„Bo oni są fandom…

… a ty jesteś nikim.” Tak mi powiedziała schizofreniczka z mojej podstawówki, próbując zastraszyć i zaznaczyć swoją wątpliwą wyższość.

Ustalmy więc, co to znaczy fandom. Posłużę się definicją, którą mi przedstawił pisarz ze starszego pokolenia. Fandom to przede wszystkim pisarze, artyści, działacze klubowi oraz dziennikarze zajmujący się fantastyką. Ale przede wszystkim pisarze i to my jesteśmy na postumencie. Pośledni fan fantastyki to nie jest fandom. Nie mówiąc o sytuacji kiedy osoby, na które powołuje się schizofreniczka, nie czytają i nie oglądają fantastyki. Wtedy nawet nie są fanami i przychodzą srać nam do lasu, a nie się z nami bawić.

A propos nieczytania i nieoglądania fantastyki. Wiem, dlaczego niektórzy ludzie nie czytają fantastyki. Jest to kwestia posiadania głupiego lub niewytrenowanego mózgu. Oni nie rozumieją po prostu tekstów, w których pojawia się abstrakcyjny świat inny od naszego, bo są głupsi. Więc jeśli ktoś wam mówi, że nudzi ją fantastyka i jest ponad to, to zabijcie tę osobę śmiechem.

Podobnie jest też z metalem. Wysoce inteligentni muzycy nie odrzucają żadnego gatunku, bo są na tyle inteligentni, że rozumieją każdy rodzaj ekspresji. Bawią mnie więc zapewnienia, że ktoś jest tak wysoko na drabinie społecznej, że nie czyta fantastyki lub nie słucha metalu, a sponsoring różnych fanowskich imprez wynikał „z litości”.

W życiu nie spotkałam bardziej zabawnych i głupszych istot niż sekta Ryszarda lub gang Renaty i Rafała.

Dodaj komentarz