Łódź

Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych Piotr, który pracował przy produkcji filmów i stąd znał wiele aktorek, postanowił zorganizować konwent, na którym mogłam poznać aktorów pracujących przy serialu Buffy. Wiedziałam, jak odnoszą się do mnie fani z Warszawy, więc zaprotestowałam i oświadczyłam Piotrowi, że nie chcę, żeby ten konwent odbył się w moim rodzinnym mieście. Oczywiście ten idiota uważał, jak zwykle, że przesadzam, bo wszyscy mnie kochają, więc jako dodatkowy argument podałam, że nie chcę, aby Andrzej musiał podróżować.

Piotr, który został producentem filmowym, często ze mną rozmawiał i razem pracowaliśmy nad pomysłami, które jako fani fantastyki podsuwaliśmy ludziom z branży ze Stanów. Bardzo wiele pomysłów powstało podczas rozmów z aktorami i przy oglądaniu fotosów, z których wybieraliśmy osoby najlepiej pasujące do różnych ról. Chwilami także inspirowaliśmy się twarzami ze zdjęć i wymyślaliśmy nowe postaci.

Wszyscy fani i twórcy mnie znali. Nie jestem osobą dla nich anonimową, a jednak na tamtym konwencie też zostałam zaatakowana. Renata i głupie pizdy z Anglistyki (o nich muszę specjalny wpis umieścić) okłamały jakiegoś lekarza (zupełnie mi nieznanego), który zaczął mnie nękać wmawiając chorobę umysłową. Dowiedziałam się wtedy, że mam urojenia, że znam tych filmowców. Wybieranie zdjęć i rozmowy z aktorami były publiczne, a także nagrywane, więc ten człowiek ma bardzo dużo problemów. Było też bardzo dużo świadków tego, co robiłam i z kim.

Oczywiście w czasie działały, jak zwykle osoby z gangu schizofreników Renaty, która urobiła wszystkich już chyba w latach siedemdziesiątych. Renata jak to klasyczna schizofreniczka odkręca wszystko o sto osiemdziesiąt stopni i z siebie robi prawdziwego twórcę, a ze mnie groźną schizofreniczkę. Jest to też coś prosto z podręcznika, ale profilera. Jak widać, istnieją durni lekarze, którzy zapominają, że zgodnie z regułami sztuki, właśnie z powodu akcji takich schizofreników, nie mają prawa wychodzić z gabinetu i zaszczuwać ludzi. Do takich sytuacji zaprasza się Policję i profilerów. A przede wszystkim wszystko weryfikuje. Durne pańcie, które dołączyły do gangu schizofreników autentycznie nie są osobami, które mogły cokolwiek wartościowego powiedzieć. Ten psychopatyczny, którego nikt nie zna, powinien był o wszystko zapytać, jeśli nie Amerykanów, to Andrzeja, który mnie zna od dziecka, lub Piotra, który też znał mnie od dziecka.

Adam mnie zawiózł na konwent, który jednak nie okazał się przyjemny, więc zgodnie planem wieczorem wróciłam do domu. Od początku mówiłam, że chcę tam pojechać na jeden dzień tylko. Zgłaszałam problemy z gangiem schizofreników wielu moim znajomym i klubom, ale jak widać Renata, Roman i jego brat mają dzięki Kościołowi w fandomie takie plecy, że z łatwością mnie zniszczyli.

Na całe szczęście, gdy zaczęłam wychodzić z syndromu sztokholmskiego kilka lat temu, koszulki z pentagramem uchroniły mnie przed zainteresowaniem zjebów z Opus Dei. Pojawiłam się na kilku konwentach tylko po to, aby móc zacząć odzyskiwać pamięć. Nigdy nie ukrywałam, że mam problemy z pamięcią po zaszczuciu i gwałtach oraz atakach Opus Dei. Używanie argumentu, że jeśli nie pamiętam, to nie jestem ja w Avangardzie, jest czymś poniżej pasa.

Mam nadzieję, że osoby, które tam były zgromadzone wokół stolika przy którym pracowaliśmy, poinformują odpowiednie osoby, kim jestem. I że na pewno Renata nie jest mną, ani byłą Piotra. Czy któregokolwiek z moich byłych, z dzieciństwa czy nie.

A Camerona znam dlatego, że zanim został reżyserem filmów fabularnych, zajmował się tworzeniem teledysków wielu moich znajomych muzyków metalowych. A tych poznałam w Progresji, do której chodziłam z Piotrem i wkurwiona jakością dźwięku zaproponowałam, że jako wolontariusz będę pomagać w czasie prób dźwięku przed koncertem. W czasie koncertu w Warszawie poznałam też Breta, który okazał się być, podobnie, jak Kristian, moim dalekim krewnym. Ale ludzie z mojej sfery utrzymują pamięć o takich krewnych.

Dodaj komentarz