Oczekiwanie, że ofiara schizofrenika udzieli jakiś odpowiedzi i wyjaśni, kim jest i skąd się wziął prześladujący ją schizofrenik, jest zabawne. Z reguły ofiara nie zna swojego prześladowcy. Nawet jeśli się gdzieś wcześniej spotkali, to kontakty z osobami chorymi psychicznie są tak traumatyzujące, że się je wypiera. I owszem wyparcie takich wcześniejszych kontaktów jest bardzo niebezpieczne, ale czasem się nie da nad tym zapanować. A na pewno nie po całym życiu prześladowań.
Schizofrenik za to zaprzyjaźnia się z całym otoczeniem swojej ofiary i to otoczenie uważa, że wszystko, co mówi schizofrenik, jest prawdą. Przeżyłam takie akcje w kilku środowiskach, więc wiem, o czym piszę.
Nadal nie wiem, jak się dokładnie nazywa człowiek, który twierdził, że jest moim „mężem” i że ma ze mną trójkę dzieci, a ja sama mam podobno nawet czwarte z sąsiadem. Za to ukradł mi tyle rzeczy, aby sfabrykować sobie dowody, że byliśmy lub jesteśmy razem, że chyba przekonał już do tego wszystkich.
Schizofrenicy lubią sobie robić także zdjęcia ze swoimi sterroryzowanymi ofiarami. Takie zdjęcia to też nie jest żaden dowód, nawet jeśli zrobione zostały pod prysznicem w fitness klubie. No cóż, byłam ostrzegana wiele lat temu, żeby nie korzystać z publicznych łaźni i tego typu miejsc. Ale podobno, jak mi powiedziano, jest to całkiem ładne zdjęcie, więc nie będę się go wstydzić, chociaż wykorzystano je, żeby mnie zaszczuć. Zrobiła mi je – o ile dobrze pamiętam – właśnie jedna z moich koleżanek z podstawówki, która uparła się pomagać wariatce Barbarze oraz prześladującemu mnie schizofrenikowi. Który wedle opowieści miał to zdjęcie pokazywać wszystkim, żeby usunąć wątpliwości, co do tego, kim dla mnie jest. Więc nie, to nie jest zdjęcie zrobione przez niego w „naszej” łazience, ale olbrzymie i bezduszne naruszenie mojej prywatności przez jego gang. Ludzie, którzy wzięli w tym udział, powinni zapłacić mi bardzo wysokie odszkodowanie.
Prawdę mówiąc, chyba cała ekipa tego zjeba weszła najpierw do damskiej szatni, a potem do części z prysznicami. Pani, która mi zrobiła zdjęcie, jest całkowicie chorą psychicznie złodziejką i prześladowczynią. To zdjęcie niczego nie dowodzi, tak samo jak fotografia, którą przemocą sobie ze mną zrobił Ryszard. To że schizofrenicy ustawili się za mną i ktoś pstryknął zdjęcie też niczego nie dowodzi.
Takie zdjęcia są wyłącznie dokumentacją tego, jak daleko się posunęło zaszczuwanie mnie, terror oraz bezczelność schizofreników oraz ich enablerów, którzy zaparli się, że będą robić tylko to, czego chce Barbara, bez weryfikowania czegokolwiek.
Jedyne, co mogę powiedzieć to, że mają się odpierdolić.