Nie pozwolę koronować tępej schizofreniczki na królową fandomu. Jest to wariatka, która nęka mnie swoimi kłamstwami i urojeniami od czasów podstawówki. Nie wiem, nawet jak się nazywa, bo nie chodziła do mojej podstawówki. A przynajmniej jej nie kojarzę. Mam tylko wrażenie, że przychodziła do mojej budy zupełnie ignorując, że powinna być gdzie indziej na lekcjach. A może uczyła się w tej samej szkole, tylko z jej bełkotu niewiele dawało się zrozumieć.
Ta pani jest takim tępakiem, że brak mi słów. Udało się ustalić, że jest siostrzenicą schizofreniczki Barbary. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć jedno. Nie dostałam od niej ani jednego pomysłu. Za to jest właśnie tą osobą, która ukradła mi konspekt, który potem został wykorzystany. Jak już zaznaczyłam, ma pecha, bo ukradła ksero, a oryginał znalazł się na Policji wraz z próbką mojego pisma. No, ale niestety jest tak bardzo chora, że nie można jej postawić w stan oskarżenia. Za to można oskarżyć i skazać osoby, które mnie nękały i okradły (także z dobrej reputacji), chociaż były ostrzegane, że mają do czynienia ze schizofreniczką. Z którą Andrzej (jak się zorientowałam) rozmawia tylko dlatego, że ta schizofreniczka podaje się za moją najlepszą przyjaciółkę. Ale warto sprawdzić, że nie zna mnie w ogóle, bo nie potrafi podać najprostszych faktów z mojego życia.
Ta sama schizofreniczka okradła też moją przyjaciółkę pisarkę Anię. Też potem oddała pewnej idiotce konspekt wyrwany spod ręki tej pisarki z kawiarnianego stolika. Nie muszę chyba dodawać, że idiotka zepsuła pomysł na powieść, robiąc z tego kiepskie opowiadanie. Barbara ze swoimi krewnymi zaczęła wtedy zaszczuwać prawdziwą autorkę konspektu.
Ale bez wzgle, co będą robiły, to nikt tych pań nie koronował, ani koronuje na Królowe Światowe Fandomu. Owszem zniszczyły mi całe życie, zaszczuły z wynikiem śmiertelnym wiele osób, ale na tym kończy się władza tego schizofrenicznego gangu. Chociaż wiem, że ustosunkowany kochanek Barbary, który miał nadzieję zrobić z niej świętą, nadal będzie tylko tej schizofreniczce wierzył.
Ani Barbara ani jej mąż Ryszard nie przyjaźnili się z moimi rodzicami. Moi rodzice nie byli ich krewnymi i nie zmarli młodo w wypadku samochodowym. Ani Barbara ani Ryszard nie są moimi prawnymi opiekunami. Nigdy nie miałam zdiagnozowanej schizofrenii, za to jestem ofiarą rodziny schizofreników. I jak zawsze w przypadkach zaszczucia przez schizofreników, kłamstwa oraz intrygi schizofreników wygoniły mnie z kilku środowisk, doprowadziły do rozpadu psychiki, a także dopadły mnie mojej pracy. Gdy kilka osób zostało na mnie poszczutych.
W takiej sytuacji, mówię wprost. Spierdalajcie na drzewo. Siedzicie w Avangardzie, macie przy sobie ludzi, którzy tylko wam wierzą, no trudno. Przysięgam już nigdy nie pojawić się nigdzie, gdzie ta „Wielka i Prawdziwa Yennefer – rozdawczyni pomysłów” przebywa. Niech się chlubi swoim zwycięstwem nade mną. Nie będzie w fandomie już nikogo, tak jak sobie wymarzyła, kto by zaprzeczał jej słowom. Wszyscy już sobie poszli, a na pewno poszła sobie z fandomu moja rodzina i Piotra, bo my byliśmy głównymi celami ataków. Nie będę tej schizofreniczce przeszkadzać, ale nie będę jej przepraszać. Ciekawe, że to ode mnie domagała się publicznie u mnie w pracy kolejnych konspektów. Jakoś sama nie potrafi ich stworzyć.
I wiem, że jest tępą schizofreniczną kurwą, która ucieka przed weryfikacją swoich stwierdzeń, więc nie grozi mi pozwanie mnie do Sądu Cywilnego. Jest wręcz przeciwnie, przed Sądem Karnym (i jednocześnie będzie się toczyła sprawa cywilna) znajdą się jej pomocnicy. Bardzo duże problemy mają też ludzie, którzy znają prawdę o tym, kim ja jestem, ale uznali, że mogą lekceważyć sobie moje prośby o pomoc i interwencje. Bo uznali, że wszyscy wiedzą, kto jest kim i że wszyscy mnie kochają. No wiec, nie w momencie, gdzie w fandomie jest mnóstwo ludzi prosto z ulicy, a gang schizofreników ma swobodny dostęp wszędzie i zaszczuwa kogo tylko chce i wmawia ludziom same kłamstwa.
No ciekawe, czy ta kurwa schizofreniczka będzie próbowała udowodnić, że jest „Yennefer” i że wszystkie pomysły dostałam od niej. Sardonicznie powiem – powodzenia. Nigdy nie była moją przyjaciółką. Nie ma śladu żadnych kontaktów pomiędzy nami. Stara prawnicza zasada głosi, że udowadnia się zaistnienie jakiegoś faktu, a nie jego jakiś niebyt. Nie jest moim zadaniem udowadnianie, że niczego mi nie dała. Niech ona udowodni, że taki fakt miał miejsce. Bardzo proszę o ksero jej konspektu, który podobno mi dała. Albo kopie maili czy też billingi telefoniczne. Ja tej kurwy nie znam i się z nią nie kontaktuję. Nic mi też nie wiadomo, żeby była „żoną Piotra”, co wygaduje od czasów mojego liceum i już wtedy w ten sposób nas skłóciła, a ja dodatkowo padłam ofiarą takiego zaszczucia i bestialstwa, że doznałam takich urazów psychicznych, że straciłam pamięć.
Zainteresowanie mną i Piotrem tej schizofrenicznej rodziny schizofreników, którzy stworzyli własny gang jest naszym przekleństwem i zniszczyło nam życie. Nikt z rodziny Piotra czy też ja nie jest tej kurwie winien jakiekolwiek pieniądze. Niech się odpierdoli.
Tak samo ja nigdy nie byłam z jej ciotecznym bratem. Jest równie chory psychicznie. Całe swoje życie bronię mojej mamy, mojej siostry i ich dzieci, bo też były przez tych potwornych schizofreników atakowani. I nikt, kurwa, nie chciał pomagać mi właśnie w takiej formie, o jakiej poprosiłam. Wszyscy narcystycznie uważali, że wiedzą lepiej. Szczególnie ustosunkowany kochanek Barbary z Kościoła, który postanowił przeprowadzić do końca „zemstę zakonnicy” z czasów mojej podstawówki. Katechetka była bardzo szczęśliwa, że udało jej się poszczuć na mnie tych schizofreników. Zaśmiewała się, że przed nimi już mi się nie uda uciec. I jak widać nękają mnie do tej pory, niszcząc kogo się tylko da i zaszczuwając z wynikiem śmiertlenym wszystkich ludzi, na których zrzucają, co sami robią. Wprost mi mówią, że mam iść do zakonu, bo „obraziłam” zakonnicę, a im zostawić cały majątek „za opiekę”. No ewentualnie mam wyjść, zgodnie z ich zadaniami za Romana i zrobić z niego polityka. A gość ma ambicje zostać nowym Hitlerem. Na całe szczęście nie dostanie clearingu. Bo nie tylko jest chory, ale też jest imbecylem, a nie jakimś dziedzicem LPP czy bratem lub krewnym Piotra. Jest gównem z dna beczki społecznej, tak samo jak Barbara, Ryszard czy reszta ich krewnych.
Naprawdę nie widzę sensu w zajmowaniu się literaturą w takim klimacie. Odechciało mi się już zupełnie, tym bardziej że metal i film był zawsze moim prawdziwym powołaniem. Oraz biznes.
Bardzo ciekawe, czy mnie pozwą i na czym polegają ich „dowody”.