Dzwonek

Mój schizofreniczny wielbiciel utrzymuje przed swoimi znajomymi idealną fikcje według, której się ze mną „pogodził” i u mnie mieszka. A w każdym razie tak podejrzewam, bo w nocy, gdy zmiany kończą się w sklepach typu Biedronka lub Żabka, regularnie budzi mnie znowu dzwonienie do drzwi. Jak rozumiem, znowu zaostrzyła mu się psychoza i myśli, że u mnie mieszka.

Na całe szczęście sypiam ze stoperami w uszach, więc się za bardzo nie przejmuję. Nie mam już też psa, więc nie budzi całego bloku szczekaniem, ale dokładnie tak samo jak wtedy, kiedy jeszcze żyła moja mama, całkowicie to olewam. Sąsiedzi są ostrzeżeni, że jest to niebezpieczny wariat, zresztą też go zgłaszali Policji, więc oni też się nim nie przejmują. Wariat woli – jak mi kiedyś powiedział – popołudniowe zmiany, bo „rano się modli”, więc mam nadzieję, że w dzień mnie nie będzie nachodził.

Na całe szczęście rano nie ma po nim już śladu. Ale gdy byłam studentką, często napotykałam tego wariata skulonego koło drzwi, ale cóż można było zrobić, po prostu go mijałam. Jego równie chory psychicznie ojciec napadł na mnie psikając mi sterydem do oczu, ale na całe szczęście udało się w większości uchronić wzrok, bo się zasłoniłam. Moja mama lata temu, nie miała tyle szczęścia, gdy została tak zaatakowana na ulicy. To nie jest prawdą, że to bydle jest w stanie „przepowiedzieć przyszłość” – po prostu wywołuje u różnych ludzi ślepotę, którą przepowiada, specjalnie. Ja też byłam tym szantażowana, tak samo jak tym, że zabije moich przyjaciół. I owszem dwójka z nich (a także John) została tak potraktowana, że popełnili samobójstwo.

Bardzo źle się stało, że cała masa osób, w tym psychiatrzy, postanowiło podtrzymywać jego urojenia. Psychiatrzy to debile, przepraszam że pisze o tym tak całkowicie bez ogródek, ale ludzie powinni pamiętać, że diagnozuje psycholog kliniczny, bo psychiatrzy sami z siebie nie potrafią zorientować się, kto jest kim. Rozmawiałam o tym z ojcem Michała i naprawdę nie zna listy typowych zagrań oraz urojeń schizofreników. Jest to osoba, która – tak samo jak inni lekarze – bez problemu daje się wciągnąć schizofrenikom czy ich enablerom w urojenia. W pracy ma przy sobie psychologa i robi dokładnie to, co chce psycholog, więc nie popełnia błędów w diagnozie. W życiu osobistym okazał się być kimś równie bezradnym, jak dziecko we mgle i kupił wszystkie pseudo-diagnozy wariatów. Którzy – jak wiedzą psycholodzy kliniczni – z reguły oskarżają swoje ofiary o psychozy, bo te nie chcą potwierdzić ich urojeń, a potem dążą do tego, aby świat realny zgodził się z ich urojeniami. Nie wolno im na to pozwalać.

Ale bardzo szybko się Profesorowi polepszyło, gdy zobaczył moje dokumenty, w tym też wypis ocen ze wszystkich kierunków, jakie studiowałam. Bardzo się zdziwił. Najbardziej tym, że nie jestem z Gdańska, bo schizofreniczna wersja mojej biografii głosi, że urodziłam się we wsi pod Gdańskiem, a moi rodzice – krewni rodziców Romana – mieli tak młodo zginąć, że po adopcji to Barbara i Ryszard mieli zostać moimi rodzicami chrzestnymi.

Tak więc musze dokładnie powiedzieć jedno. Jest tylko jedna Małgorzata Wieczorek i pochodzi z Warszawy. Przybrana córka Barbary i Ryszarda, która miałaby się z Romanem wychowywać i w nim zakochać, jest bytem całkowicie urojonym przez tę cholerną rodzinę schizofreników. Istnieje tylko ta osoba znana z internetu, która nie chce mieć nic z nimi wspólnego, bo zniszczyli jej oraz jej znajomym i ukochanym życie.

I wcale nie wyjechałam do Stanów, chociaż bardzo chciałam uciec przed tą rodziną schizofreników, bo zakatowali mnie psychicznie, aż do wystąpienia amnezji i wywołania u mnie sztucznej osobowości, jak to lubią robić schizofrenicy wmawiający swoim ofiarom chorobę psychiczną i że tylko oni znają prawdę, więc tylko ich trzeba słuchać.

Mam dosyć, bo ta procedura została na mnie wykonana już kilkakrotnie, zawsze po tym gdy moi prawdziwi przyjaciele stawiali mnie na nogi i walczyli z moją amnezją. Naprawdę wszyscy zamieszani w nękanie mnie enablerowie powinni już dawno mieć ostrzeżenia z Policji czy też rozmowy wyjaśniające. Ale tego niestety też zabrakło. Zabrakło tez usunięcia ze środka jeziora drzewa ściętego przez dwójkę chorych psychicznie ludzi, którzy tą zastawioną pułapką mi się pochwalili. Takie drzewo w wodzie to recepta na wypadek wprost z podręcznika, który z reguły jest śmiertelny. Naprawdę trzeba się przyjrzeć pracy Policji, bo zawodzi regularnie wszystkie osoby, które są nękane przez Opus Dei czy innych wariatów.

Moje dokumenty, mam nadzieję, mówią wszystko. Nie jestem tą osobą z urojeń Romana, chociaż to do mnie się regularnie dobija i o mnie puszcza te wszystkie kłamstwa.

Dodaj komentarz