Szczerą nienawiść do Kościoła mam wbudowaną w osobowość, ponieważ już jako dziecko przekonałam się jak funkcjonuje ta organizacja matołów, psychopatów oraz pedofili. I z reguły przekonań wbudowanych w osobowość się nie rusza, ponieważ ruszenie ich niszczy psychikę. Upieranie się, że da się coś zrobić z osobowością, kończy się zabiciem psychiki i amnezją.
Niestety mój nie-psychoterapeuta uparł się udowodnić, że wszystko, co mu opowiedziała jego kochanka jest prawdą, więc prał mi mózg, próbując zmusić do przyznania, że napisałam sfałszowany przez Renatę list do dyrektora Opus Dei, w którym oddaję się w niewolę tej organizacji.
Schizofreniczka Renata napisała tam, co chciała, ale ten dewiant, który nigdy nie powinien zostać psychoterapeutą i jako pedofil nie powinien ogłaszać się w warszawskich szkołach jako cudotwórca, udaje nadal, że nie wierzy, że to jest fałszerstwo. Uważa, że ma jakiś dowód na moją „demoralizację”, że pochodzę z Gdańska i że przepraszam co „zrobiłam”. Renacie. Oczywiście musiałam z tego pseudo-terapeuty wyciągać, co ona tam nabazgrała, bo oczywistością jest, że nie wiem.
Bardzo proszę ludzi, którzy mnie znają, szczególnie pogan i Wicca, żeby przy pierwszej nadarzającej się okazji wytłumaczyli mu, jak bardzo błądzi.
Czyli chyba to będzie najbliższy Polcon w Warszawie, jeśli chodzi o mnie. Ale wiem, że on sam i jego schizofreniczna kurwa lubią się puszyć w czasie Seminarium Literackiego, bo mnie tam kiedyś zaszczuli i w związku z tym Renata uważa, że ma tam swoich wiernych poddanych i wyznawców.
Mnie tam oczywiście nie będzie, ale możecie mnie zastąpić i poprosić tę kurwę, żeby oddała, co mi ukradła.