Po pobiciu i wynikającym z niego poronieniu z ulicy porwał mnie gang Romana. Zostałam zabrana do mieszkania, którego nie znałam i torturowano mnie kilka godzin. Schizofrenicy, kierując się psychozą, przekonywali mnie, że jestem kurwą i że mam oskarżyć swojego prawdziwego narzeczonego. Byłam podduszana, bita, zakrzykiwana i torturowana w każdy inny sposób.
Nie przyznałam się do niczego. W pewnym momencie udało mi się uciec z tej pułapki, chociaż wyglądało na to, że będę już tam zawsze więziona, bo wariaci chcieli, abym tam mieszkała i obsługiwała jako „kurwa” osoby, które mi przedstawią.
Wpadłam do pobliskiej kawiarni i poprosiłam o wezwanie policji oraz pogotowia. Bałam się o swoje zdrowie, po torturach i zastraszaniu ledwo żyłam. Wariaci zniszczyli mnie, bo chcieli koniecznie udowodnić, że ich urojenia są prawdą i że mieszkałam w miejscu, do którego mnie porwali.
Tortury i pranie mózgu wywołały u mnie amnezję, przez chwilę nie pamiętałam nawet kim jestem. Udało mi się przypomnieć dużo, ale nie prześladujących mnie od dzieciństwa wariatów i nie mojego narzeczonego. Jego osoba i prawda została zablokowane przez pranie mózgu i pana B. Nie powinien się wtrącać w sprawy, na których się nie zna. (Niech sobie, kurwa, idzie do Sądu. Gówno znajdzie na potwierdzenie swoich gównianych przekonań.)
Wszyscy rozpaczli z tego powodu. Mieliśmy razem pojechać do Norwegii i tam po weryfikacji najlepszego ginekologa znowu starać się o dziecko. Moja mama robiła wszystko, abym odzyskała pamięć, ale byłam co chwila atakowana. Pamiętam, że mama wysłała mnie, abym kupiła sobie coś ładnego. Poszedł tam za mną mój narzeczony, myśląc, że odzyskam pamięć.
Wzięłam do rąk livistonę, rodzaj ciepłolubnej palmy, ale odłożyłam na bok, bo kierowałam się tym, co mi mówili schizofrenicy „wszystko, co masz, umiera”. Grozili, że zabiją każde moje dziecko. Nie chciałam patrzeć na uschniętą roślinę. Niedawno to sobie przypomniałam w tym samym markecie i kupiłam sobie dokładnie taką samą palmę.
Ładując mi się do łóżka, Michał zepsuł wysiłki wielu osób, które próbowały odświeżyć mi pamięć. Nie miał świadomości, że opowieści o moim narzeczonym mają w sobie tyle samo prawdy, co oskarżanie mnie o prostytucję, lub mojej mamy o bycie burdelmamą. Mój narzeczony jes norweskim arystokratą i metalem. Nigdy w życiu nie miałam nic wspólnego z Romanem. O mnie też opublikowano kłamliwy artykuł. I też się ludziom rozdwoiłam. Nie jestem osobą, za którą mnie bierze doktor B. Nic z jego przekonań na mój temat nie jest prawdą.
Wszystkie osoby, ktore uwierzyły Romanowi i stanęły za nim oraz jego gangiem są moimi osobistymi wrogami. Naprawdę nie zarabiałam w Norwegii w burdelu, tylko brałam udział w nagraniach. Macie się odpierdolić ode mnie.
