Prostytucja

Z reguły schizofrenicy zajmują się prostytucją, jest to informacja wprost z podręcznika profilera. A dlaczego tak jest? Ta choroba znosi hamulce moralne i jednocześnie sprawia, że główną motywacją jest szybkie, niekoniecznie legalne, dorobienie się. W prostytucji schizofrenikom pomaga podniesione libido. Dzięki niemu schizofrenicy nie mają też problemów z wchodzeniem do łóżek ludzi, których chcą urobić i wykorzystać, także aby poszczuć przeciwko innym.

Schizofrenicy w pewnym momencie zaczynają się obsesyjnie interesować kimś, komu zazdroszczą. Po dowiedzeniu się dostatecznie dużo o tej osobie zaczynają snuć urojenia, że są tą osobą. Stąd wzięły się schizofreniczne jazdy Renaty i jej utrzymywanie, że jest autorką licznych pomysłów oraz ukochaną Piotra.

Stąd też się wzięły urojenia Barbary, której przeszkadzałam, bo – jak to matka – czuje tak bliską więź z córką, że współdzieli jej potrzeby schizofreniczne. A te polegają na mojej deprecjacji. Wedle urojeń obu tych pań mam być byłą prostytutką i córką prostytutki, która nic nie potrafi. Więc musiały mnie tępić za moje społeczne pochodzenie, moje pływackie osiągnięcia oraz moje znajomości, które zaczęły sobie przypisywać.

Schizofrenicy obracają wszystko o sto osiemdziesiąt stopni, więc w swoich urojeniach próbują uchodzić za moich „zbawców”, a nie prześladowców, którzy zniszczyli mi życie. Zresztą wielu innym osobom też zniszczyli życie. Ani ja, ani nikt z moich znajomych im nie dziękował. Nie należy wierzyć w nic, co mówi Ryszard, Barbara, ich córka Renata, czy jej ukochany Roman wraz z bratem. Po fandomie krążą też krewni Barbary i są bardzo głośni. Ich też nie należy słuchać. Przyparci do muru zaczynają mówić, że ta osoba z Internetu niepotrzebnie wzięła to, co się mówi, do siebie, bo to nie o nią chodzi.

Gówno prawda. Poznałam ich w podstawówce, ścigają mnie całe życie i nie mam wątpliwości, kim są, chociaż mogę mieć problemy z rozpoznaniem tych ludzi. Za takie problemy z pamięcią odpowiada trauma. To mnie wskazują palcem, to ja z ich powodu cierpiałam na stany lękowe oraz syndrom sztokholmski. To mnie zniszczyli całe życie. Prawie udało im się też zniszczyć życie mojej siostrzenicy, którą napadli i której zaczęli wmawiać, że jest córką Romana. Ledwo udało się ją wyprowadzić na prostą.

Żadna z tych osób nawet nie ma matury, ale jako towarzysze „świętej” Barbary mają opiekę kleru, który robi w fandomie, co chce i kłamie w żywe oczy, bo koniecznie chce udowodnić „świętość” Barbary. Niestety, jak już wspomniałam, Kościół neguje istnienie chorób psychicznych i zniechęca schizofreników do brania leków. To też jest informacja z podręcznika profilera, ale też z mojego wywiadu, jaki przeprowadziłam z Nyczem.

Nieleczący się schizofrenicy sami z siebie są niebezpieczni, ale w sojuszu z Kościołem, który zawsze cieszy się, że „odnalazł świętych” i ich „uwolnił od leków” są ludźmi tak niebezpiecznymi, że powinno się ich natychmiast eksterminować, lub przynajmniej zamykać w psychiatrykach. Nycz bezwzględnie i metodycznie dąży do udowodnienia, że urojenia Barbary są prawdą. W takiej sytuacji zniszczy kogoś, aby udowodnić, że ta osoba jest prostytutką. Zwolni z każdej pracy, zniszczy możliwość studiowania, aby tylko nikt nie dowiedział się, jaka jest prawda. Tak samo będzie sabotował możliwość założenia rodziny, czy pójścia do pracy, która jest prawdziwym powołaniem.

Ja się nie podaję za kogoś, kim nie jestem, ale Nycz postanowił zwrócić przeciwko mnie cale środowisko. I udało mu się. Bezlitośnie zniszczył mi wszystko, aby tylko doprowadzić do spełnienia woli „świętej” Barbary. I tutaj muszę przypomnieć – schizofrenicy bardzo często na podstawie swoich urojeń łączą ludzi w pary oraz je rozdzielają. Na całe szczęście – wbrew temu, co powiedziała mi Barbara – Aga i Piotr zakochali się. sobie. Byli szczęśliwi, Piotr bardzo lubił to co sobie z Agą stworzył, swoją cała rodzinę. Był nią zachwycony. Piotr na tyle mnie zawiódł tyle razy, że absolutnie nie czułam do niego czegokolwiek. Byli inni faceci, z którymi chciałam mieć to, co on miał z Agą, ale Opus Dei mi to zniszczyło.

Nie słuchajcie Nycza, czy Barbary – zresztą Nycz czy Barbara to to samo, bo nie wolno mówić inaczej, niż chce ta schizofreniczka, to sprawa dogmatyczna. Nie istnieję w dwóch postaciach. Nie ma „kurwy Małgosi” z urojeń Barbary. (Która, zaznaczę, nie jest moją matką, adopcyjną, czy jakąkolwiek inną, a lubi się tak przedstawiać, a jej mąż lubi podawać się za mojego ojca – ale podawanie się za ludzi z rodziny swojej ofiary też jest typowe dla schizofreników.) Nie ma też osobnej Małgorzaty z Internetu, która miałaby być przez mnie – czyli kurwę”kurwę Małgosię” – zniszczona, a już i taki bełkot z ust Barbary padł, gdy z nią rozmawiałam. Przy czym zawsze najłatwiej ofiara schizofrenika potrafi go skłonić do takich reakcji, że się odsłoni. Na całe szczęście, ja i moi przyjaciele przeprowadziliśmy odpowiednie śledztwo, w czasie którego zdobyliśmy nasze własne dowody i nagrania.

Musicie pamiętać, że Nycz łże w żywe oczy, bo wszystkie jego rewelacje pochodzą z ust „świętej” schizofreniczki. A dogmatyka Kościoła Rzymsko-Katolickiego zakłada, wedle tego co usłyszałam, że są to prawdy objawione przez Boga i nie wolno „wątpić w świętych”, bo to największa zbrodnia. Więc brednie Barbary są powtarzane przez tego idiotę, jakby pochodziły od najlepiej poinformowanej osoby. Bo jego wiara zabrania mu wątpić w „ustalenia” kobiety, którą Kościół nazywa „świętą”.

Jak mogę skomentować to dalej? Tylko tak, że urojenia u schizofreników, które głoszą, że ktoś jest prostytutką, są bardzo częste i nikt nie powinien się tym przejmować. Do ognia dołożył fakt, że miałam śmiałość pyskować katechetce. I stąd ta furia Opus Dei. I całe moje zniszczone życie.

Więc bardzo proszę, chrońcie dzieci przed takimi „świętymi” i jeśli już koniecznie chcecie, żeby dziecko chodziło na lekcje religii, poślijcie gnoja na lekcje do luteran. Marcin Luter wyjebał w kosmos kult świętych ze swojego Kościoła i takie bzdury i zaszczucia w Kościele Luterańskim (czyli poprawnie Ewangelicko-Augsburskim, luteranie to określenie potoczne) są niespotykane.

Dodaj komentarz