Schizofrenik mówi prawdę wyłącznie w czasie konfrontacji ze swoją ofiarą, dlatego wbrew chęciom musiałam rozmawiać z Romanem. Omówilismy między innymi sprawę jego fałszerstwa decyzji Sądu Opiekuńczego. Dzięki temu powstały dodatkowe materiały dla Policji i został świetnie zdiagnozowany.
Jak się składa, że ja i moja mama wygrałyśmy w cuglach, bo ani Roman nie jest moim mężem, ani jego krewni nie są moimi krewnymi. Oczywiste, że jego żądania zostały odrzucone. Nawet moja mama nie została moją opiekunką prawną, bo amnezja nie jest wystarczającym powodem do ubezwłasnowolnienia. Tak się składa, że Sądy Opiekuńcze są zasypywane sprawami wniesionymi przez schizofreników, którzy chcą kontrolować ofiary swoich urojeń, oskarżane o schizofrenię, bo taki dureń nie potrafi przyznać, że jego „wspomnienia” to urojenia i nęka swoją ofiarę dalej.
Roman dostał swój egzemplarz decyzji Sądu. Jak mi powiedział, kierował się tym, że „on wie, co tam powinno być” i po prostu dopisał kilka zdań. Gratuluję durniom tępoty, jeśli nie zorientowali, że Roman pokazuje sfałszowany dokument. Są dwa elementy, które świadczą o fałszertwie. Pierwsza część decyzji stoi w sprzeczności z tym, co Roman sobie dopisał. Czyta się zawsze cały dokument i uważa na to, czy ktoś manipuluje, zasłaniając jego część. Wbrew temu, co sobie dopisał, nie jestem jego żoną, Sąd Opiekuńczy tego nie „stwierdził”. Do tego takie dokumenty są zabezpieczane przed fałszerstwem w taki sposób, że długopisem przekreśla się puste miejsce na kartce. Roman wkręcił swój egzeplarz do maszyny do pisania i napisał sobie, co chciał na zakreślonym długopisem miejscu. To nie jest prawda, że jest to nieważne „przypadkowe” maźnięcie długopisem.
Nie chce mi wierzyć, że zaplatani w sprawę politycy oraz prawnicy nie zorientowali się w jawnym fałszerstwie. Chcę, aby wobec nich wyciagnięto wszelkie konsekwencje prawne. Chcę także, aby wszyscy enablerzy, którzy pomagali temu gangowi gangowi schizofreników mnie kontrolować, ponieśli karę. Wszystkie osoby, które na mnie napadały, bo inspirowały je urojenia schizofreników z mojej podstawowki, także powinny pójść do więzienia. Nie wyobrażam sobie innego końca tej sprawy. Poprosiłam już Prokuraturę o pełną jawność procesów oraz swobodny dostęp prasy. Nie życzę sobie przekłamanych doniesień jakiś okłamywanych przez schizofreników dziennikarskich miernot, które nawet nie zajrzą do akt. Poza tym muszę chronić swojego honoru, a także honoru swoich bliskich.
Skandalem jest całe moje zniszczone i nieszczęśliwe życie. Roman nie jest moim mężem, ani nie jest właścicielem mnie jako niewolnicy. Dostał całkowicie nielegalnie na podstawie sfałszowanego dokumentu kontrolę na moim kontem i ukradł mi takie sumy pieniędzy, podczas gdy ja i moja mama ledwo wiązałyśmy koniec z końcem, że brak mi słów.
Nigdy nie dostałam od niego ani grosza. Nie po to zawodowy oszust schizofrenik kradnie, aby dzielić się ze swoją ofiarą. Raczej napawa się swoim zwycięstwem i tym, że sprowadził swoją ofiarę do roli popychadła, z którego się wszyscy wyśmiewają. Nie potwierdzę ani słowa z jego urojeń. I tak dostatecznie się cieszył z tego, że dzięki nielegalnym decyzjom udało mu się odgrywać kogoś wprost z jego urojeń. Nie jest norweskim milionerem, nie jest moim mężem.
Jestem panną i chuj wam w dupę, prześladowcy.
