Arizona

Schizofreniczka Renata ma już takie ubytki tkanki mózgowej, że straciła wspomnienia z czasów podstawówki. Twierdzi już nie chodziłam z nią do podstawówki. Zamiast tego miałam chodzić do podstawówki w Arizonie i stąd miałaby się brać moje znajomość angielskiego a także przyjaźnie z metalami z Arizony.

Nie wiem wprawdzie, co się stało spod-gdańska wsią, ale jak widać nie uzgodniła tego urojenia ze swoim ojcem, bo akurat moje pochodzenie ze wsi wzięło się z jego mózgu. Ale schizofrenicy są bardzo tolerancyjni i szanują nawzajem swoje urojenia i się wpierają.

Wersja Renaty jest taka, powtarzam, że nie chodziłam z nią do podstawówki. Trochę mnie dziwi, że miałabym nagle mówić w amerykańskiej odmianie angielskiego, ale nie będę się czepiać szczegółów. Cała reszta świat wie, że uczyła mnie Brytyjka Emma i owszem, uczyła też wymowy amerykańskiej, ale podstawą była brytyjska.

Urojenia Renaty stają się coraz bardziej fascynujące. Dowiedziałam się jakiś czas temu, że chodziła do Reytana i że śpiewa w zespole heavy-metalowym. Miała też uczestniczyć w licznych koncertach w Progresji. Studiowała też Anglistykę. Zastanawiam się, co się stało z jej urojoną Psychologią, ale widać dawała radę w swoich urojeniach obskoczyć oba wydziały. Usłyszałam też, że jest poganką.

Zastanawia mnie tylko, co się stało z jej ambicja z czasów podstawówki zostania świętą, jak jej ojciec, który – jak już wtedy wiedziała – dzięki temu statusowi nie musiał pracować, bo ludzie dawali mu pieniądze. W celu zostania świętą chciała mnie nawrócić i wysłać do klasztoru, i przejąć mój majątek. Nawracała mnie, aby zaliczyć cud. Ale jak widać ambicje się zmieniły, albo uznała, że już jestem nawrócona.

Żarty na bok. Ona i jej rodzina są w bardzo złym stanie, bo nie udaje się ich przekonać, że powinni się leczyć. Nieleczona schizofrenia ma swoje skutki. Między innymi powoduje zaniki tkanki mózgowej. Widać to po utraconych wspomnieniach. Pierwsze znikają wspomnienia z dzieciństwa. Renata zastępuje je urojeniami, które mogą zostać z nią na zawsze. Jeśli przychodziła do Reytana, to tylko aby mnie tam nękać, a nie się uczyć. Nigdy nie chodziła do liceum w ogóle, z tego co wiem. Takie osoby jak ona bardzo wcześnie kończą edukację.

Rozwiałam z tymi schizofrenikami więcej razy, niż bym chciała. Pochodzą z rodzin, w których nikt się z pokolenia na pokolenie nie leczy i utrata wspomnień z dzieciństwa jest czymś dla nich normalnym. „Mamusia też tak miała.” Ci katoliccy „święci”, do których przemawia „Bóg”, racjonalizują sobie utratę wspomnień postępującym „zbliżaniem się do nieba”, co oznacza porzucanie spraw ziemskich, które są nieważne. Nie wiem, czy tak im to wytłumaczył jakiś ksiądz, czy sami to wymyślili, ale jest to coś przez co trudno się przebić, aby namówić ich na leczenie. Wygląda na to, że dzięki katolicyzmowi mają cały swój „lore” zbudowany dookoła choroby. I odwołanie do lore’u kończy rozmowę. Brakuje argumentów, bo odwołują się do religii.

Naprawdę nie naśladuję Renaty i nie ja jestem tutaj schizofreniczką. To ona za mną popędziła do fandomu, to jej gang wygnał mnie z klubu fitness oraz pływalni, to ona zaszczuła mnie w miejscu pracy. To są kolejne etapy zaszczucia przez schizofrenika, wprost z podręcznika. To z powodu jej oraz Romana gangu nie chcę bywać w fandomie. Jestem tym zmęczona i mam, szczerze mówiąc, dosyć.

Jedyne, co można dla nich zrobić, to z dużym wysiłkiem i tolerancją zabierać ich w różne miejsca, aby przekonali się, że to co sobie uroili (na przykład na temat Arizony), to stek bzdur. Może uda się ich leczyć, to znaczy w końcu po całym życiu terroryzowania innych łaskawie się zgodzą na pobyt w szpitalu psychiatrycznym – bo leczenie w Polsce w takim przypadku jest dobrowolne.

Szczerze mówiąc, chciałabym ich zaszlachtować, ale tata Michała, profesor psychiatra, twierdzi, że warto ich leczyć, że coś jeszcze im z mózgu zostało. I że zawsze warto próbować.

Naprawdę nie świadczy o mojej schizofrenii fakt, że nie chcę się stosować do urojeń Renaty. Naprawdę nigdy nie byłam religijna, ani nie chciałam być zakonnicą. To Renata – jak każdy schizofrenik – ma swoje religijne odjazdy. Też mnie „wyzwalała” z jakiś demonów, jak jej matka.

Jeśli nie chciecie pomóc w ratowaniu tych ludzi, to po prostu nie przeszkadzajcie. Nie podtrzymujcie ich urojeń. Nie mordujcie, ani nie bijcie ich ofiar, bardzo proszę.

Dodaj komentarz