Nikt z wyższej klasy nie spotykałby się z kimś chorym psychicznie, bo za bardzo ceni się tam intelekt i umiejętności logicznego myślenia. Są to rzeczy, których mi nigdy nie brakowało. Ludzie mnie kochają za to, że jestem geniuszem. Piotr nie spotykałby się z kimś, kto jest chory, bo chciał mieć dzieci.
Był okłamywany, że jestem szczęśliwą, dzieciatą mężatką. I że wyszłam za „miłość swojego życia”.
Renata pomimo swojej urody jest znienawidzona za tępotę i schizofrenię, której nie chce leczyć.
Gdyby nie ten upór, mogłaby zrobić karierę w modelingu, bo na filmową jest za głupia. Potrzeba w niej jest pewna znajomość psychologii i umiejętność obserwacji ludzi, żeby tworzyć udane kreacje aktorskie.
Nie jestem tolerancyjna dla osób, które się nie leczą i przy tym są debilami. Jedna z moich przyjaciółek jest leczącą się schizofreniczką i przy Renacie jest geniuszem, więc te uwagi jej nie dotyczą. Wszystkich głupoli, którzy odmawiają leczenia, a są to ludzie z reguły z najniższej klasy, zamykałabym w obozie i kastrowała. Odmawiają leczenia Renata, Ryszard oraz Rafał. (Ja konsultowałam się z psychiatrą tylko z powodu zaszczucia i syndromu sztokholmskiego.) Ta trójka była z moim udziałem diagnozowani przez biegłych i po raz kolejny byli namawiali do leczenia. Niestety, dostali taką pomoc ze strony wierzących im głupów, że nie mają najmniejszej motywacji i czują się zwycięzcami po tym, gdy udało im się zniszczyć mi życie oraz zaszczuć do wystąpienia kolejnej amnezji, podczas gdy zaczęłam już wychodzić z poprzedniego epizodu. Renata znowu kwitła, tryumfowała, przekonana, że teraz „już wszystko może, dostanie wszystkie pieniądze i będzie królową.”
Powiedzmy obie szczerze, Renata i jej brat urodzili się z gorszymi mózgami niż ja (widać to chociażby po moim blogu, bardzo proszę, niech Renata napisze chociaż jeden artykuł odpowiadający na moje zarzuty), więc niesprawiedliwością jest, że polski system prawny chroni ich prawo do nieleczenia się i wynosi ich ponad moje prawo do aktywnego i twórczego życia. Wegetuję z powodu ich choroby i kłamstw, które o mnie opowiedzieli ludziom.
Muszę dodać, że ich schizofrenia jest chorobą degeneracyjną mózgu, więc ich mózgi debili przypominają już gąbkę z licznymi dziurami.
Żadna zazdrosna schizofreniczka nie napisze powieści, może tylko jak Renata szlochać rozpaczliwie, że ktoś jej „ukradł powieść” i splagiatował.
Kto jej wierzy, sam sobie szkodzi, bo zamierzam w odpowiednim momencie spuścić ze smyczy wszystkie prawnicze psy wojny.