Archiwum miesiąca: styczeń 2026

Postać literacka

Dla ateisty, czyli kogoś takiego jak ja, Chrystus to postać literacka. Więc na wrzaski ludzi z Opus Dei, które miały mnie zdyscyplinować, odpowiadam, że tak, jak najbardziej „chcę zabić Chrystusa”. Ale nie czyni to z mojego ojca Żyda. Ciekawe zresztą, że edukacja religijna katolików sprowadza się do zastraszania, terroryzowania oraz wywoływania syndromu sztokholmskiego. To oczywiste, że nie dam się moralnie zaszantażować tym, że jeśli nie robię tego, co chce schizofreniczka Barbara, to „zabijam Chrystusa”. A niech ginie!!! I tak już nie żyje, bo w pewnej książce już go dawno zabito.

A skąd się ci ludzie z Opus Dei wzięli? A zostali przywołani przez zakonnicę, którą wkurwiło to, że moi rodzice uczyli mnie czegoś innego niż ona. Absolutnie nie była w stanie zrozumieć, że to rodzice wychowują dzieci, a nie Opus Dei. Według tego co mi powiedziano – a rozmawiałam z przedstawicielami Opus Dei, czyli Barbarą i Ryszardem, długo chociaż wbrew własnej chęci – typową praktyką katechetów jest wzywanie na pomoc tak zwanych „świętych” z Opus Dei oraz „zaręczanie” takiego zbyt pyskatego dziecka ze schizofrenikiem z tej organizacji, żeby takiemu dziecku nie było zbyt dobrze w życiu. Stąd wziął się Roman, który mnie prześladuje mnie od dzieciństwa. Takie nielegalne zaręczanie dzieci ma na celu zapewnienie, że tylko światopogląd katolicki przeważa w Polsce. Jeśli takie osoby jak ja nie zgodzą na to, aby związać się ze schizofrenikiem, są tropione całe życie i organizacja upewnia się, że nie będą szczęśliwe, ani nie założą innej rodziny. Mają też nigdy nie osiągnąć sukcesu, a wszystkie ich dokonania takich osób są przypisywane innym ludziom.

Jest pewna zasada – to zawsze osoby zdrowe wykorzystują chore. Moja wredna katechetka była przeszczęśliwa i zaśmiewała się z tego, że udało jej się wywołać u Romana i jego równie schizofrenicznej rodziny obsesyjne zainteresowanie mną i moimi krewnymi, które trwa do tej pory. Niestety schizofrenicy albo doprowadzą do samobójczej śmierci swojej ofiary (trudno znieść powtarzające się pranie mózgu, oszczerstwa i szczucie środowisk na siebie), albo jakimś cudem uda się wsadzić schizofrenika do psychiatryka, chociaż najczęściej w takim przypadku ucieka się do innego kraju. Schizofrenicy z Opus Dei (aka „święci”) mają poparcie całego Kościoła i posłuszeństwo wobec nich jest wpisane w Katechizm, bo są tymi ludźmi, „do których®ich mówi Bóg”. Są krańcowo zdemoralizowani. Podobnie Kościół nadaje im prawo zostania „opiekunami” jakiś dzieci. Ich współpraca z katechetami jest czymś oczywistym dla Kościoła.

Odmawiam porzucenia ateizmu tylko dlatego, że zostałam zaszczuta oraz zaczęto mnie za plecami pomawiać o bycie członkinią Opus Dei. To nie ja jestem ulubienicą Opus Dei, tylko Krystyna, której Opus Dei za plecami nadało ksywkę „Yennefer”. Jest ulubienicą schizofreników, ja nie.

Nie będę czołgać się przed Opus Dei. Mam za dobre przygotowanie psychologiczne, żebym dała się złamać przez terror oraz indukowane stany lękowe. Nie boję się wmawianego mi Piekła. Do Piekła zgodnie z moim światopoglądem idą wszyscy enablerzy oraz handlerzy takich schizofreników jak Barbara i Roman. Chociaż wierzę tylko w Piekło na Ziemi i zamierzam tam zaprowadzić tam cały Kościół Rzymsko-Katolicki. Muszą zerwać z tradycją zaszczuwania najzdolniejszych dzieci z każdego pokolenia, tylko dlatego, że jakaś durna katechetka zaczęła dbać o swój „autorytet”. Przede wszystkim nie powinna była dawać lekcji seksu, które były deprawacją dzieci, bo przekazywała treści narzucone przez Opus Dei, które są niezgodne z jakimikolwiek programem nauczania religii, czy konsensusem naukowym. Wmawianie dzieciom, że nie wolno mieć satysfakcji z seksu, czy też wmawianie, że wolno współżyć tylko parę razy, aby spłodzić potomka, nie powinno mieć miejsca we współczesnym świecie. To oczywiste, że dzieci oraz dorośli protestowali przeciwko takim „naukom”.

Tragedią jest, że ludzie, którzy wtedy zainspirowali moją katechetkę, tak dobrze odnaleźli się w fandomie i swobodnie prowadzili dalej kampanię oszczerstw wobec mojej rodziny oraz mieli luksus swobodnego zaszczuwania z wynikiem śmiertelnym każdej osoby, która im się sprzeciwiła, bo mnie znała i wiedziała, jaka jest prawda. Są też zawodowymi gwałcicielami, nie tylko mordercami.