Demoralizacja

Wyjaśnijmy sobie jedno – demoralizacja to nie jest niesłuchanie zakonnicy, jak twierdzi wariatka Barbara, która potrafi z powagą twierdzić, że rozmawiała z moją zmarłą w 2000 roku mamą. Demoralizacja to nie jest posiadanie wielu kochanków, chociaż Krystyna posiadała ich więcej ode mnie. Demoralizacja to jest nieprzestrzeganie zasad, jakie podobno się wyznaje. Czyli kłamanie w przypadku katolików, którym zabrania to wyraźnie dekalog.

Oczywiście oprócz demoralizacji wyjaśnieniem takiej postawy może być również choroba psychiczna lub głęboka psychopatia. Psychopata też może być zdemoralizowany.

W przypadku pewnego polityka, który strzelił sobie romans ze schizofreniczką Renatą (nie on jeden, nie on jeden) waham się pomiędzy tym, że kontakt z wariatką sprawił, że oszalał i tym, że został zdemoralizowany już w dzieciństwie przez swoich kolegów spod trzepaka. W ogóle taki romans w jego przypadku oznacza demoralizację według wiedzy z podręcznika profilera. Możliwe jest także, że pobił mnie, bo jest szalony, do czego przyczynił się wpływ innego kochanka Renaty z Kościoła. Według tego, co Renata mi powiedziała w podstawówce, zaczęła z nim romans, gdy była jeszcze dzieckiem. Ale kto by tam wierzył schizofreniczce. Chociaż z drugiej strony kler ma całkowicie znormalizowaną pedofilię, więc bym się nie zdziwiła.

Demoralizacja to też uważanie, że można wyręczać Policję i wymiar sprawiedliwości. Demoralizacja to jest nawoływanie do samosądu oraz organizowanie społeczności przeciwko swojej ofierze. Demoralizacja to doprowadzanie do zmowy przeciwko komuś. Demoralizacja to nękanie kogoś w pracy, gdy ta osoba już uciekła z jakiegoś środowiska. Demoralizacja to posługiwanie się skradzionymi konspektami oraz odbijanie narzeczonych przez okłamywanie ich, że konkurentka jest zamężna. Demoralizacja to brak skruchy po tym, co się zrobiło. Demoralizacja to zaszczucie swojej ofiary w takim stopniu, że traci pamięć i wpada w czasowe szaleństwo. Demoralizacja to upór w niszczeniu czyjegoś życia.

Chyba wiecie, kto z fandomu został tak zdemoralizowany przez gang schizofreników z mojej podstawówki i nauczony bezkarności. Nie tylko ta zakonnica, która uczyła mnie religii była zdemoralizowana. Skrajna demoralizacja i poczucie bezkarności to typowa cecha kleru. Każdy profiler wam to powie, tylko załatwili sobie dobry PR i kłamliwie przedstawiają się jako gołąbki pokoju. Skrajnie zdemoralizowani są także terroryści z Opus Dei i już wiem, komu tak naprawdę sprzyja Nycz i dlaczego. Kontynuuje po prostu zemstę zakonnicy, która poczuła się przeze mnie obrażona i złośliwie „znalazła mi męża” – groźnego schizofrenika. Bardzo ją bawiło, że przed takimi ludźmi nie da się uciec, bo korowani obsesją nękają ofiary aż do ich samobójczych śmierci.

Łamanie praw człowieka to też objaw demoralizacji.

Ja jestem ofiarą, a nie Krystyna, której moi przyjaciele tylko powiedzieli kilka słów prawdy na temat jej zachowania. Będzie mieć idiotka proces i to nie jeden, bo pomimo próśb nie przeprosiła, zmuszając mnie, abym sę broniła publicznie przed pomówieniami jej otoczenia oraz gangu schizofreników z mojej podstawówki.

Obiecałam, że opiszę wszystko ze swojej strony na blogu, więc to robię. Chroni mnie prawo prasowe i prawda. Oraz interes społeczny, bo ludzie muszą wiedzieć, jakimi metodami działa Opus Dei i kogo wybiera sobie na ofiary.

Krystyna kwitnie, ja mam zniszczone całe życie wypełnione krańcowym cierpieniem. Nikt nie ma prawa przedstawiać jej jako mojej ofiary. W moim odczuciu jest psychopatką. Tylko psychopaci w takiej sytuacji idą w zaparte i niczego nie weryfikują. Bo i też prawda nie jest im do niczego potrzebna. Wręcz przeszkadza.

Dodaj komentarz