Anna z Anglistyki

Moja koleżanka Anna z Anglistyki jest winna zaszczucia mnie na Uczelni. Słuchała tylko schizofreniczki Renaty oraz jej matki Barbary, która – co nie jest tak rzadkie u schizofreników – podawała się i podaje za moją mamę.

Anna z Anglistyki była tą chorą psychicznie osobą, która wykradła z sali egzamin z Psychologii (ale tej dla Anglistów) i rozpoczęła aferę, która nie wiem, co maiła na celu. Podejrzewam, że miała udowodnić, że wszystkie pytania ściągnęłam, bo jestem wiejskim imbecylem, który nic nie potrafi i jest ograniczony umysłowo. A wszystko opierało się tylko na słowach osób chorych psychicznie.

Jeśli ktoś tutaj był chory psychicznie to tylko ta Anna. Na chwilę trafiłam z nią na jedne zajęcia, ale czym prędzej przeniosłam się do innej grupy. Robiła takie rzeczy, jak zakazywanie wykładowcy używania nazwisk, żebym przypadkiem nie dowiedziała się, kim jest. Czysta paranoja z tej pani biła.

Anna atakowała mnie nożem w czasie konwentu i zniszczyła mi nowe dżinsowe bojówki. Nie wiem, czym na to zasłużyłam, ale dobrze przynajmniej, że nie atakowała okolic serca, bo i zdarzyło się kiedyś, że miałam przeciętą kurtkę na wysokości serca. Naprawdę nie chodzę i nigdy nie chodziłam za schizofreniczką Renatą z nożem, a już na pewnie nie wtedy, kiedy byłam w Chinach.

Anna brała udział w wielokrotnym zaszczuciu mnie na Uczelni, także wtedy, kiedy zwabiono mnie do zamkniętego pomieszczenia i sterroryzowano, by później o mało nie doprowadzić do mojego samobójstwa.

Ta sama Anna domagała się ode mnie oddania kluczy do mojego mieszkania Renacie, ale nie pozwoliłam się okraść. Byłam przez nią bita i wyzywana. Uderzyła mnie i zwyzywała przed samymi zajęciami, aż się rozpłakałam i nie mogłam prowadzić zajęć. Rozpuszczała o mnie nieprawdziwe plotki wszędzie.

Nie pojawię się w miejscach, gdzie ona i inni schizofrenicy z gangu Renaty się pojawiają. Już raz zostałam zwabiona do warszawskiego klubu fantastyki, nie dam się na to namówić ponownie. Znam chory plan schizofreników, którzy chcą mnie nakłonić do samobójstwa i zmusić do zostawienia majątku Romanowi. Potworzył sobie takie fikcyjne „dowody” na nasze pożycie, a także ma takich urobionych przez siebie pseudo świadków, że może nawet udałoby mu się przekonać sąd po mojej śmierci, że coś mu się należy. Ale bronię się skutecznie, chociaż ten gang schizofreników zniszczył mi całe życie, i oddam im ani złotówki.

Ten blog jest moją najlepszą obroną i może służyć za moje zeznania w czasie sprawy spadkowej.

To skandal, że ktoś taki jak ja musi przechodzić takie katusze w czasie całego życia, tylko dlatego, że imbecyle i beztalencia zmówiły się z gangiem schizofreników. I do tego te gówna cały czas odmawiają weryfikacji podstawowych faktów.

Podstawowe akty są takie, że studiowałam też Psychologię, schizofreniczka Barbara nie jest moją matką i jestem skrzywdzonym – także przez Krystynę – geniuszem.

Mam nadzieję, że już w życiu tych durnot nie zobaczę.

Jeśli to prawda, że Annę wywalono z Zary, to na to zasłużyła. Chociaż nie wierzę, że magister Anglistyki (jeśli w ogóle skończyła, bo była wyjątkowo tępa) tak się zdeklasowała, że pracuje jako sklepowa. Prędzej już Renatę wywalono, bo to pewnie jej urojenie rozpoczęły tę aferę i obrzucanie mnie błotem – mnie wiernej klientki i dawnej celebrytki.

A moich zdjęć z Piotrem czy Adamem nie znajdziecie online, bo to czasy sprzed Internetu. Szukajcie ich w dziale czasopism Biblioteki Narodowej, ale z tego co wiem, Adam ma gotowe skany. Renaty na nich nie stwierdzono. Zdjęcia moje z Bretem gdzieś tam też powinny być.

Dodaj komentarz