Pieniądze

Prawda jest taka, że mój tata został wydziedziczony za mezalians, czyli poślubienie mojej mamy, która była w połowie Arabką. Mój dziadek z jej strony uciekł przed prześladowaniami i przyjął polskie nazwisko. Nie ma więc żadnej takiej możliwości, aby mój tata mógł otrzymać jakiś spadek po swoim dziadku Norwegu, chociaż schizofrenicy z mojej podstawówki zaczęli cierpieć na urojenia, że spadek istniał i że są to pieniądze, które mogą przejąć. Jest to jeden z powodów, dlaczego mnie atakowali.

Norweskie pieniądze są więc tak samo nierealne jak amerykańskie. John wcale nie zostawił mi jakiegoś majątku, czy ziemi w Stanach. Opowieści o nich to kolejne urojenia wariatów. Prawda jest taka, że Alice chciała mi coś przesłać, ale jak zwykle w fandomie schizofrenik Ryszard, przedstawiając się jako mój ojciec, próbował podać swój numer konta jako mój i chciał abym potwierdziła ten przelew. Jedyne, co mogłam powiedzieć to, że trzeba zatrzymać wszelkie przelewy.

Dodam, że Piotr też mi niczego nie zostawił w spadku. Niepotrzebnie mnie schizofrenicy terroryzowali, próbując przejąć nieistniejące pieniądze.

Muszę zaznaczyć, że nigdy nikogo nie prosiłam o pieniądze i jeśli prześladujący mnie schizofrenicy coś wyłudzili, to zrobili to na własny rachunek i nie zobaczyłam ani złotówki. Żyję z nauczycielskiej pensji i muszę sobie radzić.

Z powodu wydziedziczenia ojca moje pochodzenie z wyższych sfer spotyka się z powątpiewaniem, bo ludzie rozumieją wyższe sfery tylko jako elitę finansową. Ale wyższe sfery to nie jest to samo, co wyższa klasa społeczna. Jestem tym dziwnym przypadkiem kogoś o nieszlacheckim nazwisku, kto jest traktowany jak szlachta, ponieważ wiele osób ze szlachty stanęło po stronie mojej babci ze strony taty, która wyszła za swojego bardzo inteligentnego kolegę ze szkoły o plebejskim nazwisku. Ale od ojca dostała zakaz nadawania swojego nazwiska mężowi, jak to zwykle robią szlachcianki w takich sytuacjach. To był warunek jej ojca, który przyjęła. I została w ten sposób ukarana, także jej potomstwo. Przez wiele osób ona sama i jej dzieci były traktowane jak szlachta ze względu na norweskie szlachectwo. Ale rodzina jej matki, a mojej prababci, uważa jej potomków za szlachciców bez względu na nazwisko, a jest to ród tak ważny, że ich zdanie się liczy, a nie ludzi z niższych warstw społecznych. Podobnie z sympatią zawsze traktowany był mój tata, który miłość postawił ponad pieniądze i był szczęśliwy z tego powodu. Wszyscy szanowali jego wybór. Wiele osób wie, że miłość jest ważniejsza od pieniędzy, a cierpieć można też w rezydencji, jeśli jest się zmuszonym patrzeć na kogoś, kogo się nie kocha i kto zawiódł. Moja babcia, która wyszła za Wieczorka zawsze była bardzo szczęśliwa w małżeństwie.

Norwescy szlachcice, z którymi jestem spokrewniona, za to mają w dupie, jak nazywał się mój dziadek ze strony ojca. W Norwegii nazwisko nie jest wyznacznikiem szlachectwa, ale genealogia. W Polsce to demonizowanie nazwiska jest postawione na głowie, bo jest wiele osób o szlacheckich nazwiskach, które po prostu sobie nadali i nie są szlachcicami. Wszyscy zawsze wiedzą, że ludzi trzeba weryfikować w księgach Klubów Szlacheckich. Spotkałam takich oszustów, którzy twierdzili, że są szlachtą, a nie są.

Ale i tak najlepszy kontakt zawsze miałam z metalami z Rodziny.

Dodaj komentarz