Idiotki z Anglistyki

Tak wyglądali moi rodzice w latach osiemdziesiątych.

Studiowałam z dwiema bardzo durnymi małpiszonami, które zniszczyły mi życie. Ani Dorota, ani Anna nie były moimi przyjaciółkami, ale za to dołączyły do gangu schizofreników z mojej podstawówki.

Renata, jej ukochany oraz jej rodzice zaczęli się interesować ruchem fanów fantastyki, po tym gdy Renata wyciągnęła ze mnie informacje na temat Andrzeja i innych moich znajomych z fandomu. Bardzo szybko zaczęła się podszywać pode mnie. Moi znajomi nawet nie wiedzieli, że wśród niezorientowanych osób zaczęła udawać mnie i oskarżać – jak to robią schizofrenicy – o chorobę psychiczną. Jest to coś, co profiler, lub prawdziwy psychiatra, rozgryzłby od razu. A nasyłani przez nią oraz Nycza faktyczni psychiatrzy mają nie bez powodu ostrzeżenie w podręczniku diagnostyki, że wolno im diagnozować tylko ludzi, którzy sami przychodzą do gabinetu. Właśnie z powodu takich akcji schizofreników. Nie wiem, dlaczego mogli się na coś takiego godzić. CHyba tylko dlatego, że już w moim dzieciństwie Ryszard i barbara zaczęli się kłamliwie podawać za moich rodziców. To są rodzice Renaty i jak ona są schizofrenikami.

Gdy tylko zaczęłam studiować zaczęło się zaszczuwanie mnie przez fanów Renaty oraz kler. Zaczęłam się dowiadywać, że nie jestem studentką i że jestem kurwą. Oczywiście, że pochodziło to z urojeń schizofreników, ale złośliwe fizyczne blokowanie mi wejścia na wykład, bo „to nie dla mnie”, żeby zmusić mnie z braku innego zajęcia do prostytucji, to przesada. A to tylko jedna z rzeczy, które robiono, żeby udowodnić, że urojenia Barbary są prawdziwe.

Jednocześnie Renata urabiał wszystkich i rozpowiadała swoje urojenia. Z tego powodu, gdy na Uczelni odwiedził mnie Piotr, o mało nie zostałam zabita przez pewną wysoką koleżankę blondynkę z roku. Była święcie przekonana, że Piotr jest narzeczonym Renaty i zaczęła mnie tępić jako „chorą psychicznie”. Znała go z fandomu. Ciekawe tylko, że nie miałam urojeń, bo przyszedł porozmawiać ze mną. Najzabawniejsze jest, że moja chora psychicznie koleżanka naprawdę miała urojenia, że mój wieloletni chłopak, był w niej zakochany. Byłam o daw lata starsza od Piotra i między innymi przez takie akcje zerwałam z nim, gdy skończył osiemnaście lat. Przestałam mu ufać. Jest cała masa zdjęć, na których jestem razem z Piotrem i nie zdziwcie się, ale rodzina Piotra w końcu je opublikuje, bo wszyscy mamy już dosyć zaszczuwania mnie.

Dwie wariatki z Anglistyki powinny się już były dawno zamknąć i leczyć. Bret i inni moi znajomi przestali z nimi rozmawiać, gdy się przekonali, że fałszywie podają się za moje przyjaciółki. Dawno już trzeba było zrobić porządek, ale Piotr niestety był zbyt głupi. I on, i Adam zaprzyjaźnili się z Romanem, który równie fałszywie podawał się za mojego przyjaciela z podstawówki. cały czas byli okłamywani i sterowani przez gang schizofreników z mojej podstawówki. Jako moi wielbiciele byli powstrzymywani kłamstwami, że jestem szczęśliwa z Romanem i mam mnóstwo dzieci. Dokładniej mówiąc, te informacje pochodzą wprost z urojeń Romana. W jego rodzinie wszyscy są chorzy psychicznie i się wpierają, nawet jeśli wiedzą, że akurat w tych sprawach Roman się myli. Tak postępują schizofrenicy.

Przestałam kogokolwiek uważać za swojego przyjaciela, tym bardziej, że ostrzegałam Andrzeja przed Renatą wiele razy i prosiłam, żeby zrobił z nią porządek. Już w latach siedemdziesiątych w szkole potrafiłam przewidzieć, że może zniszczyć mi życie, tak samo jak jej ukochany Roman. Chociaż tak naprawdę zniszczyli mnie wszyscy enablerzy oraz durnie, którzy zadowalali się fantomowymi plotkami, zamiast rozmów ze mną.

I co ja mogę powiedzieć? Moje następne spotkania z przyjaciółmi twórcami odbędą się – jeśli w ogóle – tylko w telewizji, bo na żadnym się już nie pojawię. Chyba że tym razem durnie, którzy tak podobno kochają moje towarzystwo, w końcu podejdą poważnie do moich skarg i dostanę odpowiednią ochroną. A co potrafi zrobić gang schizofreników wraz z enablerami było widać w mojej pracy. Włączyłam z tym gangiem praktycznie sama i gdy tylko odzyskiwałam pamięć, bo rozmawiali ze mną prawdziwi przyjaciele, to ponownie napadli na mnie wielbiciele Renaty-Yennefer i traciłam pamięć. Tak się składa, że naprawdę dla Avangardy Renata to Yennefer, przyjaciółka Andrzeja i osoba współpracująca z Piotrem. Ktoś musi tym ludziom końcu wytłumaczyć, jaki kolor ma naprawdę niebo. Bo mam już dosyć ataków na siebie, a wiem, że nigdy schizofrenicy nie odpuszczają, bo schizofreniczną potrzeba Renaty jest upokorzenia mnie i publiczne uznanie jest za twórczynię i autorkę moich pomysłów. Domaga się też pieniędzy i nie wierzy, że wszystkie te rzeczy robiłam pro bono, najwyżej zadowalając się obietnicą dalszej współpracy już za kasę w Stanach.

Zatroszczyli się o to, żebym nigdy nie ułożyła sobie życia i urodziła dzieci. Oczywiście jest to na rękę schizofrenikom, którzy chcą po mnie dziedziczyć, ale nikomu fandomu za to nie dziękuję. To co mi zrobiono, to nie jest „terapia”, ale czystej wody bestialstwo.

Nie chcę tych ludzi i ich przyjaciół oglądać już kiedykolwiek więcej. Ani Anna z Anglistyki, ani Dorota nigdy nie były moimi przyjaciółkami. To przyjaciółki Renaty i opowiadają tylko to, co Renata chce, żeby opowiadały. Nic, co mówią, nie pochodzi ode mnie.

Niestety pewien ważny człowiek (a może nawet ważni ludzie) mieli zrobić z tym gnojowiskiem w polskim fandomie porządek, ale nie rozumieli, o co chodzi. Bo tak byli urobieni przez schizofreników oraz ich enablerów, że uważali, że przesadzam. „Bo wszyscy mnie kochają.”

Oczywiście gówno prawda. Schizofrenicy doprowadzili do tego, że stałam się pariasem i jedną z najbardziej wyśmiewanych i bitych osób w fandomie. A zgłaszam problemy już latach dziewięćdziesiątych. Andrzej musi w końcu coś z tym zrobić.

Pomocnicy schizofreników zostali nauczeni, że wolno im mówić tylko „Yennefer” bez podawania imienia czy nazwiska, żeby za mnie mogła podawać się mogła Renata. A gdy to zostało wyśmiane, nagle w dyskursie pojawiły się dwie Małgorzaty – pracująca na jednej z polskich uczelni „kurwa Małgosia” i mieszkająca w Stanach „prawdziwa Yennefer”.

WIęc nie. Zniszczono mi mój związek z Bretem, bo go okłamano i doprowadzono u mnie do amnezji, więc nie wyjechałam. Podobnie zniszczono mi kolejne moje próby ucieczki przed tym gangiem za granice.

Obiecuję już nic nie pisać, bo zupełnie się już zniechęciłam. Także nie pojawię się na żadnym polskim konwencie. Obecny stan mnie nie zadowala. Z mojego punktu widzenia nie nastąpiła żadna pozytywna zmiana, chociaż wiem, ze kilka osób interweniowało. Nadal głosuję przeciwko Worldconowi w Warszawie. Mam nadzieję, że moi przyjaciele ze Stanów dalej mnie będą popierać.

A majątku, który miał mi podobno w spadku zostawić John, nie przejęłam, bo straciłam pamięć po atakach schizofreników. Pamiętam tylko, że powiedziałam Alice, żeby nie robiła żadnych przelewów, bo już Ryszard podał jej swój numer konta. Na pewno nie był to mój numer, bo go ten człowiek nie zna. Ryszard twierdził, że on się tym „zaopiekuje” jako mój „ojciec”. Ciekawe, bo mój tata nie żyje od 1985 roku. Mam nadzieję, że nie muszę przedstawiać aktu zgonu?

Czasem twierdzi, że opiekuje się mną, jako „najlepszy przyjaciel” mojego taty. Ale to też bzdura.

Podobno Ryszard i jego gang schizofreników okradli już na moje konto wiele osób w taki sposób. I to on jest mi winien pieniądze, a nie ja jemu, czy jego córce. Ani jemu, ani jego córce, Renacie nic nie ukradłam, ani nie przejęłam nielegalnie żadnych pieniędzy, które by miały do nich należeć. Bretowi na FaceTime pokazałam stan mojego konta na dowód, że dał się okraść i żadne pieniądze do mnie nie trafiły. To jest oczywiste – chęć nielegalnego wzbogacenia się jest motorem napędowym działań tych schizofreników. Dla profilerów to jest aż zbyt dobrze widoczne. Wszystkie ich akcje są wręcz podręcznikowe i są wręcz idealnym powtórzeniem rzeczy, które spotkały tatę we Francji. Niepodręcznikowe są głupota i działania idiotek z Anglistyki.

Niech oni wszyscy sobie dalej rządzą Avangardą. Mam w dupie ruch fanów fantastyki w Polsce.

Na całe szczęście – jak mi powiedziano – udało się doprowadzić do wyjebania z Progresji schizofrenika Romana, który też tam udawał mojego męża. Ekipa z tego klubu ma jego zdjęcia i facet dostał wilczy bilet i dożywotni zakaz wstępu za ataki na mnie. To akurat jest środowisko, które obroniło się przed tymi schizofrenikami.

Dodaj komentarz