Schizofreniczka Barbara to jest w fandomie nikt. Nie zna nikogo, ale jednak podaje się za kogoś, kto zna wszystkich. Nie byłoby problemu, gdyby kończyło się na przechwałkach tej pani, kogo to nie zna. Niestety udaje też osobę, której wszyscy się zwierzają i ma śmiałość przemawiać w imieniu tych ludzi. Okłamuje swoje otoczenie oraz prowadzi swoje schizofreniczne intrygi w celu łączenia oraz rozłączania różnych par. A wszystko, co robi i mówi, bazuje wyłącznie na jej urojeniach, bo nie zna nikogo.
Naprawdę ani ja, ani Piotr z nią nie rozmawialiśmy. Piotr przed nią zawsze uciekał. Wyszła z niej klasyczna schizofreniczka, bo jej psychoza wybiła pod niebo na widok zwitku pieniędzy, który Piotr mi wsadził jako swojej narzeczonej do kieszeni. Jest to babsko, którego nie cierpię i przed którym uciekam.
Niestety głupie romansiary nie chcą przyjąć do wiadomości, kim w rzeczywistości jest Barbara, tylko śnią swoje sny o dzianych facetach, bo wystarczą im zapewnienia schizofreniczki, aby już uważać się za żony czy narzeczone różnych panów. Barbara w ramach swoich urojeń rozdaje też pierścionki „zaręczając” ludzi bez ich wiedzy. Takie postępowanie jest całkiem zwykłe dla schizofreników, którzy w takiej sytuacji mogą posługiwać się tanimi blaszanymi pierścionkami jako „dowodami” na prawdziwość swoich urojeń.
WIem to z najlepszych źródeł, rozmawiałam na przykład z ojcem Piotra po jego śmierci na ten temat i wiem, że Piotr się z pewną Anną nigdy nie zaręczał. Ojciec Piotra został napadnięty w czasie konwentu, bo gang schizofreniczek zaczął się domagać spadku dla pewnej Anny, która miała być niby wielką miłością jego syna. A przynajmniej tak było według urojeń Barbary.
Tata Piotra jest kolejną osobą, która w końcu przyznała mi rację, że konwenty Avangardy są szkodliwe dla zdrowia psychicznego z powodu krewnych Barbary. Ten człowiek po zaszczuciu przez nich musiał korzystać z pomocy psychologa. I jak zwykle dzieje się w przypadku zaszczucia, nie jest w stanie o tym opowiadać. Wstrząs i trauma są zbyt duże, żeby się bronić skutecznie. Ofiary schizofreników z reguły milczą i cierpią.
Anna mi powiedziała, że w ogóle nie wiedziała, co się dzieje i że nie chce ponosić odpowiedzialności za urojenia Barbary. Jeśli mnie kiedyś atakowała, to dlatego, że nie rozumiała, co się dzieje. Barbara i jej krewni sterroryzowali ją, gdy jeszcze była dzieckiem i potem cały czas kontrolowali, utrzymując w stanie zależności. Anna już się wyleczyła z tego, jak usłyszałam.
Przed Barbarą należy ostrzegać. Nie może więcej niszczyć żadnych par czy szczuć idiotów na pożądnych ludzi. A wariatki z jej rodziny nie dostaną ani grosza, nie ważne ile osób zaszczują z wynikiem śmiertelnym, czy doprowadzą do kolejnych wypadków. Te lafiryndy nie są żadnymi moimi „córkami” czy „wnusiami”. Nie ma pomiędzy nami żadnego pokrewieństwa. Dlatego też proszę mnie z nimi nie łączyć. Trzeba im zawsze powtarzać, że nie ma ich w moim testamencie, ani nie ma żadnych automatycznych przelewów, które ruszą z konta po mojej śmierci. Bo takie są typowe urojenia morderczych schizofreników.
To są dla mnie obce osoby.
Jeśli o mnie chodzi, to cały fandom może być ich. Niech się dalej pysznią i schizofrenicznie przechwalają, kim to niby nie są. Ale ja tego nigdy nie potwierdzę.
Mogę się najwyżej nabijać z ludzi, którzy im wierzą.