Wszystko, co mnie spotkało, mogę złożyć również na karb prześladowania pogan.
W pierwszych klasach podstawówki rozmawiałam z tatą, który przyniósł z konwentu pożyczony posążek Bogini oraz odpowiednie świece. Oboje sprawdziliśmy w czasie rytuału Wicca, czy zobaczymy charakterystyczne halo dookoła płomieni świec i muszę powiedzieć, że i ja i mój tata zobaczyliśmy to, co Wicca nazywa magią. Ja zawsze w takiej sytuacji prosiłam o opiekę Bogini, tak samo zrobiłam kilka dni temu, gdy sprawdziłam, czy nadal widzę magię. Odpowiedz na to pytanie jest jedna – widzę, to się nie zmienia w ciągu życia. Ludzie się tacy rodzą i nie zależy to od wyznawanego światopoglądu.
Opowiedziałam o tym w szkole i podejrzewam, że upór różnych ludzi Kościoła oraz rodziny Romana w niszczeniu mnie ma swoje źródło w tamtym wydarzeniu. I jest powodem, dlaczego Nycz uparł się, żeby mnie wydać, wbrew mojej woli, za schizofrenicznego maniaka religijnego, a także Kościół wyznaczył mi oficjalnych „opiekunów”, którzy uważają, że mają prawo przemocą decydować o moim życiu i że nie mam nic do powiedzenia.
Przykre jest, że gdy Profesor, jego rodzina i moje koleżanki z podstawówki wyjaśniliśmy sobie, kto jest kim w tej historii i że absolutnie nie chcę wychodzić za Romana, to Nycz postanowił jednak jego samego oraz jego rodzinę przysłać do mnie do pracy. Wiedziałam, że skończy się to czymś, co nazywam śmiercią psychiki, bo wiem, co potrafią swojej ofierze zrobić schizofrenicy, ale Nycz uznał to za odpowiednie postępowanie. W efekcie doznałam ponownie rozległej amnezji, a także Roman i jego rodzice wywołali u mnie syndrom sztokholmski i wmówili mi wiele nieprawdziwych rzeczy, jak na przykład to, że byłam w sekcji łyżwiarskiej i nigdy nie kochałam się z żadnym mężczyzną. Chcieli konieczne ze mnie zrobić dziewicę, a może nawet mnie konsekrować. Do tej pory nie odzyskałam większości wspomnień, mam tylko szkielet z najważniejszych faktów i będę jeszcze latami pracować, żeby osiągnąć stan, jaki miałam zaraz po śmierci Johna. Więc zmarnowano mi w ten sposób nie tylko kolejne kilkanaście lat życia, kiedy walczyłam z amnezją, ale też upewniono się, że nigdy nie będę mieć dzieci. No i należy doliczyć też lata, jakie spędzę walcząc o odzyskanie reszty wspomnień.
Bardzo żałuję, że Nycz okazał się być psychopatyczną bestią, która uparła się zrealizować do końca zemstę mojej katechetki, a także okazała się być zatwardziałym enablerem bardzo niebezpiecznych schizofreników.
Ze śmierci psychiki nie wychodzi się bez strat i pewnie na to liczył Nycz, wzywając schizofreników z Opus Dei do mojej pracy, ale mam żle wiadomości. Mojej psychiki nie da się wykastrować na tyle, żebym była „szczęśliwa z Romanem”. Zresztą nie o to Opus Dei chodziło. Musimy pamiętać, że Kościół Rzymsko-Katolicki każdego dnia prowadzi wojnę o jak największe powiększenie swojej władzy i tylko o to chodziło w tym wszystkim. Sama słyszałam wprost taki opis sytuacji oraz celów Kościoła z ust mojej dawnej katechetki.
I nie obchodzi mnie, że mogę być oskarżona o to, że jestem nie fair. Mam prawo być wkurwiona, bo potraktowano mnie jak rzecz, która nie ma prawa o sobie decydować. I to zrobił to ten złodziej, kościelna bestia, który mi teczkę z kserem mojej pracy magisterskiej oraz konspektem z dużym fragmentem tekstu, które miała zawodowa maszynistka przepisać.
Na moją prośbę zweryfikowano różne kłamstwa Barbary i wiem, że Anna z mojej podstawówki wcale nie opowiada o sobie, że jest psychoterapeutką, a Renata nie uważa się za Yennefer.
I nie ma możliwości, żeby zawodowy psychopata z Kościoła „uciekł z tej sprawy” (jak zapowiadał, że zrobi w razie porażki). Ta sprawa się z nim zrosła już tak dawno, że ten człowiek jest tą sprawą od lat siedemdziesiątych. Bo właśnie „ta sprawa” zagwarantowała mu bardzo szybki awans.
Nikt z ludzi, których przemocą i terrorem swatała Barbara, nie jest szczęśliwy. Ja też bardzo proszę, żeby się ode mnie odpierdoliła, tak samo jak cały jej Kościół oraz Opus Dei. Mam nadzieję, że moja apostazja w końcu zniechęci tych ludzi. A przynajmniej oficjałów z Kościoła, bo niestety schizofrenicy nigdy się nie poddają i kontynuują zaszczuwanie swoich ofiar, aż do śmierci. Chyba że zacznie się ich leczyć wcześniej.
Anna i Renata zgłosiły się na Policję jako kolejne ofiary Barbary i jej rodziny. Nie życzą sobie, jak usłyszałam, aby o nich opowiadała. Powtórzę – ani jedna nie uważa się za psychoterapeutkę, ani druga za Yennefer. Również żadna z nich nie uważa się za wokalistkę Burzum. To są kłamstwa Barbary, która naprawdę nikogo nie zna. I obie moje dawne koleżanki z podstawówki i Anglistyki, które w swoim czasie zatruły mi bardzo dużo krwi, też trzymają się już z dala od Avangardy – jak ja, Adam, Inferno, Aga, Michał oraz wiele innych osób.
Będziemy woleli bawić się w swoim własnym gronie, bo obie wytłumaczyły mi swoje postępowanie i kto je namawiał na kradzieże i przywłaszczanie sobie różnych moich przedmiotów. A także zrobienie mi różnych zdjęć w Fitness klubie.