Nowak

Nie nazywam się Nowak. Nigdy nie nazywałam się Nowak, moje nazwisko jest nazwiskiem panieńskim, chociaż schizofrenicy z mojej podstawówki, którzy uparli się rządzić warszawskim fantomem, twierdzą, że wariatka Barbara jest moją matką i noszę nazwisko „po mężu”. Mówią też, że nie potrafię obsłużyć internetu i pisać. Ciekawe, że mój blog sama obsługuję na własnej domenie. Czyli jednak coś potrafię. Chociaż przyznam, że porzuciłam swoją inną domenę, która nosi nazwę fikcyjnego zespołu z mojej powieści, bo się rozkraczyła. Nie chce mi się walczyć o jej funkcjonalność, na razie nie jest mi potrzebna. Ale zamierzam ją utrzymać. Mam nadzieję, że się przyda.

Dzieci z mojej podstawówki – czyli Renata i jej brat (albo mąż, wersje, jakie mi podawali, się różnią, naprawdę ich nie znam, dodatkowo swoją dezinformację na temat wszystkich osób w fandomie sieje wariatka Barbara, czyli matka Renaty, nie moja) – uważały mnie i nadal uważają za Żydówkę. Po ojcu wyobraźcie sobie. Matka niby miała być blondwłosą kurwą. Jak rozumiem opierają to na własnych oraz Barbary urojeniach. Brat Renaty wraz z siostrą wymyślił sobie, że mnie jako przedstawicielkę niższej żydowskiej rasy będzie sprzedawał i że mam im służyć. Tak wyglądała w podstawówce nasz „przyjaźń”, na którą się tak chętnie powołują.

Nie znają mnie i nic o mnie wiedzą. Zostało to wiele razy potwierdzone. Można ich zapytać o cokolwiek z tego bloga, jakieś wydarzenia z mojego życia, będą kłamać.

Mam dosyć warszawskiego klubu fantastyki i Polski, bo są to miejsca, gdzie – jak się okazało – mam zerowe szanse w zderzeniu z tym gangiem schizofreników z mojej podstawówki. Ludzie im tak pomagali i tak mnie zastraszyli, że straciłam pamięć i zaczęłam mówić dokładnie to, co wariaci chcieli. Nie potrafiłam się obronić przed nimi, bo z powodu terroru zapomniałam, że pod numerem 112 są ludzie, którzy wejdą nawet na teren Politechniki (bo mają prawo interweniować w trakcie trwania przestępstwa) i usuną wariatów. Policja ma obowiązek usuwać wariatów.

Straciłam życie, walcząc z tym gangiem schizofreników, lekarzem Ch., panem politykiem N. oraz kilkoma innymi pomagierami schizofreników, którzy nie raczyli nic weryfikować.

Prosiłam moich znajomych, których na to stać, aby postawili przy mnie, dopóki nie odejdę z miejsca pracy, gdzie nie czuję się dobrze, dodatkową prywatną ochronę. Ale oczywiście wszyscy uznali, że świetnie sobie radzę i że nic nie trzeba robić. Ale nawet ja nie jestem niepokonana i nie mam immunitetu, który czyni mnie odporną na pranie mózgu i terror, szczególnie w wykonaniu gwałcicieli i dusicieli z mojego dzieciństwa i studiów.

Chroniłam wszystkich, wyciągałam za uszy po gwałtach i zaszczuciach, a sama nie mogłam doprosić się o poprawną pomoc. W końcu doprowadzono mnie do totalnej amnezji i gang schizofreników zrobił mi tak dużą krzywdę, jak nigdy wcześniej w życiu. W życiu nie cierpiałam na tak duży syndrom sztokholmski i cały zestaw fałszywych przekonań i wspomnień wtłoczonych mi do głowy przez schizofreników.

Naprawdę nie chcę oglądać ludzi, którzy zlekceważyli moje prośby o pomoc i pomogli łosiom z moje podstawówki mnie zniszczyć, bo ci mogli swobodnie działać. Mam nadzieję, że zdechną. A na razie proszę, aby oddano mi to, co do mnie należy. Osoby, których to dotyczy, wiedzą, o czym mówię. Znajdę sobie wtedy kraj, w którym będę czuć się bezpiecznie. I gdzie mogę napastnika, który nieproszony wkracza na mój teren z zamiarem zabicia mnie, po prostu zastrzelić z zimną krwią.

Zobaczymy, jak się Avangarda będzie się czuć, gdy już się jej członkowie dowiedzą, kogo zniszczyli – bo w mojej pracy pojawił się też hufiec stosujących wobec mnie terror „ludzi z Avangardy”. Ale ja rozumiem, trzeba ich o tym poinformować. Dzięki schizofrenikom z mojej podstawówki mam w Warszawie zerową wiarygodność, więc proszę, aby moi znajomi wzięli ten obowiązek informacyjny na siebie.

I gówno mnie obchodzi, kto jest kim w Avangardzie. Ten klub, tak samo jak wcześniej, dla mnie nie istnieje.

Nie ma w Warszawie klubu fantastyki. Bret powinien był mi w to uwierzyć za pierwszym razem. Kilka osób nie straciłoby wtedy życia, bo zostali zaszczuci przez wariatów oraz Nycza.

Ci „ludzie z Avangardy” nigdy nie byli moimi przyjaciółmi. Mam nadzieję, że bojkot i nie zgłaszanie prelekcji przez moich przyjaciół i fanów wyjdzie temu klubowi na zdrowie. Bardzo proszę, weźcie udział w bojkocie. Takie zderzenie z rzeczywistością wyjdzie temu klubowi na zdrowie. Wiele osób od lat wie, że tym klubem rządzą wariaci, ale czas coś z tym zrobić.

Mam dosyć też idiotów, którzy uważają, że nic złego nigdy się nie wydarza i że osoby, które mówią o problemach i schizofrenicznych mordercach, histeryzują. Akurat ja nigdy nie histeryzowałam i nie przesadzałam.

Sama będę zapewniać sobie ochronę i prowadzić akcje informacyjne na swój temat.

Odpierdolcie się ode mnie.

Renata i jej otoczenie są dla mnie tak bardzo obcymi ludźmi, że nawet nie wiem, jak Renata ma po mężu na nazwisko. Bardzo proszę wszystkie donosy na nich z danymi osobowymi kierować do swoich Dzielnicowych. Adresy email do znalezienia na stronach Policji.

Dodaj komentarz