Uczęszczałam do podstawówki z dwiema idiotkami, które przeze mnie i moją rodzinę były uważane za wariatki. Podobnie uważał mój psycholog. Były to idiotki, które pod wpływem schizofreniczki Barbary oraz jej męża Ryszarda rozgłaszały kłamstwa, że są oni moimi rodzicami, a ja jestem podobno chora psychicznie. Oczywista bzdura, ani Ryszard ani Barbara nie są do moich rodziców w najmniejszym stopniu podobni. Za to są osobami wyznaczonymi przez Kościół do „opieki” nade mną, bo moi prawdziwi rodzice jako ateiści zostali uznani za element nieodpowiedni. Dobrze, że jak w pewnym momencie w Argentynie robiła prawacka junta, nie postanowiono ich aresztować i zrzucić z helikoptera do morza, tylko zniszczono im oraz mnie życie. I to podobno było wszystko oparte na instrukcji dla katechetów oraz Katechizmie Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Nie dziwcie się, że jestem wojującą poganką.
Przypominam, Barbara i Ryszard byli tymi osobami, które pojawiły się w mojej podstawówce i oświadczyły, że są moimi „nowymi rodzicami” i że mam tylko ich słuchać. Oczywiście w ich rozumieniu miałam wybrać karierę kościelną i zostawić im moje mieszkanie, po pójściu już do klasztoru. Bo inaczej pójdę do piekła.
Ich rozpowszechnione wszędzie celowe kłamstwa i urojenia prześladują mnie do tej pory. A moje koleżanki z podstawówki na ich prośbę śledziły mnie i zbierały dla nich informacje wszędzie, dezinformowały też moją mamę na mój temat. Podobno są jednak zdrowe (a może raczej zdrowieją), ale jak Michał zostały przez schizofreników wychowane na osoby całkowicie chore psychicznie, a ich dzieci zostały zniszczone przez tych ludzi i zaszczute z wynikiem śmiertelnym. To Ryszard jedną z ich córek utopił wtedy w jeziorze w czasie pamiętnego konwentu. Schizofrenicy zwalili teraz odpowiedzialność na matkę. Odpowiadają za masę samobójczych śmierci w fandomie. Dzieci Michała i kilka osób przez nich zaszczutych udało mi się uratować, bo znam mechanizmy, jakie doprowadzają do śmierci po zaszczuciu przez schizofreników oraz znam metody działania tej konkretnej rodziny.
Idiotki z mojej podstawówki jak najbardziej były przekonane przez Barbarę, że moją mama jest „mamą Yennefer”, ale ja oczywiście miałam nie być jej córką. Schizofreniczka dorobiła mi biografię kogoś urodzonego na wsi, która w swoim własnym mieszkaniu wynajmuje pokój. Uratowało mie to, że mieszkam w moim własnym mieszkaniu od urodzenia, bo chyba by mnie wyrzucili. I tak przeżyłam traumę, gdy ta rodzina schizofreników oraz idiotki z mojej podstawówki zgłosiły się do mnie do pracy zadając zwolnienia mieszkania oraz oddania im kluczy, bo jakaś wariatka zaczęła twierdzić, że mieszkanie jest jej, bo „mama Yennefer” chce, żeby je miała. Idioci i schizofrenicy nawet ściągnęli psychiatrów z pobliskiego szpitala, bo miałam być chora, skoro nie potwierdzałam swojej urojonej przez Barbarę biografii, ani nie miałam chęci oddać mieszkania. Cóż nie będzie Barbara mną czy też moim mieszkaniem dysponować, jak jej tylko wygodnie.
Jeszcze na studiach byłam atakowana przez idiotki z mojej podstawówki oskarżana, że nie jestem osobą, którą jestem. Ale mam nadzieję, że zamieszczone na blogu dokumenty udowadniają, że nie podaję się za kogoś, kim nie jestem.
Szkoda tylko, że warszawscy fani postanowili mnie zaszczuć pod dyktando Barbary. Głupszej wariatki ze świecą szukać. Tak samo nie przypuszczam, żeby na świecie znalazł się głupszy klub miłośników fantastyki.
Nadal mój głos jest przeciwko Worldconowi w Warszawie. Znaczy się, mogą go sobie zorganizować w Warszawie, ale mnie na nim nie będzie. Warszawski klub nic nie zrobił, żeby wyjaśnić sytuację i zapewnić bezpieczeństwo wielu osobam zaszczuwanym i atakowanym przez Barbarę i jej równie schizofreniczną rodzinę oraz chorych psychicznie fanów.
I nawet jeśli Avangarda dokona jakiś zmian i zacznie naprawiać wszystko, co zepsuli schizofrenicy, to i tak nie dadzą rady zmienić mojego podejścia do polskiego fandomu. Składa się z ludzi, którzy zniszczyli mi życie w stu procentach. Nie chcę ich oglądać. Moja mama wcale nie była im wdzięczna za „opiekę”. Bo była tak samo niszczona jak ja i ledwo przeżyła ataki na siebie.