Już sama nie wiem, co mam pisać, aby wyrazić swój ból, frustrację i rozczarowanie wszystkim, co mnie spotkało oraz ludźmi, którzy autentycznie mieli śmiałość i bezczelność przedstawiać się, jako moi przyjaciele.
Nie są moimi przyjaciółmi, są przyjaciółmi Romana, a nie moimi, bo tylko jego wspierali i wyłącznie jego prośby realizowali. Prosty rachunek. Przy czym doskonale wiedzieli, że jestem z wykształcenia także psychologiem, więc moje zdanie powinno się liczyć. Powinny też się liczyć moje ostrzeżenia przed syndromem sztokholmskim oraz informacje na ile lat potrafi wykluczyć syndrom sztokholmski człowieka z aktywnego życia, bo się tylko wegetuje i bardzo powoli segreguje nieprawdziwe informacje w głowie i odzyskuje prawdziwe wspomnienia. Syndrom boli, jak nic innego. To jest największe cierpienia znane psychoterapii. Każda osoba, która taki stan wywołuje, bo chce kogoś „nawrócić” lub ukryć, co zrobiła, to groźny psychopata, który powinien wylądować w więzieniu.
Błąd mojego taty, który wprowadził do fandomu Ryszarda, nie powinien zaważyć na moim życiu. Takie błędy daje się naprawiać. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego Andrzej nie słuchał moich ostrzeżeń przed Ryszardem. Odsłonił się przede mną nie raz. Andrzej zniszczył mi tym brakiem działania życie i umożliwił gangowi schizofreników z mojej podstawówki swobodne funkcjonowanie w fandomie. Robili ze mnie co chcieli zupełnie bezkarnie i zrobili ze mnie w oczach fanów szmatę nie wartą szacunku. Z tego wynikło pobicie mnie przez polityka N. Moja mama bardzo cierpiała z powodu zniszczeń, jakie w jej życiu oraz moim dokonał Ryszard i jego znajomi. Ja swojego cierpienia nie jestem w stanie nawet opisać. Nadal, po tylu latach, jeszcze składam w jedną całość pourywane wspomnienia.
Andrzej, jak się okazało, też nie jest moim przyjacielem. (A Nycz jest moim osobistym wrogiem, który uparł się mnie „nawrócić”, pamiętajcie.) Jak już zaznaczyłam, przyjaciele kontaktują się i od siebie dowiadują się, co u kogo słychać. Posługiwanie się plotkami i słuchanie tylko jednej strony to zmowa. Zmowa przeciwko mnie. Taka zmowa miała miejsce we wszystkich środowiskach, w których przebywałam. Zamierzam wyjechać z Polski w pewnym momencie i zatrzeć za sobą ślady. Będę miała szansę funkcjonować w nowym zdrowym środowisku. Czyli to oznacza brak kontaktów z polskim fandomem sf-f, bo tutaj panuje zgnilizna. Chcę mieć chociaż kilka pięknych lat w życiu, więc inna decyzja nie jest możliwa.
Podejrzewam, że za każdym znanym mi przypadkiem zmowy przeciwko mnie stoi Nycz. Wszędzie skurwysyn ciągnął za sobą Romana i go przedstawiał, jako mojego męża. Jestem święcie przekonana, że postanowił mnie ukarać za ateizm i mój talent, więc dlatego postanowił zmusić mnie do poślubienia kogoś, kto jest nie tylko imbecylem, ale taż schizofrenikiem żeby upewnić się, że wyjdę za kogoś odpowiednio religijnego. To ma chuj moją apostazję na blogu i wieczne przekleństwo i fatwę przeciwko Kościołowi Rzymsko-Katolickiemu. Nycz, jak się okazało, kontrolował wszystkich przyjaciół mojego taty z fandomu, szpiegował i działał, gdy tylko pojawiały się jakieś wieści o moim związku z kimś innym niż osoba, którą mi wyznaczył Kościół. Nadal udaje, że nie rozumie konceptu choroby psychicznej.
Oczywiście jest też możliwość, że realizuje pomysły schizofreniczki Renaty, którą bardzo bawi takie poniżanie mnie. Wiem, że nie potrafi zrobić nic innego niż to, co chce od niego wariatka Barbara czy jego faworyta Renata.
Ale jakby nie było, nigdy nie miałam nic wspólnego z Romanem, tylko Nycz postanowił zrobić sobie ze mnie niewolnicę i kontrolować mnie do śmierci oraz zmusić do związku z tym schizofrenikiem. Zamierzam temu psychopacie uciec. Nie może być tak, że obcy dla mnie człowiek – schizofrenik Ryszard – według Kościoła ma prawo mnie „zaręczać” z kim tylko chce, czy wręcz zmuszać do małżeństwa, bo jest moim „opiekunem prawnym”. Po pierwsze nie jest moim „opiekunem prawnym” (nawet jeśli klepnął mu to Nycz) , a po drugie nawet jeśli by nim był, to nie ma prawa podejmować decyzji o moim małżeństwie. Na ten temat też przeczytałam podręcznik i nie dam się oszukać.
Nycz jest imbecylem i nikt nie powinien go słuchać. Wszystkie jego rewelacje pochodzą od wariatów o bujnej wyobraźni. Nie jest moim „spowiednikiem”, kłamie też na ten temat. Spowiada tak naprawdę schizofreniczkę Renatę i wysłuchuje jej urojeń. Ja sama jestem uczciwą poganką i nie kontaktuję się z klerem.
Mam dosyć tego durnego towarzystwa i durnego fandomu.