cyklicznie w czasie konwentów, w moich szkołach i miejscach pracy. Sięgnęłam praktycznie nieba, gdy po amerykańskim konwencie, wróciłam do Polski i zostałam zniszczona w budynku Anglistyki, bo Michała i jego rodzina, znając tylko schizofrneików, dalej postanowili mnie „leczyć”.
Mam dosyć polskiego fandomu i kolejnych napadów na mnie. Czarę gorycz przelała pewna idiotka, która – chociaż była ostrzegana jako dziecko – postanowiła mnie zniszczyć i zacząla posługiwać się konspektem, który mi ukradziono. Byłam na tyle miła, że wieki temu proponowałam tej idiotce współautorstwo, która już jako dziecko uwierzyła, że schizofrneicy zrobią z niej największą pisarkę Polski. Nie będzie tego już nigdy na stole i nie odblokuję innych konspektów, które – o ile dobrze pamiętam – dałam komuś na przechowanie. Mam nadzieję, że i te konspekty nie zostały niogdzie przekazane.
Te kospekty miałay być moim debiutem. Jestem tak zmęczona walką z tymi wariatami i próbami utrzymania się przy życiu (nie przesadzam, ludzie popełniają samobójstwo po praniu mózgi i zaszczuciu przez schizofrneików), że nie jestem już w stanie pisać, więc tym bardziej tej złodziejce niczego nie ułatwię.
Chociaż faktycznie, za zachęcani i rozbestwienie tych schizofrneików odpowiada rodzina Michała oraz Nycz z kilkoma innymi debilami z prawicy. Świetnie się bawili., robiac sobie ze mnie popychadło i niszcząc na konwetach. Ani te schizofrneiki Anna i Renata są moimi krewnymi, ani Roman mężem. Nikt też z nich też mnie nie zna. Moją tylko swoje urojenia na mój temat, indukowane przez zawiść i schizofrenię.
I to w zasadzie tyle, co mam do powiedzenia o tych ludziach. Okłamali wszystkich i zniszczyli wiele ludzkich żyć, w tym też moje i moich przyjaciół.
Pierdocie się na tym Bazyliszku. W życiu nie chcę brać udziału w jakimkowiek warszawskim konwencie. Podziękujcie tym ludziom za odmowę organizacji Wordconu w Warszawie i wyśmianie idiotek w Stanach. Żadna z tych osób nie jest ze mną w przyjaźni i nie ma prawa się na mnie powoływać.