Nazwiska

Tak się składa, że nie nazwisko decyduje, czy ktoś jest szlachcicem. Mój dziadek ze strony ojca został przyjęty do stanu szlacheckiego, ale warunkiem było, aby zerwał więzi ze swoją rodziną. Dlatego też nie mam w Polsce krewnych o nazwisku WIeczorek. Dziadek nie chciał przyjąć nazwiska żony, taki był uparty. Dla odmiany dziadek mojej przyjaciółki przyjął szlacheckie nazwisko swojej żony.

Szlachcice wiedzą, że o szlachectwie decyzuje coś innego niż nazwisko. Jest to genealogia. Drzewo rodzinne jest najważniejsze, kto od kogo pochodzi. Można być przyjętym do szlacheckiej rodziny, jak mój dziadek, ale można też ze stanu szlacheckiego wypaść. Według tego, co usłyszałam w dzieciństwie, zarzuty karne i pobyt w więzieniu sprawiają, że człowiek traci szlachectwo. Nie ma w Polsce króla, który by decydował o przyjmowaniu lub wyrzucaniu ze stanu szlacheckiego, ale kryminalista traci przywileje szlacheckie. Które akurat w Polsce, dodajmy, zostały zniesione konstytucją z dwudziestolecia międzywojennego. To tylko tradycja pewnych rodzin, która nie ma znaczenia prawnego.

W krajach, w których panuje monarchia konstytucyjna, członkowie rodzin królewskich oraz ich krewni mogą zostać powołani do pełnienia różnych funkcji reprezentacyjnych. W Polsce od szlachty w zasadzie nic się nie wymaga i obserwuję degrengoladę środowiska, objawiającą się bezzasadnym narcyzmem i głupotą.

Nie należy demonizować nazwisk i na siłę doszukiwać się krewnych wśród ludzi o tym samym nazwisku. Moi krewni o nazwisku WIeczorek mieszkają we Francji. Dziadek po narodzinach najstarszego syna wraz z rodziną wyjechał do Francji, bo jego żona chciała być z siostrami, które wyszły za Francuzów. Do tego mój dziadek Wieczorek pochodził z Poznania. I jak wspomniałam, zerwał więzi rodzinne ze swoimi krewnymi.

Jeśli spojrzymy na historię, to nazwiska są dosyć niedawnym wynalazkiem. Wcześniej używano przydomków, lub w inny sposób identyfikowano ludzi o tych samych imionach. W pewnym momencie państwa zaczęły przymusowo wprowadzać używanie nazwisk. Wiele osób używało tylko imion, a w spisach potrzebne były też nazwiska. Ta reforma wiąże się z rozwojem współczesnej państwowości. Wiele osób wymyślało sobie samodzielnie nazwiska, ale też funkcjonowały listy z propozycjami, takie same w całym kraju. Nie dziwmy się więc, że można spotkać osoby o tym identycznym nazwisku, które nie są ze sobą spokrewnione. A jeśli twierdzą, że są moimi krewnymi, to powinni coś wiedzieć o mnie lub o moim tacie. Osoba z Avangardy, która twierdzi, że jest moim krewnym, nic o mnie, czy o moim tacie, nie wie. Jest też za głupi, aby być moim krewnym.

Nie wszystko złoto, co się świeci, nie każdy błądzi, kto wędruje.

Dodaj komentarz