Jedną z zasad jest, że osoba niewinnie oskarżona i skazana (a bardzo często sądy się nie orientują, że zeznają schizofrenicy), nie tylko dostaje najwyższy wymiar kary, ale odsiaduje też cały wyrok, bo nie wyraziła skruchy.
Osoba, która nie przyznaje się do winy w oczach sądu przy, wydawałoby się, przekonujących zeznaniach wygląda na zatwardziałego przestępcę. Potem w więzieniu nie reaguje pozytywnie na zabiegi wychowawcy, więc nie może liczyć na zwolnienie warunkowe.
Mój tata by poszedł do więzienia, bo schizofreniczka Renata oskarżyła go o gwałt. Na całe szczęście był w tamtem weekend, o którym mówiła, za granicą. Sama słysząc jej urojenia, dostałam takiej furii, że kazałam mu się bronić. Na nasze nieszczęście przy dwulicowości schizofreników, którzy nadal mu się podlizywali, nie zorientował się, że to właśnie Renata i jej rodzina go oskarżyli.
Ten gang schizofreników oskarża też wiele innych osób, ale na całe szczęście Policja wie, że ci ludzie są schizofrenikami i że trzeba wszystko odpowiednio weryfikować.
Nie ma szans, żebym kiedykolwiek trafiła do więzienia, chociaż schizofreniczki tak się na mnie wydzierały. Ich enablerzy nie powinni się łudzić, że zwyciężą i że „prawda ich uratuje”. Prawda jest taka, że stanęli po złej stronie pentagramu i metale im nie pomogą.
Jedyna osoba, o której wiem, że siedziała w więzieniu, to ojciec Romana, mój gwałciciel z dzieciństwa. Roman idzie jego śladami idealnie. Niestety już po skazaniu ojca Romana okazało się, że jest schizofrenikiem, więc wypuszczony z więzienia z nakazem leczenia się. Całkowicie zignorował ten nakaz. Bo nic nie może go zmusić.
Nie jesteście sobie w stanie wyobrazić, co przeżywa zaszczute zgwałcone dziecko, któremu się powie, że dalej jej życie jest zagrożone, bo schizofrenia tak groźnego człowieka sprawia, że ani nie można go trzymać w więzieniu, ani nie można poddać przymusowemu leczeniu. Przed moją rodzina udawał kogoś, kto już się leczy i byłam zmuszona do kontaktu z nim, bo mój ojciec wymyślił sobie, że będzie nas godził. Zniszczył mi tym życie i doprowadził do krańcowej amnezji. Niestety wbrew temu, co myślą niedouczeni lekarze, amnezja z przyczyn psychologicznych jest realna i z reguły dotyczy zaszczucia przez schizofreników.
Już jako dorosła osoba dowiedziałam się z podręczników, co mi wtedy zrobiono i że schizofrenik sam z siebie nie będzie się leczył, szczególnie gdy się go rozpieszcza. Wiem też z tych podręczników, schizofrenik nigdy nie przestaje nękać swojej ofiary i że moja intuicja, co do tego co się będzie działo była stuprocentowo trafiona. Tym bardziej, że schizofrenicy dążyli do doprowadzenia do mojego samobójstwa i nie ukrywali tego, co chcą mi zrobić. Znęcali się też sadystycznie nade mną.
To co się wtedy wydarzyło, to klasyczna akcja schizofreników, którzy znaleźli sobie aspergerowca, którym kręcili, jak chcieli. Nie dziwcie się, że z aspergerowcem mogę się co najwyżej tylko przyjaźnić. Dokopały mi jeszcze moje doświadczenia z Michałem, któremu różne pomysły podrzucać schizofrenik, który był całkiem lubiany w fandomie, bo kłamliwie przedstawiał się jako mój przyjaciel lub były.
Nikt z tej szajki schizofreników z mojej podstawówki nie był i nie jest ze mną w przyjaźni. Ludzie, którzy im ufają, zniszczyli mi całe życie. Wżyciu nie potwierdzę żadnych oskarżeń tego gangu schizofreników, ani żadnego z ich urojeń.
A małych aspergerowców należy już w dzieciństwie poddawać psychoterapii, w czasie której dowiedzą się, że są głupi i że jednych z największych dla nich zagrożeń są schizofrenicy, którym wierzą bezpodstawnie. I z których powodu mogą w końcu wylądować w więzieniu. Bo schizofrenikom nikt – jako chorym psychicznie – krzywdy nie zrobi. A ludzie z syndromem bardzo często i z dużą łatwością łamią prawo i kłamią, byle tylko postawić na swoim. Tak jak pewien lekarz, który postanowił kłamać, że przyjmował moje porody. Wiele osób słyszało te kłamstwa, które zniszczyło mi życie. (Nie tylko polityk N. postanowił wziąć sprawy w swoje zbrodnicze ręce.)
Ciekawe, że nikt z mojej rodziny ani nikt z moich prawdziwych przyjaciół nigdy nie słyszał o żadnej ciąży czy porodzie. Ani o usuniętej ciąży. Nie mam ani jednego dziecka, schizofrenicy wraz z durnymi fanami zniszczyli mi życie. Krystyna zniszczyła sobie życie na własne życzenie.
Ten lekarz został przez Romana poproszony o pomoc. Więc postanowił skłamać, bo skoro Roman powiedział, to musi to być prawda. Tak głupi są aspergerowcy, którzy zakochują się w schizofrenikach.
Ja nie mam aspergera. Jestem jak moja mama, cierpię z powodu głupoty aspergerowców. I w życiu się z żadnym aspergerowcem nie zwiążę. Nie po tym, gdy zobaczyłam takiego zjeba w pełnej furii, którą na mnie wyładowywał. I to wtedy, kiedy potrzebowałam szczególnie pomocy i wsparcia. Do pewnego stopnia podobnie skończył się mój związek z Bretem. Zaczął się wściekać i został poproszony, aby się odpierdolił ode mnie, a potem straciłam pamięć po zaszczuciu przez schizofreników, bo schizofreniczka Anna (wiecie, ta „skrzywdzona wokalistka Burzum” oraz „skrzywdzona anglistka”, co nigdy nie studiowała) uznała, że jest „żoną” Breta. Nadal w polskim urzędzie Bret wisi jako mój narzeczony i ma związaną z tym wizę i prawo stałego pobytu. Będę się musiała w końcu tym zająć, bo zapomniałam o tym. Facet się ożenił i ma dzieci, więc dawno już jest po ptakach.
Nawet nie wiem, jak to zrobić. Starając się o wizę, Bret poprosił mnie o wypełnienie odpowiedniego formularza. Nie wiem, jak wygląda odwrotna procedura, bo z reguły takie zaręczyny kończą się ślubem, ale chyba da się to jakoś wycofać. Czy jest prawnik na sali?
Bret stosuje zasadę wzajemności i powiedział mi, że nie wycofał niczego z amerykańskiego urzędu. Ja mam to zrobić pierwsza i dopiero wtedy skasuje mi wizę narzeczonej. Ale nie wiem, jakie są procedury.