„Bo Barbara mu powiedziała…”

Według tego, co mi Michał powiedział, kopia konspektów, które u niego zostawiłam wraz z listem zakazującym prodarowywania ich komukolwiek, jest nienaruszona i na całe szczęście nadal jest w jego posiadaniu. Zamierzam je wykorzystać, bo miał to być mój debiut wstrzymany przez ataki na mnie i moją amnezję. Zamierzam doprowadzić świat – na ile się da oczywiście – do takiej postaci, jaką by przyjął bez ataków schizofreników na mnie. A beztalencie nic ode mnie nie dostanie, bo nie można korzystać z owoców przestępstwa, jest to zasada prawnicza. Oświadczenie Michała, że on nadal posiada swoją kopię, oznacza, że konspekty wypłynęły od Andrzeja.

W życiu nie spodziewałam się takiej zdrady i to ze strony kogoś, kogo mój tata uważał za przyjaciela. Człowiek zignorował wszystkie moje prośby i zaprzeczenia. I nadal chyba uważa Romana za mojego męża. Co gorsza, każda osoba, która poznała moich rodziców, słyszała ostrzeżenia przed tym groźnym schizofrenikiem z mojej podstawówki, który już wtedy miał urojenia, że był moich chłopakiem. Jest to człowiek, który o mało co mnie nie zabił, tak samo jak Anna, która była prowodyrem pobicia mnie i skopania na przyszkolnym lodowisku. Wiem lepiej, kto mnie kopał, od ludzi winnych zmowy przeciwko mnie.

A właśnie, definicja zmowy przeciwko komuś. Sorry, not sorry, ale jeśli nic nie weryfikujesz u osoby najbardziej zainteresowanej i kompetentnej, a za to rozmawiasz na jej temat z ludźmi, których nie uważa za przyjaciół i wykonujesz ich polecenia, które szkodzą twojej – nie bójmy się tego słowa – ofierze, to jesteś winny zmowy.

I jedyne, co mogę powiedzieć, przy tym braku kontaktu i przeprosin, że z kilkoma osobami będę się widzieć już tylko w Sądzie w czasie rozprawy cywilnej. Na inne działania jest już za późno.

Barbara jest bardzo groźną schizofreniczką, a dobre maniery i zasady społeczne nakazują weryfikowanie wszystkiego u najbardziej zainteresowanych, a nie działanie na podstawie plotek i urojeń wariatki.

Dodaj komentarz