Profiler

Na jednej z pierwszych stron podręcznika profilera, z którego uczą się policjanci i studenci Wydziału Nauk Społecznych, pojawia się zasada, że profiler nie może przyjmować żadnych wyjaśnień, które by zakładały interwencję nadnaturalnych sił. Tak więc, powoływania się Opus Dei na to, że ich „święta” coś „ustaliła” można powitać wybuchem gromkiego śmiechu, bo ta święta” to po prostu schizofreniczka, zresztą rozpieszczona i utrzymywana przez tę sektę, która rozgłasza wszędzie swoje urojenia. Moja mama nie była prostytutką, a mój tata nie był gangsterem, byli uczciwymi ludźmi. Mam nadzieję, że to wystarczy za ilustrację, tak bardzo można nie ufać różnych kościelnym „źródłom”.

Nie wierzcie w nic, co mówi Nycz czy jemu podobni idioci z Kościoła. W ich wierze zakłada się, że każdy schizofrenik ma „przekazy od Boga”. Mam dosyc ich ignorancji i pomówień. Mam za to ogromną chęć odgrzebać ich wszystkie trupy z szaf i zemścić się za siebie, moją rodzinę i moich przyjaciół.

Nie dziwcie się też, że każda osoba, która choć trochę zajmowała się problemem schizofrenii czy studiowała kryminologię „obraża Chrystusa” – po prostu w rozważaniach na Biblią profiler czy kryminolog nie przyjmie nigdy, że Chrystus to „syn Boga” (co najwyżej może być synem schizofreniczki, które nie wie, skąd się dzieci biorą). Profiler szuka wyjaśnień racjonalnych. I tak jasne staje się, że bardziej logicznym jest wyjaśnienie, że Chrystus był schizofrenikiem, który stworzył wokół siebie sektę, której się udało przetrwać milenia. Schizofrenik bardzo często uważa się za bóstwo i próbuje zdobyć „dowody” na prawdziwość swoich cudów. Nic dziwnego więc, że syn stolarza bez trudu zbudował beczkę, z której w zależności od tego, jak przekręcimy kran, płynie albo woda, albo wino. Kryminolog lub profiler widząc „cud w Kanie” po prostu zamiast padać na kolana chce rozebrać tę beczkę, żeby zobaczyć, jak to zostało zrobione.

Bardzo proszę, nie nazywajcie mnie już nigdy jakąś „zakonnicą, która straciła pamięć” i której trzeba przypomnieć „kim jest”, bo nie ma to żadnego sensu, ponieważ opiera się to wyłącznie na urojeniach pewnej schizofreniczki, która ma wygodne życie jako kościelna tak zwana „święta” i która zaszczuwa coraz to nowe osoby swoimi urojeniami. Niestety jej sekta wydaje wyroki .śmierci na coraz to nowe osoby, które nie chcą potwierdzić jej „objawień”.

Mam nadzieję, że kończy się to tu i teraz.

I nie mam zamiaru – jak to Opus Dei i Nycz sformułowali – „wyjść za Chrystusa” – wręcz przeciwnie, zamierzam się bardzo dobrze bawić przez ten czas, jakimi jeszcze mi pozostał. Bindżowaie seriali jest o wiele fajniejsze niż zamknięcie się w klasztorze. Więc bardzo proszę, żeby kościelne zjeby się w końcu ode mnie i moich bliskich odpierdoliły. Won do Somalii, czy gdzie tam jeszcze takie akcje, jakie wykonali w fandomie, są akceptowalne.

Dodaj komentarz