Pan polityk N. mnie nie pobił, jak zwykle zrobił to Roman, bardzo groźny schizofrenik z mojej podstawówki, chociaż Roman zaczął tak mi wmawiać w nadziei, że jednak uda się mnie doprowadzić do takiego szaleństwa, że „przypomnę sobie”, że jest moim „mężem”. No i oczywiście chciał ukryć swoją rolę. Jak zwykle. Schizofrenicy zawsze zwalają na innych.
Ratuje mnie jak zwykle zaświadczenie o stanie cywilnym. Które widział Ryszard, ale łże, jak to on. Możecie sami sprawdzić, co jest na dokumencie, bo znajduje się na blogu. Od razu upewnijcie się, jakie jest moje miejsce urodzenia i jak nazywali się moi rodzice. Ich zdjęcia też są na blogu.
A pana polityka N. i tak nie lubię. Zaszczuł mnie, wierząc szczerze we wszystkie kłamstwa Ryszarda i jego gangu. Jest na tyle wredny, głupi i psychopatyczny, że uznał, że zgoda Romana, którego uważa za mojego właściciela (udowadniając, że nie zna przepisów o ubezwłasnowolnieniu) wystarcza, żeby mnie tak traktował, jak bezmyślne zwierzę, z którym może sobie zrobić zdjęcie za zgodą „opiekuna”.
Pan polityk N. nie jest moim przyjacielem, chociaż usiłuje za kogoś takiego uchodzić.
Tak się składa, że schizofreniczna intryga Ryszarda i jego rodziny (która absolutnie nie jest moją rodziną) zakłada wmówienie wszystkim, że wyjechałam do Stanów i jestem szczęśliwa. A ja sama podobno jestem kimś, kto ma urojenia, że jestem, kim jestem. Mam być osobą, która nie ma związku z „mamą Yennefer” (czyli moją własną), od której miałam tylko wynajmować pokój. I podobno nielegalnie zajmuję własne mieszkanie.
Jest to totalna bzdura. Mieszkam we własnym mieszkaniu. A Ryszard w swoim schizofrenicznym dążeniu do przejęcia mojego majątku, zrobił wszystko, aby mnie unieszczęśliwić. Storpedował moje wszystkie szanse na małżeństwo i właśnie przez niego i Romana nie udało mi się wyjechać do Stanów. Tak samo z ich powodu nie przyjęłam propozycji intratnych zajęć w Polsce i zagranicą. Bo po prostu o nich nie wiedziałam. A schizofrenicy nielegalnie odrzucali różne propozycje w moim imieniu, będąc zupełnie dla mnie obcymi osobami. Za to jak to schizofrenicy przejęli wszystkie moje kontakty i ośmielali się mnie reprezentować, podając się za ludzi, którymi nie są. Wszystko zgodnie z podręcznikiem. Klasyka. Nigdy nie wybaczę ludziom, którzy dali im się tak podejść.
To że Ryszard rządzi Avangardą razem ze swoim gangiem to prawda. Ten klub musi przestać istnieć, bo na nic nie zasługują. A najlepiej do tego doprowadzić za pomocą bojkotu. Mam nadzieję, że za jakiś czas powstanie w Warszawie nowy klub o nowej nazwie.
Ludzie spokrewnieni ze mną, aby spokojnie żyć, musieli zrezygnować z konwentów i zaczęli konspirować tak, aby Ryszard i jego gang nic nie wiedzieli o nich. Szczególnie ukrywają miejsca pracy. Nie potrzebują, aby także im wjechał do pracy gang schizofreników i zniszczył życie. Moja siostrzenica przeżyła dokładnie to samo, co ja i ledwo przeżyła „interwencje” wariatów, którzy przekonywali ją, że jest córką Romana i moją. O mało współpracownicy mojej siostrzenicy nie zaszczuli jej z wynikiem śmiertelnym, „ratując” ją zgodnie z wytycznymi wariata. Cudem z tego wyszła. Na całe szczęście zawsze bardzo interesowałam się metodami psychologicznego wsparcia osób zaszczuwanych przez schizofreników. Bo tego potrzebowałam, żeby ochronić siebie i swoją mamę.
Klub, który rządzą tacy ludzie nie ma prawa istnieć. To szkodnicy i szubrawcy. Muszą ponieść konsekwencje. Także ten szlachcic, który wydał na mnie wyrok śmierci i nazwał chłopką, którą każdy może bezkarnie zgwałcić. Moi znajomi wiedzą, kim jest.
A jego córeńka także poniesie konsekwencje swoich działań, bo te wszystkie pomówienia są zagrożone bardzo wysokimi wyrokami w prawie karnym.
W życiu nie chciałam być w PiS, ta partia ma się ode mnie odpierdolić, bo jestem ateistyczną lewaczką jak moja mama, a mój tata już we Francji był kimś, kogo po angielsku nazywa się „Champagne socialist”.
Tak wiec kulą w płot, jeśli chcecie Marianowi Wieczorkowi przypisywać prawackie poglądy. Nigdy go nie poznaliście. A argument, że miałam blond włosy, gdy miałam dwa lata też jest kulą w płot. Wszyscy moi znajomi wiedzą, że ściemniały mi włosy, tak samo zresztą jak mojej siostrzenicy. Wśród∂ różnych pamiątek, mam kosmyk włosów ścięty mi prze mamę, gdy się zorientowała, że mi włosy ciemnieją. Już Rewalu, gdy poznałam rodziców Adama i jego starszego brata, miałam już raczej ciemne włosy, a jeszcze byłam w wieku przedszkolnym. Jako córka mojego ojca nie mam obowiązku być blondynką.
To moja osobista sprawa, jaki chcę mieć kolor włosów. Chociaż bardzo często osoby, które jako dzieci były blondynami, wracają do tego koloru, tak jak ja zrobiłam w Chinach. Wróciłam z tego wyjazdu w 2002 z ciemniejszym złotym blondem i moi znajomi namawiają mnie, abym do tego koloru wróciła.
Nie ma nic wspólnego z upodobaniami mojego schizofrenicznego fałszywego „męża”.