Wieczorek

Nie mam krewnych o nazwisku Wieczorek w Polsce. Jest na to proste wytłumaczenie. Moja arystokratyczna babcia uparła się wyjść za swoją wielką miłość i postawiła na swoim, między innymi dlatego że była już w ciąży i się wieszała. Przyjęła po mężu nazwisko Wieczorek.

Tak się składa, że dla Norwegów – a moja babcia była w połowie Norweżką – nazwisko nie łączy się z tym, czy ktoś jest szlachcicem czy nie. Nikt z rodziny nie miał z tym nazwiskiem żadnych problemów. Nadal nie mają. Za to jedynym warunkiem pradziadka było, że Wieczorek musi zerwać kontakty i więzy ze swoją nieszlachecką rodziną o nazwisku WIeczorek. Wszystkie córki mojego norweskiego pradziadka, także nowa pani Wieczorek, wyjechały do Francji. Tak więc się składa, że każda osoba z Polski o nazwisku Wieczorek, która mówi, że jest moim krewnym, łże w żywe oczy i trzeba tę osobę wybatożyć. Tłumaczyłam różnym ludziom cierpliwie, że rozmawiają z dwulicowymi wariatami i mam już dosyć wyjaśniania spraw dla mojej rodziny oczywistych.

Mój tata został wydziedziczony za poślubienie kogoś, kto nie był szlachcianką i był w połowie Arabką. Ale wydziedziczenie dotyczyło wyłącznie statusu materialnego. Szlachectwa nie można mu było zabrać, bo nic nie mogło zatrzeć faktu, że jego dziadek był krewnym króla Norwegii, a babcia polską księżniczką. A jak się nazywała ta księżniczka, to mam nadzieję, że się dowiecie, jeśli mój daleki krewny o tym samym co ona nazwisku się ujawni.

Polska szlachta – ta która się dla mnie liczy – podobnie jak Norwedzy nie ma problemów z moim nazwiskiem, bo wiedzą, że istnieją ludzie noszący szlacheckie wydawałoby się nazwiska, którzy szlachcicami nie są. Są też ludzie, których drzewo genealogiczne wskazuje na szlachectwo i są szlachcicami, bez względu na nazwisko. Dodatkowo szlachta zna historię podwójnego mezaliansu w mojej rodzinie, bo była głośna w środowisku.

Bardzo proszę, żeby Polacy o nazwisku Wieczorek się ode mnie odpierdolili. Nie jesteście moimi krewnymi i nie macie szans na dziedziczenie po mnie. Możecie dalej mnie torturować psychicznie, zaszczuwać, a i tak nie dostaniecie ani grosza, bo jesteście tępy schizofreniczny plebs, kierowany chęcią „dorobienia się”, a nie moi krewni. Powiem tak, żeby dorobić się, należy pracować, jak wskazuje człon „robić”, a nie uważać, że dacie radę doprowadzić do czyjegoś takiego mentalnego upadku poprzez terror, że odda wam wszystko. Podobno waszemu dziadkowi udało się tak zrobić i przejął czyjeś mieszkanie nielegalnie, ale ze mną wam się taka sztuczka nie uda.

Nie interesuje mnie jakie intrygi sobie wymyśliliście już w podstawówce. Psami poszczuję, jeśli się do mnie zbliżycie. Ja ze swojej strony obiecuję już zawsze unikać miejsc, gdzie mnie obrażono.

Dodaj komentarz