Wiele razy byłam nękana przez Nycza oraz doktora B. Obaj robili mi pranie mózgu, wmawiając mi, że wszystko, w co wierzę i jest dla mnie realne, stanowi moje urojenie. Ale co poradzę, naprawdę nie jestem żoną Romana, ani matką jego trójki dzieci. Roman cierpi na bardzo silne urojenia, które powodują napady na mnie tak, jak wtedy, gdy mnie porwano z ulicy i jego rodzina próbowała mi wmówić, że „jestem u siebie” i że „mieszkałam tam latami”. Gówno prawda.
Roman mi się przyznał do tego, że jest gejem i że brzydzi się kobietami. Nic nie poradzę na to, że to prawda. W ramach prania mózgu byłam pytana, jak to możliwe, że gej ma dzieci. Po pierwsze ten gej nie ma. A po drugie też mu zadałam to pytanie i odpowiedział na przykładzie swojego ojca. Powiedział mi, że dzięki ojcu wie, co robić z kobietą.
Jego ojciec zrobił sobie dzieci po pijaku. Tak bardzo nie chciał seksu z kobietą. Roman wie, że należy grzebać palcami w okolicach łechtaczki i jak kobieta się podnieci, to załatwić swoją sprawę. Osobiście uważam to za pożałowania godną technikę miłosną. Uważam, że dziewica zasługuje na minetę, aby tak się podnieciła, że nie poczuje bólu. Współczuję kobietom, które były potraktowane inaczej. Nie musi boleć. Mózg nie potrafi odczuć bólu przy tak intensywnych doznaniach jak silne podniecenie seksualne.
Przytoczone przeze mnie wyznania Romana na temat seksu z kobietą spotkały się, ku mojemu zdziwieniu, z zachwytem. Nie pamiętam, z którym z moich dręczycieli wtedy rozmawiałam, ale z radością zaczął mi wmawiać, że w takim razie Roman to „święty człowiek”, skoro nie grzeszy i potrafi się opanowiać. Bo seks, jak usłyszałam, to „grzech”, szczególnie ten z kobietą, bo baby zwodzą i kierują ku zgubie. Daruję już opisy piekielnych męk, jakie czekają grzeszników, ale pozwolę to sobie skomentować po swojemu. Widać po tej wypowiedzi, że rozmawiałam z gejem, który nieświadomie używa swoich standardów i stąd ta niechęć do heteroseksualnego seksu. Moi znajomi faceci też wyśmiewają pomysł, że zakochany facet nie może bez ślubu. Niestety stworzona przez gejów dogmatyka Kościoła jest wroga kobietom i chce je pozbawić szczęśliwego życia. Bo szczęściem dla heteroseksualnej kobiety jest posiadanie u swojego boku fajnego faceta. Byłam w takich związkach, więc wiem, co mówię. Przeczytałam też kilka książek na ten temat.
Geje z reguły przeceniają dziewictwo i wartość dziewic na rynku matrymonialnym. Geje podejrzewają, że doświadczona kobieta się kapnie, że coś jest bardzo nie halo w zachowaniach gejów w łóżku i że nie wykazują odpowiedniego entuzjamu. Każdy gej, który zdecydował się na ślub z kobietą, aby mieć dzieci, krzywdzi tę kobietę, tym bardziej, że bardzo często maskuje swoją orientację, niszcząc kobietę i przekonując ją, że nie jest dostatecznie atrakcyjna i że wina leży po jej stronie. Kobiety z reguły podobają się mężczyznom, tylko geje je nękają, odmawiając atrakcyjności. Również zrównywanie „grzechu” (poganie nie znają tego pojęcia, zamiast tego stosują etykę) z seksem to domena głupich gejów z Kościoła.
Naprawdę nie mam powodu nikomu zazdrościć nikomu zazdrościć, a nasz fandomowy Ripley i Dexter w jednym jest kimś, kto powinien się leczyć, a nie ja. I proszę mi nie obrzydzać seksu, ani tłumaczyć, że facet hetero mnie „gwałci” i pozbawia „czystości”.
Nikt tak nie zniszczy z nienawiści kobiety (lub mężczyzny, chociaż częściej czepiają się kobiet) jak małpa z Kościoła.
Dla porównania poniżej zdjęcie, na którym jest między innymi moja siostra z trójką dzieci, które odgrywając w urojeniach Romana rolę jego potomstwa. Zauważmy, że moja siostra jest brunetką, a nie blondynką.
Jest tylko jedna Małgorzata. Ta druga składa się wyłącznie z urojeń Romana, Renaty oraz Anny. Do niczego, co mówią, się nie przyznaję. Wcale te osoby mnie nie znają. Bujają sobie cały czas w urojeniach.
