Moi znajomi wykonali na moją prośbę pewien eksperyment. Wiedzieliśmy jak bardzo niewiarygodna jest wariatka Barbara, więc poprosiłam, aby ściągnięto jakieś przypadkowe zdjęcie przypadkowego amerykańskiego aktora z Internetu. Poprosiłam, aby jej to zdjęcie pokazać, bez podawania jakiegokolwiek kontekstu. Spojrzała mojemu znajomemu przez ramię i to wystarczyło.
Bardzo szybko wymyśliła, że jest to mąż mojej przyjaciółki pianistki, która po stypendium została w Stanach. Okazało się, że podobno jej tak dobrze nie znam i że jest to przyjaciółka Renaty, córki Barbary, i że nic o niej nie wiem. Za to ta schizofreniczka po krótkim spojrzeniu na fotografię wiedziała już wszystko. Przystojny mężczyzna ze zdjęcia miał być bogatym biznesmenem, dzięki któremu moja przyjaciółka nic nie robi w życiu. A ja jestem podlą babą, której nie cierpi, bo jej niby zazdroszczę.
I tylko tak sobie myślę, że jakoś nie widzę mojej przyjaciółki w roli osoby „przy mężu”. Muzyczna podstawówka, szkoła drugiego stopnia, studia, studia podyplomowe, masterclass, stypendium w Stanach, a potem magister w Kanadzie i doktorat. Współwłaścicielka szkoły muzycznej w USA. A zdaniem Barbary paprotka przy mężu, o której nic nie wiem.
No ale tak to jest, jak się słucha schizofreników z Opus Dei. O ile wiem, żaden inny polski klub miłośników fantastyki nie został tak boleśnie zaatakowany przez tę oficjalną sektę, jak Avangarda. Przywlekli się do klubu z Ryszardem, mężem Barbary i ojcem Renaty. Ci fanatyczni katolicy tępią metal oraz pisarzy fantasy i nie należy im w nic wierzyć. Są bardzo niebezpieczni.
Wszędzie tępią kurwy, a także czarownice. Jakiś czas temu dowiedziałam się, że kominek do kadzidełek typu backflow służy do czarów. Dowodem na to jest, że dym „nienaturalnie” spływa do dołu. Próbowałam człowiekowi wyjaśnić podstawowe prawa fizyki, ale nie dało rady. Widział film w Internecie i wie, że to czary. Takie osoby, z tego co usłyszałam, nadają ton spotkaniom warszawskich fanów i są dla nich bardzo ważne.
A poniżej wyjaśnienie, jak to działa.