Dla pewności muszę coś zaznaczyć – ani wariatka z Krakowa, ani państwo Ch. nie przyjaźnią się ze mną, bo i też przyjaźnią nie można nazwać tego, co mi zrobili w pracy pod dyktando gangu schizofreników z mojej podstawówki.
Ci wszyscy ich enablerzy uważają moim zdaniem, że jestem „chorą psychicznie żoną Romana”, oraz przybraną „córką” Barbary i Ryszarda, która pochodzi spod Gdańska, a której matka – wiejska prostytutka – umarła pijana w rowie. A przynajmniej tak sądzę, bazując na niektórych ich wypowiedziach oraz na tym, co starali się wmówić mi panoszący się fandomie schizofrenicy.
Nikt z tych ludzi mi nie pomógł. Zamiast tego doprowadzili do mojej amnezji, a potem – nadal pod dyktando schizofreniczki Barbary – chcieli mnie zmusić do kariery w PiS, która jest całkowicie niezgodna z moimi poglądami politycznymi.
To nie jest prawda, że ktoś należący do szlachty musi mieć poglądy ściśle prawicowe i popierać turbo religijną prawicę. Moi krewni żartują, że jestem podobna w swoich zachowaniach do angielskiej księżniczki Małgorzaty, która oprócz posiadania arystokratycznego kołka w dupie, prowadzała się z bohemą i artystami, i wcale nie chciała stosować się do protokołu. Robiła, co chciała, bo księżniczce wolno. i była piękna, bo była księżniczką.
Arystokratki wolnego stanu zawsze mają branie wśród swoich dalekich krewnych. Angielska Małgorzata też była rozrywana, nie musiałaby się zadowalać pozbawionym talentu i inteligencji plebejuszem, który jeszcze do kompletu jest bardzo nudnym schizofrenikiem. Mój prześladowca przekonał w pewnym momencie całe moje otoczenie, że jest ze mną związany, albo że jest moim byłym. Ja nigdy nie wiedziałam, o kim jest mowa, bo traciłam pamięć z przerażenia, gdy tylko go widziałam, tak byłam przez niego wiele razy zakatowana. Wiem, że jest idiotą. Popieranie go jest kolejnym powodem, dlaczego nie chciałam rozmawiać z Adamem, czy Piotrem. Nie potrafili zrozumieć, że są okłamywani przez kler i niektórych ludzi ze szlachty.
Jest to skurwysyn, który nadal ma ucho wielu osób, ale trzeba go w końcu zdekonspirować. Nie dam tej satysfakcji, że mnie zabije i po mnie odziedziczy, przedstawiając sfingowane dowody na nasze wspólne życie. W jego przypadku, wszyscy by mu pomogli załatwić zaległe sprawy spadkowe po moim pradziadku i to jest to powód, dlaczego mam żal do ludzi ze swojej sfery.
Brednie, jakie opowiadały o mnie i o tych schizofreniku Adam i Piotr, były prawdziwym powodem, dlaczego nie chciałam z nimi rozmawiać. Dodatkowo schizofrenicy z panoszącego się po fandomie gangu skutecznie przejęli moje kontakty i zaczęli mnie reprezentować, zupełnie nie mając do tego podstaw i prawa. Ukradli mi wszystkie kalendarze i notatniki z telefonami i adresami, co pomogła uchodzić za kogoś takiego jak ja, lub kogoś kto ma te kontakty ode mnie.
Córkę przyjaciela mojego taty z Francji spotkało to samo. Gang schizofreników, który go zaatakował i zabił jego pierwszą żonę, „zaopiekował” się też nią. Kobieta była sama i nieszczęśliwa. Na całe szczęście mój znajomy zaczął z nią rozmawiać o jej prywatnym życiu i wszystko z nią weryfikować. Wyprowadził ją na prostą.
Gang schizofreników, który zniszczył mojego tatę we Francji i doprowadził do jego przeprowadzki do Polski, nadal działa bez przeszkód. Kolejne pokolenie z tej rodziny niszczy i zaszczuwa kolejne pokolenia niewinnych osób.
Ludzie ze schizofrenicznego gangu z Francji działają tak samo bezczelnie jak gang schizofreników, który na mnie napadli w mojej podstawówce i nadal udaje moich przyjaciół lub moją rodzinę.
Jedyna rada na takich niebezpiecznych zjebów, to prowadzić jak najszerszą akcję informacyjną i przedstawiać dokumenty i weryfikacje, jakich schizofrenicy nie potrafią dostarczyć. Trzeba edukować otoczenie. Chociaż wydaje się to bardzo niesprawiedliwe, bo ofiara takich grup schizofreników ledwo życie i nie ma siły czy głowy, aby się bronić, szczególnie jeśli poprzednie akcje informacyjne zostały zastopowane z cała brutalnością przez enablerów schizofreników.
Policje ze wszystkich krajów mają informacje, że tacy ludzie z gangów schizofreników są chorzy psychicznie., ale nie karze się ludzi chorych. więc prokuratury nie wysyłają dokumentów do sądów karnych. Obowiązuje zasada dobrowolności leczenia, ale schizofrenicy jednocześnie są uważani za niepoczytalnych, więc nikt nie jest w stanie ich powstrzymać. Przy czym brak reakcji organów ścigania jest dla nich dowodem na ich „boskość” i to, że im wszystko wolno.
Ofiary schizofreników bardzo szybko są doprowadzana do amnezji i zaczynają mówić to, co wbili im do głowy prześladowcy, więc nie mają siły się bronić. Prokuratura powinna mieć prawo wysyłać sprawy takich zaszczuć do Sądu Opiekuńczego, który by wsadził schizofreników do psychiatryka na podstawie swojego wyroku.
Jest to absurd, że Prokuratura odstępuje od karania schizofreników na podstawie opinii biegłego psychiatry, ale na przykład sądy obowiązuje w orzekaniu wyroków szpitalna obserwacja psychiatryczna. Biegli są mniej dokładni niż obserwacja i użycie tomografu, więc jest to bez sensu, bo wielu psychopatów i imbecyli może prześlizgiwać się przez system, podczas gdy obserwacja psychiatryczna by ich oceniła jako głupich, ale zdrowych psychicznie i zdemoralizowanych. Moim zdaniem każdy gang schizofreników oraz ich enablerzy powinni mieć postępowanie karne i obserwacje psychiatryczne, bo koszty społeczne tego, że tacy ludzie są bezkarni, są zbyt wielkie. Część z nich jest zdrowa i powinna być karana. Jak Katarzyna Waśniewska, która łatwo mogłaby prześlizgnąć się przez system jako chora psychicznie, gdyby nie obserwacja psychiatryczna. Takie osoby są tak głupie i prymitywne, że doskonale i wysoce inteligentni biegli mogą je uznać za chore psychicznie. Nie tylko schizofreniczki zabijają dzieci, które im przeszkadzają.
Prawo schizofreników do nieleczenia się łamie moje prawo do życia oraz do życia dobrego pozbawionego cierpienia i tortur, w tym psychicznych, nie tylko fizycznych (zaznaczę, że z fizycznymi też się spotkałam). Winny jest stan prawny i zgłosiłam już fakt łamania praw człowieka Amnesty International. Mam nadzieję, że coś będzie się działo, tym bardziej że kościół i Opus Dei złamało też wszystkie moje prawa dotyczące swobody wyznawania mojej religii (czyli Wicca). Byłam też zmuszana do udziału w obrzędach religijnych, w tym też wykonano nade mną egzorcyzmy, na które się nie zgodziłam.
Nie jestem osobą, która takie rzeczy puszcza płazem.