Bravera

Jak już większość moich czytelników wie, mam na karku nękających mnie od dzieciństwa fanatyków z Opus Dei, którzy rzucili się na mnie, żeby się na mnie zemścić na to, że ich znajoma i członkini tej sekty została pozbawiona możliwości nauczania religii. Celem tej sekty jest doprowadzenie do tego, żebym „przepraszała Chrystusa” pod knutem owej obrażonej zakonnicy w jej klasztorze.

E ramach doprowadzenia do tego zaczęto metodyczne niszczenie całej mojej rodziny pod dyktando „świętych” schizofreników. Osoby, które mają dla Opus Dei status „świętych” (co moim zdaniem jest herezją, jeśli się popatrzy na to, co jest oficjalnym nauczaniem Kościoła), orzekły, że moja mama jest kurwą, a tata gangsterem. Rozpoczęło się piekło ciągłych donosów i zaszczuwania. Ja też miałam być przestępczynią i zawodową prostytutką, której ta sekta cały czas rzucała i rzuca kłody pod nogi, żeby tylko uniemożliwić mi sukcesy w życiu, założenie rodziny i żeby wymusić na mnie wstąpienie do klasztoru. Odpowiadająca za to schizofreniczka – jak się dowiedziałam z różnych rozmów prywatnie nielegalna biologiczna córka Nycza, co nie przeszkadza mu z nią sypiać – ze wszystkich sił próbuje doprowadzić do takiego zakończenia mojej historii, bo cały czas ma nadzieję, że przejęcie wszystkiego, co posiadam. W jej rozumieniu oczywiste jest, że zostanie za swoją „opiekę” nagrodzona moim majątkiem i zacznę jej służyć. Oczywiście rozmawiałam ze schizofreniczką, więc tak naprawdę nie dam głowy sobie uciąć za to, że jest w rzeczywistości córką Nycza. Wiadomo tylko na pewno, że jest córką równie schizofrenicznej Barbary, która nigdyś się wdarła na przyjęcie zaręczynowe, które urządzili dla nas rodzicie Piotra. Obie się przechwalały również swoim stażem w burdelu.

Więc, nie. Wbrew temu, co wmawiał mi Nycz, próbując zagonić do klasztoru nie jestem kurwą. Miałam kogoś, z kim chciałam spędzić całe życie, jestem osobą, którą wiele osób uważa za najinteligentniejszą i najzdolniejszą, jakie kiedykolwiek spotkali, ale oczywiście nie przeszkadzało to Opus Dei zrobić ze mnie w oczach wielu osób kurwę, którą mogą pomiatać i zaszczuwać. Nie zarobią na mnie ani grosza. Jedyne, co ode mnie dostali, to obiad w taniej jadłodajni, gdy się zlitowałam nad żebrzącymi „dziećmi Nycza”.

W odróżnieniu od rodziny Barbary i Ryszarda nie jestem kimś z półświatka. Nie jestem kimś, kim można pomiatać. Nycz jest moim osobistym wrogiem, chociaż twierdził, że Andrzej prosił go o ochronę dla mnie. Ochrona Nycza, która polegała na niszczeniu pisarzy fantasy oraz muzyków heavy-metalowych, jest działaniem za które powinien znaleść się więzieniu. Od lat próbuje „leczyć” mnie pod dyktando schizofreników, pierze mi mózg i celowo doprowadza do syndromu sztokholmskiego, byle by tylko wyszło, że jego schizofreniczka jest bez skazy, a jej oskarżenia są prawdą. Andrzej powiedział Nyczowi, kim jestem, ale nie zastopowała to ataków. Nie dziwię się temu, bo robiąc z Renaty (tej małej blondynki) „świętą” może liczyć na awans, bo w jego Kościele awansuje się, jeśli się dowiedzie „łaski Boga”, która ujawnia się obecnością wśród znajomych biskupa jakiś „świętych”.

Przeszłam piekło z rąk tych ludzi. Nie są moimi przyjaciółmi. Nie jest dowodem na moje kurewstwo to, że kiedyś kupiłam sobie spray w rodzaju sprayu Bravera. Tak się składa, że środek pozwalający dłużej utrzymać erekcję jest czymś, czym nigdy by się nie posłużyła prostytutka, bo tym paniom zależy na skróceniu samego aktu, bo naprawdę brzydzą się swoich klientów, a także wolą obsłużyć ich szybciej i w większej liczbie. Tylko zakopanej kobiecie może zależeć na przedłużeniu stosunku.

Z tym, że jako baba podzielę się pewnym sekretem. Dziewczyny używają tego sprayu niezgodnie z przeznaczeniem jako środka, dzięki któremu, mogą nosić wysokie obcasy bez dyskomfortu, chociaż ja i bez niego potrafię wytrzymać na szpilach nawet cały dzień, jeśli mi na tym zależy.

To Nowacy i ich dzieci są kurwami, bo to charakterystyczne zajęcie nieleczących się schizofreników, którzy nie potrafią utrzymać pracy i utrzymują się z tego, co ukradną. A Nycz jest makiawelistycznych psychopatą, który dla awansu postanowił mnie zniszczyć.

Więc nie, nie będę „przepraszać Chrystusa”, służąc tym wariatom, którzy sobie wymyślili, że zrobią ze mnie swoją niewolnicę. Wręcz przeciwnie, będę bluźnić i robić te wszystkie rzeczy, które są podobno zabronione. W tym wrócę do sportu i metalu, chociażbym miała startować już tylko jako weteran po sześdziesiątce. Kupiłam sobie dietę pudełkową i to tylko kwestia czasu, aż znowu stanę na nogi jako sportowiec.

Psychopacie Nyczowi wiele razy moi przyjaciele tłumaczyli, kto jest kim, więc nie wierzcie mu, że „się pomylił” i że „będzie przepraszał”. Ani razu nikogo nie przeprosił. Nie przeprosił Ani. Łukasza też nie. Adama również nie przeprosił.

Avangarda od lat nie ma prezesa, za to rządzą konwentami ludzie związani z Opus Dei i od „świętych” schizofreników, którzy nic o mnie nie wiedzą, za to kierują się zawiścią, są czerpane informacje o mnie i o moich przyjaciołach.

Jeśli chodzi o mnie, to ja wysiadam z tej karuzeli. I powtarzam – w Warszawie nie ma żadnego klubu. Więc nie spodziewajcie się, że mnie znajdziecie w czasie jakiegokolwiek warszawskiego konwentu. I nie ma znaczenia, co Avangarda będzie robiła później. Ten wyrok nie zostanie nigdy cofnięty.

Dodaj komentarz