Wiele osób ma trudności ze zrozumieniem na czym polega problem z Ryszardem i jego rodziną. Po pierwsze wszyscy z nich są schizofrenikami, ale tego nie widać na pierwszy rzut oka i ludzie popełniają błędy w ocenie, czy można im ufać. Schizofrenika tak naprawdę diagnozuje poprawnie tylko jego ofiara, przed którą się odsłania ze swoimi urojeniami i nierealnymi zarzutami, czy żądaniami. Schizofrenik pozostaje potem spokojny, a jego ofiara wpada w panikę i mówi rzeczy, które nie mieszczą się ludziom w głowach, tym bardziej że znają oskarżaną o schizofrenię, czy przestępczość, osobę i wcale nie uważają jej za chorą psychicznie. Co gorsza schizofrenik swojej ofierze dorobił już wcześniej mordę osoby chorej psychicznie i niebezpiecznej, którą się „opiekuje”. Bo z reguły zaczyna infiltrować środowisko ofiary i je urabiać na długo zanim zaatakuje. Zawsze atak jest poprzedzony okresem zbierania informacji.
Są to wiadomości nie z psychologii klinicznej i nie z podręcznika psychiatrii, ale wprost z podręcznika profilera. Profilerzy także zajmują się przestępstwami popełnianymi przez osoby chore psychicznie i akurat ta część mnie interesowała zawsze z powodów osobistych. Musiałam przed Ryszardem ochronić wiele osób.
Miałam pecha wpaść w łapska wariatów z Opus Dei w dzieciństwie. Z punktu widzenia mojej rodziny problemem były chore psychicznie dzieci z mojej podstawówki oraz ich dorośli. Mój tata nie wiedział, że w innych sytuacjach te same osoby wydawały się ludziom całkowicie zdrowe psychicznie. Moja rodzina nie zorientowała się także, że dramatyczne wydarzenia z mojej podstawówki i prześladowanie mnie przez schizofreników doprowadziły do amnezji i nie byłam w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy to są ci ludzie, którzy mnie skrzywdzili. (Teraz z cała odpowiedzialnością mówię, że tak. Tym bardziej, że mnie torturowali psychicznie przypominając, co mi zrobili. Takie rzeczy to tylko wariaci robią.) Za to podobne pytania sprawiały, że czułam się atakowana, więc coraz bardziej się w sobie zamykałam. Doprowadziło to w końcu do mojej próby samobójczej. Jednocześnie – nawet jeśli nie potrafiłam tego uzasadnić – wiedziałam, że nie należy Ryszardowi czy Barbarze ufać i nie wolno przyjmować na przykład środków medycznych, na których nie ma żadnych napisów, ani innych „kordiałów”. Ale moje ostrzeżenia były ignorowane. Moi rodzice myśleli, że z powodu traumy jestem przesadnie ostrożna i że należy mnie „nauczyć znowu ufać ludziom”. Nie wiedzieli, że Ryszard jest ojcem dziecka, które fałszywie oskarżyło mojego tatę o gwałt. Na całe szczęście mój tata był wtedy w Londynie. Przez tą samą schizofreniczną idiotkę byłam oskarżana o zaszczucie kogoś z wynikiem śmiertelnym w czasie lata 2002. Na całe szczęście nie było mnie w Polsce od końca czerwca do początku września. Spędziłam ten czas w Chinach, a zdjęcia moich wiz są do znalezienia na blogu.
Dodatkowo ta sama schizofreniczka opowiadała, że mój tata mnie zgwałcił i że usłyszała to ode mnie. Nie poprawiło to mojej sytuacji w domu, bo ci schizofrenicy już wcześniej oskarżali mnie przed rodzicami o demoralizację i uratował mnie dopiero policyjny profiler i zaczął diagnostykę tej upiornej rodziny z piekła. Profiler typuje także osoby chore psychiczne, nie tylko sprawców przestępstw. I myślę, że rozpoznaje schizofreników lepiej od psychiatrów. Moja rodzina – właśnie na prośbę profilera – przestała się wtedy z rodziną Ryszarda tak intensywnie kontaktować.
Ale nie udało się mojego taty ocalić przed Ryszardem. Nie wiedział, że to ten facet jest schizofrenikiem z opowieści profilera. Mój tata został zabity w taki sam sposób, jak ojciec mojego znajomego. Dostawał jako nieszkodliwe ziołowe środki, które miały zwiększać odporność, czy też odmładzać, w formie kapsułek ze środkiem zwiększającym krzepliwość krwi. Ginekolodzy wypisują je w dużych ilościach kobietom, które intensywnie miesiączkują. Wiem, bo sama coś takiego dostawałam. Ryszard ściera napis na blistrze acetonem i sprzedaje swoim ofiarom jako „pochodzące od księży” leki roślinne. Moi znajomi sprawdzili blistry pod lampą UV, dzięki której można zobaczyć ślady startego napisu i upewniliśmy się, że moje podejrzenia są trafne. Jednocześnie Ryszard – nadal schemat zgadza się idealnie z podręcznikiem profilera – utrzymuje kontakt z rodziną swojej ofiary, odwiedza ją w szpitalu i odwodzi lekarzy od leczenia, twierdząc, że pacjent nie ma zawału serca, czy też innej zatorowości i chce się rano wypisać. Problemy zostały oczywiście wywołane przez przedawkowanie niebezpiecznego środka, nie są naturalne. A pozbawiony odpowiedniej pomocy pacjent umiera. Mój tata został cofnięty z sali przedoperacyjnej. Jako dorosła wiem, że zawsze miałam rację co do Ryszarda i jego rodziny. Takie szpitalne morderstwo popełniane przez schizofrenika też jest czymś prosto z podręcznika profilera.
Wielu osobom, które kupowały te „ziółka” od Ryszarda zaleciłam – ponieważ na wizytę do lekarza bez infekcji czeka się kilka dni – branie aspiryny oraz upicie się w celu zmniejszenia krzepliwości krwi. Pewien znany w fandomie lekarz (bo zawsze staram się o konsultację) poparł moje zalecenia.
Ludzie często ze mną rozmawiają właśnie z powodu mojego wszechstronnego wykształcenia. Wiem bardzo dużo praktycznie o wszystkim. Uratowałam także innego swojego znajomego po tym, gdy Ryszard zaczął jemu z kolei sprzedawać swój „cudowny” środek. Zgodnie z moją sugestią znajomy wziął aspirynę i zaczął pić. Po kilku godzinach pojawił się u niego zator w mózgu. Na całe szczęście okazał się być niewielki, bo aspiryna i alkohol zadziałały. Dodatkowo go wcześniej uczuliłam, że przy pierwszych objawach dyskomfortu ma gnać do szpitala. Jego lekarz był tak przerażony, że dał mu do domu środki rozrzedzające krew. Pacjent znowu zaczął ze mną rozmawiać i teraz dla odmiany przestraszyło mnie, że dostaje coś, co rozrzedza krew. Oczywiście po tych środkach dostał niewielkiego wylewu do mózgu. Znowu – zgodnie z moim poleceniam – pognał czym prędzej do szpitala przy pierwszym dyskomforcie. Były sportowiec był tak załamany, że już się praktycznie żegnał z życiem, przestał biegać i utył. Wysłałam go do specjalisty medycyny sportu i geriatry. Zrobiono mu dokładną angiografię i okazało się, ze nie ma żadnych zagrożeń. Nowi lekarze zabronili mu brać jakiekolwiek leki, oprócz przyjmowanej stale insuliny. Obecnie znowu biega, wygląda jak milion dolarów i czuje się świetnie.
Bardzo proszę nic nie brać bez zalecenia lekarzy. Może to kosztować życie, nawet zioła mogą zaszkodzić. Szczególnie jeśli to zioła tylko z nazwy. W Stanach był przypadek człowieka, który do opakowań aspiryny (czy czegoś takiego) dodawał pastylki bardzo groźnej trucizny. Chorzy psychicznie mordercy są wszędzie.
Moi znajomi oraz rodzina traktują mnie jak swojego prywatnego profilera medycznego, bo w czasie studiów przyswoiłam sobie także podstawowy podręcznik błędów medycznych. Kontroluję dla nich pracę lekarzy i przypominam o wszystkich badaniach przesiewowych, a także wiem, o czym z reguły często zapominają medycy, a co jest błędem w sztuce. Na przykład moja siostrzenica musiała w szpitalu upomnieć się o to serum, czy też antidotum, które podaje się kobietom, aby uniknąć w przyszłości konfliktu serologicznego. Niepodanie go jest bardzo częstym błędem. Moja rodzina i rodzina Adama coś o tym wie.
To, że mój tata pokazywał się w czasie konwentów z Ryszardem i jego rodziną, nie jest dowodem na to, że ta rodzina jest zdrowa psychicznie i składa się z aniołów. Wolę nie pisać i nie bywać w miejscach, gdzie mogę się na nich natknąć. Wolę spokój. Wolę życie od śmierci. No, ale większość ludzi to radośni idioci spod znaku „ale przecież takie rzeczy się nie zdarzają” lub „mamy czas.” Albo też „wszyscy cię kochają”. Mam do nich bardzo dużo żalu, bo zostawili mnie na pastwę schizofreników oraz enablerów. Piotr też był takim idiotą i lekceważył moje prośby, niestety.
Te skurwysyny zniszczyły mi w życiu swoimi kłamstwami oraz intrygami praktycznie wszystko, a teczki z opiniami biegłych mają bardzo opasłe. Kłamią na mój temat oraz kłamią na temat moich znajomych. Robili sobie ze mną zdjęcia przemocą lub podstępem. Nic nas nie łączy. Nie chcę być z nimi kojarzona.
Nie chcę się kontaktować z nikim z rodziny Ryszarda. Tak samo wolę nie utrzymywać relacji z ludźmi, którzy utrzymują z nimi kontakty. Są ostatnimi naiwniakami. Zawsze miałam, co do nich rację, a profilerzy wiedzą, że ofierze się wierzy i idzie za nią, szczególnie jeśli cierpi na amnezję. Inaczej z amnezji nie wyjdzie. A profilerzy bardzo dużo wiedzą o amnezji i syndromie sztokholmskim (którego przyczynami są terror, zastraszanie i inne przestępstwa), a także jak ratować ofiary schizofreników. Moja mama bardzo boleśnie przekonała się, kim rzeczywiście jest Ryszard i winiła mojego tatę za nasze nieszczęścia, bo nie powinien być aż tak łatwowierny po swoich przeżyciach we Francji z innym gangiem schizofreników. Dobrzy profilerzy od razu zorientowaliby się, co się dzieje. Ale jak zwykle za każdym razem Dzielnicowi nie wiedzieli, że są to sprawy dla profilerów.
Ofiary schizofreników zawsze muszą drzeć ryja, że to co ich spotyka, to sprawa dla profilera. Kontakt z profilerem potrafi też wyciągnąć z traumy i to lepiej od psychoterapii, bo ofiara dostaje konkretną pomoc, wsparcie i zrozumienie. Może ta informacja przyda się innym osobom, na które poluje Ryszard. Po tych zniszczeniach w moim życiu dla mnie już jest praktycznie za późno, ale może inni uratują dla siebie więcej ode mnie.
Spierdalam z Polski tak szybko, jak się da. W życiu sobie nie wyobrażam chodzenia po tych samych ulicach co Ryszard, Barbara, Roman czy Renata. Nie mówiąc już o innych krewnych Barbary. Spotkało mnie tu zbyt dużo zła, żeby się do tego nie zniechęciła. Mam dosyć wariatów niszczących mi życie i oskarżających ludzi o nieistniejące gwałty, czy zaszczucia. Mam dosyć darcia się na mnie i domagania „okupu”.
Wiem, że Adam jest niewinny. Bret też. Łapy precz od nich. Andrzej jest debilem również, jeśli uwierzył schizofrenikom, że Adam czy Bret są winni mojej amnezji czy próby samobójczej. Nie brali udziału w wydarzeniach w mojej szkole podstawowej, był tam Ryszard i jego przyjaciel, ojciec Romana. A schizofrenicy nękają swoje ofiary, aż do ich samobójczych śmierci. Nie potrzeba dodawać do tego równania innych osób. Moi znajomi metale mi pomogli. Każda osoba, która wspiera Ryszarda czy Romana, jest na mojej shit-list i nie chcę tych osób oglądać.
Liczę chociaż na spokojną i pełną satysfakcji starość wolną od tej cholernej schizofrenicznej rodziny. Bo szczęścia już się nie spodziewam. Bardzo proszę, po raz ostatni, odpierdolić się ode mnie.