Wiem, że wiele osób się spodziewało kilka lat temu, że pojawię się na Worldconie w Glasgow. Bardzo lubię to miasto, ale nie mogłam, ponieważ schizofrenicy, którzy prześladują mnie od dzieciństwa, nadal swobodnie działają w Avangardzie. Jedna z osób z tej rodziny z Piekła udaje mnie i podaje się za autorkę moich tekstów. Jest też osobą, która kradnie konspekty i daje idiotce, przekonanej, że „przyjaźni się z Yennefer”, która jest „współautorką Wiedźmina” i chce żeby tej idiotce pomagać. Jeżeli o mnie chodzi, to zawsze powtarzam, że Andrzej sam napisał Sagę. Nawet jeśli rozmawiałam z Andrzejem o tym, co powinien napisać i go do pisania zagoniłam, to naprawdę po tym, co się wydarzyło, nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Za to bardzo dużo chcę mieć wspólnego ze światem metalu.
Kłamiąca na mój temat schizofreniczka (ulubienica Avangardy) jest też wariatką, która ma urojenia, że była „żoną Piotra”, chociaż jako żywo nie ma jej na wspólnych fotografiach z Piotrem. Jest to bardzo zabawne, bo Piotr ze swoją ukochaną pokazywał się w plotkarskich gazetach już jako dziecko, nie był wtedy jeszcze pełnoletni. Jeśli ktoś ma wątpliwości, to zapraszam do działu czasopism Biblioteki Narodowej. Niech sobie przejrzy roczniki Gali, szczególnie z lat osiemdziesiątych. Wiele osób z fandomu wie, kto był narzeczoną Piotra z tamtego okresu i nie była to o wiele od niego młodsza blondynka.
Tak się składa, że schizofrenicy bywają zawodowymi oszustami, a ich bezczelność zakłada, że nikt niczego nie będzie mógł zweryfikować. Sabotują też wszystkie próby weryfikacji. Schizofrenik, z którym rozmawiałam, był bardzo zdziwiony i przerażony, że istnieją roczniki czasopism do znalezienia w Bibliotece. Zresztą wiem, że rodzina Adama – osoby, które znam do dziecka – zbierała wszystkie wycinki z gazet z moimi zdjęciami (mają także fotografie, na których jestem razem z Adamem) i Adam może rozesłać skany.
Osoba, która żądała od ojca Piotra spadku po nim, nie ma do niego żadnych praw. Ja też nie ukradłam jej żadnego mieszkania, moja mama nie była jej matką, zajmuję swoje mieszkanie legalnie (przedstawiłam w Sądzie Administracyjnym testament mojej mamy, na rozprawie była też obecna moja rodzona siostra) i nie przejęłam żadnych pieniędzy tej schizofreniczki. Ale podejrzewam, że wyłudziła jakieś pieniądze podszywając się pode mnie. Myślę też, że wyłudzaczem był schizofrenik podający się za mojego „męża”. Więc bardzo proszę na to uważać. Prześladujący mnie schizofrenicy to nie są osoby z wyższych sfer czy arystokracja i nie należy ich dofinansowywać, ani w żaden inny sposób im pomagać.
Nie jestem „chorą psychicznie żoną Romana”, tylko skrzywdzoną autorką. Nie zamierzam bywać na konwentach w czasie których z jednej strony pokazuje się mnie palcem niezorientowanym ludziom, jako wariatkę, która nic nie znaczy, a z drugiej strony wobec ludzi, którzy mnie znają i znali mojego tatę, udaje się naszych najlepszych przyjaciół i moich ukochanych, czy też jedynych ludzi, którzy mnie znają. Wypisałam się już z takich imprez na zawsze.
I bardzo nie dziękuję ludziom, którzy uwierzyli tym wariatom i ich wspierali.