Schizofrenicy bardzo lubią się podawać za psychologów lub psychiatrów. Bardzo chcą „leczyć” swoje ofiary, bo te nie potwierdzają ich urojeń. Renata z mojej podstawówki bardzo lubi mówić o sobie, że jest psychoterapeutką. Bardzo pomogło jej w tym ukradzione mi ksero mojego rękopisu ze studiów psychologicznych, na które namówił mnie ojciec Michała, profesor psychiatrii.
Gang schizofreników mówi „Profesor” o pewnym nie-psychiatrze, który tłumaczył się ojcu Michała, że robi wszystko według poleceń „psychoterapeutki Renaty”, która mnie „leczy” od dzieciństwa. Ten Profesor był właśnie tą osobą, która mnie prześladowała w czasie różnych konwentów. Posunął się nawet do wmawiania mi, że odbierał porody moich dzieci i że nie mam żadnych problemów z mięśniakami. Sterroryzował mnie i zabronił korzystania z pomocy ginekologów. A miałam problemy z mięśniakami bardzo duże problemy, musiałam nawet mieć przetaczaną krew z ich powodu. Ten człowiek odpowiada też za rozpowszechnieni wśród prawicowców masy bzdur na mój temat. Bo akurat prawica w fandomie uwierzyła, że jest „Yennefer” i „psychoterapeutką”. Straszliwe jest do czego potrafią się posunąć ludzie, którzy znajdą sobie fałszywy autorytet. Tracą wtedy resztki człowieczeństwa. Proszę zapoznać się z tym eksperymentem. Nie chodziło w nim tak naprawdę o wpływ kar na pamięć, ale o to, żeby zobaczyć, jak zachowują się ludzie, którym wydaje się, że bezkarnie mogą kogoś karać, bo ktoś inny bierze odpowiedzialność. Okazało się, że niektórzy posuwali się do administrowania takich kopnięć prądem, ignorując krzyki i wyrazy cierpienia, że gdyby nie był to eksperyment, to ludzie zostaliby zabici. Zapewnienia eksperymentatora, że nic nie grozi „obiektom badań”, przy jawnie podanych wartościach natężenia prądu, nic nie znaczą. Zauważę też, że kary i stres nie pomagają na pamiętanie i uczenie się, jest wręcz przeciwnie. Ludzie zestresowani gorzej zapamiętują. Ten eksperyment bardzo mi przypomina zachowanie wobec mnie prawicy w fandomie. Ci ludzie nie mieli żadnych oporów przed zabiciem mojej psychiki i zapominali o najprostszych zasadach społecznych. W życiu nie spodziewałam się takiego okrucieństwa i sadyzmu.
Eksperyment Milgrama bardzo często jest powtarzany i w ten sposób przedstawiany studentom, którzy biorą w nim udział w roli katów. Jako studentka odmówiłam udziału w eksperymencie od razu i wyszłam z sali, bo nie miał sensu naukowo, jeśli chodzić miało w nim o badanie pamięci, a natężenia prądu były tak wysokie, ze nie mogłam ich zastosować z powodów etycznych. Zapamiętano mnie z tego powodu i zwrócono uwagę, jaka jestem bystra. Profesor zaczął mnie traktować jak geniusza i dorzucał mi coraz to nowe kursy ponad program i polecał robić różne dodatkowe uprawnienia.
Nie poddaję się zbyt łatwo autorytetom.
Człowiek na poziomie ma chociaż odrobinę pojęcia o psychologii i wie, że terror to nie jest metoda terapeutyczna i jest nielegalny w każdych okolicznościach. I co jest ciekawe, mój oprawca przynajmniej formalnie jest prawnikiem.
Ojciec Michała zadziobał tego niedouczonego człowieka, który zniszczył mi życie pomagając Renacie. Niestety ten człowiek i jego koledzy z prawicy doprowadzili znowu do mojej amnezji i mnie torturowali psychicznie. Tym razem próbując mnie zmusić do pracy jako polityk ich formacji. Grzeczna odmowa nie skutkowała. Musiała w końcu interweniować Straż Akademicka, bo mnie cały czas torturowali i terroryzowali. Oczywiście dlatego pewnie, że kariera polityczna jest marzeniem Romana od dzieciństwa (ale chyba nawet na to jest za głupi) i tak im nakazała nieformalna teściowa Romana, Barbara, czyli matka Renaty. Jeśli mówię o Barbarze, że jest teściową Romana to dlatego, że jest matką jego ukochanej Renaty. Nie potwierdzam w ten sposób, że jest moją matką, czy że jestem żoną Romana.
Nie dziwcie się, że dla mnie konwenty to mierzwa, do której nie warto zaglądać. Mnóstwo fanów zrobiło wszystko, co mogło, aby nie leczyć schizofreników z mojej podstawówki i zniszczyć mi życie do reszty.
A kurwa Renata nie dostanie ani grosza. Bo jeśli coś wpłynie na moje konto, to na pewno nie będą jej pieniądze. Bo Renata nie jest kimś z wyższych sfer i nie ma nawet matury. Nie wiem, jak ludzie mogli ją brać za kogoś z jakimkolwiek wykształceniem. Jak najgorzej świadczy to o poziomie naszych polityków oraz lekarzy. Społeczeństwo mamy tak tępe i głupie, jak opisują to podręczniki psychologii społecznej. Znowu, zero zaskoczenia.
Zresztą psycholog społeczny wie, że akurat lekarze i politycy nie są najbystrzejszymi grupami zawodowymi. Politycy są po prostu bardzo głupi, bo tylko głupole idą do polityki czy Kościoła. A prawica jest głupsza od lewicy, są na to naukowe kwity.
Czyli, jak powiedziałam, znowu zero zaskoczenia.