Lukier na pączku

Wspomniałam wcześniej o tym, że amnezja nie jest podstawą do ograniczenia czyjejkolwiek wolności, czy też formalnego ubezwłasnowolnienia. Nawet jeśli uważamy, że ludzie popełniają błędy, to wolno im podejmować własne decyzje, bo są ludźmi wolnymi. I nie wolno im tej wolności zabierać. Zabieranie wolności w takiej sytuacji to przestępstwo.

Do ograniczenia ludzkiej wolności dążą schizofrenicy. Bardzo często schizofrenik, który tak zaszczuł swoją ofiarę, że doprowadził do jej amnezji z przyczyn psychologicznych, dalej usiłuje ją kontrolować. Główną motywacją schizofrenika jest chęć dostosowania świata do zawartości jego urojeń, więc atakuje prawdziwe wspomnienia swojej ofiary, co powoduje amnezję, a potem wmawia jej swoje urojenia, zastępując prawdę urojonymi przez schizofrenika wydarzeniami.

Postępowanie schizofrenika zawsze doprowadza do śmierci ofiary jego obsesji, chyba że ofiara dostanie pomoc i wsparcie. Dwójka moich przyjaciół została pozbawiona mojej pomocy, bo sama przestałam wiedzieć, co się dzieje i popełnili samobójstwo po zaszczuciu przez tych samych schizofreników, którzy też mnie nękają. Jedną osobę z tej grupy udało mi się uratować, ale jest tak samo poraniony jak ja.

Powtórzę, Kristian mnie uratował, a nie Bret. Bret trafił na shit-list, z której się nie schodzi. Zasługuje na wszystkie nieszczęścia, które – jak twierdzi – go spotkały. On, tak samo jak różne tępe chuje z Avangardy i polityki, doprowadziłby do mojej śmierci, bo w stanie, który określa się jako śmierć psychiki nie można funkcjonować, więc ludzie się zabijają. I tak mam za sobą lata indukowanej psychozy, z powodu której nie mogłam ruszyć prac z Haraldsdóttir.

Zasada, jaką kierują się psychoterapeuci, głosi, że przypadku amnezji idzie się za pacjentem i wspiera jego decyzje. Nie można go pozbawiać możliwości decydowania o sobie, bo i tak już został zniszczony psychicznie. Każdy psychoterapeuta bardzo delikatnie obchodzi się z innymi ludźmi, między innymi dlatego, że psycholodzy wiedzą, jak dotkliwe są rany psychiczne i jak długo się leczą. I dlatego na tej podstawie bardzo szybko można zidentyfikować, dlaczego ktoś, kto podaje się za psychoterapeutę, jest oszustem i najprawdopodobniej schizofrenikiem. Schizofrenicy uwielbiają „leczyć” innych ludzi, więc podają się za psychologów, czy psychiatrów, ale stosują terror i nie potrafią zapanować nad emocjami, gdy ktoś mówi coś, co nie zgadza się z ich urojeniami. A psycholodzy kliniczni wiedzą, że ludzie mają prawo do swoich wersji wydarzeń, nawet jeśli nie zgadzają się z tym, co sądzą inni.

Ludzka świadomość na tylko lukier na pączku całego umysłu. Jeśli cierpi się na amnezję warunkowaną psychologicznie, to tylko ten lukier jest wchłonięty przez pączek. Ale te wszystkie wspomnienia nadal istnieją, ale poza zasięgiem świadomości. Dlatego psychoterapeuci pozwalają pacjentom na własne decyzje, idzie się za pacjentem, nawet jeśli ten nie potrafi uzasadnić konkretnymi wydarzeniami niechęci do kogoś, lub wylewania do zlewu „kordiału”, który został podarowany rodzicom przez schizofrenika. Dalsze wydarzenia w fandomie udowodniły, że taki „kordiał” zabija, bo ma w sobie gdzieś około tony sproszkowanej kofeiny. WIem, kto o mało co nie zginął w taki sposób.

Dopiero później schizofrenik przypomniał mi, że gdy byłam dzieckiem, opowiadał mi, o swoich metodach na zabijanie ludzi. Zabicie moich rodziców miało być karą, jeśli nie zechcę wypełniać jego poleceń i zostać jego prostytutką. Niestety urojenia na temat tego, czy ktoś jest kurwą, to częsty objaw schizofrenii.

(Kurwa mać, naprawdę nie jestem prostytutką, moja mama też nie była prostytutką, a stać mnie na życie, bo skończyłam studia i pracuję. I jestem dumna z tego, że od nikogo nie zależę.)

Inny sposób na mordowanie niewinnych przez schizofreników to podsuwanie środka zwiększającego krzepliwość krwi pod pozorem wzmacniających ziółek. Wiem, który lekarz to przepisuje schizofrenikom, bo się pochwalił. Oczywiście w rodzinie schizofrenika nikt tego leku nie potrzebuje. Niepokój powinny budzić fabryczne blistry. Nazwy leku nie widać, bo została zmyta acetonem. Zwykły zmywacz do paznokci wystarczy. Zmyty nadruk powinno dać się odczytać pod lampą UV.

Ludzie cierpiący na psychologiczną amnezję nie są ubezwłasnowolnieni, bo świat nauki wie, że podejmują właściwe decyzje, kierując się swoimi emocjami, za które odpowiada wiedza, jaką posiada mózg. Zresztą z reguły ludzie szczęśliwi nie robią nic wbrew sobie. Amnezja ustępuje z czasem, szczególnie jeśli pacjent ma pomoc otoczenia. Wtedy bardzo szybko wspomnienia. Gorzej, jeśli dorwie go schizofrenik i wtłoczy mu do głowy swoje urojenia. Z czegoś takiego też można wyjść, bo z czasem fałszywe wspomnienia oraz przekonania też same z siebie się rozwiewają i człowiek zaczyna sobie przypominać, kim jest rzeczywiście.

Tak więc nie jestem żoną Romana, a moje mieszkanie jest moje, mieszkam w nim od dziecka, a przyjaciele Romana i jego grupy społecznej to ich przyjaciele, a nie moi. Moi przyjaciele rozmawiają ze mną i ze mną utrzymują kontakty, a nie zbierają ploty po schizofrenikach i urobionych przez schizofreników idiotach. I nie mam krewnych o nazwisku Wieczorek, bo dziadek Wieczorek zerwał więzy rodzinne ze swoimi po wejściu do rodziny arystokraty. Dziadek Wieczorek zresztą nie pochodził z Warszawy. Wszystkie jego dzieci poza moim tatą pozostały we Francji.

Wieczorek z Avangardy nie jest moim krewnym i ma zamknąć swoją mordę już na zawsze. Nic nie wie na mój temat, tylko łże jak pies. Mam dosyć pomówień tego skurwiela.

Dodaj komentarz