Blondyneczka

Z rzeczy, których nie wie większość ludzi.

Już w dzieciństwie zaczęłam mieć problemy z Renatą, która mi zazdrościła wszystkiego. Znajomości z Piotrem, dziecięcej kariery pływackiej i tego, że znałam pisarzy, bo razem z tatą chodziłam na konwenty.

Renata, jak to często robią schizofrenicy, zaczęła udawać mnie, a ja zostałam przez nią opisana, jako ktoś, kto jest córką jej rodziców. Od razu ona i jej rodzice zaczęli udawać przyjaciół moich rodziców. A także wyruszyli do fandomu przejmować tam kontakty ze znajomymi moich rodziców.

Renata przywlekła do naszej podstawówki państwa Ch. a także Nycza, co bardzo chcą ukrywać przed wszystkimi. W ich oczach, chyba do obecnej chwili, jestem „Nowak”, bo tak mnie schizofrenicy zaczęli przedstawiać, a Renatę nazywać Małgosią Wieczorek. Przy czym niektóre osoby z fandomu widziały w bardzo wczesnym dzieciństwie, gdy miałam jeszcze blond włosy, więc blondynka Renata wydawała im się prawdziwsza ode mnie.

Nigdy nic nie zweryfikowali i nadal udają, ze nie muszą czegokolwiek naprawiać. Przeszłam w podstawówce piekło z powodu zachowania durnot z fandomu. Zniszczyli mnie też w średniej, a także w czasie studiów i później.

Najbardziej przykre jest, ze Andrzej, który podobno był przyjacielem mojego taty, Mariana, zniszczył mnie najbardziej z nich wszystkich, tuląc do piersi wszystkich najgorszych wariatów z fandomu i mojej podstawówki. Nie mam nawet siły pisać, jak bardzo mi zaszkodził. I nie mam już ochoty tego zwalać na głupotę. Jest tępym, złośliwym starcem.

Nigdy nikogo nie skrzywdziłam i nie zasługiwałam na takie traktowanie.

Mam nadzieję, że durny starzec w końcu dostanie za swoje.

Zniszczenie mnie w szkole razem z Opus Dei za to, że gram w zespole, to takie zagranie, które absolutnie wyklucza każdego z grupy ludzi godnych szacunku i osób, z którymi chcę się kontaktować.

Mój tata brał udział w próbach i wspierał mnie w moich próbach wokalnych.

Jeśli się uda, to wrócę do zespołu.

Mój dziadek nie mógł powrócić do aktorstwa, bo tak go zniszczyli schizofrenicy i nie mógł kontynuować kariery w Polsce, ja chcę spróbować odzyskać głos. Bo to Opus Dei oraz Andrzej zadecydowali o końcu mojej kariery. Żaden metal mnie nigdy nie skrzywdził, byli to schizofrenicy z Opus Dei (czyli między innymi Ryszard, Roman oraz ich rodziny).

To przerażające, że Andrzej okazał się jednym z największych moich wrogów od dzieciństwa, tak samo jak kilka innych osób z fandomu. To przez ich ich metody „wychowawcze” zniszczono mi życie i z ich powodu oraz z powodu krańcowego przerażania, bo byłam kontrolowana przez schizofreników z Opus Dei, którzy byli moimi gwałcicielami, traciłam pamięć. Jestem ofiarą tak gwałtownego i brutalnego prania mózgu, że ludzi zaprzyjaźnionych z Opus Dei nie chcę oglądać. Przyjaźnię się tylko z metalami. Każda osoba, która wspierała Romana, ma zapamiętać, że nie wolno jej się pokazywać mi na oczy, bo wywoła to znowu moją traumę.

Miałam zawsze prawo zachować każdą karierę, jaką sobie wybrałam, a także moje mieszkanie. Nikt z Opus Dei czy fandomu nie miał prawa próbować mnie okradać z czegokolwiek, czy niszczyć moje szanse na udział w ciekawych projektach. Oczywiście nie wolno mnie było donosić sukcesu. Nie chcę powiedzieć, jak to świadczy o Andrzeju przy całkowitym jego uporze, że nic nie mogę zrobić, tylko się pogodzić z tym, że schizofrenicy decydują o moim losie.

Mam nadzieję, ze wrócę do rozmów o Krwawej Hordzie z Amerykanami. Andrzej znowu przydzwonił tak jak największy zbir. Powtarza cyklicznie to samo, co zrobił mi w liceum. Gówno go powinno obchodzić z kim chcę grać w zespole. To nie są, kurwa, jego sprawy.

Jeśli mam stany lękowe to tylko z powodu „leczenia mnie z ambicji” pod dyktando schizofreników z Opus Dei. Wszystkie te zarzuty Roman sobie wyssał z własnego kutasa.

Mam nadzieję, że Andrzej końcu stanie przed Sądem Karnym i przestanie mordować ludzi, moją karierę i życie osobiste raz z Opus Dei. Prosiłam go, żeby z nimi nie rozmawiał, prawda?

Jest to człowiek, który największym moim przekleństwem i ma się ode mnie i moich zespołów oraz moich prawdziwych narzeczonych w końcu odpierdolić i wykonywać moje prośby, a nie schizofrenicznej kurwy z Opus Dei, której nienawidzę od podstawówki.

Roman ani przez jedną chwile nie był moim mężem czy chłopakiem. Nie wiem, dlaczego Andrzej i wiele innych osób uważa go za osobę decyzyjną, jakby był moim właścicielem, a ja jego niewolnicą, która nawet nie ma prawa do swojej własności intelektualnej.

Nigdy nie pozwalałam nikomu korzystać z moich konspektów. To był mój debiut. Pech, że zaczęłam odzyskiwać pamięć i rozpoczęłam protesty. Tera sto sprawa wyląduje w Sądzie Karnym, bo na ugodę już jest za późno. I nie chcę tylko postraszyć, po tym co się stało, chcę krwi.

Włosy mi ściemniały, gdy miała około dwóch lat. To że Renata nadal jest blondynką, nie czyni z jej córki Mariana Wieczorka. Chociaż wiele osób tak słyszało od Ryszarda, który lubi się podawać za mojego ojca. Mam dosyć tej rodziny schizofreników oraz ich schizofrenicznych intryg.

I gówno mnie obchodzi świat fantastyki. Chcę wrócić do czasów, kiedy z moimi przyjaciółmi pracowaliśmy nad aranżacją moich utworów.

Polski fandom dla mnie jest martwy.

Nie dziękuję Andrzejowi, że z jego wyroku (bo się wtrącił w nie swoje sprawy) zarabiam gorszę, bo Krwawa Horda przyniosłaby mi fortunę, za którą bym już wybudowała własną rezydencję. Właśnie za to mój tata z Andrzejem się pokłócił. Dla mnie też, gdy już pamiętam, o co chodziło i co zrobił, jest persona non grata. Zniszczył mi życie wiele razy i nie chcę go widzieć.

Była to już kolejna akcja Opus Dei torpedowania mi planów zarobienia pieniędzy. Pierwszy raz zniszczono mnie jako pływaczkę i też to był Ryszard z rodzina, którzy uznali, że sport to „kurwienie się”. Nie. mam siły wyliczać kolejnych akcji, w czasie których zniszczono mi kolejne popłatne projekty, a także związki, bo każdy z moich facetów był zbyt mało katolicki, a ja mam według Ryszarda cierpieć i żyć w kuchni z lękiem słuchać męża, nie mając już żadnych ambicji,

Niech kutas zdycha.

Mam nadzieję, ze uda się reaktywować któryś z moich projektów i zniknąć Opus Dei z radaru już na zawsze. Bo jak na razie cieszy ich moja relatywna bieda i to, że robię coś, co oni uważają za odpowiednie, chociaż wiem, że powinnam robić inne rzeczy.

Przy czym ukradziono mi konspekty, które miałby być moim debiutem, tylko zaszczuto mnie do utraty pamięci, żebym nie mogła z nich korzystać, ani protestować. Nigdy nie powiedziałam, że Andrzej może dysponować, jak chce. Publicznie zabroniłam ich przekazywać komukolwiek. Nie chcę dokładnie wymieniać listy osób, które mnie okradły, a potem wzięły udział w zaszczuciu mnie, żebym nie mogła się skarżyć.

Jeb się polski fandomie, który jest dla mnie niczym innym, jak tylko polskim piekiełkiem. A Andrzej dostał ode mnie i mojej rodziny już za dużo pomocy, przy czym widać, jak mi się odwdzięczył. O mało kilka razy mnie nie zabił razem z kutasem z Opus Dei.

I to jest prawda o tym, co się dzieje. w moim życiu. Dopiero zaczynam wychodzić z amnezji po praniu mózgu. Andrzej okazał się znowu bezdusznym psychopatą, który współpracuje ze schizofrenicznymi diabłami z mojej podstawówki. Nic nie dało mu się wytłumaczyć. I składam broń.

Dla mnie ten człowiek już nie istnieje, skoro do tej pory nie przeprosił.

Barbara w życiu nie była przyjaciółką mojej matki, to załgana schizofreniczna kurwa.

Dodaj komentarz