Jak już wiedzą moi Czytelnicy, od podstawówki mam problemy ze schizofrenikami, których w tamtym czasie poznałam . Miałam tego pecha, że te dzieci za mną poleciały do fandomu, gdzie znalazły sobie chętnych powierników, którym opowiedziały wszystkie swoje urojenia na mój temat.
Niestety byli wśród powierników rodzice Michała, którzy od tamtej pory niszczyli mi całe życie, kierując się tym, co wariaci z mojej podstawówki i Opus Dei im opowiedzieli.
Nieprawdą jest, że kiedykowiek mi w czymkolwiek pomogli. Zniszczyli mnie już w podstawówce, wywołując amnezję, stany lękowe i myśli samobójcze. Zostałam tak zakatowana, że się roztyłam i porzuciłam sport – co zachwyciło schizofreniczkę Renatę. Przy okazji, Renata nie jest żadną moją krewną, tylko wariatką, która uroiła sobie, że wyśle mnie do klasztoru, a jej zostawię za „opiekę” mieskzanie, które miałam odziedziczyć po rodzicach. Drugie urojenie, które rządzi jej poczynaniami polega na oskarżaniu mojego ojca o bycie przestępcą i pedofilem. Mój ojkciec był bardzo dobrym człowiekiem, który nie załugiwał na takie zaszczucie. Gdy tylko ta idiotka opowiedziała w szkole, że mój tata miał niby ją zgwałcić, dopytałam, gdzie niby miało to mieć miejsce. Oczywiście niby miał odwiedzić ją w jej mieszkaniu (w Polsce). Na całe szczęście, mój tata był wtedy na zagranicznym konwencie. Powiedziałam wariatce w mojej podstawówki, że był zagranicą i ża ma się od nas odpierdolić. Tata zgłosił tę idiotkę i jej pomówienia Policji, przedstawiając też dowody, że nie był w Polsce w tamten weekend.
Nie zaknęlo to jednak sprawy. Matka Michała nadal czepiała się mnie i mojego ojca, kierując się tylko tym, co jej wairaci powiedzieli. A Renata zmieniła w tym czasie swoją opowieść. Mój Tata miał ją „zgwałcić” zagranicą, a mianowicie miał wywieźć do Francji. Stworzyła sobie tę wersję i się jej trzyma, bo uwzględnia wyjazd zagranicę. Ma jednak ta pizda tego pecha, że nie powiedziałam jej w szkole, gdzie dokładnie wtedy był mój Tata. A konwent, na którym gościł, odbył się w Londynie. Czego ta kurwa nie przewidziała. Mój Tata w życiu nie brałby udziału w konwecie we Francji, bo franzuski fandom zaszczuł go praktycznie tak samo, jak mnie Avangarda, bo mój Tata miał prześladujących go francuskich schizofrneików i jego historia jest bardzo podobna do mojej. To wszysko ma potwierdzenie w dokumentach policyjnych, francuskich i polskich.
Matka Michała była w oczach kryminologa osobą zdemoralizowaną, bo wydawaniem sądu i wyrokami, czy prowadzeniem śledztwa zajmuje sie Policja i Sąd, a nie zaniepokjeni obywatele. „Zaniepojeni obywatele” tego rodzaju to przestępcy prowadzący nielegalny lyncz.. Tak mi powiedział profiler, którego sama wydzwoniłam i zaprosiłam do szkoły. Pokierował mnie policjant z 997. Tak się składa, że tylko profilerzy są szkoleni w taki sposób, że mają w głowie milion typowych sytuacji oraz typowych urojeń schizofrneików, zajmują się przestępczością także osób chorych psychicznie. Rodzina Michała i wsparcie, jakie udzielili tym schizofrneikom, sprawili, że wariaci odmówili leczenia. Z reguły schizofrenicy otoczeni enablerami nie rezygnują ze swojej choroby i się nie leczą, a ofiara ich urojeń i prześladowania może tylko prowadzić swoją akcję informacyjną. Robiłam to kilka razy i za każdym razem przegrywałam i kończyło się to zakatowaniem mojej psychiki. Także w czasie polskich konwetów.
W porównianiu z profilerami psychiatrzy nic nie wiedzą. Przeczytałam podręczniki psychiatrii, do jakich miałam dostęp i nie pojawia się w nich nic więcej niż tylko opisy typu „elemety wytwórcze”. Jest to zerowa wiedza na temat urojeń i nie wiem do tej pory, na jakich podstawach psychiatrzy diagnozują. Moja rodzina ma korzenie nie tylko szlacheckie, ale też arystokratyczne. W sytuacji, kiedy opowieści schizofnreików zrobiły ze mnie tępą wiejską babę bez wykształcenia, wszystko co mówiłam, sprawiało, że duagnozowano u mnie „psychozę” i przekonywano, że mój ojciec był przestępcą i gwałcicielem. Miałam nie być anglistką, miałam z trudnościami kończyć Anglistykę, nie mówiąc o innych kierunkach studiów. Miałam być też wiejską prstytutką „uratowaną” przez moich schizofrenicznych prześladowców. Wszystko, co nie zgadzało się z opowieściami schizofreników, było wykorzystywane jako „dowód” mojej „choroby” psychicznej. No coż, schizofrneicy z reguły pomawiają ofiary swoich urojeļ o chorobę psychiczną i prónują wciągnąć w prześladowanie swojej ofiary lekarzy o psychologów, dlatego psychiatrzy i psycholodzy mają kategoryczny zakaz diagnozowania ludzi, którzy się sami do nich nie zgłosili. Wszystko inne jest zgodnie z poręcznikiem nie tylko naruszeniem etyki, ale też bardzo cięzkim błędem w sztuce. Diagnozowaniem schizofrneików w innych sytuacjiach zajmują się profilerzy i Policja.
Byłam pomawiana w fandomie o protytucję, chociaż jedynymi osobami, które probowały mie zmusić do prostytucji byli schizofrenicy z mojej podstawówki. Oraz chory psychicznie ksiądz, którzy koniecznie chciał przestawiać mi klientów i czerpać zyski. Prawda jest taka, że prostytuowały się u niego psychicznie chore dzieci z mojej podstawówki, czyli Renata, Roman i jego siostra. Byli bardzo szczęsliwi, że mogą w ten sposób u księdza dorabiać i chcieli mnie koniecznie też wciągnąć w ten proceder. Nie chcę mieć z nimi nic wspólnego.
Są to soby, przed którymi ratował mnie później mój pies, Grendel. Wbrew temu, co rozpowiadała matka Michała, nikt z nich nie jest ze mną spokrewniony, ani nigdy nie był moim mężem, czy też przycjacielem, czy też przyjaciółką. Aga też dostała ode mnie radę, żeby po śmierci męża kupiła sobie psa. Niestety schizofrenik, który ma urojenia, że jest jej „pierwszym mężem”, uznał, że zwolniło się miejsce u jej boku i próbował się wprowadzić do jej domu i w jej życie. Na całe szczęście pies był na tyle duży, że dziabnąl boleśnie skurwysyna, który próbował wejść do niej przemocą. Aga kocha tego psa nad życie, a pies jest szczęściarzem, którego rozpieszcza.
A co do schizofrneika księdza, który „słyszy głos Boga” i opowiada, że „zna mnie od dzieciństwa” o że zasze byłam religijna, to jest to totalny świr, którego prywatnie nazywam „nowym Rasputinem” z powodu jego znajmości z prominetnymi polityka prawicy i jego wpływu na politykę. Oraz jego pedofilii i dziwacznego stosunku do seksu, gdzie niby jego penis miałby być hostią, którą dzieci i niketore osoby dorosłe (a tym ja) mają całować i brać do ust, jak „ksiądz daje penisa”, bo to „uzdrawia i ja byłam uzdrowiona” w podstawówce, bo utyłam, bo przestałam pływać i gorszyć kostiumem pływackim.
Nie zamierzam też wariatki Barbary traktować jak własnej matki, Jest to schizofrneiczka, która twierdzi, że rozmawia z moją matką, chociaż moja mama nie żyje od roku 2000. Inne jej urojenia już wcześniej opisałam. Też jest to osoba, która mnie nęka od dzieciństwa i z którą nie mam nic wspólnego, oprócz jej urojeń na mój temat.
Na walce z tymi wariatami zeszło mi całe życie wypełnione cierpieniem i walką o to, żeby mnie nie zaszczuli do końca. Ci wariaci zniszczyli i ukradli mi wszystko, co było do ukradnięcia. Nie oddam świadmie niczego z tego, co do mnie należy. A między mną i Avangardą jest już na zawsze przepaśc rozmiarów Rowu (omen nomem) Mariańskiego. Bo ani ja, ani mój Tata Marian Wieczorek nie zasługiwaliśmy na zaszczucie przez Avangardę, bo chyba wszyscy fani z klubu „leczyli” mnie pod dyktando schizofrneników. Z ich powodu pomiosłam klęskę, jeśli chodzi o mojej życie zawodowe i osobiste, i jest już za późno, aby mnie przepraszać. Nie uwierzę też już w szczerość tych „przeprosin”.
Ale pozostaje mi się szczycić tym, że odnoszę zwycięstwo moralne. I rzucać w kierunku polskiego fandomu stare przekleństwa kranoludów, jak „Na pohybel skurwysynom!!!” Przegieliście już w roku 1988. I nic się od tamtego czasu nie zmieniło.